Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
5,4 (351 ocen i 83 opinie) Zobacz oceny
10
13
9
14
8
26
7
46
6
77
5
70
4
29
3
44
2
18
1
14
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308051061
liczba stron
460
język
polski
dodała
joly_fh

Legendy i plotki o tym tekście krążyły od wielu lat, ale dostęp do manuskryptu miało niewielu. Teraz Kronos, prywatny dziennik Witolda Gombrowicza, w końcu trafia do szerszej publiczności! Zapiski, sporządzane przez Gombrowicza w ciągu kilkudziesięciu lat, mają charakter bardzo prywatny, nierzadko intymny. Pisarz próbuje w nich zrekonstruować czas miniony i przyjrzeć się własnemu życiu jako...

Legendy i plotki o tym tekście krążyły od wielu lat, ale dostęp do manuskryptu miało niewielu. Teraz Kronos, prywatny dziennik Witolda Gombrowicza, w końcu trafia do szerszej publiczności!

Zapiski, sporządzane przez Gombrowicza w ciągu kilkudziesięciu lat, mają charakter bardzo prywatny, nierzadko intymny. Pisarz próbuje w nich zrekonstruować czas miniony i przyjrzeć się własnemu życiu jako chronologicznej serii zdarzeń. Powstało w ten sposób szczególne kalendarium, ukazujące całe życie artysty w jego złożoności.

Czy Kronos jest ostatnim przesłaniem? Ostatnią prowokacją genialnego pisarza? A może dowodem na zwycięstwo z Formą?

Lektura Kronosu z pewnością wpłynie na interpretację tak znanych utworów Witolda Gombrowicza jak Trans-Atlantyk, Pornografia, czy w końcu Dziennik, którego Kronos jest swoistym uzupełnieniem, a pod wieloma względami także całkowitym przeciwieństwem.

To dzieło wstrząsające, które wywoła niejedną burzę i zażartą dyskusję.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013

źródło okładki: Wydawnictwo Literackie

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3429

Cały dla siebie interesujący

Sekretny i legendarny dziennik Witolda Gombrowicza - „Kronos”- nieoczekiwanie w tym roku ujrzał światło dzienne. Dobrą pracę wykonało Wydawnictwo Literackie. Świetna okładka, na której zza dojrzałego słynnego Witolda Gombrowicza wyziera młody jeszcze, mało znany pisarz. Interesujący wstęp Rity Gombrowicz, żony pisarza, towarzyszki jego ostatnich lat. Rzetelne posłowie Jerzego Jarzębskiego, jednego z ważniejszych polskich znawców twórczości pisarza. Drzewo genealogiczne rodziny. Indeks utworów, osób, spis licznych fotografii, także z lat najwcześniejszych. Fotokopie nieuporządkowanych, trudnych redakcyjnie rękopiśmiennych zapisków. Niezbędne przypisy, bardzo drobiazgowe, bez których ani rusz. Przejrzysty układ graficzny całości. Dobra czcionka, ładny papier…. I tylko pytanie: po co?

Przeciętny czytelnik , jeśli nawet sięgnie po „Kronosa” (choć czy przeciętny czytelnik przyjaźni się z Gombrowiczem?), odrzuci go po kilku stronach. Sądzę, że nawet sensacyjne doniesienia, że i o dziewczynkach jest, i o chłopczykach, owego czytelnika nie zatrzymają, bo przecież można by się czasem nawet nie zorientować, że tu właśnie o erotycznych przypadkach mowa. Kogo obchodzić będą wizyty mało znanych, albo i wcale, osób? Kto się wzruszy, że kawa rano obrzydliwa. Jedzenie marne? Kto zapłacze nad bólem ślepej kiszki? Kto pokiwa głową ze zrozumieniem nad tłumaczeniem „Ferdydurke” za 100 pezów? Kogo zmartwią nieporozumienia z Giedroyciem czy Jeleńskim?

„Kronos” to nie lektura dla przeciętnego...

