Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Turquetto

Tłumaczenie: Agata Kozak
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
6,33 (15 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
3
8
0
7
3
6
6
5
1
4
1
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Le Turquetto
data wydania
ISBN
9788373924161
liczba stron
304
słowa kluczowe
malarstwo
język
polski
dodała
Ag2S

Czy to możliwe, że słynny obraz – którego sygnatura wykazuje pewną anomalię kolorystyczną – jest jedynym dziełem, które się zachowało po wielkim mistrzu weneckiego renesansu, uczniu Tycjana nazywanym Turquetto (mały Turek)? Metin Arditi zajął się tą właśnie postacią. Turquetto, urodzony z żydowskich rodziców na ziemi zamieszkanej przez muzułmanów (w Konstantynopolu ok. 1519 roku), syn...

Czy to możliwe, że słynny obraz – którego sygnatura wykazuje pewną anomalię kolorystyczną – jest jedynym dziełem, które się zachowało po wielkim mistrzu weneckiego renesansu, uczniu Tycjana nazywanym Turquetto (mały Turek)?
Metin Arditi zajął się tą właśnie postacią. Turquetto, urodzony z żydowskich rodziców na ziemi zamieszkanej przez muzułmanów (w Konstantynopolu ok. 1519 roku), syn człowieka pracującego dla handlarza niewolników ucieka jako dziecko prawie do Wenecji, by tam malować. W rodzinnym mieście jako Żydowi nie wolno mu malować, muzułmanie też nie akceptują malarstwa. Pod fałszywym nazwiskiem zostaje uczniem Tycjana, by w końcu zrobić karierę. Tworzy – głównie na zamówienie weneckich bractw – dzieła zakorzenione w tradycji biblijnej, w kaligrafii osmańskiej i bizantyjskiej sztuce sakralnej. Jest u szczytu sławy, kiedy pozamałżeński związek z młodą Żydówką powoduje ujawnienie kłamstwa i doprowadza go przed trybunał inkwizycji.

Metin Arditi z widoczną przyjemnością opisuje ruchliwy bazar w Konstantynopolu, bunt chłopca spragnionego rysunku i obrazów, jego nagły wyjazd... Potem czytelnik odnajduje Turquetta w wieku dojrzałym, żonatego, uznanego artystę uczestniczącego w subtelnej grze o wpływy podczas jakże bogatego weneckiego renesansu, który jest czasem jego chwały – i upadku.

Postać Turquetta jest fikcyjna, ale w powieści nie ma o tym ani słowa – jest on przedstawiony jako postać prawdziwa. Ale oczywiście nie ma takiego malarza w encyklopediach malarstwa.

Powieść Turquetto otrzymała w roku 2011 Prix Jean-Giono.

 

źródło opisu: http://www.noir.pl/

źródło okładki: http://www.noir.pl/ksiazka/579/Metin-Arditi-Turquetto

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 2539

Historia jak malowana

Na portalu www.gazeta.pl  na kilka dni przed weekendem majowym ukazało się zestawienie kilku książek, które warto zabrać na majówkę. Był Cabre, Munro, Pilch, Oz i Eugenides. Przyznam, że zestawienie dużo lepsze niż top 10 najlepiej sprzedających się książek w kategorii literatura piękna,  gdzie próżno szukać zarówno literatury jak i piękna. Po weekendzie majowym czeka nas kolejny długi weekend, a potem wakacje i wierzę, że wówczas również pojawią się propozycje czytelnicze na wolne leniwe dni. Nie wiem, czy wśród nich znajdzie się Turquetto, więc na wszelki wypadek ja wam go polecę.

Ta dość wartka i sprawnie opowiedziana historia dzieje się w XVI wieku i opowiada nie tylko dzieje żydowskiego chłopca, który wbrew swojej religii pragnie malować: Nie będziesz czynił żadnego obrazu wyrzeźbionego ani obrazu przedstawiającego to, co jest w niebie i na ziemi. Nie będziesz przedstawiał niczego i nikogo. Nawet ołtarza z kamienia, który zbudujesz Panu, Bogu Twemu, nie będziesz ciosał żelazem. Obok nieokiełznanej pasji i namiętności do portretowania oraz barwnego życia Konstantynopola i Wenecji, mamy bowiem ścierające się kultury/religie żydowską, muzułmańską i chrześcijańską. A że za kulturą stoją ludzie (tylko ludzie) głodni prestiżu, poważania, poklasku czy zemsty, możemy sobie wyobrazić, że nie chodzi o ścieranie się jedynie idei i poglądów.

Turquetto od dziecka jest niepokorny, milczący, zamknięty i nawet kiedy pod koniec książki narrator informuje nas, iż bohater przez całą...

Na portalu www.gazeta.pl  na kilka dni przed weekendem majowym ukazało się zestawienie kilku książek, które warto zabrać na majówkę. Był Cabre, Munro, Pilch, Oz i Eugenides. Przyznam, że zestawienie dużo lepsze niż top 10 najlepiej sprzedających się książek w kategorii literatura piękna,  gdzie próżno szukać zarówno literatury jak i piękna. Po weekendzie majowym czeka nas kolejny długi weekend, a potem wakacje i wierzę, że wówczas również pojawią się propozycje czytelnicze na wolne leniwe dni. Nie wiem, czy wśród nich znajdzie się Turquetto, więc na wszelki wypadek ja wam go polecę.

Ta dość wartka i sprawnie opowiedziana historia dzieje się w XVI wieku i opowiada nie tylko dzieje żydowskiego chłopca, który wbrew swojej religii pragnie malować: Nie będziesz czynił żadnego obrazu wyrzeźbionego ani obrazu przedstawiającego to, co jest w niebie i na ziemi. Nie będziesz przedstawiał niczego i nikogo. Nawet ołtarza z kamienia, który zbudujesz Panu, Bogu Twemu, nie będziesz ciosał żelazem. Obok nieokiełznanej pasji i namiętności do portretowania oraz barwnego życia Konstantynopola i Wenecji, mamy bowiem ścierające się kultury/religie żydowską, muzułmańską i chrześcijańską. A że za kulturą stoją ludzie (tylko ludzie) głodni prestiżu, poważania, poklasku czy zemsty, możemy sobie wyobrazić, że nie chodzi o ścieranie się jedynie idei i poglądów.

Turquetto od dziecka jest niepokorny, milczący, zamknięty i nawet kiedy pod koniec książki narrator informuje nas, iż bohater przez całą noc opowiadał przyjacielowi swoją historię, podchodzę do tej informacji sceptycznie. Bo Turquetto ma swój język, uniwersalny, klarowny i zrozumiały dla wszystkich narodów choć nie dla wszystkich ludzi. To bezdźwięczny język barw i kreski, które wypływają z samego środka. Malarz tak bardzo głośno i szczerze wyraża się poprzez swoją sztukę, że przyjdzie mu za to zapłacić…

Nie, wcale nie zdradziłam Wam zakończenia. Nie zamierzam jednak ani streszczać, ani opowiadać historii obrazu z tajemniczym podpisem, która w moim przekonaniu jest jedynie pretekstem. Nie wątpię, że z przyjemnością dacie się porwać XVI-wiecznej Wenecji z całym jej urokiem oraz zakulisowymi rozgrywkami, nawet, a może wręcz w szczególności, z perspektywy nadbałtyckiej plaży. Tylko ostrzegam, jeżeli będziecie czytali w słoneczny dzień, możecie sobie niepostrzeżenie spalić plecy. Zakładając problem z oderwaniem się od książki, zalecam jednak trochę cienia.

Monika Stocka

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (84)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 648
vAnitas | 2013-06-18
Na półkach: Przeczytane, Nagrody, 2013
Przeczytana: 16 czerwca 2013

Lubię, jak się w książkach dzieje. Lubię, gdy akcja szybko się toczy, miewa dobre zwroty akcji. Lubię czytać, gdy główny bohater próbuje odkryć tajemnice, a przy okazji zwiewa przed mordercą, którego oddech wręcz czuje na karku. Pomimo opinii wielu ludzi, którzy twierdzą, że książki Dana Browna to czytadła dla kur domowych, ja muszę stwierdzić, że są to świetne lektury, które czyta się z zapartym tchem, odkrywa nieznane historie, które stały się dla autora inspiracją oraz poznaje się inteligentnych i oryginalnych bohaterów. Właściwe oczekuję tego od każdej książki, która promuje się słowami typu: "XYZ odkrywa tajemnicę. Wstrząsające. Świetna akcja. Nagroda dla autora za najlepszą książkę...". Świat jednak uczy nas, że nie zawsze dostajemy tego, czego chcemy i tak też było w tym przypadku.

Przyznam, że oczekiwałam powieści odkrywające tajemnice znanego obrazu, a tymczasem spotkałam się z lekturą, która opisuje i stara się dokładnie odtworzyć życie tegoż obrazu.
Książka nie jest...

książek: 266
LWK | 2013-08-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2013 rok

Taka sobie ta książeczka. A z recenzji zapowiadała się ciekawie. Tymczasem otrzymałam lekką historyjkę, która ma niewiele wspólnego z realiami. Za to ujęły mnie opisy ówczesnego społeczeństwa. I to jest jedyny plus tej książki.

książek: 420
Marek | 2013-05-01
Przeczytana: 01 maja 2013

Warsztat malarza i jego obrazy nie są tutaj najważniejsze chociaż ich opis jest ujmujący. Moją uwagę zwróciła relacja Republiki i Kościoła która to oddaje zachowanie ludu weneckiego... Lud żąda sprawiedliwości tylko że sprawiedliwość okazuje się zemstą za niedostatek i ułomność ludu. Ale czyta się naprawdę dobrze...

książek: 1998
SYLVIA | 2014-12-16
Na półkach: Przeczytane, - Malarstwo -
Przeczytana: 16 grudnia 2014
książek: 609
bo_lubie_ | 2014-04-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 kwietnia 2014
książek: 1161
Klaudia | 2013-12-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień 2013
książek: 253
lcht | 2013-08-31
Na półkach: Przeczytane
książek: 182
domczis | 2013-07-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: sierpień 2013
książek: 889
Nemeni | 2013-06-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2013 rok
zobacz kolejne z 74 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd