Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pępowina

Tłumaczenie: Katarzyna Tubylewicz
Seria: Seria z miotłą
Wydawnictwo: W.A.B.
7,42 (501 ocen i 81 opinii) Zobacz oceny
10
23
9
58
8
166
7
163
6
61
5
20
4
5
3
2
2
2
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Moderspassion
data wydania
ISBN
9788377478363
liczba stron
544
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

„Może jest tak, że wyobcowanie rodziców zagnieżdża się w dziecku, że czyni je obcym dla samego siebie i całego świata. Tak jak było kiedyś z moją matką i jak zawsze będzie z moją córką". Ja duży mamy wpływ na swoje życie? Czy sami siebie stwarzamy, czy może nasz los jest z góry przesądzony? Małe szwedzkie miasteczko. Jesienny sztorm. Nadciąga powódź. Grupa mieszkańców znajduje schronienie w...

„Może jest tak, że wyobcowanie rodziców zagnieżdża się w dziecku, że czyni je obcym dla samego siebie i całego świata. Tak jak było kiedyś z moją matką i jak zawsze będzie z moją córką". Ja duży mamy wpływ na swoje życie? Czy sami siebie stwarzamy, czy może nasz los jest z góry przesądzony?
Małe szwedzkie miasteczko. Jesienny sztorm. Nadciąga powódź. Grupa mieszkańców znajduje schronienie w restauracji Minny. Z czasem aż trudno uwierzyć, że to przypadek ułożył listę przepełnionych trwogą gości...
Restauracja staje się dla nich więzieniem. Schwytani w pułapkę, z godziny na godzinę coraz bardziej rozpaczliwie wypatrują ratunku. Stres wyzwala w nich skrajne emocje, uwalnia demony przeszłości, na jaw wychodzą coraz mroczniejsze tajemnice...
W swojej najnowszej powieści Axelsson pokazuje, jak głęboko potrafią tkwić rany zadane w dzieciństwie. Nie chcąc powtarzać błędów rodziców, niektóre dorosłe matki wychowują swoje dzieci dokładnie na odwrót w stosunku do tego, jak same były wychowywane - czym wyrządzają im jeszcze większą krzywdę. Opowiedziana w Pępowinie historia stanowi dowód na to, że nadmiar miłości może być równie katastrofalny w skutkach jak jej brak.


W Pępowinie Majgull Axelsson po raz kolejny udowadnia, że jest jedną z najlepszych współczesnych pisarek. Czytać tę pełną życia prozę to czysta przyjemność.
„Tidningen Vi"

Mocne przeżycie.
„Kristianstadsbladet"

Bez dwóch zdań Axelsson ma talent do opowiadania historii i budowania napięcia.
„Helsingborgs Dagblad"

Po lekturze powieści Axelsson świat wygląda inaczej. Jest bardziej przyjazny, cieplejszy. Autorka opisuje społecznych wyrzutków z taką miłością i szacunkiem, że ma się ochotę mówić wszystkim naokoło, jacy są piękni.
„Östgöta Correnspondenten"

Byłoby całkiem nieźle, gdyby w literaturze zapanował „axelssonizm", czyli moda na ciekawe i skomplikowane bohaterki. Ta szwedzka pisarka potrafi bowiem pisać o kobietach tak, że trudno uwolnić się od jej sugestywnych postaci.
Justyna Sobolewska, „Tygodnik Powszechny"

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B., 2013

źródło okładki: http://www.wab.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2378
beata | 2016-03-04
Przeczytana: 04 marca 2016

To już kolejne moje spotkanie z nieszczęśliwymi bohaterkami Axelsson. Bo u Axelsson nie ma szczęśliwych ludzi, każdy nosi w sobie jakąś mroczność, swoje piekło… Dzieciństwo dalekie od beztroskiej radości, ból odrzucenia, traumatyczne relacje matek i córek. Nieszczęśliwe dziewczynki wyrastają na nieszczęśliwe kobiety, które wychowują nieszczęśliwe dziewczynki, które…

Axelsson niezwykle umiejętnie tworzy wnętrza swoich bohaterek, które są kalką wnętrz ich matek. Bo Axelsson z uporem porusza kwestię „dziedziczenia”. Miłości, ciepła, poczucia bezpieczeństwa, samotności - bo przecież „nie można dać komuś czegoś, czego samemu nigdy się nie miało.” W „Pępowinie” pojawia się dodatkowo, przekazywany z matki na córkę, wstyd z naznaczenia słowem „dziwka”. I ten wstyd połączony ze strachem, że słowo to może być „przekazane” dalej, stanie się jednym z głównych czynników prowadzących do tragedii.

Czy możliwe jest przecięcie tego łańcucha dziedziczenia? Czy świadomie postępując odwrotnie niż rodzice, można stworzyć inny wzorzec rodziny, dzieciństwa, rodzicielskiej miłości? I czy ten inny wzorzec jest gwarancją wychowania zdrowego emocjonalnie człowieka? Czy nastawienie rodziców na uszczęśliwianie dzieci, ciągłe ich komplementowanie, ukierunkowanie na odnoszenie sukcesów jest jedyną alternatywą dla odrzucenia, poczucia bycia nikim, smutków dzieciństwa? „Jej bezsensowne narzekania i chore użalanie się nad sobą sprawiły, że stała się skrajnie nadopiekuńczym rodzicem, ale owo cackanie się z córką naprawdę nikomu dobrze nie zrobiło. Córce przydałoby się w okresie dorastania trochę zdrowego sprzeciwu, ale go nie dostała, w zamian za to otrzymała neurotyczne kłamstwa, chore uniki i niszczące oszustwa, a jednocześnie była zarzucana komplementami i śmiesznymi materialnymi prezentami, co sprawiło, że jej postrzeganie rzeczywistości zostało całkowicie wypaczone.”

Na ile człowiek jest kowalem swojego losu, a ile z jego bytu jest efektem „dziedziczenia”? Jaki model wychowania przynosi więcej zła? Czy wychowanie dziecka w poczuciu, że należy mu się wszystko, co najlepsze, może przynieść złe skutki? Czy symboliczna „pępowina” nie jest wygodnym wytłumaczeniem dla naszych niepowodzeń? „Co do diabła wyrabia się teraz z ludźmi? Zastanawiam się tylko. Dlaczego uważają, że mają prawo być przez cały czas tak cholernie szczęśliwi? (…) A jeśli nie jesteś zadowolona ze swojego małżeństwa, to się rozwodzisz. Po prostu. Paf! Rozbijasz dom, zostawiasz męża i dziecko, po prostu sobie odchodzisz. (…) Zakładasz nowy dom. A jeśli gdzieś znajdzie się jakąś skazę, to trzeba znowu się rozwieść. Bo człowiek ma przecież prawo być szczęśliwy. Ma się prawo poślubić kogoś perfekcyjnego.(…) A jeśli i tak nie jest się totalnie szczęśliwym przez cały czas, jeśli człowiek nie budzi się co rano i nie śpiewa tralalala, to naprawdę nie jest to jego wina. Wtedy jest to wina matki. Albo ojca.”

Czy zawsze musi być winowajca? Czy nie można pozbyć się piętna krzywdy? Czym uwarunkowane jest udane "odcięcie pępowiny"?

Szwedzkie miasteczko. Listopadowy sztorm. Gospoda nad jeziorem...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziedzictwo Valentine

"Dziedzictwo Valentine" to trzecia część trylogii "Dziedzictwo". Faktycznie muszę zgodzić się z opinią, że trzeba polubić pióro pa...

zgłoś błąd zgłoś błąd