Przygoda fryzjera damskiego

Tłumaczenie: Marzena Chrobak
Cykl: Damski fryzjer (tom 3)
Wydawnictwo: Znak Literanova
6,9 (1911 ocen i 163 opinie) Zobacz oceny
10
92
9
196
8
360
7
612
6
341
5
176
4
45
3
69
2
5
1
15
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La aventura del tocador de senoras
data wydania
ISBN
9788324023899
liczba stron
288
język
polski
dodała
Ag2S

10 lat detektywistycznej serii Mendozy w Polsce! Pewien damski fryzjer, niezrównoważony lekkoduch, który jeszcze do niedawna pozostawał pod opieką lekarzy w szpitalu psychiatrycznym, wychodzi na wolność i niemal od razu wplątuje się w niebezpieczną intrygę. Uwiedziony przez seksowną femme fatale zgadza się wziąć udział we włamaniu. Nie ma pojęcia, że daje się wciągnąć w pułapkę, zastawioną...

10 lat detektywistycznej serii Mendozy w Polsce!

Pewien damski fryzjer, niezrównoważony lekkoduch, który jeszcze do niedawna pozostawał pod opieką lekarzy w szpitalu psychiatrycznym, wychodzi na wolność i niemal od razu wplątuje się w niebezpieczną intrygę. Uwiedziony przez seksowną femme fatale zgadza się wziąć udział we włamaniu. Nie ma pojęcia, że daje się wciągnąć w pułapkę, zastawioną przez tajemniczego, zamaskowanego przestępcę.

Przygoda fryzjera damskiego to zaskakujący i zarazem emocjonujący pastisz kryminału, który docenią zarówno wielbiciele gatunku, jak i oddani fani autora. Fabuła rodem z powieści Chandlera miesza się tu z przezabawną satyrą na rzeczywistość europejskiej metropolii.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 358
HankaU | 2015-08-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2013 rok

Obiecałam kiedyś sobie, że nigdy, przenigdy nie będę oceniać książek po przeczytaniu "mniejszej całości". Niestety. Obietnicę złamałam, mam nadzieję, że wybaczycie mi to, bo ja ja już sobie wybaczyłam.

A okrutne złamanie przyrzeczenia nastąpiło za sprawą powieści Eduardo Mendozy "Przygoda fryzjera damskiego".

"Eduardo Mendoza jest jednym z najwybitniejszych współczesnych pisarzy hiszpańskich. Pracował jako adwokat, radca prawny i tłumacz przy ONZ."

I dalej, na obwolucie książki można przeczytać między innymi:

"Przygoda fryzjera damskiego przez wiele miesięcy nie schodziła z pierwszych miejsc hiszpańskich list bestsellerów i została entuzjastycznie przyjęta przez krytykę."

Po takiej rekomendacji z ochotą zabrałam się za lekturę...

Tu nie będę komentować, recenzować (bo do recenzji tej powieści nie mam właściwie prawa, jako że utknęłam przeczytawszy kilkadziesiąt stron), a zacytuję kilka fragmentów, aby ukazać obraz dzieła:

"Nie mając celu i dysponując zaledwie stupesetową monetą, którą wręczył mi doktor Sugranes, skierowałem się do dzielnicy, gdzie w dobrych czasach i od najmłodszych lat poniewierała się moja siostra Candida. Była to dość oddalona od centrum, raczej uboga część miasta, której przytulne bramy, oświetlenie dyskretne, żeby nie powiedzieć żadne, rześki i uporczywy fetorek oraz obecność istot takich jak Candida przyciągały klientelę niezbyt liczną i niegrzeszącą nadmiarem wdzięku, młodości, zdrowia, wykształcenia, subtelności, majątku i zamiłowania do higieny osobistej, a zarazem bardzo stałą w swoich złych nawykach, bezpośrednią w obcowaniu i łatwą do zadowolenia Klientelę, z którą Candida utrzymywała więź niezbyt żywą, lecz do pewnego stopnia czułą, bo choć jednak jest prawdą, że natura poskąpiła jej uroku, talentu i rozumu, życie nie okazało się wobec niej miłosierne..."

Powyższy opis zapalił w mojej głowie światełko ostrzegawcze, że to chyba nie jest lektura, którą będę się zachwycać. Czytałam dalej...

"Są kobiety, na których aparycję magiczny wpływ wywiera zmiana stanu cywilnego na lepszy, powodując prawdziwą transfigurację. Nie był to jednak przypadek Candidy, którą znalazłem, mówiąc oględnie, autentycznie zeszkaradniałą, jak gdyby lata, które upłynęły od naszego ostatniego spotkania, regularnie częstowały ją mocnym kuksańcem.
-Cześć, Candida - wyszeptałem - Wyglądasz uroczo.
Wbreb wszelkim przewidywaniom wykonała grymas, który u naczelnych mógłby uchodzić za uśmiech...."

To przecież ma być powieść satyryczna, więc może nie powinnam się obrzydzać, a śmiać do rozpuku.

Podczas czytania uwielbiam jeść jabłka. Przygotowałam sobie pysznego Ligola i pogrążyłam się w lekturze:

"Przez pierwsze dni, korzystając z przedłużającego się wyjątkowego braku klientów, zająłem się sprzątaniem i porządkowaniem lokalu. Kijem od szczotki wypłoszyłem zadomowione w zakładzie szczury, a kopniakami przepędziłem liszajowate koty, które zawarły z tymi pierwszymi haniebny pakt o nieagresji. Podeszwą buta przekonałem pchły, pluskwy, gnidy, karaluchy i stonogi, by zmieniły miejsce zamieszkanie. Usunąłem pijawki, które znalazły schronienie w lokówkach./.../"

Jabłuszka zostawię na inną okazję...
Jeszcze próbowałam ostatkiem sił czytać dalej...

"/.../ Obraz pani Margherity piorącej mężowskie skarpetki w zlewie restauracji lub brudnych pieluszek walających się między świeżum ciastem napełniał mnie marzeniami o spokojnym, monotonnym żywocie, do którego zawsze w głębi ducha tęskniłem, lecz który świat, los czy też moje własne błędy umieściły poza moim zasięgiem."

Wystarczy.
Ja chyba na stare lata zrobiłam się estetką.
Tu muszę stwierdzić, że Hiszpanie są dziwnym narodem i mają dosyć swoisty gust. Kilka tygodni na liście bestsellerów...
Jeśli ktoś czytał tę książkę, proszę mnie przekonać, abym ją czytać dokończyła.

(z mojego bloga)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Diabli nadali

Nic to, że postaci karykaturalne, akcji kryminalnej za mało, a całość jest trochę roztrzepana. Uwielbiam Rudnicka. Jest świetną kontynuatorką Chmielew...

zgłoś błąd zgłoś błąd