Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Królowa śniegu

Tłumaczenie: Franciszek Mirandola
Wydawnictwo: Wydawnictwo M
6,94 (2530 ocen i 98 opinii) Zobacz oceny
10
169
9
314
8
304
7
906
6
352
5
346
4
47
3
75
2
5
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sneedronningen
data wydania
ISBN
9788375955965
liczba stron
32
język
polski
dodała
ankuku

Zimowa opowieść rozgrzewa serca milionów dzieci i dorosłych na całym świecie już od 1845 roku. Królowa śniegu została napisana przez genialnego duńskiego bajkopisarza Hansa Christiana Andersena (1805 -1875). Fabuła opowieści jest tak dobrze znana, że zamiast krótkiego streszczenia najlepiej oddać głos samemu autorowi, którego słowa tak pięknie zilustrował na okładce Yerko: Królowa śniegu...

Zimowa opowieść rozgrzewa serca milionów dzieci i dorosłych na całym świecie już od 1845 roku.

Królowa śniegu została napisana przez genialnego duńskiego bajkopisarza
Hansa Christiana Andersena (1805 -1875). Fabuła opowieści jest tak dobrze znana, że zamiast krótkiego streszczenia najlepiej oddać głos samemu autorowi, którego słowa tak pięknie zilustrował na okładce Yerko:

Królowa śniegu była piękna i zgrabna, ale cała z lodu, z olśniewającego,
błyszczącego lodu; a jednak żyła: oczy patrzały jak dwie jasne gwiazdy, lecz nie było w nich spokoju ani wytchnienia. Skłoniła się do okna i skinęła ręką.

Ilustrował: Vladyslav Yerko.

 

źródło opisu: http://www.mwydawnictwo.pl/p/972/kr%C3%B3lowa-%C5%9Bniegu

źródło okładki: http://www.mwydawnictwo.pl/p/972/kr%C3%B3lowa-%C5%9Bniegu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 387
Krasnoludek Monika | 2013-10-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 października 2013

Już niedługo nasz piękny krajobraz przykryje biała pierzynka śniegu. Mroź będzie trzeszczał pod stopami, policzki zaczną się czerwienić niczym dojrzałe jabłuszka od szczypiącego chłodu, a drogowców – jak ma to miejsce od wieków – zaskoczy pogoda, przez co nigdzie nie będzie można się dostać. Dzieci znudzone bezruchem (bo jak tu wyjść na dwór, gdy za oknem zimno ścina najwytrwalszych?) zaczną włazić rodzicom na głowę. Będą marzyć o sankach, nartach czy zwykłej bitwie na śnieżki, albo chociaż o ulepieniu bałwanka, nawet bez węgielków i marchewki. Czasami ich wzrok przykują fantazyjne wzorki pojawiające się na oknach… wtedy najlepiej szybko wykorzystać tę chwilę bezruchu i zaciekawić wyobraźnię pociechy baśnią starą, jak świat – a przynajmniej starszą od moich dziadków.

Dawno, dawno temu żyła sobie pewna dziewczynka i chłopiec. Gerda i Kain, bo tak mięli na imię byli ze sobą tak bardzo zżyci, że brano ich za rodzeństwo. Zawsze uśmiechnięci i pomocni, bawili by się pewnie jeszcze bardzo długo, gdyby nie zła Królowa Śniegu… Któż z nas nie zna tej historii?
To jedna z tych baśni, którą kochani dziadkowie opowiadali mi z pamięci. Wieki temu siedziałam sobie w domku z każdej strony otoczonym polami, przy starym piecu, do którego babcia sumiennie dokładała drewna i węgla, z wielkim kubkiem kakao w jednej ręce i pajdą dopiero co upieczonego chleba w drugiej – nie to co ta guma oferowana w sklepach. Aż mi się oczy uśmiechają, gdy o tym piszę i nie powiem więcej niż jedna łezka tęsknoty skapuje na policzek. Bo te czasy niestety nie wrócą, ale jest baśń, która wspomnienia odświeża i przypomina, jak piękne może być dzieciństwo.

Tym bardziej się cieszę, że „Królowa Śniegu” trafiła w moje ręce, w dodatku w tak pięknym wydaniu – dziadkami nie jest, ale to zawsze coś. Gdy mówi się o baśniach, zawsze w parze idzie rozmowa o dzieciach, w końcu to dla nich powstają te wszystkie zaczarowane krainy, w których zło zawsze jest złem, a dobro dobrem. Prosto i na temat, a przy tym magicznie, radośnie i kolorowo.

W „Królowej śniegu” również zobaczymy te aspekty. Jest podła królowa, żyjąca w bardziej odległym i zimnym miejscu niż Święty Mikołaj, jest też dobra i uczynna Gerda, która dla ukochanego przyjaciela wyruszy w najbardziej niebezpieczną wędrówkę życia.

To co różni opowieść wydaną przez Wydawnictwo M., od tej którą znam od małego smyka, to sam początek – albo ja po prostu nie pamiętam złego diabła, który zrobił lustro na opak? Tak, czy siak motyw ten bardzo mi się podoba. Jest logiczny, a przy tym działa trochę jak horror dla wyobraźni malucha, pozwalając mu na mały dreszcz grozy, bez sennych koszmarów.

To oczywiście, na co trudno nie zwrócić uwagi to niebanalne ilustracje, pełne barw, ciekawych motywów i niezwykłych postaci, wykonane przez Vladyslava Yerko, na których to głównie opiera się promocja książki. To właśnie za “Królową śniegu” grafik był wiele razy nagradzany: Grand Prize Ukraińskiej Książki Roku 2000, tytuł najlepszego artysty przyznany przez Moscow Rewiew Books w 2002 roku czy tytuł laureata amerykańskiej nagrody Anderson House Fundation w 2006 roku.W moim mniemaniu ilustracje zawierają trochę za dużo szczegółów, jak na oprawę graficzną dla malucha, to już raczej wabik dla wyższej szkoły jazdy – czyli średniaków.

Tak samo opisy i dialogi – ciut za bardzo rozbudowane. Dla starszego czytelnika (takiego powiedzmy od dziesiątego roku życia) są idealne, dokładne, plastyczne i pełne życia. Jednakże młodszego będą rozpraszać i co tu dużo mówić: nudzić. Nie są to słowa rzucone na wiatr, wiem bo próbowałam czytać ją pięciolatkowi. Skończyło się na oglądaniu rysunków i opowiadaniu co na nich jest. Za to jego starsza, dziewięcioletnia siostra była oczarowana.

Za dobry pomysł uważam podzielenie baśni na siedem rozdziałów stanowiących opis, co raz to bardziej niesamowitych przygód dwójki przyjaciół. Wydawcy, jak widać, bardzo przyłożyli się do ukazania przepięknych rysunków, jednakże troszkę kuleje dopracowanie techniczne – głównie chodzi mi o mało czytelne dialogi, które mogłyby być oddzielone od reszty spacją oraz czasami (naprawdę bardzo rzadko) występujące literówki.

Mimo do bardzo dobrze bawiłam się, pochłaniając tę książkę – tym bardziej, że baśni nie należny czytać samemu. Najlepiej mieć przed sobą grono (albo przynajmniej jednego) zasłuchanych smyków, obserwować jak wciąga ich ten niezwykły świat fantazji i cieszyć się, kiedy proszą o więcej (choć to akurat może być męczące). Sądzę, że w tedy pozycja ta wykona swoją misję, zadanie jakie ma przydzielona każda książka skierowana do najmłodszego odbiorcy: nauczy go myśleć, czerpać z wyobraźni, odróżniać dobro i zło oraz, co jest oczywistą oczywistością… kochać książki.

Polecam nie tylko rodzicom, ale wszystkim tym, którzy znowu chcą poczuć, jak czas nagle pomału płynie, każdy dzień jest słońcem, a największym strachem jest to, co zrobi zła Królowa. Zaraźcie się na nowo dzieciństwem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Małe życie

Czytałam tę książkę bardzo długo. Pierwsze sto stron zajęło mi rok, następne 700 ok. 2 tygodnie. W pewnym momencie coś kliknęło i nie mogłam się oderw...

zgłoś błąd zgłoś błąd