Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017
6 (1 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

Opowiadanie Krzysztofa Koziołka.

 

źródło opisu: http://zbrodniawbibliotece.pl/kryminalki/2168,krzy...(?)

Brak materiałów.
książek: 373
Paweł | 2013-01-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 stycznia 2013

Opowiadanie Krzysztofa Koziołka jest krótką formą. Tytuł nasuwa podejrzenie czy aby autor nie zażartował z Czytelnika, który nie poświęci "Godzinie" więcej niż kwadrans. Miniatura podzielona na dziesięć rozdziałów wzbudziła we mnie pewien sentyment. Przypomniały się czytywane przed wielu laty zeszyty z serii "Ewa wzywa 07". "Godzina" ma taką swoistą aurę polskiego kryminału, który sprawiał czytelniczą frajdę znaną starszym Czytelnikom. Młodsi być może takiego klimatu nie poczują. Opowiadanie jest jednak kryminałem jak najbardziej współczesnym ale jak wspomniałem jest też historią, historyjką z tęskną nutą dawnych lat. Autor "Godziny" pokusił się o zacieśnienie granic akcji do podróży koleją. Krótka forma i hermetyczność, ograniczone pole działania bohaterów to dość trudna sztuka jakiej Koziołek stara się sprostać. Pomieszczenie zamknięte, odizolowane piętro w wieżowcu czy środek lokomocji w którym zamyka się akcja utworu to pewne wyzwanie dla wyobraźni pisarza, a w dalszej kolejności też i dla Czytelnika lubiącego zagadkę kryminalną. Z takiej próby pisarz wyszedł zwycięsko jako że "Godzina" obroniła się przed popadnięciem w przeciętność już samym tylko szkicem osoby sprytnego głównego bohatera, który mieści się poniekąd w kategorii samotnego obrońcy prawa. Kolejarz Koziołka uciera nosa przestępcom grasującym na kolei, a dodatkowo podbudowane jest to wzniosłym celem i znakiem niejakiej puenty pozostawia Czytelnika w zadumie czy ma do czynienia ze zbrodnią doskonałą. Czy można takie postępowanie usprawiedliwiać? Plan przechytrzenia przestępców rozwija się wraz z jego realizacją i nie sprawia wrażenia nieporadnej konstrukcji rozpostartej na niewielkiej przestrzeni. Zauważalna dbałość o szczegóły i staranie o precyzyjne przedstawienie akcji. Ewentualne niedociągnięcia czy braki w fabule można poczytywać za efekt zamierzonego niedomówienia gwoli zmuszenia Czytelnika do wnikliwszego śledzenia akcji. Styl i warsztatowe wyrobienie są więc pewnym atutem Koziołka dlatego nie uznaję "Godziny" za płyciznę pozbawioną wyrazu.

Autor znany z królowania na niwie skandynawskiego kryminału przedstawił rzecz bliższą temu co możemy nazywać klasycznym polskim kryminałem doby powojennej. Bynajmniej nie mam za złe, iż "Godzina" nie jest sztandarowym przykładem sensacji nad fiordami czy brak zachowania stylistyki jakiej można oczekiwać od Krzysztofa Koziołka już choćby z racji "etykietek", które takim go objawiają w reklamach, zapowiedziach wydawniczych i innych doniesieniach medialnych. Magia zabiegów marketingowych udzieliła się i mnie. Pamiętam zresztą słowa jakie wypowiedział sam Autor, iż jest pisarzem poniekąd wieszczącym dzień jutrzejszy. Potwierdzał, że wiele ze zdarzeń jakie zawarł w swojej konstrukcji kryminalnej intrygi znalazło odzwierciedlenie w życiu codziennym za czym jego image jest po części kreowany jako nietypowego wizjonera. Zainteresowanych odsyłam do strony Autora, gdzie wszystkie tajemnicze przypadki zostały skrzętnie odnotowane http://www.krzysztofkoziolek.pl/

Oczywiście, lektura "Godziny" jakiej się oddałem potwierdziła tajemnicze zdolności Krzysztofa Koziołka. Opowiadanie, które czytałem w nocy z poniedziałku na wtorek przyniosło efekt "zbieżny" w postaci doniesień medialnych, iż w tym czasie w Szwecji doszło do zagadkowego uprowadzenia pociągu. Akcja utworu rozgrywa się z zegarmistrzowską dokładnością. "Godzina" Krzysztofa Koziołka zaczyna się o 2.50, a szwedzki skład kolejowy pomknął w nieznane w "moim" czasie około 3.00. Zatem znów potwierdza się paranormalna umiejętność Autora co przekłada się też i w ten sposób, że niektórzy z wydawców boją się wiązać z nim kontraktem :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Anti-stepbrother. Antybrat

dostałam co innego niż się spodziewałam, ale w sumie sprawiło to, że jeszcze lepiej się czytało... tak z zaskoczenia :)) i choć zapewne za jakiś czas...

zgłoś błąd zgłoś błąd