Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Futbol jest okrutny

Seria: Poza serią
Wydawnictwo: Czarne
7,02 (186 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
16
8
46
7
61
6
40
5
13
4
3
3
3
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375365207
liczba stron
232
słowa kluczowe
piłka nożna, futbol, kibicowanie
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Jaga

Wiecie, jak to jest żyć z perspektywą wykitowania podczas meczu, w dodatku perspektywą naukowo potwierdzoną? Dlaczego ministerstwo zdrowia, a niechby nawet ministerstwo sportu nie informuje, że oglądanie Tottenhamu może być przyczyną wielu groźnych chorób?” – to brzmi jak fragment Futbolowej gorączki Nicka Hornby’ego, choć dotyczy klubu, z którym Hornby jako kibic Arsenalu raczej nie chciałby...

Wiecie, jak to jest żyć z perspektywą wykitowania podczas meczu, w dodatku perspektywą naukowo potwierdzoną? Dlaczego ministerstwo zdrowia, a niechby nawet ministerstwo sportu nie informuje, że oglądanie Tottenhamu może być przyczyną wielu groźnych chorób?” – to brzmi jak fragment Futbolowej gorączki Nicka Hornby’ego, choć dotyczy klubu, z którym Hornby jako kibic Arsenalu raczej nie chciałby mieć nic wspólnego. Futbol jest okrutny to pełna humoru autoanaliza kibicowskiego uzależnienia: opowieść o tym, jak piłka nożna niepostrzeżenie zagarnia kolejne przestrzenie życia dziennikarza „Tygodnika Powszechnego”, jak komplikuje udział w arcyważnej naradzie kierownictwa firmy, jak wpływa na wychowywanie dzieci i relacje z własnym ojcem, jak zmienia myślenie o seksie i śmierci.

Równocześnie jest to opowieść o chorobach i wielkości współczesnej piłki. Z jednej strony komercja, bankrutujące kluby, rasizm, seksizm i homofobia, ciężki los sędziów i zmarnowane życie dawnych gwiazd, z drugiej futbol jako narzędzie społecznej zmiany – kluby odbudowywane przez kibiców, piłkarze zaangażowani w pomaganie innym, sto osiem podań Barcelony i piętnaście minut w szatni Liverpoolu. Jednym słowem: futbol w jego absolutnej narracyjnej nieprzewidywalności, z nieustającym „Fergie Time”, czyli meczami rozstrzyganymi w ostatnich sekundach ostatniej kolejki ostatniego sezonu. Rozważna i romantyczna opowieść o „pięknej grze”, której patronami są inni kibice inteligenci: Marek Bieńczyk, Jerzy Pilch, Ken Loach i... Jan Paweł II.

 

źródło opisu: Czarne, 2013

źródło okładki: www.czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 873

Futbol jest okrutny

Spływający strużkami pot. Obite kostki. Złamane kości. Prywatne życie, którego brak. Tłum wściekłych kibiców, którzy muszą znaleźć ofiarę, by dać upust zgorzknieniu. Rasizm, seksizm i miliarderzy, którzy za pieniądze mogą wszystko. I ta ostatnia minuta, która potrafi wszystko zmienić. Obrócić w proch najbardziej zasłużoną wygraną. Najsłuszniejszą porażkę przekuć w niesprawiedliwe zwycięstwo. Ostatnie sekundy, odliczanie do gwizdka, który zakończy ten uporczywy, prowadzony resztkami sił i okruszkami nadziei, rajd z piłką. Tak, futbol jest okrutny.

Powiem prosto z mostu, a może raczej, biorąc pod uwagę tematykę i okoliczności, prosto z bramki - książka Michała Okońskiego nie jest dla wszystkich. Piszę to z czystym sumieniem, przeczytawszy ją od A do Zet, od Rozgrzewki aż po Podziękowania. I żeby było jasne, nie piszę tego, by zniechęcić, czy zawęzić, jednocześnie elitaryzując grono tych, którzy lekturę książki „Futbol jest okrutny” mają już za sobą. Choć powinnam to chyba napisać inaczej...Wszak „mieć coś za sobą” konotuje negatywnie, pozostawia nieprzyjemny smak w ustach, wykrzywia je w grymasie, który w żadnym wypadku nie był moim udziałem, kiedy przewracałam kolejne strony spisane przez Okońskiego. Przemyślenia przelane na papier przez autora piłkarskiego bloga nie są dla wszystkich z tej prostej przyczyny, że nie wszyscy będą je czytali z zapartym tchem, nie wiedząc kiedy znaleźli się w połowie lektury. Pozycji tej nie nazwałabym beletrystyką. Nie ma tu fabuły, jak w...

