Mroczna połowa

Tłumaczenie: Marek Fedyszak
Wydawnictwo: Albatros
6,74 (2152 ocen i 147 opinii) Zobacz oceny
10
90
9
158
8
340
7
689
6
482
5
262
4
52
3
65
2
11
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Dark Half
data wydania
ISBN
9788376597218
liczba stron
528
słowa kluczowe
Powieść amerykańska
kategoria
horror
język
polski
dodał
Marcin

Thad Beaumont i George Stark. Doktor Jekyll i Mr. Hyde. Thad jest powieściopisarzem, szczęśliwym mężem i ojcem dwójki uroczych bliźniąt. Sukces, pieniądze i status autora bestsellerów przyniosły mu epatujące przemocą, wydane pod pseudonimem George Stark kryminały, w których stworzył postać brutalnego mordercy Alexisa Machine'a. Pod własnym nazwiskiem napisał nominowaną do National Book Award...

Thad Beaumont i George Stark. Doktor Jekyll i Mr. Hyde. Thad jest powieściopisarzem, szczęśliwym mężem i ojcem dwójki uroczych bliźniąt. Sukces, pieniądze i status autora bestsellerów przyniosły mu epatujące przemocą, wydane pod pseudonimem George Stark kryminały, w których stworzył postać brutalnego mordercy Alexisa Machine'a. Pod własnym nazwiskiem napisał nominowaną do National Book Award powieść Niespodziewany taniec, zdobywając tytuł najbardziej obiecującego pisarza Ameryki. Niespodziewany szantaż ze strony dociekliwego studenta, który grozi, że zdemaskuje go jako twórcę postaci Machine'a, zmusza go do publicznego wyznania, iż George Stark to w rzeczywistości Thad Beaumont. W obecności reporterów tygodnika „People” Thad urządza Starkowi symboliczny pogrzeb. Ale jego „mroczna połowa” nie zamierza zniknąć – wydaje się, iż powstała z grobu i prześladuje wszystkich, których uważa za winnych ujawnienia tożsamości Starka. W otoczeniu pisarza mnożą się bestialskie morderstwa, zaś pozostawione na miejscach zbrodni ślady jednoznacznie wskazują na Beaumonta jako zabójcę…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Albatros, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1197,17...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1334

Pozwoliłem sobie dodać od siebie to opowiadanie. Obudziłem się w środku nocy i nie mogłem spać. Więc zacząłem pisać... i po dwóch godzinach miałem już całość skończoną...
To całkiem odrębna historia, lecz nawiązuje trochę do tego, o czym mówi książka. W skrócie mówi ono o tym, że nawet pełen ciepła i dobroci człowiek, w wyniku pewnych okoliczności może się zamienić w potwora, który jest zdolny do najstraszniejszego zła.
Mroczna połowa tkwi w każdym z nas. Czasami sami pozwalamy jej wyjść z ukrycia, a innym razem robi to za nas życie. Uważajcie na swój mrok, nie pozwólcie mu się uwolnić...
Jeśli kogoś nie interesuje samo opowiadanie to odsyłam do samej opinii, którą można znaleźć pod gwiazdkami...

"MROK, KÓRY ZMIENIA"

Wspomnienie pewnej rozmowy...
- To był mój najlepszy kumpel. Znałem go od dziecka. Szczerze mówiąc jak się o tym dowiedziałem, byłem w szoku, nie dowierzałem...
- A jak często widywałeś go od ostatniego czasu? Czy jego zachowanie wskazywało na to, że dojdzie do tak dantejskich scen?
- No tak..., jakiś rok temu doszło do tej potwornej tragedii. Jego świat się zawalił, wszystko legło w gruzach...
- Masz na myśli tę zbrodnię z przed roku?
- Tak, właśnie. Od tego czasu spotkałem go tylko raz. Mijałem go raz ulicy, spotkaliśmy się przypadkiem. Zamieniliśmy kilka nic nie znaczących słów..., co słychać? ... jak się masz?..., i tak dalej. Po tym co, go wtedy spotkało odciął się od świata, od ludzi wszystkich tych, którzy mu jeszcze zostali. Wcale się nie dziwie. Sam w takiej chwili chciałbym zostać sam. Nie chciałbym słuchać tych wszystkich pocieszaczy, ciągle powtarzających, że będzie dobrze. Jak mogło być dobrze, skoro życie rozsypało mu się na milion kawałków, jak mozaika...
- Czyli od jakiegoś roku widziałeś go tylko raz, nie więcej?
- No tak...czułem, że tego właśnie potrzebuje samotności, pustelniczej codzienności. Takie rany leczą się bardzo długo. Co prawda, człowiek wtedy nie powinien zostawać sam ze sobą, ale nie za wszelką cenę. Nie odpowiadał na telefony. Wiem, że nie tylko ja do niego próbowałem dotrzeć, wesprzeć go w tych najgorszych chwilach. Nieodebrane połączenia mnożyły się z każdym dniem. Parę razy wybrałem się do niego, by zobaczyć co się z nim dzieje, jak sobie z tym wszystkim radzi, ale za każdym razem całowałem zamknięta klamkę...Pewnie łaził ulicami miasta, bo bijąc się z myślami w domu, po pewnym czasie z pewnością by zwariował. Sam bym nie wytrzymał w takiej sytuacji. Przez jakiś czas próbowałem go złapać, a później uznałem, że dam mu po prostu święty spokój. Uważałem, że to będzie chyba dla niego najlepsze..., a później gdy minąłem go na ulicy, nie sądziłem, że widzę go po raz ostatni. Z tego co wiem sprzedał dom, wyjechał gdzieś daleko. Jednak o szczegółach nikt nic nie wie. Jakby zapadł się pod ziemie. Dzwoniłem do jego brata, ale i on wiedział tyle samo co i ja, czyli nic konkretnego...
- Myślisz, że byłby zdolny do takich rzeczy? Podejrzewany jest o te wszystkie morderstwa. Na tą chwilę wiem, że w mazurskich lasach, mokradłach znaleziono już czternastu mężczyzn w różnym wieku. To wszystko podane do oficjalnej wiadomości na stronie warmińsko-mazurskiej komendy wojewódzkiej policji. Jakby ktoś dokonał rzeźi, dosłowanie. Kilku znaleziono w Giżycku, jednego w Ełku, a pozostałych w Węgorzewie i Kętrzynie...Twoim zdaniem te podejrzenia są słuszne? Byłby do tego zdolny?
- Gdyby zapytałby mnie pan, panie Morawski rok temu, wyśmiałbym pana, patrząc prosto w oczy. To był cudowny człowiek. Takim go będę pamiętał. Był najspokojniejszą osobą, jaką znałem. Miał wspaniałą żonę, czteroletnią córeczkę Maję, szcześcioletniego synka Szymka. Miał w sobie tyle serdeczności, tak wiele dobroci, tak wielki zapał do pracy. Malował wspaniałe obrazy. Nie wierzę, że byłby w stanie zrobić coś tak strasznego. Nawet w obliczu tego, co go wtedy spotkało...
Załamał się, ale nie byłby zdolny do czegoś takiego. Nie Michał, nie wierzę w to...
Całą jego rodzinę wymordowano, opiekunkę do dzieci także. Z tego, co doszło do moich uszu wiem, że jego żonę napadł wieczorem pewien zoboczniec, dobrze znany recydywista. Śledził ją ulicą i gdy wchodziła do domu wtargnął siłą i wtedy się zaczęło. Michała wtedy nie było w domu, a z tego co pamiętam, miał akurat w galerii wystawę swoich obrazów. Był określany jako wielki talent malarskiego światka. Jego obrazy osiągały naprawdę nieprzyzwoite stawki. Właśnie w tym dniu nie było go w domu. Karolina jego żona pracowała w miejscowej szkole podstawowej numer dwa. Miała na tyle blisko do domu, że chodziła na piechotę. Wtedy wracała do tego jeszcze ze szkolnej choinki. To był jeszcze styczeń, ciemne wieczory. Lecz nasza okolica zawsze była spokojna i nikt nie bał się spacerować wieczorną porą ulicami. Gdy dopadł ją pod drzwiami domu i znalazł się już w środku, zachował się jak zwierze, jak bestia w ludzkiej postaci.
Podobno najpierw zgwałcił Karolinę, później opiekunkę do dzieci, którą czasami wynajmowali, gdy mieli jakieś zobowiązania zawodowe, albo gdy chcieli wyjść gdzieś we dwójkę. Obu kobietom poderżnął gardło. Szymka z Mają także zostawił z zakrwawioną szyją. Bydle, nie człowiek. Wszędzie było pełno krwi. Gdy policjanci znaleźli Michała nad zwłokami żony, tuląc do siebie bezwładne jak szmaciane lalki, swoje biedne dzieci, krew była dosłowanie wszędzie...
Gdy wracam czasami myślami do tamtych potwornych wydarzeń, to nóż w kieszeni mi się otwiera. Gdybym ja dopadł tego człowieka, nic by z niego nie zostało. Obdarłbym go ze skóry, posadził bym go na krześle, a potem dał mu lustro, by mógł sobie popatrzeć na tę szkaradną mordę. A później to już wiadomo...
A ten nóż mi się otwiera, bo u tej bestii stwierdzono niepoczytalność i do dzisiaj przebywa w jednym z warszawskich szpitali psychiatrycznych. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie...
Panie Morawski, a czy może mi Pan powiedzieć, dlaczego podejrzenie padają właśnie na Michała? Skąd te przypuszczenia?
- Otóż w hotelu, w którym podobno przebywał na Mazurach znaleziono dziesięć obrazów, porozwieszanych dookoła pokoju, na wszystkich czterech ścianach. Sceny na nich, niczym z najbrutalniejszego horroru. Na każdym z nich był mężczyzna z poderżniętym gardłem i z obciętym przyrodzeniem, leżącym obok. Dziwny zbieg okoliczności. Bowiem wszyscy mężczyźni znalezieni na Mazurach byli zostawiani, mniej więcej w takim stanie...
Gdy znikną z tego hotelu, jedna ze sprzątaczek tam pracujących weszła do pokoju, bo same drzwi były delikatnie uchylone. Gdy była już w środku i zobaczyła te obrazy, jej serce zwolniło swój rytm, a krążąca wzdłuż i wszerz krew zmroziła jej ciało. Zawiadomiła kierownika, a kierownik zadzwonił na najbliższy posterunek. Policjanci bardzo szybko powiązali obie sprawy, bo seria tych morderstw w mazurskich lasach jest nadal na gorąco komentowane. Wszystko się już rozeszło na cały kraj.
- Zatem to wystarczyło, by rzucić na niego podejrzenia? A gdzie pozostałe cztery obrazy. Mówił pan przecież o czternastu zbrodniach.
- To właśnie wystarczyło, by skierować wobec niego podejrzenia. Na razie to tylko podejrzenie. Pański przyjaciel zniknął jakiś czas temu z województwa warmińsko-mazurskiego, a ślad po nim zaginął. Być może reszta obrazów wkrótce się odnajdzie..., a wraz z nimi może jeszcze kolejne. Na razie wszystkie tropy prowadzą do niego. Boje się trochę tego, że jak szybko nie dorwiemy tego, kto za tym stoi, nasze lasy zaludnią w martwych zwyrodnialców odpoczywających pod drzewem.
- Czyli ofiarami byli zoboczeńcy panie Morawski?
- Tak, tak..., zboczeńcy, pedofile, gwałciciele, mordercy z podobnymi ciągotami...
- Ciekawe.., ktoś w końcu się wziął za tych potworów...
- No niby tak, ale od tego jest prawo, by je respektować. Zatem kończąc już, zapytam jeszcze, bo i tak zabrałem panu dużo jakże cennego czasu, czy aby się z Panem nie konktaktował?
- Jak już mówiłem, nie widziałem go od tamtego czasu, gdy spotkałem go na ulicy, nie widziałem go na oczy. Nawet nie wiem, czy zostawił sobie mój numer, bo jego stary nie jest już chyba aktualny, z tego co wiem. Lecz wątpie, by próbował do mnie dzwonić. Podejrzewam, że już tu nie wróci...To miasto, ta okolicy kojarzy mu się z pewnością z tym koszmarem, który przeżył.
- W takim razie to byłoby ode mnie już na tyle. Dziękuję Panu za tę chwilę poświęconego czasu...Dowidzenia...
- Dowidzenia...
Zamknąłem wtedy drzwi, miałem już dość tego gliniarza. Nie wierzę w to, że Michał, zrobiłby coś takiego...Dobrze, że w końcu znalazł się ktoś, kto wyczyści ten świat z tego ścierwa...

Tym czasem gdzieś w okolicach Zakopanego...
Jeszcze muszę dodać trochę czerwieni, za mało jej tutaj. Jak kochaneczku z nią Ci do twarzy. Jeszcze tylko pokoloruję ci szyjkę...
hahahahaha...
Teraz wyglądasz tak jak trzeba, do twarzy Ci w stroju Adama. Oj kochanieńki, obyś nie zmarzł, tam pod drzewem. Wygodnie Ci?? Mam nadzieję, że tak....
hahahahahahaha....
Niedługo zabieram się za kolejny obraz...., wiesz? Muszę tylko znaleźć kolejnego modela...
Znów poleję trochę czerwienią...
hahahahahah...
Skończone...!!!
Jeszcze tylko oprawić i możesz dołączyć do reszty na ścianie. Już na ciebie czekają...
hahahahahahah...

************************
************************
************************

Odczuwałem potrzebę powrotu do tej książki. Przeczytałem ją pierwszy raz jakieś dwa lata temu. Choć juz trochę książek z repertuaru Kinga miałem wtedy przeczytanych, to i tak nie znałem jego twórczości w takim stopniu, jak ma się to obecnie. "Mroczną połowę" czytałem zatem wtedy, gdy zaczynałem się dopiero zachwycać jego książkami. Tyle wtedy miałem przed sobą jego opowieści. Natomiast teraz jest ich już coraz mniej.
Jednak na szczęście uzbierała mi się już ładna kolekcja jego książek. Jeszcze trochę mi brakuje, ale spokojnie, mam nadzieję, że z czasem pozostałe uzupełnie i dołożę do całej reszty.
Dzięki temu mogę właśnie wracać do jego książek, kiedy tylko pojawi się potrzeba. To mi pozwala na nowo odkrywać książki, które już znam. Czas mimo wszystko zaciera trochę naszą pamięć. Nawet książki, które mnie zachwyciły swojego czasu, w pewnym stopniu uciekają czasem w niepamięć...
"Mroczną połowę" na szczęście pamiętałem w miarę dobrze, więc oprócz tego, że sobie odświeżyłem jej treść, to spojrzałem na nią inaczej niż poprzednim razem, wyraźniej, dokładniej, trochę z innej perspektywy.
Za pierwszym razem ta książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Natomiast teraz podoba mi się jeszcze bardziej. Wcale nie jest powiedziane, że nie wrócę do niej jeszcze w przyszłości. Niedługo po "Mrocznej połowie" będę chciał przeczytać ponownie jego "Sklepik z marzeniami". Fabuła jest troszkę pomiędzy nimi połączona, kilku wspólnych bohaterów. Dlatego nie będę długo czekał, bo ostatnim razem przerwa pomiędzy tymi książkami była dość znacząca. Z pewnością nie wyłapałem wielu powiązań przez to, ale teraz odbędzie się to trochę inaczej...

Fabuła jest trochę oderwana od normalnej rzeczywistości, ale jak to zawsze jest u Kinga, to nie przeszkadza mu, by poprowadził swojego wiernego czytelnika, przez sprawy i sytuacje żywcem wyjęte z normalnego, codziennego życia.

Mroczna połowa jest w każdym z nas. Bezwzględu na to, czy ktoś jest dobry czy zły. Czy ma w sobie ciepło i serdeczność, czy wręcz przeciwnie, kryje w swoim sercu złość, gniew czy nienawiść...:)
Pytanie tylko czy puścimy ją ze smyczy. Jeśli zazna wolności i się nadmiernie rozbryka, wtedy ta lepsza część nas straci swój dawny blask i przegra w starciu z wszechogarniającym mrokiem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Za zamkniętymi drzwiami

Po przeczytaniu pierwszych kilku stron i powtórzeniu słowa "idealny" kilkanaście razy w opisie rodziny, domu, głównych bohaterów wiedziałam...

zgłoś błąd zgłoś błąd