Wyzwanie czytelnicze LC

List do nienarodzonego dziecka

Tłumaczenie: Joanna Ugniewska
Seria: Sfery
Wydawnictwo: Świat Książki
7,62 (334 ocen i 51 opinii) Zobacz oceny
10
35
9
58
8
91
7
83
6
46
5
11
4
4
3
5
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Lettera a un bambino mai nato
data wydania
ISBN
9788327301895
liczba stron
144
słowa kluczowe
dziecko, matka, rozmowa
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

„Nie jestem kobietą z tej książki. Co najwyżej ją przypominam, tak jak może ją przypominać jakakolwiek kobieta naszych czasów, która żyje w pojedynkę, pracuje i myśli. Właśnie po to, żeby każda kobieta mogła się w niej rozpoznać, nie wyposażyłam jej w twarz, imię, adres, wiek […]. Nie formułuję żadnego przesłania, nie próbuję nawet rozwiązać problemów. Nie na tym polega zadanie pisarza. A poza...

„Nie jestem kobietą z tej książki. Co najwyżej ją przypominam, tak jak może ją przypominać jakakolwiek kobieta naszych czasów, która żyje w pojedynkę, pracuje i myśli. Właśnie po to, żeby każda kobieta mogła się w niej rozpoznać, nie wyposażyłam jej w twarz, imię, adres, wiek […]. Nie formułuję żadnego przesłania, nie próbuję nawet rozwiązać problemów. Nie na tym polega zadanie pisarza. A poza tym, jakże bym mogła formułować jakieś przesłanie w książce będącej apoteozą wątpienia? Bohaterkę dręczą tysiące znaków zapytania, za każdym razem, kiedy jest przekonana o jednym, twierdzi również coś wręcz przeciwnego […].”
Tak mówiła Oriana Fallaci z okazji wydania Listu do nienarodzonego dziecka, monologu kobiety, która oczekuje dziecka i uważa macierzyństwo nie za obowiązek, lecz za osobisty i odpowiedzialny wybór. Nie rezygnując z typowego dla siebie namiętnego tonu, autorka stawia pytania własnemu sumieniu, mierząc się z fundamentem kobiecej kondycji. Czy wystarczy pragnąć dziecka, żeby zmusić go do istnienia? Czy słusznie jest poświęcić gotowe już życie na rzecz życia, którego jeszcze nie ma? Książka idzie dalej niż dylematy dyskusji nad aborcją, zwróciła na siebie uwagę czytelników na całym świecie i jest dzisiaj uważana za klasyczną pozycję literacką.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Świat Książki, 2013

źródło okładki: http://www.literacki24.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Ines książek: 1310

Raz jeszcze o macierzyństwie

Oriana Fallaci, włoska dziennikarka i pisarka, w „Liście do nienarodzonego dziecka” z 1975 roku podejmuje inny temat, niż te, do których przyzwyczaiła swoich czytelników. Tym razem nie pisze o polityce, wojnie czy terroryzmie, ale o kobiecie i macierzyństwie. I choć już na wstępie podkreśla, że bohaterki tej publikacji nie można utożsamiać z nią samą, to nie da się nie zauważyć, że ta poruszająca książka powstała w momencie, gdy Fallaci straciła dziecko, będąc związaną z krewkim rewolucjonistom greckiego pochodzenia, Aleksosem Panagoulisem. Autorka doskonale wiedziała, o czym pisze i to się czuje od pierwszych stron tej publikacji. Szczerość, bezkompromisowość i siła wyrazu, to cechy charakterystyczne tej intrygującej prozy, która prowokuje pytania natury moralnej i przestrzega przed zbyt szybkim ferowaniem wyroków.

