Cieplarnia

Tłumaczenie: Marek Marszał
Seria: Fantastyka - Przygoda
Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry
7,33 (60 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
8
8
17
7
18
6
11
5
0
4
1
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Hothouse
data wydania
ISBN
8371205619
liczba stron
210
język
polski
dodała
BookJunkie

"Cieplarnia" to przedstawiona przez Aldissa wizja świata po katastrofie. Jest to świat całkowicie zdominowany przez drapieżną roślinność i najdziwniejsze krzyżówki roślin z owadami i ptakami. W dżungli, którą stanowi nieprawdopodobnie rozkrzewione drzewo figowe, wśród konarów i lian, żyją poszczególne nieliczne grupki przedstawicieli rodzaju ludzkiego walczącego już nie o dominację, ale po...

"Cieplarnia" to przedstawiona przez Aldissa wizja świata po katastrofie. Jest to świat całkowicie zdominowany przez drapieżną roślinność i najdziwniejsze krzyżówki roślin z owadami i ptakami. W dżungli, którą stanowi nieprawdopodobnie rozkrzewione drzewo figowe, wśród konarów i lian, żyją poszczególne nieliczne grupki przedstawicieli rodzaju ludzkiego walczącego już nie o dominację, ale po prostu o przetrwanie.

 

źródło opisu: Iskry, 1983

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1220
Madlena | 2011-06-09
Na półkach: 2011, Przeczytane
Przeczytana: 08 czerwca 2011

Czas i miejsce akcji: Ziemia, odległa przyszłość. Bohaterowie: Są w ciągłej rotacji, zatem wymienianie ich imion na nic się nie zda. Czytelnik i tak spędza z nimi raczej niewiele czasu.

Spójrzcie tylko na tę książkę. Wyciągnięcie ręki po „Cieplarnię” było odruchem, decyzja o wzięciu jej z półki zapadła gdzieś poza moją świadomością. Cóż, nic dziwnego, skoro jak zahipnotyzowana wpatrywałam się w okładkę (dawno już nie spotkałam tak udanej!). Dziewczynka siedząca w smugach złotego świata, otoczona soczystą, bujną zielenią, pogodnie i z uroczym, delikatnym uśmiechem spoglądająca gdzieś w górę. Czarujące.

Więc nie spodziewałam się zupełnie, że pod tym cudem kryje się kawał naprawdę dobrej, krwistej (czasem nawet bardzo) literatury SF. Nie spodziewałam się też, że ta dziewczynka jest skarłowaciałym, bezużytecznym dla natury potomkiem dzisiejszego człowieka, a urzekająca natura dookoła to dla niej banda wrogów uzbrojonych w kły, pazury i inne wymyślne, śmiertelne mechanizmy. Doprawdy, skąd ten uśmiech? Dzisiejszy człowiek, przyzwyczajony do kojącego szelestu brzózek , rumianych jabłuszek i pachnących fiołków, raczej wrzeszczałby z przerażenia. I to naprawdę głośno.

Ziemia w przyszłości odległej nam o miliardy lat jest jedną wielką cieplarnią, królestwem roślin rywalizujących między sobą o prymat i przetrwanie. Człowiek już nie tylko nie jest w stanie okiełznać natury; on ledwie jest w stanie przeżyć. Jego rola w świecie sprowadzona jest do przemykania chyłkiem między pnączami; kopulowania, żeby gatunek nie zginął do reszty; do chronienia młodych i hołubienia mężczyzn-reproduktorów.

W tym zielonym świecie nie oszczędzono również bogatej i, zdawałoby się, drapieżnej raczej fauny – zachowała się tylko w szczątkowych ilościach lub ewoluowała w roślinne, półinteligentne stworzenia. Stworzenia lub potwory. Prawda, że nie tak wyobrażaliście sobie ten świat patrząc na kuszącą barwami okładkę?

Już na pierwszych stronach Aldiss serwuje niespodziewającemu się niczego czytelnikowi śmierć dziecka, a potem jest już tylko gorzej. Raz wyrwani z błogostanu, już do niego nie wrócimy. Pierwotna grupa ludzka, z którą zaczyna się wędrówkę po cieplarni, to rozdziela się, to przetrzebia, to wpada w tarapaty. Właściwie cały czas miałam nadzieję na jakiś optymistyczny zwrot akcji, ale kiedy i czy w ogóle do niego doszło? Powiem tylko, że jednak szczęście bohaterów do wpadania w pułapki wyraźnie ma tendencję zwyżkową.

Jaka jest więc ta książka? Głęboko niepokojąca. Także nieco męcząca, a to z dwóch powodów. Po pierwsze ze względu na atmosferę ciągłego zagrożenia. Wchodząc w wilgotną, duszną dżunglę, czułam się częścią grupy, musiałam nieustannie oglądać się za siebie i z lękiem stawiać każdy krok. Po drugie z powodu języka: momentami opisy walki z gatunkami, które nawet trudno sobie wyobrazić, mogą przyprawić o zawrót głowy. Słowa stworzone przez autora są często zwyczajnie obce i nieznane, ich znaczenie należy poznawać niemal jak przy nauce innego języka. A trzeba oddać B. W. Aldissowi, że fantazji mu nie brakowało!

Minusem jest to, że ludzie, którzy (jak wspomina się na początku) porozumiewają się jedynie krótkimi komunikatami, niepostrzeżenie nabywają całkiem bogate słownictwo i to nierzadko z wyższego rejestru. Skąd ta zmiana? Raczej z zaniedbania twórcy niż głębokich dysput dzieci z drzewami.

Wspomnę jeszcze tylko, że w książce zawarta jest bardzo ciekawa teoria dotycząca ludzkiej inteligencji. Nie inteligencji naszych zielonych krewniaków z przyszłości, a naszej, ludzi epoki największego (ponoć) rozkwitu cywilizacji. Ale to już wyjaśni wam smardz. Ach, kim on jest? Przekonajcie się sami, sięgając po „Cieplarnię”.

Polecam ją serdecznie poszukiwaczom mocnych wrażeń; tym, którzy chcieliby dowiedzieć się jak wyglądają brzunio-brzuchy, wierzbomordy czy wysysole; przeciwnikom ekologii oraz wszystkim tym, którzy pragną zaserwować sobie przy zakończeniu książki westchnienie ulgi i myśl „dobrze, że to nie moje czasy”.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Życie Pi

Byłam nieprawdę bliska odlożenia jej po to, by mogła pokryć się kurzem. Byłam jednak wytrwała i zostałam nagrodzona! Jak? :> Ta książka jest dla m...

zgłoś błąd zgłoś błąd