Spływający strużkami pot. Obite kostki. Złamane kości. Prywatne życie, którego brak. Tłum wściekłych kibiców, którzy muszą znaleźć ofiarę, by dać upust zgorzknieniu. Rasizm, seksizm i miliarderzy, którzy za pieniądze mogą wszystko. I ta ostatnia minuta, która potrafi wszystko zmienić. Obrócić w proch najbardziej zasłużoną wygraną. Najsłuszniejszą porażkę przekuć w niesprawiedliwe zwycięstwo. Ostatnie sekundy, odliczanie do gwizdka, który zakończy ten uporczywy, prowadzony resztkami sił i okruszkami nadziei, rajd z piłką. Tak, futbol jest okrutny.

Powiem prosto z mostu, a może raczej, biorąc pod uwagę tematykę i okoliczności, prosto z bramki - książka Michała Okońskiego nie jest dla wszystkich. Piszę to z czystym sumieniem, przeczytawszy ją od A do Zet, od Rozgrzewki aż po Podziękowania. I żeby było jasne, nie piszę tego, by zniechęcić, czy zawęzić, jednocześnie elitaryzując grono tych, którzy lekturę książki „Futbol jest okrutny” mają już za sobą. Choć powinnam to chyba napisać inaczej...Wszak „mieć coś za sobą” konotuje negatywnie, pozostawia nieprzyjemny smak w ustach, wykrzywia je w grymasie, który w żadnym wypadku nie był moim udziałem, kiedy przewracałam kolejne strony spisane przez Okońskiego. Przemyślenia przelane na papier przez autora piłkarskiego bloga nie są dla wszystkich z tej prostej przyczyny, że nie wszyscy będą je czytali z zapartym tchem, nie wiedząc kiedy znaleźli się w połowie lektury. Pozycji tej nie nazwałabym beletrystyką. Nie ma tu fabuły, jak w „Okrągłym przekręcie”, ani fikcji. Nie ma także takiej spójności i takiej lekkości, która towarzyszyła Franklinowi Foerowi, podczas pisania książki „Jak futbol wyjaśnia świat”, której recenzją miałam okazję się z Wami podzielić, a która kilkakrotnie cytowana jest przez Okońskiego. „Futbol jest okrutny” to zbiór faktów i ciekawostek, które będą interesujące dla fanów piłki nożnej. Może się mylę, może znajdą się takie osoby, które dopiero po lekturze tej pozycji zaczną interesować się tym sportem. Nie wykluczam takiej możliwości, ale też nie uważam jej za wysoce prawdopodobną. Fakty, które przytacza Okoński, nie tylko świadczą o jego ogromnym zamiłowaniu i oddaniu futbolowi, ale także pozwalają zobaczyć go w innym świetle. A nawet w kilku różnych światłach. Nie jest jednak tak, że nagle czytelnik dostaje obuchem w głowę i uświadamia sobie prawdę, której do tej pory nie widział, mając ją pod samym nosem. Powiedziałabym raczej, że autor uświadamia nam prawdy w ich pierwotnym znaczeniu, z którego zostały wyprane przez wszelkiego rodzaju media; prawdy, które zostały przetworzone na tyle sposobów, że trzeba było cofnąć się do ich korzeni, do najprostszych i zarazem najbardziej dobitnych faktów, ogołoconych z miliona komentarzy i wyjaśnień, aby zobaczyć je znów przez pryzmat jedynie własnego rozumu.

