Wieczorem przyjdź na zócalo

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,1 (61 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
3
8
4
7
14
6
21
5
8
4
3
3
5
2
1
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308050880
liczba stron
364
słowa kluczowe
Ameryka Środkowa, podróż
język
polski
dodała
Ag2S

Fascynująca podróż do serca Ameryki Środkowej. Malownicza opowieść drogi przybliżająca piękno Ameryki Środkowej: Meksyku, Gwatemali, Salwadoru i Hondurasu. Poznawanie smaków, zapachów, miejsc i zwyczajów. Niespieszne przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Rozmowy, obserwowanie życia tamtejszych miasteczek. Góry, egzotyczna przyroda, gwarne miasta, pozostałości kultury Majów, wulkany,...

Fascynująca podróż do serca Ameryki Środkowej.

Malownicza opowieść drogi przybliżająca piękno Ameryki Środkowej: Meksyku, Gwatemali, Salwadoru i Hondurasu.

Poznawanie smaków, zapachów, miejsc i zwyczajów. Niespieszne przemieszczanie się z miejsca na miejsce. Rozmowy, obserwowanie życia tamtejszych miasteczek. Góry, egzotyczna przyroda, gwarne miasta, pozostałości kultury Majów, wulkany, Indianie i ludność karaibska.

Michał Głombiowski dociera do miejsc, o których marzy każdy prawdziwy i wirtualny podróżnik: nieco zapomnianych, na uboczu, ale pokazujących rzeczywiste oblicze poszczególnych krajów. Gdzie bije serce zócalo – gwarnych placyków Ameryki Środkowej.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Ines książek: 1311

Przyjdź, poznaj, pozostań…

Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej. Tak twierdził wybitny reportażysta Ryszard Kapuściński, który doskonale wiedział, o czym mówi. Grono obieżyświatów, „zarażonych podróżą”, chętnie opowiadające o swoich wyprawach, poszerzył Michał Głombiowski. Dziennikarz, redaktor, fotograf, podróżnik, a ostatnio pisarz (debiutował w 2012 roku „Trzecim dniem”) - człowiek, który podróżuje wolno, by niczego nie przegapić, dość skrupulatnie notując własne wrażenia. Swoją najnowszą publikacją, reportażem podróżniczym, „Wieczorem przyjdź na zócalo” dziennikarz pragnie przybliżyć odległą Amerykę Środkową, będącą najczęściej dla nas, Polaków, mimo swego kolorytu, białą plamą na mapie. Głombiowski podróżuje, podziwia, zwiedza i spotyka ciekawych ludzi – swoich bohaterów - mających jakąś interesującą historię do opowiedzenia albo będących „znakiem rozpoznawczym” miejsca swojego życia…

Michał Głombiowski przez trzy miesiące podróżował przez rozwinięty gospodarczo Meksyk, mającą kilka obliczy Gwatemalę, „mały jak orzeszek” Salwador (posiadający w zamian za to idealne plaże dla surferów: El Tuneo, La Libertad, Punta Roca) i „krainę koniolubów”, czyli...

Podróż przecież nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. Wszak istnieje coś takiego jak zarażenie podróżą i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej. Tak twierdził wybitny reportażysta Ryszard Kapuściński, który doskonale wiedział, o czym mówi. Grono obieżyświatów, „zarażonych podróżą”, chętnie opowiadające o swoich wyprawach, poszerzył Michał Głombiowski. Dziennikarz, redaktor, fotograf, podróżnik, a ostatnio pisarz (debiutował w 2012 roku „Trzecim dniem”) - człowiek, który podróżuje wolno, by niczego nie przegapić, dość skrupulatnie notując własne wrażenia. Swoją najnowszą publikacją, reportażem podróżniczym, „Wieczorem przyjdź na zócalo” dziennikarz pragnie przybliżyć odległą Amerykę Środkową, będącą najczęściej dla nas, Polaków, mimo swego kolorytu, białą plamą na mapie. Głombiowski podróżuje, podziwia, zwiedza i spotyka ciekawych ludzi – swoich bohaterów - mających jakąś interesującą historię do opowiedzenia albo będących „znakiem rozpoznawczym” miejsca swojego życia…

Michał Głombiowski przez trzy miesiące podróżował przez rozwinięty gospodarczo Meksyk, mającą kilka obliczy Gwatemalę, „mały jak orzeszek” Salwador (posiadający w zamian za to idealne plaże dla surferów: El Tuneo, La Libertad, Punta Roca) i „krainę koniolubów”, czyli Honduras. Znosił cierpliwie wilgoć, upał, tropikalne, intensywne (na szczęście krótkotrwałe!) ulewy, niewygodne, dostosowane do Latynosów i Indian środki lokomocji (i mrożącą krew w żyłach klimatyzację), niski standard w hotelach czy głośnych turystów dookoła. Rozmawiał z mieszkańcami, chadzał po urokliwych miastach z domami o kolorowych fasadach, sycił oczy egzotycznymi krajobrazami i przyrodą (m.in. kolibry, pelikany brunatne, włochate pająki pod łóżkiem hotelowym…), a podniebienie orientalnymi smakami. Wreszcie trafił na zócalo, główny plac miasta, bez którego nie ma Ameryki Środkowej: Zazwyczaj na zócalo stoi kamienna katedra z dwoma wieżami, ewentualnie kościół, ale on też musi mieć wieże. To serce miasta, gdzie przez całą dobę tętni życie: na zócalo można się spotkać, poplotkować, potańczyć, coś zjeść, a nawet coś ugotować! Jeśli nie ma cię tam wieczorem, to tak jakby nie było całego dnia, mawiają tubylcy.

Motywem pojawiającym się wciąż podczas podróży Głombiowskiego są ocalałe ślady po cywilizacji Majów, która go pasjonuje, zadziwia i stanowi dla niego zagadkę. Poprzez Johna Lloyda Stephensa – ojca archeologii Majów, który za 50 dolarów kupił jedno z najważniejszych ich miast, przez miasto Majów – Tikal, największe, znane z doskonałej akustyki, boisko Majów w Chichén Itzá czy gatunek drzewa sadzonego przez tę grupę ludów indiańskich – ceibę, autor stara się zaintrygować nas ich historią. Ale nie tylko nią. Jest też w Méridzie, której gospodarka opiera się na sizalu - włóknie, z którego Meksykanie robią hamaki, bo m.in. chroni ono przed ukąszeniem komarów. Dowiaduje się, jak kupić dobrą panamę, z czego powinna być zrobiona oraz jak sprawdzić, czy nie jest jedynie jej marną podróbką. Za jego przyczyną „rozgryzamy” usługi dentystyczne w Gwatemali i wiemy, dlaczego tak wielu jej mieszkańców ma usta pełne złotych zębów. Dość interesującym, aczkolwiek całkowicie innym zagadnieniem, jest gwatemalski system ogrzewania wody, naturalny system transportowy – mecapal - wykorzystujący siłę pleców i karku oraz taniec Punta, mający wiele wspólnego z teledyskami hip-hopowców z USA, o tym też w „Wieczorem…”. Odwiedzamy plantację kawy i bananów (przy okazji powspominamy atrakcyjną i dobrze nam znaną z reklamy Mrs Chiqiutę) i podpatrujemy lokalną kuchnię. Głombiowski jadł posiłki i pił pyszną czekoladę, przygotowaną ze składników zrodzonych przez ziemię, po której chodził. Jako przykład warto także podać: tapado, zupę przyrządzaną z tego, co akurat było pod ręką i ucuado – mleczny koktajl z owocami (do kupienia w całej Ameryce Środkowej, co istotne nie w każdym miejscu tak samo smaczny!). Żeby narobić czytelnikom apetytu dorzucił jeszcze coco loco i pances de coco, brzmi pysznie, prawda? Co ciekawe, w Meksyku uprawia się jedną z najlepszych kaw świata, a Meksykanie zamiast niej podają słodki ulepek ewentualnie lurę, której nie da się pić! Czemu? Przeczytajcie sami!

Autor wspomina krótko o wojnach gangów, szamanach, wojnie futbolowej, menoitach, Garifunach (ich język to mieszanka dialektu Karaibów i Arawaków, a do tego sporo hiszpańskiego, angielskiego i francuskiego), których słownictwo jest podzielone na męskie i damskie – pełna egzotyka! Dowiemy się także, czemu pan Michał poczuł się jak kolonizator w Gwatemali, czym zajmują się ankieterzy w Salwadorze, gdzie zjeść prawdziwie gwatemalskie jedzenie i co to są Chicken Busy. I wiele innych ciekawych rzeczy także…

Wyprawa Głombiowskiego to prawdziwa gratka dla osób lubiących poznawać nowe kultury, otwartych na innych ludzi, znoszących cierpliwie trudy podróży. Pewnie wielu chciałoby tak jak on zasypiać słysząc szumiący ocean, rankiem szukać kokosów albo beztrosko przeskakiwać wysokie fale, a wieczorem zasiąść na zócalo i poczuć atmosferę tych egzotycznych miejsc. Ponieważ nie każdemu będzie to dane, warto sięgnąć po książkę „Wieczorem przyjdź na zócalo”, by odkryć ducha Ameryki Środkowej, która nigdy nie zasypia i przyjemnie zaskakuje. W publikacji brakowało mi odrobinę szybszego tempa i zdjęć, które swoim kolorytem, wzmocniłyby wrażenia tekstowe. No cóż, pewnie i tu zadecydowały względy ekonomiczne...

Agnieszka Biczyńska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (13)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 413
Tymciolina | 2019-06-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 czerwca 2019

Z cyklu - byłem poza Europą, to napiszę reportaż. A nuż się sprzeda.

Autor "Wieczorem przyjdź na Zocalo" liznął Ameryki Środkowej (3 miesięczna podróż). Trochę o niej poczytał (ale nie aż tyle, żeby nie mylić krwawych Azteków z co do zasady niekrwawymi Majami - cóż jeden pies, i to i to Indianie). I uznał, że jego przełomowe przemyślenia trzeba koniecznie opublikować. Jak pomyślał, tak zrobił. Za to Ty czytelniku nie musisz, tego wyrobu reportażopodobnego czytać.

Naprawdę już lepiej sięgnąć po Cejrowskiego.

książek: 439
Magdalena | 2018-01-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: październik 2017

Łatwa i przyjemna lektura. Bez głębszych przemyśleń i wgryzania się w miejsca, które autor odwiedził. Dziennik z podróży, który równie dobrze mógłby zostać w szufladzie autora. Dobra pozycja dla tych, którzy wybierają się do Ameryki Środkowej i chcą zobaczyć jak tam jest, tak na "pierwszy rzut oka". Czytelnik przespaceruje się kilkoma zocalo i poobserwuje życie mieszkańców. Plus za plastyczne opisy i łatwość pióra.

książek: 74
Orłacień | 2017-06-01
Na półkach: Przeczytane

Nudą wieje już od pierwszej strony. Odwiedziłem opisywane przez Głombiowskiego strony dwukrotnie, na szczęście za czytanie jego książki zabrałem się tuż po, a nie przed odbyciem podróży.Jak można barwny, inspirujący świat przedstawić w tak drętwy sposób? To książka bez przysłowiowego "jaja".

książek: 2
Monia | 2017-01-01
Przeczytana: 01 stycznia 2017

Cudnie przenosi do Meksyku , Gwatemali ... nie chce sie kończyć czytać , nie tylko dla podróżników

książek: 43095
Muminka | 2014-11-26
Na półkach: Przeczytane, WYZWANIE 2014, 2014
Przeczytana: 26 listopada 2014

bardzo ciekawa relacja z podróży po paru krajach Ameryki Środkowej. zaczynamy od Meksyku, typowych i obleganych przez turystów miejscach by uciec i do Gwatemali, i na Salwador oraz do Hondurasu. Na początek autor raczy czytelników opisem historii Majów, ich cywilizacji, pokrótce opisuje życie w sennych wioskach i miasteczkach, dowodzi wyższości sizalowych hamaków nad bawełnianymi.
najważniejsze jest dla autora podpatrywanie życia miejscowej ludności, ich zwyczajów i świąt, fiest i codzienności. Opisuje smak potraw, perypetie z miejscowym transportem, osobliwości przyrody jak wulkany i lasy namorzynowe. Czy Cancun oznacza " miasto węży"? Ubarwia swoją relację opisując krwawe zwyczaje Majów, ich precyzyjny kalendarz, losy najeźdźców, architekturę kolonialną itp. Łatwo uzależnić się od lekkiego gawędziarskiego stylu i historyjek bo czyta się z zapartym tchem.
Budzi się nostalgia za tymi barwnymi krajami, podążamy za narratorem do tradycyjnych sklepów i restauracji dla lokalsów by...

książek: 692
fochinii | 2013-08-17
Na półkach: Przeczytane, Przerwane

Kogo z was nie nęcą podróże do odległych egzotycznych krain? Pełnych zapierających dech w piersiach widoków, zabytków, nieznanej kultury i cudownych opowieści...

Autor książki relacjonuje nam swoją podróż po Meksyku, Gwatemali, Salwadorze i Hondurasie. Zwiedził słynne miasto Majów Chitzen Itza, pływał po rzekach w poszukiwaniu flamingów, uczestniczył w wieczornych tańcach w sercach wielu miasteczek - placach zwanych Zocalo.

Uwielbiam historie o podróżach do innych krajów, których sama pewnie nigdy nie będę miała okazji odwiedzić. Dzięki tak zwanym powieściom podróżniczym mogę wiele się o nich dowiedzieć. Nie inaczej było z "Wieczorem przyjdź na Zocalo", dzięki której poznałam nieco bliżej dzieje starożytnej cywilizacji Majów oraz teraźniejsze zwyczaje i tradycje mieszkańców Meksyku i okolic. W książce czegoś mi jednak brakowało. Na początku nie potrafiłam sobie tego do końca uzmysłowić, ale po przemyśleniach odkryłam, że tym czymś jest... humor oraz opisy przemyśleń i przeżyć...

książek: 1073

Tam, gdzie biją serca tubylców

Michał Głombiowski, dziennikarz, fotograf i podróżnik, zaprasza w podróż śladami kultury Majów w Ameryce Środkowej – przez Meksyk, Gwatemalę, Salwador i Honduras. Jego książka to plon ponad trzymiesięcznej wyprawy przez fascynujące, egzotyczne, niezwykle popularne i te mniej znane miejsca.

