Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ambasadoria

Tłumaczenie: Krystyna Chodorowska
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,14 (208 ocen i 43 opinie) Zobacz oceny
10
10
9
26
8
57
7
53
6
38
5
12
4
5
3
4
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Embassytown
data wydania
ISBN
9788377851692
liczba stron
468
język
polski
dodała
Wiedźma

Ambasadoria to miasto sprzeczności położone na krańcach zbadanego wszechświata. Avice Benner Cho jest nawigatorką na statku podróżującym w „wiecznym nurcie”, morzu czasoprzestrzeni rozciągającym się pod dnem codziennej rzeczywistości. Po wielu latach powraca na swoją rodzinną planetę. Ludzie nie są tu jedyną inteligentną rasą, a Avice nawiązuje niewytłumaczalną więź z Gospodarzami –...

Ambasadoria to miasto sprzeczności położone na krańcach zbadanego wszechświata. Avice Benner Cho jest nawigatorką na statku podróżującym w „wiecznym nurcie”, morzu czasoprzestrzeni rozciągającym się pod dnem codziennej rzeczywistości. Po wielu latach powraca na swoją rodzinną planetę. Ludzie nie są tu jedyną inteligentną rasą, a Avice nawiązuje niewytłumaczalną więź z Gospodarzami – tajemniczymi istotami niezdolnymi do kłamstwa. Jedynie niewielka grupka genetycznie zmodyfikowanych Ambasadorów włada ich językiem, umożliwiając kontakt pomiędzy dwoma społecznościami. Jednak gdy na planetę przebywa nowy Ambasador, krucha równowaga zawisa na włosku. By zapobiec tragedii i nieuchronnej wojnie ras, Avice musi osobiście porozumieć się z Ariekenami, dobrze wiedząc, że to niemożliwe…

„Kafkowski pisarz wybiera się w podróż na krańce wszechświata, tworząc swój najnowszy thriller SF. W Ambasadorii, niezmordowanie przesuwając granice własnej twórczości, Mieville poszerza jednocześnie granice samego gatunku, tworząc niezwykłą opowieść o kontakcie i wojnie z obcymi”.
„Entertainment Weekly”

 

źródło opisu: http://www.zysk.com.pl/

źródło okładki: http://www.zysk.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 162
xan4 | 2014-11-09
Na półkach: Przeczytane

Pomysł to podstawa dobrej opowieści

Przestawię trochę. Ja, jak taki niespokojny duch, muszę coś pomieszać, inaczej nie byłbym sobą. W dzisiejszej recenzji wszystko będzie na odwrót. Na początek będzie podsumowanie, wstęp będzie pośrodku, a rozwinięcie na końcu. A co? Nie wolno mi?

Podsumowując, „Ambasadoria” to bardzo dobra powieść, chyba najlepsza w dorobku Chiny Mieville’a. Przede wszystkim dlatego, że ma to, co każdy dobry kawałek literatury powinien mieć – pomysł. Ma nawet więcej - ma mnóstwo pomysłów, a nawet za dużo pomysłów, co przecież nie zdarza się zbyt często. Literatura z reguły choruje na brak pomysłów, rozciąganie ich do granic niemożliwości, nadmierną eksploatację, a „Ambasadorii” można zarzucić, że zbyt dużo grzybów w barszczu to też niedobrze.
Powieść dostaje ode mnie 5,5/6. Odejmuję 0,5 punktu za dziury fabularno-konstrukcyjno-logiczne. Reszta jak najbardziej w porządku. W gruncie rzeczy powinienem też coś odjąć za zbytnią rozrzutność pomysłów, ale jak za coś takiego odjąć punkt Mieville’owi? Przecież wiem, że to nie jest typowy autor. On w następnej książce znowu zarzuci nas swoimi niesamowitymi, oryginalnymi pomysłami. I dobrze, bo za to właśnie lubimy prozę Mieville’a.

Dzisiaj chciałbym przedstawić najnowszą powieść Chiny Mieville’a – „Ambasadorię”. China (spoufalam się, ale jak tak długo lubi się autora, to można już o nim pisać po imieniu) to jeden z nielicznych autorów, który aż za dobitnie wykłada wszystkim i wszędzie swoje poglądy polityczno-społeczne. Oczywiście w pisanych przez siebie książkach również. Czasami sobie myślę, że on chyba po to je właśnie pisze. Zawsze musi coś przemycić, a właściwie nie przemycić, tylko jakiś swój pogląd, przekonanie obudować w fabułę. Na dodatek jest socjalistą…, No cóż, chyba już tylko na zgniłym, gnuśnym Zachodzie można znaleźć prawdziwych zwolenników socjalizmu (bo przecież u nas o zwolennikach nie ma co pisać, mamy tylko przebarwione SLD, które ma tyle wspólnego z socjalizmem, co centrowe PO z liberalną gospodarką, a prawicowy PIS z kapitalizmem). Socjalizm, a właściwie komunizm, do którego socjalizm dąży, to najwspanialszy ustrój, idealny wręcz, ale niestety nie dla ludzi. To jest dopiero paranoja, nie? Potrafiliśmy wymyślić idealny ustrój, ale nie potrafimy w nim żyć.

China Mieville opuścił Ziemię i napisał powieść o Kontakcie. Tak, tak, wiem, że to dziwne, ale Mieville napisał science fiction. Oczywiście w swoim stylu, to znaczy wykorzystał to czego potrzebował, żeby obudować swoje przemyślenia. Nie jest to kontakt niemożliwy - jak w Ślepowidzeniu Wattsa, ani łatwy i przyjacielski - jak w utworach ze Złotego Wieku SF. To raczej kontakt utrudniony, czy czasami niemożliwy z powodu zwyczajów, innego życia, a przede wszystkim języka, a właściwie Języka. Języka tak innego od języka Ziemian, że właściwie niezrozumiałego dla nich i niemożliwego do wypowiedzenia. Porozumienie z Ariekenami jest możliwe dopiero po pewnym przystosowaniu ciała i umysłu Ziemian. To Kontakt bardzo w stylu Ursuli K. LeGuin. Czytając „Ambasadorię” czasami czułem się, jakbym czytał Urszulkę, moją starą (nie wiem czy tak wypada o kobiecie pisać) ukochaną Urszulkę (znowu zwracam się po imieniu, ale Urszulkę lubię jeszcze dłużej niż Mieville’a).

Zacznijmy jednak od początku,……
…. czyli od niewykorzystanego pomysłu, a właściwie porzuconego pomysłu. Nurt, który Mieville opisuje starannie na początku powieści, to coś na rodzaj kanału, a właściwie niesamowity sposób poruszania się statków kosmicznych z ponadświetlną szybkością. Z tą samą precyzją i równie dokładnie autor opisuje Avice - główną bohaterkę powieści. Poznajemy ją, kiedy jako mała dziewczynka mieszka na zapyziałej planecie z niezrozumiałymi Ariekenami. Potem pobiera nauki, pracuje jako zanurzaczka, podróżuje w nurcie na statkach kosmicznych, by na koniec powrócić na swoją rodzinną planetę. Mieville wyczerpująco opisuje te dwa wątki: życie Avice, i nurt. Przypuszczam, że Niven wykorzystałby nurt aby napisać przynajmniej tetralogię, nie wspominając pomniejszych pisarzy (młody Herbert z Andersonem machnęliby przynajmniej 12 opasłych tomów). Jednak nie Mieville. On ma niesamowity pomysł, żeby mniej więcej w 1/3 książki go porzucić. Już mu nie był potrzebny, a właściwie był mu tylko potrzebny jako support głównego pomysłu – Języka.

Język Ariekenów jest niezrozumiały dla Ziemian. Po pierwsze, Ariekeni posługują się dwugłosem, przez co przybysze-Ziemianie muszą się naprawdę natrudzić, żeby tak zmodyfikować swoich przedstawicieli, zwanych Ambasadorami, żeby oni również wypowiadali się dwugłosem. Po drugie, Język opisuje tylko rzeczywistość. Nie jest możliwe wyrażenie w nim kłamstwa, przenośni czy metafory. Ariekeni nie myślą abstrakcyjnie, bo nie są w stanie oddać tego w Języku. Mogą tylko opisać rzeczywistość. Czasami, żeby coś opisać, wykorzystują ludzi, żeby ci odegrali jakąś scenę albo przedstawienie. Widząc to, kojarzą pojęcie z daną osobą, i uczą się posługiwać się danym wyrażeniem, sceną. Tak właśnie w dzieciństwie Avice odegrała na prośbę Ariekenów, zwanych przez przybyszów Gospodarzami pewną scenę i od tego czasu była nazywana dziewczynką, która zjadła to, co jej dano. Gospodarze nie rozumieją Języka wypowiadanego przez maszyny i urządzenia, ale rozumieją odtwarzane z taśmy słowa Ambasadorów - to pierwsza z wielu dziur. Ale nie będę się znęcał na Mievillem, bo nie za dziury logiczno-konstrukcyjne i taką sobie, niekiedy pretekstową fabułę kochamy Mieville, ale za fenomenalną wręcz wyobraźnię. I to dostajemy przecież w niesamowitej ilości.

ciąg dalszy na stronie:
http://szortal.com/node/3361

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zanim pozwolę ci wejść

Trzy przyjaciółki - Karen, Bea i Eleanor - znają się od zawsze i od zawsze się przyjaźnią. Wiedzą o sobie niemalże wszystko. A jednak istnieją pewne n...

zgłoś błąd zgłoś błąd