Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Requiem

Tłumaczenie: Monika Bukowska
Cykl: Delirium (tom 3)
Wydawnictwo: Otwarte
7,92 (4015 ocen i 428 opinii) Zobacz oceny
10
741
9
726
8
1 016
7
872
6
436
5
145
4
43
3
29
2
7
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Requiem
data wydania
ISBN
9788375151701
liczba stron
392
język
polski
dodała
Ag2S

Ostatni tom bestsellerowej trylogii. Rewolucja rozlewa się na cały kraj, oddziały rządowe śledzą i brutalnie tępią grupy Odmieńców. Jako członkini ruchu oporu Lena znajduje się w samym centrum konfliktu. Rozdarta między Aleksem i Julianem walczy o swoje życie i prawo do miłości. W tym samym czasie Hana prowadzi bezpieczne, pozbawione miłości życie u boku narzeczonego – nowego burmistrza...

Ostatni tom bestsellerowej trylogii.

Rewolucja rozlewa się na cały kraj, oddziały rządowe śledzą i brutalnie tępią grupy Odmieńców. Jako członkini ruchu oporu Lena znajduje się w samym centrum konfliktu. Rozdarta między Aleksem i Julianem walczy o swoje życie i prawo do miłości.

W tym samym czasie Hana prowadzi bezpieczne, pozbawione miłości życie u boku narzeczonego – nowego burmistrza Portland. Wkrótce drogi dziewczyn znów się zejdą, a ich spotkanie doprowadzi do bolesnej konfrontacji.

Czy można wybaczyć zdradę? Czy mury wreszcie runą?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Otwarte, 2013

źródło okładki: http://otwarte.eu/books/requiem/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 654
Tristezza | 2013-05-08
Na półkach: Posiadam

„Musisz ranić albo zostaniesz zraniony.”


Wszystko zmierza ku końcowi. Rewolucjoniści wzrastają w siłę, przygotowują się to walki. Natomiast AWD w końcu decyduje się na ataki na Głuszę. Wojna jest bardzo bliska i obie strony o tym wiedzą. Lena, jako członkini ruchu oporu, ma wiele wspólnego z tym konfliktem i nie zamierza siedzieć z założonymi rękoma. Jednak to nie jest jedyne jej zmartwienie, gdyż dziewczyna w tym samym czasie zmaga się ze swoimi uczuciami. Jest rozdarta pomiędzy Aleksem i Julianem, nie wie, co robić, walczy o swoje życie. Porzuciła już przeszłość dawno temu, jest kimś zupełnie innym, a jej myśli z pewnością nie zaprząta już była najlepsza przyjaciółka z czasów szkolnych. Niestety Hana nie może powiedzieć tego samego o sobie. Owszem, została wyleczona, żyje w luksusie, na który wielu nie stać, została sparowana z przyszłym burmistrzem i ma zapewnione dostatnie życie. Wydawać by się mogło, że to wspaniała perspektywa na przyszłość. Lecz to nie jest cała prawda. Z Fredem, swoim narzeczonym, wcale nie jest tak bezpieczna, jak jej się wydawało na początku. Również w jej umyśle ciągle pozostaje stara przyjaźń i poczucie winy. Choć także strach zagnieździł się w jej sercu, strach przed tym, że jej zabieg nie podział. Dziewczyny mają przed sobą jeszcze sporo decyzji, na dodatek nie wiedzą, iż ich drogi niedługo znowu się skrzyżują...

„Nie przestaje mnie zdumiewać, że ludzie są nowi każdego dnia. Że nigdy nie są tacy sami. Trzeba ich ciągle wymyślać. Zresztą oni też muszą ciągle wymyślać samych siebie.”

Łatwo dostrzec zmiany, jakie zaszły w bohaterach. Najważniejsze chyba w Hanie i Lenie, z których perspektywy poznajemy tę historię. Już nie są, jak w pierwszej części, dziewczynami, które myślą o szaleństwach czy też o tym, jak się nie wyróżniać. Już nie są w szkole, nie są razem, przeżyły niejedno. Stały się kobietami. I to silnymi, o tym nie można zapomnieć. Hana, mimo iż wybrała życie według prawa przy boku Freda, nie ma łatwo. Nie poddaje się i widać, iż nie stała się takim zombie, jak reszta społeczeństwa. W Lenie natomiast zaszła diametralna przemiana, gdyż porzuciła ona starą siebie, strachliwą, nieśmiałą i niewychylającą się, która np. uciekłaby, widząc niedźwiedzia. Teraz jest inna, silna, bierze sprawy w swoje ręce i podejmuje ryzyko. Wie, że musi ranić, by sama nie została zraniona. Obie one dostały od życia w kość i właśnie to przeobraziło całkowicie ich charakter. Naturalnie nie tylko je to spotkało. Aleks, który zobaczył, jak Lena jest szczęśliwa z innym, po tym jak on musiał znieść tyle cierpienia... już nie jest sobą. Nie uśmiecha się, jest oschły, oziębły. Także Julian przystosowuje się do życia w dziczy. Ogólna kreacja bohaterów jest, jak dla mnie, wspaniała. Sylwetki postaci są wyraźnie zarysowane, ich przeszłość ma oddanie w teraźniejszości. Są realistyczne i naturalne, wnoszą wiele emocji.

Jak już wspominałam, książka napisana jest z dwóch perspektyw: Hany i Leny. Autorka nadal pisze w narracji pierwszoosobowej i trochę trudno było mi tak balansować pomiędzy tymi dwiema postaciami, mimo ich różnic. Pierwsze zdania każdego rozdziału trochę wybijały mnie z rytmu, musiałam się przyzwyczajać. Niemniej jednak takie przedstawienie historii było ciekawym zabiegiem. W ten sposób Lauren Oliver zestawiła ze sobą dwie rzeczywistości: Głuszę, świat uczuć i emocji, gdzie ludzie byli wolni, mieli prawo kochać, oraz świat oddzielony od tego grubym murem, w którym społeczeństwo poddawane było zabiegowi, uleczającemu ze wszelkich uczuć, gdzie miłość uznawana była za chorobę. Autorka świetnie to wszystko przedstawiła, a ten kontrast pokazał czytelnikowi jeszcze bardziej, jak wyglądała sytuacja w tych realiach. Na dodatek mieliśmy szansę poznać dwa punkty widzenia, co również było dobrym zagraniem. Także plastyczny styl pisania autorki wzmagał chęć czytania lektury. Pani Oliver tak mnie zaciekawiła, że nie mogłam oderwać się od tej pozycji i praktycznie ją połknęłam.

„Może jednak szczęście wcale nie tkwi w wyborze. Może leży ono w iluzji, w udawaniu, że gdziekolwiek skończyliśmy, tam właśnie chcieliśmy być przez cały czas.”

Sama fabuła powieści potrafi podołać oczekiwaniom. Jedynie na początku jest spokojniej, można się trochę nudzić, lecz niedługo potem czytelnik zostaje wciągnięty do świata wykreowanego przez autorkę. Zauważyłam, iż akcja idzie ciągle tym samym rytmem, cały czas coś się dzieje, owszem, ale nie jesteśmy zalewani falą wydarzeń. Niemniej jednak to się zmienia jakieś kilkadziesiąt stron przed końcem. Nagle akcja niewyobrażalnie przyspiesza, co okazało się być dla mnie niemałym zaskoczeniem. Zostajemy wyrwani z rytmu, nie wiadomo kiedy wszystko się zaczyna i kończy. Możliwe, że w ten sposób lepiej została ukazana sytuacja Leny, która również nie spodziewała się, iż z dnia na dzień nagle wszystko się zmieni, po rutynie jej życia. Osobiście nie przeszkadzało mi to, a jedynie zdziwiło, sprawiło, że trudniej było mi pożegnać się z tą pozycją. W ten sposób dochodzę również do jeszcze jednego ważnego aspektu, mianowicie do zakończenia. Nie wyjaśniało ono za wiele, tak naprawdę wszystko pozostało jedną wielką niewiadomą. Brakowało mi czegoś w rodzaju epilogu, który wyjaśniałby sprawę. A tu nic, wszystko szybko się zaczęło, szybko skończyło, choć to dopiero nowy początek. Tak naprawdę pozostaje tu otwarta furtka, choć historia jest już zakończona, co wydało mi się dość dziwne. Taki brak swoistego zakończenia trochę mi doskwierał.

„Requiem” miało być finałem tej trylogii, a tak naprawdę nic do końca nie zamknęło. I mimo iż samo zakończenie mi się podobało, to te niedopowiedzenia trochę mnie drażniły. Ponadto jest jeszcze jedna rzecz, która mi się nie spodobała, lecz nie będę się o niej dużo rozpisywać. Był nią trójkąt miłosny. Lena, Alex i Julian... tak, relacje między tą trójką były skomplikowane. Bardzo nie lubię, gdy sprawy przyjmują taki obrót i to był, jak dla mnie, największy minus tej powieści. Szczególnie że w tej historii, jak na ironię, było najmniej uczuć, najmniej miłości. Lena z nikim nie była już tak blisko, odpychała Juliana, zaś Alex oddalał się od niej. Miała rozterki... to nie za bardzo pasowało mi do tej lektury. Aczkolwiek poza tym uważam, że książka ta jest dobra i warto ją przeczytać. Jest realnie przedstawiona i wciągająca, choć niestety stoi już o poziom niżej od pierwszego tomu. Polecam ją naturalnie wszystkim, którzy czytali dwie poprzednie części, w końcu nie należy tak urywać serii, na dodatek warto zapoznać się z dalszymi losami postaci. Tych, którzy jeszcze nie czytali nawet „Delirium”, zachęcam do nadrobienia tych zaległości. Cała seria, mimo iż przejawia charakter spadkowy, jest godna polecenia i nie powinno się przejść obok niej obojętnie.


„Tu jednak nie chodzi o wiedzę, ale po prostu o to, by iść na przód. Wyleczeni chcą wiedzieć. My zaś wybraliśmy wiarę.”


Moja ocena 7/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wiek cudów

Zupełnie nie spodziewałam się, jaka będzie ta historia. Opowieść wciągnęła mnie w zasadzie od pierwszego zdania, aż dobrnęłam do końca. Polecam bardzo...

zgłoś błąd zgłoś błąd