Wiele kobiet się zastanawia: po co wydawać dziecko na świat? Żeby cierpiało głód, żeby było mu zimno, żeby je zdradzono i poniżono, żeby zginęło zamordowane na wojnie albo żeby zabiła je jakaś choroba? I przekreślają nadzieję, że zostanie ono nakarmione, ogrzane, że będą mu towarzyszyć wierność i szacunek, że będzie żyło długo i spróbuje pokonać choroby i zapobiec wojnie. Nie inaczej jest w przypadku bohaterki Oriany Fallaci. Jej dziecko zostało poczęte przez przypadek czy też przez pomyłkę, a ona sama nie bardzo widzi sens jego narodzenia. Ciąża nie była planowana, a ona sama została w rolę matki niejako wtłoczona w nieodpowiednim dla niej momencie, stąd jej...

Oriana Fallaci, włoska dziennikarka i pisarka, w „Liście do nienarodzonego dziecka” z 1975 roku podejmuje inny temat, niż te, do których przyzwyczaiła swoich czytelników. Tym razem nie pisze o polityce, wojnie czy terroryzmie, ale o kobiecie i macierzyństwie. I choć już na wstępie podkreśla, że bohaterki tej publikacji nie można utożsamiać z nią samą, to nie da się nie zauważyć, że ta poruszająca książka powstała w momencie, gdy Fallaci straciła dziecko, będąc związaną z krewkim rewolucjonistom greckiego pochodzenia, Aleksosem Panagoulisem. Autorka doskonale wiedziała, o czym pisze i to się czuje od pierwszych stron tej publikacji. Szczerość, bezkompromisowość i siła wyrazu, to cechy charakterystyczne tej intrygującej prozy, która prowokuje pytania natury moralnej i przestrzega przed zbyt szybkim ferowaniem wyroków.

Wiele kobiet się zastanawia: po co wydawać dziecko na świat? Żeby cierpiało głód, żeby było mu zimno, żeby je zdradzono i poniżono, żeby zginęło zamordowane na wojnie albo żeby zabiła je jakaś choroba? I przekreślają nadzieję, że zostanie ono nakarmione, ogrzane, że będą mu towarzyszyć wierność i szacunek, że będzie żyło długo i spróbuje pokonać choroby i zapobiec wojnie. Nie inaczej jest w przypadku bohaterki Oriany Fallaci. Jej dziecko zostało poczęte przez przypadek czy też przez pomyłkę, a ona sama nie bardzo widzi sens jego narodzenia. Ciąża nie była planowana, a ona sama została w rolę matki niejako wtłoczona w nieodpowiednim dla niej momencie, stąd jej liczne dylematy: Nie widzę siebie, jak idę ulicą z wielkim brzuchem, nie widzę siebie, jak cię karmię i myję, i uczę mówić. Jestem kobietą, która pracuje, mam tyle innych obowiązków, zainteresowań. Już ci mówiłam, że nie jesteś mi potrzebne. Ale donoszę cię i tak, czy chcesz tego, czy nie. Narzucę ci prawo silniejszego, podobnie jak zostało ono narzucone mnie, moim rodzicom, dziadkom, dziadkom moich dziadków.

Jest jej ciężko, bo nie ma przy sobie nikogo. Ojciec dziecka odszedł, rodzice są daleko, a przyjaciółka zamiast ją wspierać, namawia na dokonanie aborcji. Niepewna, zdezorientowana i samotna kobieta zaczyna się zwierzać swemu dziecku, które nosi pod sercem. Opowiada mu o sprawach dotykającej ją samą - o wizycie u ginekologa (o zażenowaniu lekarza na wieść o tym, że nie jest mężatką), o zdjęciach USG, złym samopoczuciu, wątpliwościach, czy powinna je urodzić i o aborcji: Wiem, wciąż informuję bez litości o okrucieństwach świata, gdzie zamierzasz się pojawić, o wszystkich podłościach, które popełniamy, i mówię o sprawach zbyt dla ciebie skomplikowanych. Ale stopniowo dojrzewa we mnie pewność, że ty je rozumiesz, bo wiesz już wszystko. W mnogości ważkich tematów raz przypisuje dziecku wielką zdolność rozumowania (jako ‘istocie ludzkiej’), a za chwilę stwierdza, że ono i tak niczego nie pojmie (wtedy nazywa je ‘rybką’). Ta jej ‘matczyna’ niekonsekwencja jest widoczna do samego końca, bo ona wciąż toczy walkę ze sobą i nowym, kiełkującym w niej życiem. Kiedy czytelnik odnosi wrażenie, że je kocha, że zrobi wszystko, by donosić ciążę, nagle przekonuje się, że jest na tyle okrutna i bezduszna, że nie cofnęłaby się przed unicestwieniem go, ot tak po prostu: Nigdy nie czułam się dobrze w towarzystwie dzieci. Nigdy nie wiedziałam, jak się przy nich zachować. Kiedy podchodzę do nich uśmiechnięta, wrzeszczą jakbym je biła. Zawód matki do mnie nie pasuje. Mam inne obowiązki wobec życia. Mam pracę, którą lubię i którą zamierzam wykonywać. Mam przyszłość, która na mnie czeka, i nie zamierzam się jej wyrzekać. Komplikacje, które przykuwają ją do łóżka sprawiają, że zaczyna postrzegać dziecko jako prześladowcę, a siebie samą jako prześladowaną. Mimo to ma świadomość, że oboje są ze sobą ściśle czy wręcz nierozerwalnie złączeni: Wszystko w tobie zależy ode mnie i wszystko we mnie zależy od ciebie: jeśli się rozchorujesz, rozchoruję się i ja, jeśli umrę, umrzesz i ty. Czuje się jak puszka, która ma chronić jedynie dziecko, podczas gdy ona jest przecież kobietą (!), osobą (!), który ma mózg, sprawiający, że może myśleć, analizować i odczuwać: Ludzką istotą jestem ja, która myślę i mówię, i śmieję się, i płaczę, i działam w świecie, ja, która trudzę się w imię spraw i idei. Ty jesteś tylko lalką z ciała, która nie myśli, nie mówi, nie śmieje się, nie płacze i działa tylko w imię własnego życia. Czy ‘lalce’ należy się zatem prawo do życia? Do jakich wniosków dojdzie młoda matka? Czy da szansę swojemu dziecku? Czy zwycięży w niej egoizm czy może wiara w życie i jego sens?

„List do nienarodzonego dziecka” to monolog kobiety ciężarnej, wywołujący u czytelnika burzę emocji, podobną do tej, która toczy się w mózgu głównej bohaterki. Mają na nią wpływ nie tylko hormony, ale i ludzkie opinie, stereotypy oraz rozmowy, które prowadzi ze swym dzieckiem. To lektura ziejąca prawdą, głębokimi przemyśleniami, w których prawdopodobnie odnajdzie się pewna grupa kobiet, która była lub jest obecnie w ciąży. I choć można się z kontrowersyjnymi, feministycznymi poglądami bohaterki Fallaci (zwanej ‘chrześcijańską ateistką’) nie zgadzać, to nie sposób odmówić autorce talentu, za pomocą którego stworzyła wiarygodny portret zagubionej kobiety udręczonej własną ciążą. To niezwykle cenne, intymne wręcz świadectwo ciężarnej, która została sama bez wsparcia najbliższych, bez pomocy ze strony ojca dziecka i która sama musi ponosić konsekwencje jednej chwili zapomnienia. Nie dziwi zatem jej przekonanie, że macierzyństwo nie jest moralnym obowiązkiem. Nie jest nawet faktem biologicznym. Jest świadomym wyborem. Z pewnością „List…” będzie dobrą lekturą również dla mężczyzn, którym warto uświadomić, jak wielką rolę mają do spełnienia już od momentu poczęcia.

Agnieszka Biczyńska

Cytaty za: „List do nienarodzonego dziecka”, Oriana Fallaci, Świat Książki, Warszawa 2013. 

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1245)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1681
_fantasquemagorie_ | 2016-04-17
Przeczytana: 02 lutego 2016

„List do nienarodzonego dziecka” Oriany Fallaci to książka totalna. Wsysa. Wchłania. Wciąga. Oplata. Otula. Lęgnie się w mózgu pączkując w mnogość znaczeń, interpretacji, znaków zapytania. Wibruje ekstremalnymi, pozornie wykluczającymi się stanami emocjonalnymi. Z jednej strony przepełniona intymnością, bliskością. Z drugiej - przejmująca, wstrząsająca, racjonalna aż do bólu. Nie poucza, nie ocenia, nie daje przyzwolenia ale też nie zabrania. Można się w niej całkowicie zatracić. Można przeżyć swego rodzaju katharsis. Jedyne, czego nie da się z nią zrobić to zaszufladkować.

Nie spodziewałem się, że tak niepozorna fizycznie książeczka, ba, można by nawet rzec, broszura, może zawierać tak wielki ładunek emocjonalny. Aby się z niej otrząsnąć musiałem przeczytać ją jeszcze raz, następnego dnia. Minął już jakiś czas i ciągle we mnie rezonuje.

Bohaterka prowadzi monolog wewnętrzny z sobą, z otoczeniem, z nienarodzonym dzieckiem, z dogmatami, z cudem życia. Igra z przeznaczeniem, z...

książek: 1494
zosia_bm | 2014-12-25
Przeczytana: 25 grudnia 2014

Jestem świeżo po lekturze, pełna emocji i plątaniny myśli. Uważam, że jest to lektura obowiązkowa każdego człowieka, a najbardziej tego który w życiu widzi tylko kolor biały i czarny, zapominając o szarościach. Ponadto jest to lektura zawierająca moim zdaniem tak wiele mądrych myśli, że nie sposób wybrać jednej ulubionej.

książek: 3778

Przejmujący monolog narratorki uświadamiający, z jakimi dylematami boryka się kobieta począwszy od samego poczęcia dziecka. A może raczej od momentu, gdy budzi się w niej przeczucie, intuicja podpowiadająca, że jest, że coś w niej kiełkuje. Ale czy to oznacza tylko jeden wiadomy cel, że musi się narodzić?
Opisywane stadia rozwoju, wyobrażenia o dziecku i stosunek do kobiety niezamężnej w ciąży. A do tego sposób prowadzonej "rozmowy" z nienarodzonym i prowadzenie czytelnika przez zawiłości duszy kobiety, która się przeobraża nie tylko na ciele.
Fallaci pisze o poczęciu równie szczerze i z przekonaniem jak o aborcji. Jednak ostatecznie opowieść ta staje się wspaniałą apoteozą życia. To jak czytanie najbardziej intymnych fragmentów z cudzego pamiętnika.
I nasuwa mi się wniosek, że każdy z czytelników może odnalezć inne elementy tej opowieści, które wysunie na plan pierwszy. Zaakcentuje to co według jego wrażliwości jest najistotniejsze.

książek: 959
moch | 2013-06-29
Na półkach: Przeczytane, 2013

Fallaci w pełni zasługuje na przyznane jej miano chrześcijańskiej ateistki.Pomimo jej poglądów zdecydowanie lewackich, bardzo cenię u niej odwagę pisania tego co naprawdę myśli. Na początku XXI w. w "Sile rozumu" i "Wściekłości i dumie" otwarcie wystąpiła przeciwko politycznej poprawności i koncepcji multikulti, broniąc jak lwica cywilizacji chrześcijańskiej.
W "Liście..." napisanym w latach 70-tych (czasie szalejącej rewolucji seksualnej) miała odwagę postawić pytanie o dopuszczalność aborcji i "dobrodziejstw" z niej wynikających. Fallaci jest zdeklarowaną ateistką i feministką,, ale jej opowiadanie jest niesamowitą apoteozą życia w całej jego złożoności - jego pięknie i okrucieństwie, chociaż momentami odziera je z wszelkich złudzeń. Styl tej wypowiedzi, jak zawsze u Fallaci, jest pełen włoskiego temperamentu, aż buzuje od emocji. Czyta się ją doskonale. Chętnie sięgnę również po jej powieści.

książek: 471
studencka | 2018-11-30
Na półkach: Publicystyka, Przeczytane
Przeczytana: 29 listopada 2018

Nie potrafię nie porównywać tej książki do Polki M. Gretkowskiej. Nie bardzo mnie w tym wypadku interesują ich wzajemne relacje czasoprzestrzenne, choć prawdopodobnie Oriana byłą pierwszą. Dla mnie to bliźniacze pozycje i co zabawne w tym kontekście, warto przeczytać je obie.

Bo i różnicę między nimi zachodzą kluczowe. Po pierwsze, tym razem mamy do czynienia z emocjami wymyślonymi! Czego, dzięki kunsztowi autorki, nie sposób stwierdzić na podstawie samej tylko lektury książki. Diametralnie inne jest też podejście bohaterki do jej odmiennego stanu. To rodzaj "love-hate relationship" który bardzo do mnie przemówił.

List to moje pierwsze spotkanie z Panią Fellaci i jestem oczarowana. Umiejętnością nauczania tolerancji, bez moralizatorstwa. Uczciwością oddania głosu każdej ze stron, mimo podjęcia jednego z najintymniejszych tematów. Poetyką i fantazją wypowiedzi. I choć w tym wypadku książce nie udało się dokonać rewolucji światopoglądowej w mojej głowie, z niecierpliwością czekam...

książek: 1906
Monka | 2017-07-02
Przeczytana: 17 czerwca 2017

"List do nienarodzonego dziecka" to odważny, szczery i bardzo przejmujący monolog kobiety, która spodziewa się dziecka. Nic o niej nie wiemy. Nie znamy jej imienia, wieku, wykształcenia i miejsca zamieszkania. Nie wiemy jak wygląda i kim jest. Wiemy natomiast, że zostanie mamą i jest to jej osobisty wybór. Z jej opowieści dowiadujemy się również, że jest samotna i w pełni niezależna. Pierwszoosobowa narracja sprawia, że te zwierzenie są niezwykle intymne i wręcz osobiste. Nie jest to jednak książka autobiograficzna. Chociaż połączenie narratora z autorem bardzo często pojawia się w myślach czytelnika podczas lektury tej książki. Oriana Fallaci po raz kolejny udowodniła, że nie boi się zadawać trudnych pytań. Tym razem zastanawia się nad dopuszczalnością aborcji. Właściwie daje każdej kobiecie prawo wyboru. Jest zdeklarowaną ateistką i feministką. Pozwala swojej bohaterce podjąć decyzję. Dopuszcza możliwość przerwania ciąży. Ta książka jest jednak niezwykłą apoteozą życia mimo jego...

książek: 1545
lexis | 2017-05-21
Przeczytana: 19 maja 2017

Intymna, osobista, szczera opowieść o macierzyństwie, przede wszystkim w jego najwcześniejszej fazie, jeszcze przed narodzeniem dziecka. O rozterkach, wątpliwościach, entuzjazmie i wyrzutach sumienia.

Autorka zaznacza, że nie jest to powieść autobiograficzna, nie nadaje swojej bohaterce imienia, nie umieszcza jej w konkretnych okolicznościach, jednak pierwszoosobowa narracja, fakt, że Oriana Falacci straciła ciążę oraz poglądy, które wyraża bohaterka, powodują, że tę nieznaną z imienia kobietę mimowolnie traktujemy jako alter ego autorki.

W kolejnych krótkich rozdziałach towarzyszymy bohaterce w najważniejszych, kluczowych momentach jej ciąży. Przeżywamy z nią całe bogactwo świetnie oddanych emocji, a nawet wnikamy w jej duszne, męczące sny.

Piękna to opowieść, choć daleka od cukierkowatości, lukru, przesłodzenia, tak częstego w historiach oczekiwania na dziecko. Dotyka tematów trudnych, bolesnych, o których się nie mówi, a nieraz nawet nie chce myśleć. Wiele tu rozważań o...

książek: 777
GochaZet | 2018-12-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień 2018

Podchodziłam do tej książki trochę jak do jeża, który chociaż mały, może mocno ukłuć. Tymczasem niepotrzebnie. "Przegadana" to historia, pełna emocji i intymności, włoskiego temperamentu i wątpliwości typowych pewnie dla tych myślących i mocno przeżywających, a taka była Oriana Fallaci. Odważna, bezkompromisowa i nie bojąca się jak widać pytań, nawet niewygodnych. Autorka nie jest kobietą - bohaterką książki - która dzieli się z nami swoją historią, ale ponieważ sama również straciła dziecko, ten kobiecy monolog nabrał wiarygodności i głębi. Polecam, bo nie trąci zawziętym i walczącym feminizmem, nie nawołuje i nie apeluje do usuwania ciąży, nie poraża wrogością i gotowymi wskazówkami, pozwala - jeśli tylko się ma na to ochotę - po prostu pomyśleć, spojrzeć na pewne sprawy nie tylko z własnej perspektywy.

książek: 1884

Rozmawiałam kiedyś z siostrą na temat posiadania dziecka. I powiedziała mi bardzo ciekawą rzecz. Mianowicie to, że chciałaby zajść w ciążę w takim momencie swojego życia, kiedy mogłaby być dumna z tego faktu, a nie wstydzić się przez innymi. Akurat wtedy czytałam 'List do nienarodzonego dziecka' i jakoś te słowa przypomniały mi o Orianie Fallaci...
Co do tej książki, trudno mi ją jednoznacznie ocenić. Na pewno poleciłabym ją do przeczytania każdej kobiecie, bez względu na wiek, poglądy lub fakt, czy jest matką czy też nie. Dzięki temu monologowi bohaterki można poznać drugą stronę medalu, czyli inne oblicze ciąży oraz faktu bycia kobietą. Co do niektórych kwestii musiałabym poważnie zastanowić się, czy zgodzić się z autorką, jednak jestem pewna, że ta niewielka pozycja nikogo nie pozostawi obojętnym i zmusi do głębszej refleksji nad 'cudem życia'.

książek: 492
Przemysław Zyra | 2016-04-21
Przeczytana: 20 kwietnia 2016

Nie wiem skąd się wzięło moje przekonanie o tym, że Oriana Fallaci to prawicowa (chrześcijańska) dziennikarka. A takie właśnie przekonanie miałem. Może wynikało ono z jej wypowiedzi o Lechu Wałęsie? Tak czy inaczej mocno zdziwiłem się czytając w książce fragmenty dotyczące Boga i Kościoła. Nie są bynajmniej sympatyczne.

Ale sama treść nie pozwala się skupiać na tym, jakie były poglądy autorki. Bo człowiek przestaje myśleć o tym, że czyta czyjąś książkę, czyjeś wymyślone słowa, tylko zaczyna żyć opisaną historią. Z pewnością żaden mężczyzna nie odczuje tej książki jak kobieta. Ale i na mężczyźnie może zrobić duże wrażenie. Będąc właśnie pod takim wrażenie "połknąłem" cała książkę od razu.

W zasadzie ciężko odnieść się do poglądów dotyczących świata i jego spraw przedstawionych przez narratorkę. Ciężko dlatego, że sama często zmienia zdanie i swoje postrzeganie świata. Jedno jest ważne - autorka mimo przekazywania myśli, z którymi się nie zgodzę zwraca się jednak do dziecka. Od...

zobacz kolejne z 1235 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Dobrze wyjść z pisarzem: Oriana Fallaci

15 września przypada 10. rocznica śmierci włoskiej dziennikarki i pisarki, Oriany Fallaci. Z tej okazji próbuję przypomnieć sobie, co mnie w tej pisarce kiedyś fascynowało i czy ślady tej fascynacji jeszcze we mnie pozostały, czy może już się wyczerpały. 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd