Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Papierowe miasta

Tłumaczenie: Renata Biniek
Wydawnictwo: Bukowy Las
7,61 (4320 ocen i 546 opinii) Zobacz oceny
10
567
9
740
8
1 056
7
982
6
596
5
229
4
91
3
37
2
14
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Paper Towns
data wydania
ISBN
9788362478910
liczba stron
400
język
polski
dodała
Marta

Inne wydania

Nastoletni Quentin Jacobsen spędza czas na adorowaniu z oddali żądnej przygód, zachwycającej Margo Roth Spiegelman. Więc kiedy pewnej nocy niegrzeczna Margo uchyla okno i, zakamuflowana jak ninja, wkracza na powrót w jego życie, wzywając go do udziału w tajemniczej i misternie zaplanowanej przez siebie kampanii odwetowej, Quentin oczywiście podąża za dziewczyną. Gdy ich całonocna wyprawa...

Nastoletni Quentin Jacobsen spędza czas na adorowaniu z oddali żądnej przygód, zachwycającej Margo Roth Spiegelman. Więc kiedy pewnej nocy niegrzeczna Margo uchyla okno i, zakamuflowana jak ninja, wkracza na powrót w jego życie, wzywając go do udziału w tajemniczej i misternie zaplanowanej przez siebie kampanii odwetowej, Quentin oczywiście podąża za dziewczyną. Gdy ich całonocna wyprawa dobiega końca i nastaje nowy dzień, Quentin przychodzi do szkoły i dowiaduje się, że zagadkowa Margo w tajemniczych okolicznościach zniknęła. Chłopak wkrótce odkrywa, że Margo zostawiła pewne wskazówki i że zostawiła je dla niego. Podążając jej urywanym śladem, w miarę zbliżania się do celu Q odkrywa zupełnie inną Margo, niż ta, którą kochał i znał dotychczas.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Bukowy Las, 2013

źródło okładki: www.bukowylas.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1270
Krzysiek | 2016-03-25
Przeczytana: 22 marca 2016

"Kochać kogoś za wygląd to jak kochać książkę za okładkę"
Guillauem Musso - "Jutro"

Papierowy samolocik, papierowa łódeczka...
Pierwsze, puszczone w objęcia powietrza, popychane i unoszone przez wiatr...
Drugie, puszczone na powierzchnię wody, kołyszące się w rytm oddechów jej głębi...
Jedno i drugie wypuszczone na wolność cieszą nasze oczy, umysł i emocje. Patrzymy na nie, przecieramy ze zdumienia powieki pełne delikatnego wzruszenia. Obserwując je, to jak sobie radzą z żywiołem, na który je wypuściliśmy, nie cieszymy się niestety zbyt długo...
A co może być tego powodem...? ...odpowiedź wbrew pozorom jest bardzo prosta...
To wszystko przez papier...
Wystarczy wyobrazić sobie wzburzoną wodę...i to, w jaki sposób jej fale potraktowałyby papierową łódeczkę...
A gdyby woda byłaby spokojna..., czy nasza papierowa łódeczka sobie wtedy poradzi? Myślę, że nie..., bowiem długotrwały kontakt z kropelkami wody sprawi, że łódka z papieru namoknie i najprawdopodniej pójdzie na dno...
Powietrze, choć niewidzalne i pozornie niegroźne, dopóki jest spokojne, nie zagraża naszemu papierowemu samolocikowi. Jednak gdy smagnięcia wiatru po pewnym czasie staną się gwałtowne, szarpiąc na lewo i prawo naszego papierowego szybowca, zdoła on długo przetrwać w takich warunkach...?
Pewnie nie...
Z kolei całkowicie spokojne powietrze, też nie jest czymś dobrym, ponieważ wtedy nasz samolocik na będzie miał na czym się wznosić i spadnie prędzej czy później w dół. Zostanie rozszarpany, zgnieciony, spalony...itp.., przez rzeczywistość tam panującą...
Wystarczyłoby dziecko, które łapiąc papierowy samolocik w rękę, z wielką łatwością potrafiłoby go zgnieść, a nie mówiąc już o nas...
Papier wymodelowany może ładnie wyglądać, ale nic poza tym..., na "wyglądaniu" się skończy. Jest przecież sztuczny...
Znam może nie jedyne, ale za to najlepsze wykorzystanie jego właściwości, struktury. Niech zdobią go słowa chociażby takich książek jak "Papierowe miasta" JOHNA GREENA...autora książek o naszej młodości, o historiach, które są odzwierciedleniem naszej przeszłości, mające w sobie tak wiele uroku, że nie sposób się nimi nie zachwycić...

