Nawałnica mieczy #1: Stal i śnieg

Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia (tom 3.1)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
8,38 (17504 ocen i 511 opinii) Zobacz oceny
10
3 651
9
4 690
8
5 174
7
2 977
6
803
5
150
4
38
3
13
2
4
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Storm of Swords: Steel and Snow
data wydania
ISBN
9788377852101
liczba stron
736
słowa kluczowe
gra o tron, george r.r. martin
język
polski
dodał
Ryza

Siedem królestw rozdarła krwawa wojna, a zima zbliża się niczym rozwścieczona bestia. Ludzie z Nocnej Straży przygotowują się na spotkanie z wielkim chłodem i żywymi trupami, które mu towarzyszą. Do inwazji na północ, której świeżo wykutą koronę nosi Robb Stark, szykuje się jednak horda głodnych, dzikich ludzi władających magią nawiedzanego pustkowia. Siostry Robba zaginęły, nie żyją albo w...

Siedem królestw rozdarła krwawa wojna, a zima zbliża się niczym rozwścieczona bestia. Ludzie z Nocnej Straży przygotowują się na spotkanie z wielkim chłodem i żywymi trupami, które mu towarzyszą. Do inwazji na północ, której świeżo wykutą koronę nosi Robb Stark, szykuje się jednak horda głodnych, dzikich ludzi władających magią nawiedzanego pustkowia. Siostry Robba zaginęły, nie żyją albo w każdej chwili mogą zginąć na rozkaz króla Joffreya z rodu Lannisterów. A za morzem ostatnia z Targaryenów wychowuje smoki, które wykluły się na pogrzebowym stosie jej męża, gotowa pomścić śmierć ojca, ostatniego ze smoczych królów zasiadających na Żelaznym Tronie.

 

źródło opisu: www.zysk.com.pl

źródło okładki: www.zysk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 589
KotWBookach | 2015-01-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

You know nothing, Jon Snow.

Słynnej już “Gry o Tron” tom trzeci, część pierwsza. Nie przestaje mnie zadziwiać ten podział tomów na kawałki, jak bardzo nie byłyby grube i ciężkie. „Nawałnica Mieczy: Stal i Śnieg”, bo taki tytuł nosi opisywana przeze mnie książka, dotarła do mnie w pięknym wydaniu z filmową, twardą okładką. I nawet pomimo tego, czekała długo na przeczytanie.
Przyznam się tu do popełnionego grzechu: jestem jedną z osób, które przeczytały powieść dopiero po obejrzeniu serialu. Ba, ja się o niej dowiedziałam dopiero przy oglądaniu. Jestem też jego wierną fanką, więc nie mogłam nie przeczytać, i moje spojrzenie może być z nieco niewłaściwej perspektywy.

Akcja książki klasycznie, jak dla serii, podzielona jest na osoby, mamy wszystkich, rozproszonych już, Starków, Jona, i dodatkowo Sama Tarly’ego, Davosa, Tyriona i Jamiego. Jest już po przejęciu Winterfell przez Greyjoya, Stannis liże rany po pamiętnej klęsce w Królewskiej Przystani, ser Davos walczy o przetrwanie, wyrzucony na jedną z wysepek, a Jamie, uwolniony przez Lady Caithlyn, wędruje w towarzystwie Brienne, by wymienić własną skórę na córki Starków. Z których tylko jedna jest jeszcze na miejscu… Jednym z najciekawszych wątków w tej części są jednak, moim zdaniem, wydarzenia za Murem: Jon Snow w towarzystwie Dzikich, „wzięty w posiadanie” przez płomiennowłosą Ygritte, i ta wszechobecna, a zbliżająca się groza, przed którą i Dzicy uciekają za Mur, a biedny młody Snow musi nagle być jednym z nich, i uczestniczyć w ataku na swoich… W jego stronę powoli zmierza Bran, eskortowany przez wiernego Hodora i dwoje młodych towarzyszy. Ach! A moja ulubienica, Sansa, w końcu wyszła za mąż. I miała z tym więcej szczęścia, niż myślała, wbrew pozorom.

Z drugiej strony, Daenerys zbiera armię, wyzwalając kolejne miasta i rzesze niewolników, jej smoki rosną i robią się niebezpieczne, chociaż dziecięce ideały trochę podupadają. W przeciwieństwie do sporej części fanów serii, nie przepadam za najmłodszą z Targaryenów. W moim odczuciu jest zbyt wyidealizowana, wręcz do przesady uwielbiana przez niewolników, a jej plany są zbyt nierealne do spełnienia. Takie księżniczki powinny ginąć szybko i marnie, zdawałoby się. Ale zobaczmy, co przygotował dla niej autor.

Największym plusem całej serii jest klimat. Ciężki, z wyczuwalnie rosnącym napięciem: wiesz, Czytelniku, co się dzieje za Murem, i widząc gierki i wojenki Lannisterów i reszty, aż czasem ma się ochotę potrząsnąć paroma osobami. Ale oni wiedzą… a przynajmniej, są informowani. Po prostu niewiele sobie z tego robią, postrzegając sprawę utrzymania Joffreya na tronie jako priorytetową… chociaż sami zaczynają powoli widzieć, jaki naprawdę jest ich młody król. Kiedy w końcu przyjdzie zima? Wydawałoby się, że już niedługo. To wszystko nie pozwala zrobić z „Gry o Tron” opowiastki o rycerzykach i smokach, i romansach jednych z drugimi.

Właśnie, romanse… to delikatne słowo na określenie wizji, które zaprezentował nam serial. Ale, muszę przyznać, nie pokazano w nim nawet połowy tego, co zawierała książka, a i to zostało przedstawione w bardzo wydelikacony sposób. Scena nocy poślubnej Sansy niech będzie tego dowodem. Czy uważam to za minus całości? Nie, z powodu, o którym już wspomniałam – bardzo wpływa to na klimat powieści. Nie jest ich też znowu tak dużo, a większość potraktowana jest skrótowo, po wstępnym jedynie opisie, wprowadzającym w scenę, ale już bez kontynuacji i dosadnego opisu, którego można by oczekiwać, będąc po serialu. Nie ma więc tu przesady pod tym względem.

Bardzo pochwalić muszę, w tym przypadku, wydanie z okładkami filmowymi. „Nawałnica…” jest cała w bieli, z cieniem smoka na froncie, co, moim zdaniem, ładnie oddaje klimat zawartości, a chociaż poprzednie dwie są czarne, to całość prezentuje się na książkowych półkach wyjątkowo ładne, i rzuca się w oczy. Dostała mi się w twardej oprawie, co ma wpływ na ciężar, a przy moim zwyczaju czytania z książką w dłoniach oznacza to odrobinę niewygody, ale cóż! Warto.

A gdzie tytułowa „Nawałnica mieczy”? Nie ma. Dopiero się szykuje. Jest za to sporo stali, i zdecydowanie dużo śniegu, lodu i wielkiego zimna. Czytałam ją, zakopana w domowych pieleszach, z kubkiem pysznej kawy, i widokiem na zamieć i trzaskający mróz na zewnątz, więc czytało mi się znakomicie!

Czeka na mnie już kolejny tom, „Krew i Złoto”, i na pewno niedługo po nią sięgnę. Jestem już zadeklarowaną miłośniczką tej serii. Za to na kolejną będę musiała jeszcze trochę poczekać, bo, zdaje się, wydanie z okładką filmową wychodzi jakoś w okolicach premiery odpowiedniego sezonu serialu.

http://asafewarmplacewithbooks.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ręka mistrza

Przerażająca opowieść o sztuce i artyście. Budząca grozę, wywołująca bliżej nieuzasadniony niepokój, który zagnieżdża się gdzieś na skraju świadomości...

zgłoś błąd zgłoś błąd