Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Intruz

Tłumaczenie: Łukasz Witczak
Cykl: Intruz (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,63 (15064 ocen i 1834 opinie) Zobacz oceny
10
2 496
9
2 824
8
3 114
7
3 244
6
1 672
5
913
4
302
3
284
2
87
1
128
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Host
data wydania
ISBN
9788324594672
liczba stron
568
słowa kluczowe
intruz, przyszłość, dusze
język
polski
dodała
aspazja

Inne wydania

Świat został opanowany przez niewidzialnego wroga. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich normalne życie. Jedną z ostatnich niezasiedlonych, wolnych istot ludzkich jest Melanie. Wpada jednak w ręce wroga, a w jej ciele zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Intruz bada myśli poprzedniej właścicielki ciała w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów...

 

źródło opisu: http://publicat.pl/

źródło okładki: http://publicat.pl/

Brak materiałów.
książek: 60
ICDI_imagination | 2015-02-08
Przeczytana: 08 lutego 2015

W książkach Stephenie Meyer najbardziej cenię to, że wciągają bez reszty od początku do końca i człowiek jeszcze długo pozostaje w innym świecie. Nie ważne czy opowiada o romansie człowieka z wampirem. To się po prostu dobrze czyta. Nie inaczej było z "Intruzem". Co prawda było to moje drugie podejście, ale tym razem pochłonęłam całą pozycję w kilka dni.

Wagabunda... powiem szczerze, że jest to chyba pierwsza żeńska postać, którą naprawdę i szczerze polubiłam. Była dobra, szlachetna, ale nie wolna od ludzkich emocji z racji tego, że posiadała ciało człowieka. Chyba dlatego nie była aż tak... nierealna.

Jeb. Kochany, stary Jeb. I sprytny jak lis. Nie pogardziłabym takim wujaszkiem. Sposób w jaki zwykł nazywać Wandę bardzo mnie rozczulał. Co prawda strzelba, z którą się nie rozstawał trochę kontrastowała z jego łagodną stroną, ale nie rzuca się to tak bardzo w oczy.

Ian'a chyba polubiłam najbardziej. Jego oddanie, powoli zamieniające się w miłość do Wandy, dało mi wiele do myślenia. Jak stwierdziła sama Wagabunda - mógłby być duszą.

Trochę żałuję, że sięgnęłam po tę pozycję dopiero teraz. Dzięki niej spoglądam na ludzkość bardziej przychylnie co nie oznacza, że przedtem ją potępiałam. Nie. Po prostu po raz enty zrozumiałam, że najpiękniejszą rzeczą w nas są uczucia, a ratuje nas miłość. Moment, kiedy przestajemy sami dla siebie znaczyć najwięcej, a na piedestale pojawia się bliźni.
Kocham.

Książka wędruje do Ulubionych. Musiała na to długo czekać. I choć pod względem merytorycznym nie jest dziełem literackim, to cenię ją bardzo za przesłanie. Może to tylko moja nadinterpretacja, ale będę się tego trzymać. Na pewno znowu po nią sięgnę, kiedy w biegu zdarzy mi się na chwilę przystanąć i zastanowić się czy nadal pamiętam co tak naprawdę jest najważniejsze.

Autorce serdecznie dziękuję (mimo, że te słowa podzięki nigdy do niej nie dotrą).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziewczyna z Dzielnicy Cudów

Książka jest świetna. Jest w niej dużo przekleństw i przemocy, ale dla osób w wieku od 16 lat nie powinno to aż tak bardzo przeszkadzać w lekturze. Ja...

zgłoś błąd zgłoś błąd