Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Ślepowidzenie

Cykl: Ślepowidzenie (tom 1)
Wydawnictwo: Mag
7,77 (2295 ocen i 261 opinii) Zobacz oceny
10
314
9
541
8
561
7
470
6
201
5
107
4
48
3
28
2
11
1
14
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Blindsight
data wydania
ISBN
9788374802932
liczba stron
416
język
polski
dodała
Oceansoul

„Ślepowidzenie” nominowane było do nagród Hugo, Campbella, Sunburst, Locusa i Aurory. Wyobraź sobie, że jesteś Sirim Keetonem. Budzisz się w agonii wskrzeszenia, łapiąc powietrze po rekordowo długim ataku bezdechu sennego, trwającym sto czterdzieści dni. Czujesz, jak krew, lepka od dobutaminy i leuenkefaliny, przepycha się przez wyschnięte podczas miesięcy przestoju tętnice. Ciało powolutku,...

„Ślepowidzenie” nominowane było do nagród Hugo, Campbella, Sunburst, Locusa i Aurory.

Wyobraź sobie, że jesteś Sirim Keetonem. Budzisz się w agonii wskrzeszenia, łapiąc powietrze po rekordowo długim ataku bezdechu sennego, trwającym sto czterdzieści dni. Czujesz, jak krew, lepka od dobutaminy i leuenkefaliny, przepycha się przez wyschnięte podczas miesięcy przestoju tętnice. Ciało powolutku, boleśnie się napełnia: rozszerzają się naczynia krwionośne, ciało się rozłazi; zginasz się, a nieprzyzwyczajone żebra głośno strzelają. Stawy zatarły się od bezruchu. Jesteś jak figurka z kresek, zamrożona w jakimś przewrotnym rigor vitae. Krzyknąłbyś, ale brak ci tchu.

Wampiry cały czas to robią, przypominasz sobie. Dla nich to normalne, mają taki niezwykły sposób oszczędzania zasobów. Twój gatunek mógłby nauczyć się od nich trochę powściągliwości, gdyby ta absurdalna awersja do kątów prostych nie rozprawiła się z nimi u samego zarania cywilizacji. A może mógłby i teraz? Bo wampiry wróciły – ożywione voodoo paleogenetyki, poskładane do kupy ze śmieciowych genów, skamieniałego szpiku kostnego, zanurzonego we krwi socjopatów i wysoko funkcjonujących autystyków. Taki właśnie osobnik dowodzi tą misją. Garstka jego genów żyje także w twoim ciele, żeby ono też mogło powstać z martwych, tu, na skraju przestrzeni międzygwiezdnej. Nikt nie poleci poza Jowisza, jeśli nie stanie się po trosze wampirem.

Ból odrobinę słabnie. Odpalasz wszczepki i sprawdzasz własne organy: minie sporo minut, zanim motoryka zadziała jak należy, i godzin, zanim przestanie boleć. Ból jest nieuniknionym efektem ubocznym. Tak się właśnie dzieje, kiedy do ludzkiego kodu wkleja się wampirze podprogramy. Kiedyś prosiłeś o środki przeciwbólowe, ale wszelkie blokery nerwowe upośledzają reaktywację metabolizmu. Zaciśnij zęby, żołnierzu.

Wydanie ilustrowane przez Irka Koniora.

„»Ślepowidzenie« w genialny sposób na nowo definiuje historię o pierwszym kontakcie. U Petera Wattsa obcy nie są ani cudacznie przebranymi ludźmi, ani kompletnie niezrozumiałymi czarnymi monolitami – są czymś nowym, o wiele bardziej bulwersującym, zmuszającym nas do wyciągnięcia dość nieprzyjemnych wniosków co do natury świadomości. Gdy przestaniesz o tym myśleć, poczujesz ciarki na plecach! Gorąco polecam – to chyba najlepsza twarda s.f. z roku 2006”.
– Charles Stross

„Peter Watts podejmuje główne mity opowieści o pierwszym kontakcie i roznosi je na strzępy. Powstaje wstrząsająca i hipnotyzująca powieść, popis talentu pełen prowokujących i niepokojących pomysłów. To prawdziwa rzadkość – książka mająca potencjał do skierowania na nowe tory całego gatunku literackiego”.
– Karl Schroeder

„Wielu krytyków twierdzi, że najlepsza fantastyka naukowa to ta mocno zakorzeniona w nauce, ale jednocześnie stanowiąca wyzwanie dzięki wykorzystaniu najnowocześniejszych jej dokonań. Jeśli tak, to w »Ślepowidzeniu« udaje się to nadzwyczajnie, chociaż zachwyt budzi także świetny styl Wattsa. Pojawiają się tam ważne kwestie... etyka, moralność, inteligencja i samoświadomość... Puenta książki jest jednocześnie odkrywcza i satysfakcjonująca”.
– sffworld.com

 

źródło opisu: www.mag.com.pl

źródło okładki: www.mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 279
oureion | 2014-12-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 listopada 2014

Gdzie bym nie zajrzał, wszędzie tylko „genialność”, „przełomowość”, „znakomitość” a pod moim własnym łóżkiem czai się już „przełamywanie mitów” (to akurat przezabawny cytat ze strony Empiku). Jedną z rzeczy, które najsilniej zniechęcają mnie do czytania literatury współczesnej, są właśnie te bezgraniczne zachwyty nad każdą niemal pojawiającą się na rynku książką – wiem, oczywiście, to agresywny marketing po prostu, ale jest to bardzo męczące i z czasem powoduje, że utwory rzeczywiście wartościowe toną w zalewie tych pozornie „przełomowych”.

„Ślepowidzenie” Wattsa wychwalane jest pod niebiosa niemal wszędzie – szczególnie rozbawił mnie tutaj wspomniany wyżej i nieoceniony Empik: „przełamująca mity naukowa fikcja” brzmi doniośle, kiedy jednak zastanowić się nad znaczeniem tych słów, szybko pojawia się konkluzja, iż to jakaś wierutna bzdura. Skoro, o ile mi wiadomo przynajmniej, do pierwszego kontaktu z obcą cywilizacją jeszcze nie doszło, to w jaki sposób rozsądzić, co jest tutaj mitem a co nie? Ale to tylko czepianie się, zacznijmy od początku.

Zamawiając książkę Wattsa wyczekiwałem niecierpliwie na dostawę – tyle zachwytów i egzaltacji wcześniej na jej temat przeczytałem, iż moje oczekiwania puchły i nabrzmiewały z każdą chwilą coraz bardziej, w końcu istniała już dla mnie tylko jedna możliwa opcja: książka będzie po prostu rewelacyjna i spowoduje, że nie będę spał przez tydzień i obgryzał paznokcie (co najmniej, jeśli nie gorzej). Może i dlatego rozczarowanie, jakie później, w trakcie lektury stawało się coraz bardziej dojmujące, było tak wielkie.

Nie, „Ślepowidzenie” nie jest książką złą lub słabą. To całkiem rzetelny kawałek literatury, podejmujący ciekawe zagadnienia, eksperymentujący (dość ryzykownie w moim mniemaniu) z formą i molestujący wyobraźnię czytelnika. A jednak – ani to książka genialna, ani znakomita a co do jej tzw. „przełomowości”… cóż.

Oczywiście to kwestia gustu, ale w moim odczuciu styl literacki Wattsa nie sprawia wrażenia, jakby to ująć, czegoś naturalnego dla tego autora. Nie potrafiłem w żadnym momencie uwierzyć, że ten styl to coś jakby samoczynnie spływającego z umysłu pisarza na papier, coś, co pojawia się nie do końca świadomie. Miałem wrażenie, że Watts, świadom swego nie więcej niż przeciętnego talentu literackiego, w znacznej mierze stworzył swój styl „na siłę” – może trochę plączę się w próbach opisania moich tutaj odczuć, jednak nic na to nie poradzę: styl Wattsa odbieram jako męczący i denerwujący, sprawiający wrażenie sztucznego tworu, w przypadku którego autor z ogromnym wysiłkiem starał się być nowatorski, ekstrawagancki i, jeśli tylko nadarza się ku temu okazja, mocno awangardowy.

To jedno. Poza wydumanym stylem, który mógłbym ścierpieć, gdyby reszta broniła się odpowiednio, najistotniejszym elementem powieści jest, jakby nie było, jej treść. Pod tym względem niestety również nie mogę z czystym sumieniem rzucać wszem i wobec epitetami skrajnie pozytywnymi.

Opis przebiegu pierwszego kontaktu, wbrew temu, co powiada recenzent Empiku (uczepiłem się tego, to fakt), póki do niego rzeczywiście nie dojdzie, zawsze będzie swego rodzaju mitem. Mit kontaktu w wersji Wattsa jest całkiem interesujący, trzeba to sprawiedliwie przyznać. I wszystko byłoby w porządku, gdyby tutaj, podobnie jak w przypadku stylistycznego rozgardiaszu, Watts nie próbował usilnie upychać niezliczonej liczby pomysłów w tak względnie przecież niewielkiej objętości. „Ślepowidzenie” wprost roi się od niebanalnych zagadnień, jednak ich natłok sprawia wrażenie przesycenia i tym samym, na równi ze stylem, z czasem zaczyna męczyć.

Książkę przeczytałem względnie szybko, z dużym zainteresowaniem, przemieszczając się strona po stronie w kierunku, jak się spodziewałem niemal do samego końca, momentu, w którym Watts w końcu wyciągnie swego asa i położy mnie na łopatki. Ten moment niestety nie nastąpił, pomijając kilka autentycznie zaskakujących i mocnych fragmentów – mocno zaskoczył mnie na przykład naprawdę niespodziewany finał dialogu prowadzonego z Rorschachem. Ale tych frapujących chwil było zbyt mało, jak na dzieło ponoć „genialne”.

Słowem podsumowania – „Ślepowidzenie” Petera Wattsa to z pewnością książka powstała w dobrych intencjach, w zamierzeniu nowatorska, zmuszająca do myślenia i zaskakująca. Częściowo zamysł ten autorowi udało się zrealizować, jednak – właśnie – tylko częściowo. Porównując „Ślepowidzenie” z klasycznym, zbliżonym poniekąd opisem pierwszego kontaktu z ręki nieocenionego Lema, książka Wattsa przegrywa niestety pod każdym względem. Stawianie „Ślepowidzenia” w tym samym szeregu co genialne (tym razem bez cudzysłowu) „Solaris” jest co najmniej nadużyciem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jerzy Dziewulski o polskiej policji

Po tytule spodziewałem się czegoś lepszego. Czy warto ją przeczytać? Tak. Ale niczego się bardzo konkretnego nie dowiecie. Ot taka lekka książka do po...

zgłoś błąd zgłoś błąd