Ta książka jest metaforycznym przesłaniem o tym, że ludzie i ich dusza w coraz większym stopniu stają się papierowe, sztuczne, tylko dla ozdoby. Po co komuś prawdziwy, naturalny wygląd, albo autentyczna wynikająca z głębi osobowość?
Najlepiej choć na chwilę przyozdobić się czymś sztucznym, czymś co może i ładnie wygląda, ale jest za to jałowe w środku, ulotne jak papierowy samolocik, nietrwałe niczym papierowa łódczka...
Wygląd może być dla wielu istotny, ale ktoś kto będzie miał piękne wnętrze, będzie piękny do końca życia...

"Jak cię widzą, tak cię piszą" ... - wielka skaza mentalności wielu z nas nas. Zastanówmy się jak często oceniamy kogoś, zanim go dobrze poznamy? Jak często obgadywaliśmy go za plecami, kierując się swoimi pozorami, albo tym, co dostrzegają inni?
Nienawidzę czegoś takiego w ludziach, bo to pokazuje jak ważne jest dla innych nasze wnętrze...
Jednak żyjemy w takim świecie, w jakim żyjemy i trzeba nauczyć się z tego śmiać. Bo nie ma nic zabawniejszego jak prawda o mnie, usłyszana z ust kogoś, kto nie ma o mnie zielonego pojęcia:)

Pamiętam dobrze czasy szkolne, nie jestem jeszcze aż tak stary. Zachowałem w dość wyraźnie w pamięci obraz tych, którzy gonili za wolnością od dzieciństwa i samej szkoły. Sam może nie tęsknię za ludźmi, którzy stanowili moją szkolną rzeczywistość, nie miałem aż tak fajnej klasy, bezwzględu na to, czy chodzi o gimnazjum bądź liceum. Widzę dobrze tę tęsknotę o mojej mamy, która wiele dałaby za to, by powrócić do szkolnych czasów. Zresztą kiedyś więzi pomiędzy ludźmi z jej pokolenia były zbudowane na zupełnie innych wartościach, o niebo lepszych względem współczesnych. Gdy na zjeździe klasowym po latach, spotkała się prawie ze wszystkimi ludźmi z jej szkoły, była szczęśliwa jak małe dzieckao, opowiadając nam o tym, na niedługo po powrocie z niego.

"Skrócony tydzień egzaminów oznaczał, że środa była dla nas ostatnim dniem szkoły. Trudno więc było nie rozmyślać przez cały dzień o finalności wszystkiego: po raz ostatni staję w kręgu przed salą muzyczną w cieniu dębu, który chronił pokolenia dziwaków ze szkolnej orkiestry. Po raz ostatni jem z Benem pizze w stołówce. Po raz ostatni siedzę w szkole, gryzmoląc wypracowanie z ręką zaciśniętą na arkuszu odpowiedzi. Po raz ostatni zerkam na zegar. Po raz ostatni widzę, jak Chuck Parson grasuje po korytarzach z szyderczym uśmieszkiem. Boże, wpadłem w melancholię na myśl o Chucku Parsonie. Działo się we mnie coś chorego." ( 292 str. - 293 str. )

Książka nie mówi tylko o samej szkole, ale dzięki niej czytelnik będzie mógł zrozumieć, jak wiele znaczyła młodość, okres beztroskiego dzieciństwa, przed którym tak każdy uciekał, by dogonić w końcu dorosłość.
NIe tak dawno przypomniał mi o tym Peter May i jego "CZARNY DOM". Dzięki Johnowi Greenowi i jego "PAPIEROWYM MIASTOM" nie musiał długo czekać, by ponownie zanurzyć się w podobne relfleksje, przemyślenia...

"Mimowolnie myślałem o tym, że szkoła i cała reszta się kończą. Przyjemnie było tak stać poza kręgiem sofy i patrzeć na nich - był to rodzaj smutku, który mi nie przeszkadzał, więc po prostu się przysłychiwałem i pozwalałem, by szczęście i smutek w obliczu końca wirowały wokł mnie i wzajemnie się podsycały. Długo jeszcze czułem, jak pęka i otwiera mi sie klatka piersiowa, lecz właściwie nie było to nieprzyjemne". (279 str.)

Dopiero dojrzałość pozwala nam zrozumieć jak wiele straciliśmy uciekając przed młodością...

Piękna jest nasza dusza, nasz umysł..., oto właśnie dbajmy, na tym budujmy nasze relacje z innymi. Będziemy wtedy prawdziwie szczęśliwi...

Nie budujmy szczęścia, naszej wartość z papieru..., pod żadnym pozorem !!!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Black Lagoon. Tom 4

Epizodyczna rozrywkowa strzelanka trwa dalej, a czwarty tom takiej serii osobnych opinii nie wymaga, ale aż nie mogę się powstrzymać przed publicznym...

zgłoś błąd zgłoś błąd