Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
4,75 (4 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
1
5
2
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Blade Runner
data wydania
liczba stron
159
słowa kluczowe
komiks, Harrison Ford, Marvel
kategoria
komiksy
język
polski
dodał
Paweł

If you`re human, life is tough
if you`re a replicant, you`re dead!

 

źródło opisu: okładka ksiązki (tył)

źródło okładki: fotografia autorska

Brak materiałów.
książek: 374
Paweł | 2013-02-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 1990 rok

Moja opinia o tym komiksie jest trochę naciągana. Subiektywne "trochę" wyrasta z pewnego resentymentu do filmowego dzieła Ridleya Scotta. Ilustrowana historia spod przesławnego szyldu Marvela jest wiernym skrótem z filmu, a więc też jest cośkolwiek luźno związana z literackim pierwowzorem zamyślonym przez Philipa K. Dicka. Taka okrojona powtórka z zachowaniem logiki sekwencji filmowych zamyka się w blisko 250 białoczarnych ilustracjach. Grafiki stają się fotosami z filmu. Nie jest to ujmą dla wydawnictwa.

Wskazując na swą zawyżoną opinię o tym komiksie usprawiedliwiam się, iż doprawdy świetny tytuł doczekał się niezbyt dobrego polskiego wydania. Rok 1990 polskiej edycji i zapomniana agencja wydawnicza zachowały "Blade Runnera" na stosunkowo nie najgorszym papierze, któremu jednak przyszło skryć się w koszmarnej okładce. Oryginalna też nie zachwyca ale jakość kserograficznego chiaroscuro razi Czytelnika. Cóż, posiadacze obarczeni manią czy inną przypadłością ześrodkowującą ich zainteresowania w odbiegający od normy sposób zajmowali się zapewne cierpliwym zaczernianiem obrazków przy pomocy nieocenionych "Redisów" czy pojawiających się już wtedy nie zalewających cienkopisów, które nie ustępowały połyskiem tuszom "Perła". Poza tym, gdybym był szczęśliwym posiadaczem magnetowidu w czasach premiery dzieła Scotta, to zdążyłbym zapewne zrealizować przebłysk twórczego geniuszu przed zespołem Marvela i przenosiłbym dzięki stop-klatce najciekawsze kadry.

Utrzymanie komiksu w mrocznej konwencji bliskiej Dickowi Tracy`emu, pozwoliło twórcom zachować czytelną ścieżkę detektywistycznego nerwu i narracji jaką odznacza się utwór. Klimat prostej reguły śledztwa i pościgu rodem z początku XX wieku, tak charakterystyczny dla Ameryki, został wyraziście zaznaczony w nastroju, który zdawałoby się, iż zginie w zgoła nieromantycznej i nieodległej przyszłości 2019 roku. Los Angeles wyobrażone jako wysoce stechnicyzowana codzienność, stało się w komiksie o kilka tonów surowszym, niemal gotyckim środowiskiem, którego życie wewnętrzne jak i ogólne spojrzenie przyprawia o odbiór w dynamice innego rodzaju. Wciąż widzimy biegnącego Harrisona Forda, ale w umniejszonym planie. Brak szerokich panoram i głębokich ujęć rekompensowany jest wrażeniem walki z narzucaniem złudnego punktu widzenia na płaszczyźnie przesłuchania trzeciego stopnia. Ponoć to również amerykański wynalazek. Szaleństwo światła, którego źródło, mimo iż pozostaje reflektorem w wiadomym miejscu, rozlewa się z każdym kolejnym obrazkiem coraz gwałtowniej by ulec w finalnej części wygaszeniu. Przełamywanie statyki owego wrażenia ocenić można jako wcale znośny efekt.

Dialogi w komiksach bywają ważnym elementem, a kiedy indziej pomija się jako zbyteczne. W komiksie Marvela polskiej edycji nie doszukuję się zbędnych przeinaczeń czy tłumaczeń domagających się zemsty na kreującym translację. Jest dobrze, filmowo, fantastycznie. Wracając do scenografii jaka w niebywale realistyczny sposób oddawała uroki życia wielkiego miasta w przyszłości, warto wspomnieć o obrazie "Dangerous Days", gdzie opowiada się o tym jak kręcono "Łowcę androidów" (lub jak chcieli wydawcy "robotów"). To pozwala dopatrywać się w komiksowej wersji właściwej postawy twórczej, odbiegającej od przemysłowego mimetyzmu, który gubi pewne wartości. Uganianie się za niezwykłymi replikami homo sapiens jako detective story w nowej odsłonie, nie spowodowało oficjalnie cmokań i słów zachwytu pod adresem reżysera. Jednakże obraz stał się ikoniczny i większa przychylność zagościła później. Sam komiks nie skłania do przydania dziełu Scotta złych ocen. Być może, że tak film jak i komiks żyją w przedziwnym oderwaniu od książkowego utworu Dicka, który w samym Harrisonie Fordzie dopatrywał się nikogo innego, tylko łowcy właśnie, który ma na niego zlecenie. Pewna przenikliwość pisarza jest wszem i wobec znana, a więc nie dziwi podejrzenie.

Wzdychać tylko można i pytać dlaczego akurat w 2019 roku, mieliśmy spodziewać się świata takiego, a nie innego, aczkolwiek trochę czasu jeszcze pozostało. Na osłodę pozostaje popuścić wodze fantazji i hakować w marzeniach znany skądinąd system operacyjny o większościowym udziale na światowym rynku urządzeń mobilnych, tudzież aplikacji i innego okablowania. Zawsze to ciekawe kto jest w płaszczu...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tajemnica pustej ziemi

Ziemia jest jednolitym globem czy pustym w środku światem z wejściami na biegunach? Wzmianki o tym wewnętrznym świecie sięgają licznych legendy sprzed...

zgłoś błąd zgłoś błąd