Sekretny i legendarny dziennik Witolda Gombrowicza - „Kronos”- nieoczekiwanie w tym roku ujrzał światło dzienne. Dobrą pracę wykonało Wydawnictwo Literackie. Świetna okładka, na której zza dojrzałego słynnego Witolda Gombrowicza wyziera młody jeszcze, mało znany pisarz. Interesujący wstęp Rity Gombrowicz, żony pisarza, towarzyszki jego ostatnich lat. Rzetelne posłowie Jerzego Jarzębskiego, jednego z ważniejszych polskich znawców twórczości pisarza. Drzewo genealogiczne rodziny. Indeks utworów, osób, spis licznych fotografii, także z lat najwcześniejszych. Fotokopie nieuporządkowanych, trudnych redakcyjnie rękopiśmiennych zapisków. Niezbędne przypisy, bardzo drobiazgowe, bez których ani rusz. Przejrzysty układ graficzny całości. Dobra czcionka, ładny papier…. I tylko pytanie: po co?

Przeciętny czytelnik , jeśli nawet sięgnie po „Kronosa” (choć czy przeciętny czytelnik przyjaźni się z Gombrowiczem?), odrzuci go po kilku stronach. Sądzę, że nawet sensacyjne doniesienia, że i o dziewczynkach jest, i o chłopczykach, owego czytelnika nie zatrzymają, bo przecież można by się czasem nawet nie zorientować, że tu właśnie o erotycznych przypadkach mowa. Kogo obchodzić będą wizyty mało znanych, albo i wcale, osób? Kto się wzruszy, że kawa rano obrzydliwa. Jedzenie marne? Kto zapłacze nad bólem ślepej kiszki? Kto pokiwa głową ze zrozumieniem nad tłumaczeniem „Ferdydurke” za 100 pezów? Kogo zmartwią nieporozumienia z Giedroyciem czy Jeleńskim?

„Kronos” to nie lektura dla przeciętnego czytelnika, i nie jestem pewna, czy to na pewno na niekorzyść przeciętnemu czytelnikowi policzyć trzeba. „Kronos” to nawet nie lektura dla tych, co Gombrowicza lubią. Ja lubię, więc zapisków sekretnych zapragnęłam, opowieści o najtajniejszych przejawach życia ciała i duszy… I co? Z „Kronosa” pożytek dla mnie ten, że w międzyczasie „Dziennik” znów przewertowałam, na nowo podczytując co bardziej interesujące zapisy, albo te, o których właśnie pisarz wspominał. I do Gombrowiczowskich różności w wakacje zajrzeć sobie obiecałam. A „Kronos” to lektura dla rasowych gombrowiczologów. Tych, którzy całą ówczesną jego rzeczywistość w pełni rozumieją, koleje życia bardzo dobrze znają, tło społeczno-obyczajowe w pełni pojmują, literackie ingrediencje świadomie rozszyfrują. Reszta – utonie albo z niesmakiem do brzegu dopłynie.

„Kronos”, ten mitologiczny pożeracz (czasu?), ma swoje ofiary. Wśród nich są nie tylko czytelnicy, pisarz chyba też. Gombrowicz heroicznie zmaga się z materią pamięci. Wyraźnie widać w zapisach odtwarzających pierwsze lata dorosłego życia (dziennik sięga roku 1922, kiedy Gombrowicz miał 18 lat), że przywoływanie zdarzeń minionego czasu nie jest łatwe. „Kronosa” zaczął pisać Gombrowicz na przełomie lat 1952/53, tak wspomina żona, ale i charakter notatek na to wskazuje (odtąd w czasie teraźniejszym). Autor mocuje się także z własnym ciałem. Mimo lakoniczności zdań rejestrujących jedynie fakty, jest w tym jakieś naturalistyczne wręcz lubowanie się w sprawach niedomagań ciała. Przyglądając się uważnie zapiskom można obserwować również jego drogę do sławy. Gombrowicz skrupulatnie rejestruje dzieje swoich tekstów, również tekstów o sobie samym. Zlicza finanse i odnotowuje kolejne rocznice odejścia z pracy w banku. Niewiele świata poza nim. A przecież wojna, przewroty w Argentynie, a w „Kronosie” o nich tyle, co i o katarze. Inną miarę przykłada pisarz do rzeczywistości, inną. Nie dziwi fakt, że żona pisarza, Rita Gombrowicz, jak sama we wstępie napisała, musiała dojrzeć do zgody na wydanie „Kronosa” (choć oczywiście i cenzura obyczajowa miała ważne znaczenie).

Z „Kronosa” wniosek dla mnie jeden, znany szerszej publiczności z „Ferdydurke”: „A kto czytał, ten trąba”.

Justyna Radomińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1435)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1248
Artur Kiela | 2013-05-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 18 maja 2013

Bez n(iespodzianek).
Wyszedłem z domu, sprawy mają się dobrze.
Stolec w normie.
Czytam K(ronos) - coś tam, coś tam.
Swędzi mnie pięta, napiszę do J(eleńskiego). Mam nadzieję na lepszą pogodę jutro.

książek: 6708
Witold Lisek | 2014-01-16
Na półkach: Przeczytane, Dzienniki, 2014, Cegła
Przeczytana: 17 stycznia 2014

Wiadomo,że Gombrowicz uważał sie za geniusza wszech czasów (przynajmniej w dziedzinie literatury) i za życie swojego pałał świętym oburzeniem ,że jeszcze nie przyznano mu Nobla.Może wlasnie dlatego przywiązywał tak wielką uwagę do tych swoich suchych i lakonicznych zapisków tych na bieżąco i tych wygrzebanych z pamięci.Uważał że po jego śmierci napewno ogłoszą go geniuszem i każdy literaturoznawca jak świat długi i szeroki będzie dogłębnie zainteresowany jego każdym ruchem kopulacyjnym(każdym zaliczonym przedwojennym lokajczykiem ,chłopcem z Buenos Aires, kobietą czy każdą przypadkową kurwą).Wielką uwagę przywiązywał także do wszelkich swoich bólów dolegliwości, stęknięc,ruchów robaczkowych jelit,egzem i wrzodów.
Może to zainteresować jakiegoś dermatologa, gastrologa czy innego lekarza od jelit, wątroby i trzustki -mnie z pewnością nie zainteresowało.
Jedynie co mnie zainteresowało to przyznanie się Gombrowicza do jego jawnej jak widać bisexualności,której to za życia tak się...

książek: 1954

Kiedyś zapoznałam się z fragmentami 'Dziennika' Gombrowicza, które w porównaniu z 'Kronosem' stają się popisem erudycji pisarza.
Jaki jest sens lektury krótkich zdań, w których pisarz zawarł głównie stan swojego zdrowia (gdzie przodują wyliczenia wrzodów), relacje z przyjaciółmi, współpracownikami czy kwoty, jakie zarabiał? Nie wspominając o osobach, z którymi utrzymywał kontakty seksualne?
'Kronos', w moje ocenie, to obraz prawdziwej twarzy Gombrowicza. Inny niż ten, który chce przeciwstawić się Formie czy podejmujący próby walki z 'gębą' czy 'upupieniem'. Ma swoje wady, zalety, nawet upodobania (jakoś nie czułam zgorszenia przy wyliczeniu partnerów seksualnych wśród kobiet i mężczyzn), jak każdy. Dzięki 'Kronosowi' Gombrowicza trudno będzie ostatecznie zaszufladkować jako szarą jednostkę, nie literata. Indywidualista? Hipochondryk?
Zaznaczę też, że te prywatne zapiski nie mają żadnej, ale to żadnej formy literackiej, dlatego 'Kronos' ode mnie nie otrzyma oceny.
Ostatecznie...

książek: 548
Huncwotcool | 2013-08-05
Przeczytana: 23 lipca 2013

Wystarczyła by mi krótka notka w biografii Gombrowicza, że treść Kronosa to głównie rzeczy błahe. Czytanie tych zapisków to jednak zupełnie zbędna robota istotna chyba tylko dla biografów i archiwistów. Informacje jakie mogłyby czytelnika zainteresować- proces twórczy, tło historyczno-georgaficzne, życie emigracyjne, burzliwa polityka południowoamerykańska są punktowe albo w ogóle nieobecne. Największą masę stanowią notatki dotyczące stanu zdrowia i wzmianki o kłótniach lub kłopotach finansowych. Kreowanie przez Ritę Gombrowicz wydania Kronosa na wielkie wydarzenie i wstrząs, powoduje że z tym większym niesmakiem dostrzega się wady książki.
A teraz o zaletach- tych o dziwo sporo. Pod względem typograficznym Kronos jest świetny. Wartość podbijają jeszcze liczne zdjęcia (w tym skany odręcznych zapisków), głównie z okresu argentyńskiego i wysokiej jakości papier. Druk choć groteskowo duży jest wygodny w czytaniu (dzięki tak dużej czcionce kilkudziesięciostronicowy dziennik można było...

książek: 1102
Buka | 2013-05-29
Przeczytana: 29 maja 2013

Dużo skrótów. Pojedynczych słów. Brak szerszego kontekstu i wielość przypisów trochę męczy.
Sam Kronos bez znajomości Dzienników jest tylko raczej mętnym oddaniem rzeczywistości w jakiej żył Gombrowicz.
Tak jak powiedziała Rita Gombrowicz we wstępie: można czytać Dziennik bez Kronosu, ale nie na odwrót.
Pozorna ubogość zapisków i jego wyrywkowy charakter wynika z faktu, że były one traktowane jako rzecz bardzo prywatna dla samego autora, nie przeznaczona dla oczu innych. Skróty i pojedyncze słowa dla nas są niepełne. Dla Gombrowicza były zapewne wystarczającymi punktami zahaczenia, dzięki którym mógł przypomnieć sobie i pamiętać w ogóle, to co się w jego życiu działo.
I przez pryzmat prywatności właśnie trzeba tę książkę oceniać. Notatki miały służyć Gombrowiczowi, a nie nam.

książek: 1853
Bartosz Morąg | 2013-06-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 czerwca 2013

Po latach owianej aurą skandalu tajemnicy objawił się nareszcie... literacki humbug, rzecz niemal się nienadająca do czytania. Bo też żadna to literatura – nawet w jej, rządzącym się swoimi prawami, wydaniu diarystycznym. Imiona, toponimy, kwoty, dolegliwości – suche i (jakby nie dosyć jeszcze było tej lakoniczności) często zaszyfrowane noty-wyliczanki, przy których równoważniki zdań wydają się eksplozją treści; dopiero zapiski z ostatnich lat przynoszą wątłą narrację pełnych zdań, zapis przejmującej degradacji, której na imię starość. Ani jednak z tego nowej wiedzy, ani większej satysfakcji – no, może lekka zazdrość wobec łatwości łajdaczenia się Autora gdzie i z kim popadnie płci obojga (te grudniowe podsumowywanie "przygód", ich ilość jako miara udanego roku, Gombrowicz jako udowadniający sobie jurność macho – niemal śmieszne, podobnie jak drobnomieszczańska buchalteria w odnotowywaniu każdego napływającego grosza). Nie wydaje mi się, by książka wnosiła coś nawet jako...

książek: 495
bewelka86 | 2013-12-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 grudnia 2013

Naprawdę trudno jest mi ocenić tę książkę. Z kilku powodów. Po pierwsze nie jest to łatwa lektura. Bardzo często musiałam robić sobie od niej przerwy, aby po prostu odpocząć i odetchnąć. Po drugie: styl pisania niejednego może na początku odrzucić. Gombrowicz ogranicza się do podania suchych faktów, często w sposób pozbawiony emocji. Po trzecie: mnóstwo przypisów, nota bene bardzo przydatnych, jednak takie czytanie z ciągłymi odsyłaczami do komentarzy u dołu jest nie tylko męczące, ale też łatwo wypaść z rytmu, a naprawdę ciężko złapać rytm i nadążać za tokiem myśli Gombrowicza.

Pomimo tych przeszkód udało mi się przeczytać całość zapisków polskiego pisarza. Niewątpliwie ich znajomość rzuca nieco inne światło na znaną nam do tej pory sylwetkę Gombrowicza. "Kronos" jest bowiem próbą uporządkowania tego, co ważne w życiu autora "Ferdydurke". Autor zaczął tworzyć to dzieło w latach 50-tych (prawdopodobnie w 1953 roku), stąd też wcześniejsze lata opisane są bardziej skrótowo i...

książek: 668
chiara | 2013-05-23
Przeczytana: 23 maja 2013

Czarna skrzynka Gombrowicza, niestety, zawód. Zwłaszcza odtwarzane po latach zapiski z młodości rozczarowują lakonicznością. Powstaje obraz człowieka oschłego, skupionego na zaspokajaniu własnych potrzeb. Można traktować jako uzupełnienie Dziennika, ale niekoniecznie.

książek: 1687
Wojciech Gołębiewski | 2014-01-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 stycznia 2014

Zgadzam się z cytowanymi poniżej recenzentami, bardziej ode mnie kompetentnymi, więc swoją rolę ograniczam do przytoczenia ich słów: Z artykulu Jerzego Franczaka /TP 20/2013/, po wydaniu „Kronosa”: „..na koniec Gombrowicz zredukowany zostanie do impulsu libidalnego, co zresztą wieszczył już Pier Paolo Pasolini: „wszystko, co mówi Gombrowicz z taką ostrością i przesadą, to tylko ersatz; nigdy nie porusza tematu swego nieszczęścia, którym jest niewyżyta pederastia”. Z tą małą różnicą, że teraz mówić się będzie o „niewyżytym biseksualizmie”....Wygląda na to, że na losie tajnego dziennika zaważył tytuł, który wziął się z POMYŁKI: pisarz pomieszał Kronosa z Chronosem - uosobieniem czasu...” . JP Markowski w dyskusji o „Kronosie”: „...Moim zdaniem nie ma w tym kalendarium ani jednej „drastycznej” zapiski, może poza jedną: że „lektura Heideggera uspakaja”... ...Łączenie ...

książek: 1147
anamorphosee | 2014-10-10
Na półkach: Przeczytane

Nie wierzyłam w negatywne komentarze, dopóki sama nie sięgnęłam po Kronosa. Nie pamiętam, kiedy ostatnio wymęczyła mnie tak mocno jakaś książka. Po przeczytaniu Dzienników Gombrowicza spodziewałam się czegoś zdecydowanie lepszego. Dodatkowo zachęciło mnie to, że Kronos miał być intymnymi, nie znanymi dotąd zapiskami z życia pisarza. Tymczasem zmuszona byłam podziwiać przygody erotyczne autora, jego choroby, miejsca, w których przebywał, ludzi, których znał. Kilka suchych informacji, kilka skrótów myślowych, kilka zdjęć oraz mnóstwo przypisów. Lata szybko mijały, a nic się nie zmieniało. Pisane dla siebie...

zobacz kolejne z 1425 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Sto lat, Gombro!

Nikt tak jak on nie bawił się w polskiej literaturze formą. Długo był niedoceniony przez krytyków literackich, niepotrafiących zrozumieć jego zabaw z konwencją, tradycją i językiem. Przez współczesnych literaturoznawców (i wielu czytelników) uznawany jest za geniusza. 4 sierpnia przypada 112. rocznica urodzin Witolda Gombrowicza. Sto lat, Gombro, gdziekolwiek się błąkasz!


więcej
Iwaszkiewicz pisał też dla dzieci

Nikt nie wiedział o istnieniu tej książki. Dopiero całkiem niedawno okazało się, że autor „Panien z wilka” ma w swoim dorobku jeden tytuł dla dzieci. Napisał go w latach 1933-1934 w Kopenhadze. Jego fabułę i ilustracje stworzył wraz ze swoimi córkami. Odnaleziona po 80 latach w archiwum rodzinnym w Stawisku „Kocia książka” w grudniu ukaże się nakładem Oficyny Wydawniczej Wilk&Król. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd