Tańcząc na rozbitym szkle

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
8,18 (488 ocen i 145 opinii) Zobacz oceny
10
113
9
100
8
136
7
82
6
34
5
14
4
3
3
3
2
3
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dancing on Broken Glass
data wydania
ISBN
9788378394464
liczba stron
608
język
polski
dodała
Barbara

Wstrząsająco szczery portret małżeństwa zmuszonego do walki z przeciwnościami losu, które zamiast je rozdzielić, dają mu wielką siłę. Lucy Houston i Mickey Chandler pewnie wcale nie powinni się w sobie zakochiwać, a tym bardziej myśleć o małżeństwie. Oboje są obciążeni genetycznie – on cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową, kobiety w jej rodzinie jedna po drugiej zapadają na raka piersi....

Wstrząsająco szczery portret małżeństwa zmuszonego do walki z przeciwnościami losu, które zamiast je rozdzielić, dają mu wielką siłę.

Lucy Houston i Mickey Chandler pewnie wcale nie powinni się w sobie zakochiwać, a tym bardziej myśleć o małżeństwie. Oboje są obciążeni genetycznie – on cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową, kobiety w jej rodzinie jedna po drugiej zapadają na raka piersi. Kiedy jednak w dniu dwudziestych pierwszych urodzin Lucy drogi jej i Mickeya przecinają się, oboje wiedzą, że to spotkanie odmieni ich życie.
Pełni obaw i wątpliwości, Lucy i Mickey są gotowi zrobić wszystko, by ich związek przetrwał – spisują nawet jego reguły. On zobowiązuje się regularnie przyjmować leki. Ona nie będzie obwiniać Mickeya o to, co nie podlega jego kontroli. Oboje przyrzekają sobie wierność i cierpliwość. Jak w każdym małżeństwie, zdarzają im się lepsze i gorsze – a czasami koszmarnie złe – dni. Załamani kolejnym nawrotem choroby, podejmują dramatyczną decyzję: nigdy nie będą mieć dzieci. Kiedy jednak Lucy podczas rutynowej kontroli dowiaduje się, że jest w ciąży, reguły przestają się liczyć, a Lucy i Mickey muszą na nowo zdefiniować swój związek.

Poruszająca historia miłosna, która pozostanie w sercach czytelników na długo.
„Publishers Weekly”

Prawdziwa miłość rządzi się własnymi zasadami. Urzekający debiut godnej następczyni Nicholasa Sparksa.
„Salt Lake City Weekly”

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/Tanczac_na_rozbitym_szkle-p-31985-1-30-.html

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Tanczac_na_rozbitym_szkle-p-31985-1-30-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1334

Tańczę na rozbitym szkle!!! Moje stopy coraz lepiej znoszą ten wielki trud, są coraz twardsze, z każdym tańcem bardziej zahartowane, odporne na towarzyszący temu ból...
Na początku była krew, stopy były poranione, lecz teraz zostały już tylko blizny, które nie bolą. Obmywałem jej łzami szczęścia, radości, ale również bólu i cierpienia. Jednak teraz są już tylko we wspomnieniach, patrząc na nie, myślę czasem o nich i roztkliwiam się nad przeszłością, tym co już przeminęło. Mam obok siebie nadzieję, która pozwala mi spoglądać na przyszłość i oczekiwać czegoś dobrego, co napełni moją duszę tym co najlepsze...Tą nadzieją są moi bliscy, którzy choć potrafią umilić codzienność, to są mimo wszystko moim kołem ratunkowym, parasolem bezpieczeństwa, ochroną przed wszelkimi problemami. Jeśli nie będę mógł liczyć na ich wsparcie, nie wiem co ze mną będzie, co stanie się moją deską ratunku. Czasem sobie myślę, jak będzie wyglądać moja przyszłość, gdy nie będę miał już nikogo z nich pod ręką, kiedy ich obecność wygaśnie. Boję się tego trochę, bo bez nich moja samotność utopi mnie w rozpaczy i beznadziei... Można bowiem trwać i żyć bez miłości kobiety, bez relacji, która poza kręgiem bliskim też jest ważna i wnosi wiele dobra, do naszego życia. Można trwać bez takiej miłości, ale o ile ma się bliskich, którzy tę pustkę wypełnią. Jeśli zabraknie też ich, to marny czeka mnie los. Ta moja wewnętrza walka duszy o przetrwanie w codzienności, stanie się wtedy jeszcze trudniejsza. To jest tylko jedna z alternatyw. Scenariusz ten jest możliwy, ale też nie jest ostateczny. Mam nadzieję, że będą ze mną w tych dobrych chwilach, ale również i w tych złych, trudnych, jak najdłużej...
Taniec z życiem jest przecież czymś dobrym. Napełnia nas dobrem, szczęściem, miłością, nadzieją. Dobrze, gdy mamy towarzystwo w tym tańcu. Jednak, gdy tak sobie tańczymi, to nasze stopy nie będą stąpać, po łagodniej, subtelnej, miłej w dotyku powierzchni. Czasami życie rozkruszy na niej szkło, które pokaleczy nasze stopy. Cóż wtedy się stanie. Czy dalej będzie ktoś, kto dalej będzie z nami tańczył. Czy zostanie przy nas i spróbuje tańca na szkle? Czy może zrezygnuje i od nas odejdzie, bo nie zechce się skleczyć...?
Błogosławieństwem życia jest posiadanie osób będących z nami na dobre i na złe. Jakże ciężko współcześnie znaleźć relacje, w których ludzie są ze sobą prawdziwie, na dobre i na złe. Dotyczy to wszystkich relacji. Tych z bliskimi, jak i w miłości, przyjaźni.
...
" Wkrótce potem zrozumiałam, co miał na myśli. Rozbite szkło. Właśnie teraz boso na nim tańczyliśmy; na istnym morzu rozbitego szkła. I Mickey dobrze wiedział, że jeśli tylko będę w stanie, będę z nim tańczyć zawsze, choćby z krwawiącymi stopami." ( str. 385 )
...
Nie możemy wiedzieć tego już na starcie. O tym, czy będziemy mieć takie życie, takich bliskich dowiemy się za wiele lat, gdy będziemy mieć już właściwą ku temu ilość wspomnień, w które będziemy mogli się zagłębić. Wtedy poznamy odpowiedź...

*****

Umyśle mój bądź przy mnie zawsze w pełni świadomość. Nie opuszczaj mnie za życia. Trwaj w pełni formy. Rozwijaj mnie jako człowieka, rzeźb moją wyobraźnię, pielęgnuj tkwiącą we wewnątrz wrażliwość, zawarte w niej emocje. Bym nigdy za życia nie stał się dla kogoś ciężarem i nie stracił kontaktu z rzeczywistością. Ze swojej strony postaram się dostarczyć dla ciebie pokarmu, czy to z książek, mojego pisania, filmów, czy po prostu pokarmu dostarczonego przez życie, przez to co mnie spotka. Musisz mnie wspierać i trwać przy mnie. Bądź natchniony przez siły wyższe i prowadź mnie we właściwym kierunku. Ludzie tak przecież o ciebie nie dbają. Pielęgnują swoje ciało, myśląc, że tylko na tym powinni się skupić. Jestem dumny, że tak wcześnie udało mi dostrzec twoją wartość. Dzięki temu i ty będziesz o mnie dbał.
( daj tu jakiś cytat

****
O śmierci moja, ciągle wisisz nade mną. Usuń się w cień, pozostań w ukryciu, przestań patrzeć na mnie swoimi wytrzeszczonymi oczami. Cały czas czuje na sobie twoje spojrzenie. Jak mam żyć, skoro ciągle mi o sobie przypominasz? Ciążysz mi na duszy. Nie mogę przez ciebie oddychać. Zniknij choć na chwilę. Pozwól cieszyć się codziennością, póki jeszcze ją mam...
I tak wystarczająco mnie męczysz, dostarczasz coraz więcej bólu, cierpienia. Momentami jest on nie do wytrzymania, a gdy widzę i czuję po objawach, że koniec jest już blisko, to strach jest paraliżujący, rozpacz sięga dna, docierając do trzewi mego umysłu...
Droga Śmierci, sama w sobie nie jesteś bolesna. Tylko droga, która prowadzi do twego celu tak rani, pustoszy, rozszarpuje. To umieranie jest najgorsze. Świadomość, że niedługo mnie już nie będzie. Łzy same cisną się do oczu, gdy refleksja nad tobą przejmuje pełną kontrolę. Nie wiem jak bliscy przeżyją moje odejście. Mam nadzieję, że jakoś sobie poradzą, ale chciałbym by zachowali mnie w pamięci po wieczność.
...dajże mi w końcu święty spokój i dopóki nie zamierzasz ze mną skończyć, by dać wytchnienie moim bliskim, patrzącym na moją powolną śmierć, jak i mnie samemu, daj mi ten święty spokój, bym przeżył ostatnie chwile jak najpełniej!!!
...
Te słowa w fragmencie są hołdem dla wszystkich tych, nad którymi wisi widmo śmiertelnej choroby, która już za życie podpisała nad nimi wyrok śmierci...
...
<<< "Sonet X" - John Donne >>>
Śmierci, próżno się pysznisz; cóż, że wszędy słynie
Potęga twa i groza; licha w tobie siła,
Skoro ci, których - myślisz - jużeś powaliła,
Nie umrą, biedna Śmierci; mnie też to ominie.
Już sen, który jest twoim obrazem jedynie,
Jakże miły: tym bardziej więc musisz być miła,
Aby ciała spoczynek, ulga duszy było
Przynętą, która ludzi wabi w twe pustynie.
Losu, przypadku, królów, desperatów sługo,
Posłuszna jesteś wojnie, truciźnie, chorobie;
Łatwiej w maku czy czarach sen znaleźć niż w tobie
I w twych ciosach; więc czemu puszy się tak długo?
Ze snu krótkiego zbudzi się dusza człowieka
W wieczności, gdzie Śmierci nie ma; Śmierć, śmierć cię czeka.
( Tłumaczenie Stanisław Barańczak )
*** Nigdy bym nie trafił na ten sonet, gdybym nie znalazł go w treści. To Lucy w pewnym momencie o nim wspomina. Wiedziony ciekawością zgłębiłem jego treść. Nie przypuszczałem, że tak idealnie będzie pasował do mojego apelu do śmierci, jaki sobie wcześniej wymyśliłem. Śmierci ( i o śmierci ) było w tej książce tak dużo, dlatego zwróciłem się do niej personalnie, osobowo... Musiałem też dołączyć ten Sonet. Tak to się fajnie połączyło ze sobą
...
Śmierci zawsze powinniśmy się spodziewać. Bo nie znamy dnia i godziny. Dlatego właśnie musimy żyć tak, jakby każdy dzień był naszym ostatnim. Jednak wobec innych, śmierć nie ma nawet litości jeszcze za ich życia. Odnoszę to do osób chorych na śmiertelne choroby, którzy znają prawdopodobną datę swojej śmierci. Ciężko jest wyobrazić sobie, jakie myśli muszą oni przetrząsać w swoim umyśle, wiedząc, że niedługo ich już nie będzie...
CZYTAJĄC TĘ WSPANIAŁĄ KSIĄŻKĘ, POZNACIE KOGOŚ TAKIEGO...- więc to co zawarłem powyżej powinno pasować do przemyśleń tejże osoby... To wszystko, co napisałem o śmierci jest hołdem dla tych osób. Wiedząc kiedy umrą przechodzą prawdziwą gehennę. Ta refleksja, te słowa są dla nich!!!

Od wielu tych główniejszych bohaterów dostałem skarby ukryte w ich życiu, doświadczeniu, wartościach i mądrości schowanych wewnątrz nich. Powtarzałem to już wielokrotnie, z pewnością, ale o ważnych rzeczach nie zaszkodzi co jakiś czas przypomnieć. Papierowi ludzie potrafią w takim samym stopniu, jak ci z krwi i kości, wnieść w nasze życie nadzieję, spokój, cierpliwość, mądrość, to wszystko, co buduje naszą mentalność, intelekt, osobowość, świadomość życia, tego jak trzeba do niego podchodzić. Papierowi ludzie spotykani i poznawani w rzeźbie ze słów, są tak samo wartościowi, jak ci żywi, tylko nie są tak namacalni jak oni.
...
Mickey - skrępowany przez swój umysł, pokazuje swoim przykładem, co znaczy balansować na krawędzi pomiędzy zdrowym rozsądkiem, a psychozą pozbawioną racjonalnych zachowań. Poznając go można dowiedzieć się jak funkcjonuje ktoś taki, jak sobie radzi z tym wielkim, a zarazem mrocznym wyzwaniem swojego umysłu, co myśli, co wewnątrz siebie przeżywa. Jego życie to jak spacer po linie rozciągniętej nad wielką przepaścią. Dopóki po niej stąpa, dopóty nic mu nie grozi i może normalnie znosić swoją codzienność. Lecz umysł jego w każdej chwili może zawieść, wówczas spada w tę przepaść, w której obłęd pogrąża w swych czeluściach.
Pomyśleć teraz jak w takiej sytuacji planować przyszłość? Czy warto wchodzić w związki długoterminowe i planować założenie rodziny? Możliwe, że warto, ale sądzę, że większość takich ludzi rezygnuje z takich planów i nie wchodzi w głębsze relacje, często wybierając trwanie w samotności. Z mojej perspektywy tak to właśnie wygląda.
Imponowała mi jego walka z demonami własnego umysłu. Starał się za wszelką cenę wytrwać w jak najlepszej formie, by przyszłość, którą związał z kobietą jego życia, miała jakikolwiek sens. Takich ludzi można podziwiać. Mimo swoich słabości, własnych ograniczeń, walczą o szczęście, by trwało jak najdłużej.
...
Lucy - to typ osoby, która opiekuje się wszystkimi, a o sobie samej pamięta na samym końcu. Ta postać ma w sobie moc, którą przekazuje wszystkim, którzy mieli okazję ją poznać zarówno istniejących wewnątrz toczącej się fabuły, jak tych, którzy jej historię przeczytali. Nie chcę zdradzać zbyt wiele szczegółów, ale powiem jedynie tyle, że to kobieta jednocześnie krucha, wrażliwa, a zarazem twarda niczym skała, niezłomna i gotowa do wszelkich poświęceń. Sami odpowiedzcie sobie na pytanie, czy warto kogoś takiego poznać. Ja nie mam z tej kwestii żadnych wątpliwości.
...
Lilly - pełna ciepła, łagodności, z pęknięciami na sercu i duszy. Także nie chcę zbyt wiele o niej opowiedzieć, by niepotrzebnie niczego nie zdradzić. Takie osoby jak ona warto poznać, bo z historii jej życia można brać pełnymi garściami, tam wartości tkwią bezcenne.
...
Ron - mąż Lilly, który odgrywa w tej historii drugoplanową rolę, ale nawet w tak krótkim spotkaniu z nim, poznamy siłę jego spokoju, opanowania i wierności w miłości do swej żony. Bardzo pozytywne pozostawia wrażenie.
...
Priscilla - jedna z trzech sióstr, która bardzo przypomina mi moją siostrę. Twarda na zewnątrz, a strasznie wrażliwa wewnątrz. Ostra suka dla świata, w sercu zaś łagodna jak baranek. Swoim siostrom duszę by oddała, ale przy tym wszystkim zawsze ma parcie na pierwszy plan, bycie w samym centrum uwagi. Narzuca swoją rolę, próbuję rządzić i na siłę układać im życie. Życie z nią musiało nauczyć Lucy i Lilly odporności na jej działania, by przesiać to, co trudne w jej charakterze, a zostawić te dobre cechy. Ich relacje okażą się z pewnością burzliwe, pełne wzlotów i upadków, a co jest na rzeczy, przeczytajcie, a się dowiecie!!!


Są sytuacje, które nie mają żadnego wyjścia ewakuacyjnego... Każda podjęta decyzja w takowej sytuacji nie jest ani dobra, ani zła. Coś kosztem czegoś!!! Główni bohaterowie tej powieści staną właśnie w obliczu takiej okoliczności. Czy będziecie im towarzyszyć? Według mnie warto ich poznać i zaznać ich doświadczeń. Można się wypełnić zadumą nad życiem, pojęciem szczęścia, miłości, poświęcenia, ale o tym już pisałem, więc przeciągać nie będę.
***
Istnieje wiele powodów, dla których przyznajemy danej książce najwyższą ocenę w naszej opinii. Wiele czynników i elementów wpływa na to, czy skradnie ona nasze serce, zawładnie umysłem, zachwyci swą mocą. Technika zabawy słowem, postacie, do złudzenia przypominające nas samych, emocje, które rozdzierają naszą duszę, bogactwo refleksji, potęga panowania nad olbrzymim materiałem, wielowątkowość precyzyjnie połączona w całość. To wszystko ma wpływ na to, jak na nią zareagujemy...
Czasami te czynniki łączą się ze sobą, mieszają, a niekiedy są pojedyńczym organizmem w danej fabule dopracowanym do perfekcji. To nie ma znaczenia. W jednym i w drugim przypadku może mieć w sobie moc zapadania w sercach i pamięci swych czytelników, zmieniania ich poglądów, samoświadomości, perspektywy z jaką patrzą na świat. By pokazać to na przykładzie dodam, że chociażby "Egipcjanina Sinuhe" oceniłem najwyżej bo jest mieszanką wszystkich elementów, o których wyżej wspomniałem. Arcydzieło ponad wszelką miarę. Z kolei nie tak dawno przeczytany "Hubal" Jacka Komuda miał w sobie siłę postaci, żyjącej kiedyś, walczącej o wolność Polski. Autor ten pozwolił mi poznać niezwykłą, pełną charyzmy postać Henryka Dobrzańskiego i zrobił to tak prawdziwie, tak wspaniale, że nie miałem żadnych wątpliwości dając tej książce najwyższą ocenę.
Tejże zaś książce przyznaje najwyższą ocenę, ponieważ za każdym razem, gdy po nią sięgałem, wtapiając się w treść, praktycznie każda strona cisnęła mi łzy przez me oczy, choć starałem się za każdym razem je powstrzymać, to ten impuls pojawiał się tak często, jak nigdy. To jej wielka siła. Ma w sobie treść bogatą w zadumę, w której nie brakuje tematów do refleksyjnych podróży w głąb naszej duszy i znajdzie się ich znacznie więcej w porównaniu do tych, o których sam zdążyłem wspomnieć. Lecz, gdybym chciał przytoczyć wszystko, każdą myśl, każde moje zastanowienie, wówczas pisałbym i pisał, a końca tej recenzji nie byłoby widać...
Ta książka wzrusza, porusza, rozszapruje naszą wrażliwość na strzępy, pobudzając nasze emocje do wielkiego smutku, bólu, rozpaczy towarzyszącej bohaterom. Jednocześnie podziwiamy ich w postawie, której stawiają czoło. Jesteśmy z nimi na dobre i na złe... TAŃCZYMY Z NIMI NA ROZBITYM SZKLE !!!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sprzedawca marzeń

Kiedy skończyłam czytać „Ścieżki nadziei” autorstwa Evansa, raczej nie przypuszczałam, że znowu sięgnę po jego książki, poruszające pośrednio temat d...

zgłoś błąd zgłoś błąd