„Wieczorem przyjdź na zócalo” jest dziennikiem podróży lub powieścią drogi. Próżno tu jednak szukać spiesznej akcji, zawrotnego tempa i krajobrazów migających za oknami samochodów. Autor nie skupia się na spektakularnych aspektach podróży, więc nie poczujemy wiatru we włosach, a lektura nie podniesie nam poziomu adrenaliny. Jeśli jednak czytelnik ma we krwi wędrówkę i włóczęgę, powinien docenić tę publikację, autor ukazuje bowiem prawdziwe oblicze turystycznych atrakcji. „Poznać, pobyć, zrozumieć” – to filozofia podróżowania Michała Głombiowskiego. Sięgając po książkę zapomnijmy o pośpiechu i zagonionym życiu. Mieszkańcy tropików i ciepłych krajów mają specyficzny...

książek: 17
weronika | 2013-07-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 14 lipca 2013

Biorąc do ręki książkę "Wieczorem przyjdź na Zocalo", oczekiwałam, obiecywanej przez wydawcę,fascynującej podróży, malowniczej opowieści. Jednak już po przeczytaniu pierwszych stron, zawiodłam się. Nie zmieniło się to aż to końca. Miejsce "kipiące życiem" przedstawione zostało w sposób tak sztuczny, że niemal niemożliwe stało się przeniesienie się w wyobraźni do Ameryki Środkowej. Książka miała być inteligentna, okazała się przepełniona pretensjonalnością i doszukująca się drugiego dna wszędzie, gdzie tylko się dało. Podczas lektury odnosiłam wrażenie, jakby autor przyjechał na typowo turystyczne wakacje, poznał tylko powierzchownie wiele ludzi i miejsc, po czym postanowił to sprzedać.
Według mnie jest to książka słaba, nieciekawie napisana. Jedynym plusem okazuje się być piękna okładka.

książek: 20
foniatra | 2013-07-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2013 rok

Trudno czytało mi się tą książkę choć lubię książki z cyklu reportaże, ale wydaje mi się, że autor nie ma lekkości w pisaniu i niektóre opisy miejsc w których bywał poprawiał wielokrotnie. Najlepiej czytało mi się o Salwadorze, napisana dość sprawnie historia tego kraju nakreśla smutną prozę życia przeciętnego mieszkańca. Opis historii tego kraju przykuwa i wzrusza.

książek: 3
terencjusz | 2013-07-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 02 lipca 2013

Przeczytałem z wielką przyjemnością. Książka Głombiowskiego rozwija się powoli, ale z każdą stroną coraz bardziej wciąga, a kiedy ją zamknąłem, w głowie zostało mi mnóstwo kolorowych obrazów, zapachów, dźwięków i historii. Paradoksalnie, choć styl autora jest dość oszczędny, potrafi pobudzić wyobraźnię.
Myślę, że najlepiej czytać tę książkę w taki sposób, w jaki Głombiowski podróżował (wnioskując z tego, co mówi w wywiadach) - powoli, w skupieniu, ciesząc się każdym zdaniem i opisywanym fragmentem środkowoamerykańskiej rzeczywistości. Niewątpliwą zaletą tej książki jest też mnóstwo informacji o historii i sytuacji politycznej i gospodarczej krajów, podanych w arcyciekawy sposób, naświetlanych z perspektywy konkretnych ludzi i szczegółów składających się na większą całość.
Autor, co w dzisiejszej literaturze podróżniczej nieczęste, nie wpycha się na pierwszy plan, nie promuje siebie i stara się - na tyle, na ile jest to możliwe - nie oceniać spotkanych ludzi i sytuacji, pozostając...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
25 książek za 25 słów [Konkurs]

Na lubimyczytać.pl konto posiada 250 tys. użytkowników! Z tej okazji ogłaszamy konkurs: 25 książek za 25 słów. Wystarczy napisać, za co lubicie nasz portal. Dziękujemy, że jesteście z nami!


więcej
Nowe audycje Radia WL

Na podstronach książek w naszym serwisie pojawiły się nowe audycje Radia Wydawnictwa Literackiego. Zapraszamy do wysłuchania kolejnych wywiadów z autorami i relacji ze spotkań, w trakcie których twórcy zdradzają czytelnikom swoje tajemnice.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd