Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bomba. Alfabet polskiego szołbiznesu

Wydawnictwo: The Facto
4,76 (551 ocen i 124 opinie) Zobacz oceny
10
8
9
7
8
21
7
65
6
102
5
109
4
90
3
75
2
41
1
33
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788361808251
liczba stron
336
kategoria
rozrywka
język
polski
dodał
Damian

„Bomba” to subiektywny portret ludzi i zjawisk znanych pod wspólną nazwą „polski szołbiznes”. Korwin-Piotrowska błyskotliwie punktuje pustkę i bufonowatość polskich celebrytów, ale też docenia rangę wielu artystów. Nie wali na ślepo, ale jeśli już bije, to boleśnie. Wielu osobom bardzo zależało, żeby „Bomba” nie powstała, ale ona już jest i tyka… Kto się powinien zacząć bać?

 

źródło opisu: Wydawnictwo The Facto, 2013

źródło okładki: http://www.thefacto.pl/

Brak materiałów.
książek: 783
Magdalena Stępień | 2016-02-26
Na półkach: Przeczytane, Polska
Przeczytana: 26 lutego 2016

Straszna, straszna książka. Językowo ubogo, jak pamiętniczek sfrustrowanej 15-latki, przekonanej o własnej wyjątkowości, której nikt nie docenia. Wtórne słownictwo, kiepska składnia, powtarzalność tych samych zwrotów raz po raz - to wszystko męczy niezmiernie.

W treści niewiele lepiej, merytoryki tu niewiele, sporo za to wyliczanek, kogo Korwin-Piotrowska zna, z kim chodzi na kawę, a z kim na piwo. Publikacja powinna mieć raczej tytuł "Ja, ja i jeszcze raz ja - kogo kocham, kogo lubię, kogo nienawidzę". Korwin-Piotrowska myli się spektakularnie w swoich osądach, zdradza zupełny brak wiedzy o filmie i muzyce, zdradza też - niestety - słaby gust, dla którego punktem odniesienia jest amerykańska popkultura, a postawienie piosenkarki obok Rihanny stanowi komplement. Zdaje się nie mieć pojęcia o całych zastępach genialnych polskich muzyków, którzy zawładnęli sceną i wyobraźnią tłumów - 150 tys. wyświetleń na YT Olivii Anny Livki nazywa ogromnym sukcesem, emocjonuje się Natalią Kukulską, świetną, choć medialnie nieistniejącą Edytą Bartosiewicz lub niespecjalnie istotną już Reni Jusis, podziwia Kamila Bednarka, a jednocześnie sprawia wrażenie, jakby nigdy nie słyszała o Kari Amirian, Izie Lach, Julii Marcell, Krzysztofie Zalewskim. Hip hop, nawet ten prezentowany przez gwiazdy pokroju Fisza czy Łony, jest Korwin-Piotrowskiej absolutnie nieznany. Jakimś cudem udało jej się napisać książkę o showbizie bez udziału Peji, Tedego, Grubsona czy donGuralesko. Fascynujące. Nic dziwnego, że ma do popkultury podejście apokaliptyczne - po prostu nie wysila się na to, żeby sięgnąć dalej niż to, co oczywiste i przemielone dla odbiorcy masowego. Te same cechy, które u jednych celebrytów piętnuje, u innych - najczęściej znanych osobiście - stawia na piedestale. Rozpływa się nad ludźmi, którzy tak naprawdę są aroganckimi dupkami i mają manię wielkości, jak król chamów, erotoman i - jak na moje oko po zetknięciu na żywo - kokainista Czesław "uroczy" Mozil lub bucowaty i zarozumiały Oliver Janiak. "Bomba" jest śliska od towarzyskiej wazeliny.

W nudne, niewiele wnoszące opisy kolejnych gwiazd, w tym gwiazd niemalże historycznych, o których współczesny odbiorca popkultury w Polsce zapomniał (nie bez powodu) już dawno, i gwiazdeczek jednego sezonu, których nikomu innemu nawet nie chciało się zapamiętać (a które Korwin-Piotrowska uparcie nazywa odkryciami dekady o wielkiej przyszłości), autorka non stop wciska opowiastki o własnym geniuszu. Tego geniuszu nie zdradza, niestety, język, jakim się posługuje - nie tyle bezkompromisowy, co prostacki i wulgarny (pomijając już słownictwo, składnia jest niesamowicie ordynarna), język, jakim mogłaby posługiwać się dowolna Mariolka z osiedla, a nie dziennikarka.

Co jednak drażni najbardziej, to przekonanie o własnej wyższości i powracające co kilka stron komentarze o Polakach-kretynach, blond idiotkach, i głupolkach ze ścianki. To tej grupy Korwin-Piotrowska wrzuca każdego, kto wydaje na dżinsy więcej niż ona i dla kogo wygląd nie jest rzeczą mniej ważną od wszystkiego innego, co w życiu istotne.

Najsmutniejsze jest to, że jak na dziennikarkę, która chciałaby wygłaszać poglądy bezkompromisowe i uchodzić za pyskatą i niepokorną, Korwin-Piotrowska pokazuje niepokojąco dużo wewnętrznego kołtuństwa, małostkowości i populistycznego myślenia. Może dlatego właśnie jest tak przez kołtuństwo ceniona - ostatecznie żyje przecież z obszczekiwania cudzych wpadek. Gdzieś w tym wszystkim kryje się nielubiana i nierozumiana przez inne dzieci outsiderka, przekonana, że bycie innym, odrzuconym, z automatu oznacza bycie lepszym i mądrzejszym. Ten rozpaczliwy eskapizm rodem z amerykańskiego filmu o cheerleaderkach i gnębionej przez nie okularnicy nie przystoi, doprawdy, kobiecie dojrzałej.

Niesmak, żal, straszna przykrość. Czytać się tego w zasadzie nie da.

A o tego "książka została napisana na komputerze Sony VAIO Duo 11". To tak w temacie pienienia się o komerchę, bartery i granicę dobrego smaku przy kryptoreklamie. To jest właśnie ta granica.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Promyczek

MOJA WYOBRAŹNIA JEST NIESKOŃCZONA , TAK JAK MOJA MIŁOŚĆ... Książka, która poruszy nawet najbardziej skamieniałe serce. Emocje towarzyszące czytelnik...

zgłoś błąd zgłoś błąd