Michał Okoński wiele miejsca poświęca rozważaniom na temat ostatnich minut, w których najczęściej wszystko zaczyna dziać się od nowa. Może to poniekąd przypominać zachowanie człowieka, który dowiadując się o rychłej śmierci, zaczyna nagle korzystać z życia. Możliwe, że porównanie jest mało trafne, jednak nie sposób odmówić mu pewnej analogii. Nagle zaczyna dziać się zbyt dużo i zbyt szybko, czego skutkiem często jest niesprawiedliwy wynik. W tych ostatnich minutach meczu ogromną rolę dogrywa oczywiście arbiter. To on decyduje przecież o czasie, który zostanie doliczony, o kartkach, którymi ukarze zawodników i w końcu o tym czy piłkarz faktycznie był na spalonym. Okoński nie wybiela sędziów, ale też nie przyznaje im czerwonej kartki. Potrafi pokazać zarówno blaski jak i cienie bycia tym, od którego decyzji, tak wiele zależy. Wiele sytuacji, o których opowiada autor, przytacza na przykładzie Tottenhamu, ze względu na to, że jest to właśnie ten klub, któremu on sam kibicuje. Nie razi to, ani w żaden sposób nie ujmuje nic lekturze. Przeciwnie, o ile lepiej jest pisać o czymś na czym się najlepiej znamy, czerpiąc z tego nie tylko radość, ale także satysfakcję. Choć w tym przypadku, nie jestem pewna czy można mówić o radości. Sam Okoński zaznacza wszakże, że obecnie bycie kibicem Tottenhamu, to ciężki kawałem chleba. Z drugiej strony jednak, gdyby ukochanym klubem autora był zespół odnoszący obecnie i przez ostatnie lata same zwycięstwa, czyż powstałaby taka książka? Pod tak dobitnym tytułem? Nie sądzę.

„Futbol jest okrutny” to również opowieść kibica o innych kibicach. To przerażająca historia tego, jak kibice potrafią nie tylko wspierać i podnosić na duchu swój klub, ale także o tym, jak potrafią zniszczyć i złamać człowieka. To opowieść o tym, jak nienawiść na tle rasowym może przeniknąć na trybuny i zasiąść tam w sektorze dla VIP-ów. To również historia ludzi, którzy pewnego dnia wybrali się na mecz ukochanej drużyny, aby nigdy nie powrócić. To także historia systematycznego postępu, który choć zbudowany na błędach i krzywdach , pnie się w górę, by zapewnić kibicom bezpieczeństwo. W słowach Okońskiego dźwięczą zarówno nuty pieśni pochwalnej, pieśni zwycięstwa, jak i żałobnego trenu. Pełna kontrastów działa na czytelnika jak gorąca kąpiel i zimny prysznic, brane na przemian, bez chwili przerwy. Dziennikarz i autor bloga zanurza się w opowieści o wirtuozerii i skomplikowanych taktykach, o liczbach i ludziach. O chwale i głębokiej depresji, która doprowadza nawet do śmierci.

Z początku można odnieść wrażenie, że Okoński posługuje się językiem suchym, wypranym i „wywirowanym” z emocji, jednak nawet jeśli tak jest ( choć sama nazwałabym to inaczej), to stanowi to plus, a nie minus tej książki. Autor daleki jest od fantazjowania, zapętlania się w nic nie wnoszące do lektury rozważania, a także daleko mu do banalnych porównań czy metafor, w których pułapkę wpadłam ja sama. Napisał czysto, bez faulu. Jednak cały czas mam wrażenie, że kieruje on swoje dzieło do konkretnego sektora na czytelniczych trybunach, do tak zwanej grupy targetowej, którymi będą ci, którzy futbol lubią i szanują. Bo Okoński nie wyjaśnia, tylko brnie w słownictwo, sytuacje i nazwiska, które nie dla wszystkich będą coś znaczyć. „Futbol jest okrutny” będzie miał raczej hermetyczne grono czytelników, ponieważ jest pisany przez człowieka zakochanego w futbolu do szaleństwa i przeznaczona dla ludzi, którzy kochają ten sport równie mocno. Bardzo wyraźnie zapadł mi w pamięć fragment, w którym autor opisuje swój stan, kiedy przed niezwykle ważnym meczem, nie był w stanie włączyć telewizora. Tak bardzo bowiem był przejęty tym, jak przebiegnie spotkanie, że wolał dowiedzieć się już po wszystkim. Jakże bliski jest mi podobny stan! Jakże rozumiem jego zdenerwowanie i niemożność oglądania na żywo porażki bądź zwycięstwa swojego klubu.

Ogromna wiedza i miłość sprawiły, że Michał Okoński napisał rzecz wyjątkową. Mam co prawda problem z rozpoczynającymi się akapitami czy nawet całymi rozdziałami, które często zaczynają się tak, jakby nigdy nie powstały zupełnie nowe, a jedynie kiedyś, w innym miejscu przerwane i prowadzone na nowo, nagle i zaskakująco. Nie mogę się zdecydować, czy jest to wada czy zaleta. Niekiedy bowiem ciężko było mi się wdrożyć tak z doskoku w dany rozdział, innym razem zaś miałam wrażenie, że niewidzialna ręka wciąga mnie w połowie historii, którą bardzo dobrze znam i rozumiem.

To, co stanowi o pięknie futbolu to w większej mierze jego nieprzewidywalność niż z góry założona wygrana. To rażąca niesprawiedliwość, która w innym meczu odda hołd skrzywdzonej drużynie. Piękno piłki nożnej, to sędzia, który niesłusznie odgwiżdże jedenastkę w doliczonym czasie gry. Ponieważ ten sam sędzia w innym meczu zbilansuje decyzje błędne z słusznymi i przyzna skręcającemu się w tamtym meczu w symulowanych bólach zawodnikowi, czerwoną kartkę. Piękno tego sportu to opowieść zejścia z boiska Boatenga, z którym zsolidaryzował się cały klub, łącznie z trenerem i w ramach niezgody na rasizm emanujący z trybun, nie wyszli już tego dnia na boisko. Jego piękno, to kibice, którzy z własnych pieniędzy skłonni są odbudować klub, któremu kibicują od lat. To piłkarze spędzający swój czas z chorymi dziećmi, i dla których czas ten bynajmniej nie jest zmarnowany.

I choć dzieło Michała Okońskiego opowiada również o niewyobrażalnych sumach pieniędzy, o bogaczach, którzy dla kaprysu stają się właścicielami klubów i podejmują przysługujące im z tytułu wkładu finansowego, błędne i przede wszystkim pozbawione sensu decyzje, choć opowiada o uzależnieniu i dyskryminacji, to nad tym wszystkim unosi się światełko. Światełko, które na wzór światła bramki wyznacza cel, do którego warto dążyć. Bo futbol jest okrutny. Ale jest również piękny urodą, której nie wykupi nawet najbogatszy szejk na świecie.

Okoński napisał coś tak skondensowanego, prawdziwego i skończonego, że nie sposób tu chyba powiedzieć nic więcej. W związku z czym, żaden tytuł powyższej recenzji, nie będzie ani trafny, ani błyskotliwy, choćbym siedziała nad nim nawet cały tydzień. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak tylko przyznać rację autorowi, wiedząc jednocześnie, co tak naprawdę kryje się w tym jednym, krótki zdaniu. Futbol jest okrutny.

Sylwia Sekret

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (387)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 402
Damian | 2013-05-17
Przeczytana: 15 maja 2013

Michał Okoński to wyjątkowy człowiek, który potrafi w bardzo inteligenty sposób pisać o piłce nożnej. Książkę powinny przeczytać osoby, które często nie potrafią zrozumieć problemów, rozterek targających fanem futbolu. Z wieloma poglądami opisywanymi w książce można się zgodzić jak również dyskutować. Tytuł książki świetnie oddaje treść, która się w niej znajduje. Najbardziej do gustu przypadł mi styl pisarski Michała Okińskiego, lecz dla czytających jego blog nie jest on zaskoczeniem. Tego właśnie się spodziewałem !

książek: 1905
claudiasara | 2014-02-12
Na półkach: Przeczytane, Sport, 2014
Przeczytana: 12 lutego 2014

Świetna książka, dotychczas jedna z najlepszych jakie czytałam o piłce nożnej.Bardzo zazdroszczę wiedzy o futbolu Okońskiemu. Książka godna polecenia :)

książek: 181
macdej | 2014-08-20
Na półkach: Przeczytane, Sportowe

Książki o futbolu dostępne dzisiaj w księgarniach dzielą się właściwie na dwie grupy. Pierwsza to biografie piłkarzy – wydawane jeszcze za ich życia, niekiedy nawet w trakcie kariery, zatem przeważnie pisane przez autorów miernych, łasych na kasę, wpuszczających na rynek coś, czego nikt nie powinien wydawać. Druga grupa to książki o piłce jako takiej – o jakimś konkretnym zagadnieniu z nią związanym; taktyce, historii danego klubu, pograniczach futbolowo-ekonomicznych czy politycznych. Te są z reguły lepsze, chociaż potrafią zanudzić. Michał Okoński, dziennikarz „Tygodnika Powszechnego”, a prywatnie bloger i kibic Tottenhamu poszedł na całość – opisuje nam futbol z właściwie z najszerszej perspektywy, jaka była możliwa do przyjęcia na dwustu kilkudziesięciu stronach książki.

Autor już na początku zwierza się czytelnikowi ze swojej miłości, jak sam dobrze wie, nieracjonalnej i tragicznej – do klubu z północnego Londynu i dyscypliny w ogóle. Poprzez setki przykładów, anegdotek,...

książek: 112
Mariusz | 2013-05-12
Na półkach: Przeczytane, EBOOK
Przeczytana: 12 maja 2013

Jako kibic piłkarski i stały czytelnik bloga Michał Okońskiego, zakupiłem książkę w dniu premiery. Nie zawiodłem się językiem, jakim została napisana książka. Poruszone zostały w niej ważne kwestie, dotyczące nie tylko życia przesiąkniętych piłką fanów, ale także zarysowany został pejzaż, jakiego sam Okoński sobie życzy - futbolu, jako narzędzia do łączenia ludzi i zasypywania granic między nimi.

Czytało mi się książkę bardzo szybko. Po jej zakończeniu czuję jednak lekki niedosyt, że poszczególne tematy nie zostały "pociągnięte" dalej. Piłka nożna jako nałóg? Owszem. Ale jaki? Czym skutkujący? Jako intelektualista, Michał Okoński potrafi w sposób dojrzały i kulturalny docenić świetną grę rywali przeciw jego drużynie. Odnoszę jednak wrażenie, że (podobnie jak we mnie) mecze ukochanego zespołu, wydobywają na zewnątrz często tą gorszą część sportowych emocji. Złość i frustracja żyją obok szyderstwa i pogardy. Oczywiście z czasem "stygnę"z tych emocji, niemniej systematycznie łapię...

książek: 2497
joly_fh | 2014-06-16
Przeczytana: 11 czerwca 2014

Michał Okoński jest równie fanatycznym fanem piłki nożnej jak Nick Hornby, a jego książka jest taką polską wersją "Futbolowej gorączki". Łącznie z tym, że autor – jako kibic Tottenhamu skupia się w swoich analizach głównie na Premier League. Tym samym "Futbol jest okrutny" prezentuje raczej osobisty punkt widzenia Okońskiego na piłkę nożną, jego fascynacje i frustracje, niż jej obiektywną analizę. To, podobnie jak u Hornby'ego spowiedź z własnego uzależnienia. Z wymykania się z ważnej narady, by podejrzeć wynik meczu, lub oglądania spotkań na zakodowanym Canale +.... Własne dygresje i przemyślenia autora. Nieobce jest dziennikarzowi to uczucie rezygnacji, kiedy nie ma się w zasadzie większych nadziei, że twoja drużyna wygra, to pesymistyczne zabezpieczanie się przed nieuchronnym rozczarowaniem...I tak znowu przegrają... Tym większe jest szczęście, gdy wszystkie te fatalistyczne przewidywania się nie spełniają, a twoja drużyna prze od zwycięstwa do zwycięstwa...

Pełna recenzja na...

książek: 1539

Już od dawna chciałam przeczytać tę książkę (fragmentami czytałam ją w księgarni kilka razy), więc jestem bardzo ukontentowana, że wreszcie do mnie trafiła. Po przeczytaniu całości jednak muszę stwierdzić, że liczyłam na coś ciut innego. Spodziewałam się pozycji nafaszerowanej anegdotkami ze świata piłki nożnej, a dostałam książkę poruszającą także kwestie o niebo ważniejsze. I jestem z tego bardzo zadowolona. Daleko mi do bycia fanatykiem tego sportu, ale nawet mnie zdarzały się mocniejsze reakcje na wyniki, błędy sędziowskie i różnego rodzaju afery (głównie słowne co prawda, ale jakie słowa wtedy leciały...). W każdym razie ta lektura otworzyła mi oczy na wiele kwestii związanych z moim ukochanym sportem i pewnie oglądanie meczy już nigdy nie będzie takie samo^^

książek: 289
KBKBKB | 2014-08-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 10 sierpnia 2014

Okoński FTW!
#wpunkt
(że tak sobie pozwolę internetować)

Nie znam bardziej inteligentnego autora piszącego o kopanej. Jego otwartość, celność uwag, trafność porównań czy postrzeżeń jest wprost niesamowita.
Dla każdego, ale na pewno będzie to łatwiejsza lektura dla fana piłki nożnej niż kompletnego laika, jednak i ten znajdzie tu dla siebie wiele.

książek: 583
Arkadiusz | 2013-12-11
Przeczytana: 11 grudnia 2013

Wydawnictwo Czarne to ostatnimi czasy jedna z najciekawszych oficyn zajmujących się szeroko pojętą literaturą faktu. Ale nie chodzi mi tylko o to, że można tam znaleźć najlepszych polskich reportażystów takich jak Szczygieł, Tochman, Hugo-Bader, ale też o perełki w postaci recenzowanej właśnie przeze mnie książki. Autor bloga Futbol jest okrutny - Michał Okoński - pokusił się ostatnio o napisanie książki pod tym samym tytułem. Jego twór wydało właśnie Czarne i muszę przyznać, że bardzo dobrze zrobiło, bo książka jest naprawdę ciekawa i pełna szczegółowych faktów, przykładów, anegdot. I muszę przynać, że wciągnęła mnie tak bardzo, iż mimo tego, że zbliżała się północ, nie odpuściłem i skończyłem jej lekturę za jednym podejściem.

Michał Okoński, wielki fan londyńskiego Tottenhamu, na piłce zna się jak mało kto. A przynajmniej takie wrażenie można wynieść z lektury jego książki. Przez cały czas zarzuca, żeby nie powiedzieć zakopuje nas w przenajciekawszych faktach dotyczących piłki...

książek: 93
Michał | 2014-01-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

W kraju w którym wszyscy znają się na piłce nożnej ta książka powinna leżeć na półce w każdym domu. Nikt bardziej niż polski kibic nie doświadczył w ostatnim czasie okrucieństwa futbolu. Jednak są ludzie którzy oprócz słabej reprezentacji kibicują także niezbyt mocnemu klubowi, który równie często nadwyręża jego wiarę. Michał Okoński- bo o nim piszę- oprócz książki "Futbol jest okrutny" jest także autorem bloga pod tym samym tytułem. Kibicuje Tottenhamowi Hutspur i jak sam o sobie pisze: "Jakby dobrze podsumować, moje życie składa się niemal wyłącznie z nietrafionych decyzji klubowego zarządu."

Michał Okoński jest zastępcą redaktora naczelnego w "Tygodniku Powszechnym". Jest także człowiekiem żyjącym pasją do piłki nożnej. Nałogowo ogląda mecze, terminologii piłkarskiej używa nawet wtedy gdy tłumaczy komuś jak dojść do dworca kolejowego. Zdarzało mu się wychodzić z ważnego spotkania w redakcji tylko po to żeby zobaczyć wyniki spotkania swojej ulubionej drużyny.

Jeżeli chodzi o...

książek: 35
Mumin | 2014-03-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 marca 2014

Książkę czytało mi się przyjemnie i szybko. To chyba dlatego, że bardzo bliska jest mi tematyka książki - szeroko pojęty futbol.

Niestety zawiodłem się i nie czuję pełnej satysfakcji z przeczytania. Początek był męczący, bardzo rzuciło mi się w oczy próba skopiowania innej książki o kibicowaniu ("Futbolowa gorączka"). Końcówka też nie spełniła moich oczekiwań i pomimo przyjemnego języka, trafnych ciekawostek i stylu pisania, to poczułem się znużony i rozczarowany. Jedynie rozdziały zawarte w części "Druga Połowa" naprawdę warte są polecenia. Według mnie autor bardzo trafnie i sensownie podjął tematykę problemów piłki nożnej z przesadnym wydawaniem pieniędzy, rasizmem czy obrażaniem piłkarzy. Za to należy się ogromny plus.

Podsumowując, poleciłbym książkę jedynie zagorzałym fanom piłki nożnej, ale na pewno nie można oczekiwać od tej pozycji czegoś nadzwyczajnego - książki "z tym czymś", co porwie czytelnika.

zobacz kolejne z 377 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd