Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

El Diego

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
5,8 (89 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
3
8
6
7
12
6
21
5
30
4
4
3
7
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
ISBN
9788372988171
liczba stron
244
kategoria
sport
język
polski

Diego Armando Maradona. To nazwisko zna chyba każdy na kuli ziemskiej. Biedny chłopak ze slumsów Buenos Aires, którego talent do gry w piłkę wyniósł na wyżyny światowego futbolu, zaś walka z naciskami sportowymi i własnymi słabościami ściągnęła z powrotem w otchłań. Dla jednych bohater i bożyszcze, dla innych symbol sportowego upadku, jednak bez względu na ocenę jedno jest pewne: Maradona był...

Diego Armando Maradona. To nazwisko zna chyba każdy na kuli ziemskiej. Biedny chłopak ze slumsów Buenos Aires, którego talent do gry w piłkę wyniósł na wyżyny światowego futbolu, zaś walka z naciskami sportowymi i własnymi słabościami ściągnęła z powrotem w otchłań. Dla jednych bohater i bożyszcze, dla innych symbol sportowego upadku, jednak bez względu na ocenę jedno jest pewne: Maradona był największym piłkarzem swojego pokolenia, a być może wszech czasów. Nigdy dotąd nie opowiedział nam nadzwyczajnej historii swojego życia, w dodatku własnymi słowami. Aż do tej pory!Kiedy śledzimy tę zdumiewającą szczerością spowiedź geniusza futbolu, boiskowe triumfy i rozpaczliwe ucieczki w narkotyki, każdą śmierć i zmartwychwstanie Maradony, zza tego szaleństwa wychyla się prawdziwy człowiek El Diego jest autobiografią, ale równocześnie objawieniem i peanem na cześć niezwykłej woli życia.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1632
Sensej | 2017-04-20
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Niebywale trudno było mi ocenić tę autobiografię. Z jednej strony jest ona niezwykle szczera i często każe sądzić, iż w ogóle nie była edytowana ani tym bardziej cenzurowana. Gdy Maradona kogoś nie lubi, to nazywa go wprost - bez zbędnej dyplomacji i eufemizmów - kutasem, palantem, skurwysynem. Obrywa się nawet, olaboga, Karolowi Wojtyle.

Z drugiej jednak strony styl książki sprawia, iż jest ona chaotyczna. Przypomina opowieść podchmielonego wuja przy ognisku. Powtórzenia, wyolbrzymienia, prosty, a wręcz prostacki język, odrażający patos, bijący na odległości kosmiczne przerost ego... Chociaż może nie rozumiem do końca formy tej książki? Ostatecznie chociaż nie zamierzałem to przeczytałem ją po raz drugi i zobaczyłem w niej coś więcej - jej prawdziwość i oryginalność. Taki był właśnie sam Diego Maradona - piłkarz wielki, żeby nie "powiedzieć" wybitny! :)

Piłką nożną na poważnie zacząłem się interesować gdzieś na początku lat 90-tych minionego stulecia, czyli w okresie, kiedy Diego Armando Maradona był już powszechnie znanym zawodnikiem i miał przed sobą jeszcze parę sezonów gry na niezłym poziomie. Niestety nie dane mi było oglądać Argentyńczyka w akcji. Żadnych prywatnych telewizji z kanałami sportowymi w Polsce wtedy nie było, internetu tym bardziej, więc jedną z niewielu okazji obejrzenia meczów z największymi gwiazdami futbolu były mistrzostwa świata. Na moje nieszczęście, w pierwszym mundialu, który dobrze pamiętam, tj. w 94', Maradona został zdyskwalifikowany już po pierwszym meczu w grupie. Oglądając teraz skróty z jego występów, rzeczywiście umiejętności techniczne, koordynacja, szybkość i zwinność tego piłkarza robią ogromne wrażenie.

W 2004r. Maradona i Pele zostali wybrani najwybitniejszymi piłkarzami wszech czasów (w głosowaniu internautów z okazji stulecia FIFA). Argentyńczyk w ciągu swojej kariery zebrał wiele indywidualnych nagród i wyróżnień. Chyba nie ulega wątpliwości, że na nie zasłużył, skoro i znawcy futbolu, i kibice w swoich wyborach na ogół byli zgodni. Doceniali go również włodarze klubów, w których występował, bo zarobki na poziomie 5 milionów dolarów rocznie, które inkasował w Napoli, to suma niebagatelna, zwłaszcza kiedy mówimy o końcówce lat 80-tych. W tym mieście święcił największe sukcesy: poprowadził drużynę do zdobycia Pucharu UEFA, a także dwukrotnie mistrzostwa Włoch. Tym większa zasługa argentyńskiego snajpera, że nigdy przedtem, ani też później Napoli nie wygrało tego trofeum w rozgrywkach ligi włoskiej. Wcześniej był czołową postacią w tak wielkich klubach jak FC Barcelona i Boca Juniors. Miliony argentyńskich chłopców mogą tylko pomarzyć o graniu w Boca. Diego dostąpił tego zaszczytu, ale nastąpiło to dzięki jego znakomitym występom w przeciętnym klubie Argentinos Juniors, w którym młodzieniec stawiał pierwsze kroki. Trzy razy z rzędu (1979-81) grając w tym zespole zdobywał tytuł króla strzelców ligi, to wyczyn nieprawdopodobny.

I właśnie o tych i innych sportowych osiągnięciach można przeczytać w autobiografii zatytułowanej "El Diego". Piłkarz wszech czasów, gdy powstawała ta książka, jeszcze nie wiedział, że nim zostanie. Autobiografia Maradony ukazała się bowiem w roku 2000, w Polsce pojawiła się pięć lat później. Diego zaczyna swoją opowieść od trudnego, mimo wszystko jednak radosnego dzieciństwa. Ośmioro dzieci do wykarmienia zmuszało rodziców Diego do ciężkiej pracy, a i tak rzadko kiedy pieniędzy wystarczało nawet na podstawowe potrzeby. Opowiada o swoich boiskowych wzlotach i upadkach, o chwilach chwały, ale też o konfliktach z trenerami oraz prezesami, problemach w życiu osobistym. Wspomina o narkotykach i dyskwalifikacji.

Z książki wyłania się obraz Maradony jako człowieka pewnego siebie, przekonanego o swojej wartości, czasem aroganckiego. Indywidualisty, którego z powodzeniem można nazwać "typem niepokornym", pełnym sprzeczności. Argentyńczyk podziwia trenera Menottiego, wypowiada pod jego adresem ciepłe słowa, ale jednocześnie ma wielki żal do niego, że nie powołał go na mundial w 1978r. Maradona kilkakrotnie na stronach książki do tego wraca. Jeśli do kogoś/czegoś powinien mieć pretensje, to chyba najbardziej do swojego przerośniętego ego. Selekcjoner miał swoją wizję drużyny, a że wcześniej Diego wystąpił w kilku meczach reprezentacji, to jeszcze nie znaczy, że powinien jechać na mistrzostwa. Niespełna osiemnastoletni młodzian musi ze spokojem i pokorą czekać na swoją szansę. Argentyna zdobyła wtedy tytuł mistrzowski - warto to odnotować i na tym zakończyć temat.
W wielu innych miejscach swojej opowieści Argentyńczyk ukazuje to przerośnięte ego, jeśli mogę użyć takiego sformułowania. Daje ono o sobie znać choćby w sytuacji, gdy mocno zdenerowował się na papieża Jana Pawła II. Rodzina Argentyńczyka gościła w Watykanie na audiencji, każdy otrzymał różaniec. Kiedy podszedł Diego, usłyszał z ust papieża zdanie: "ten jest specjalny dla ciebie". Piłkarz zauważył, że jego różaniec jest identyczny jak jego matki, zapytał więc Jana Pawła II, jaka jest różnica. Papież tylko poklepał go po plecach, uśmiechnął się, odwrócił i poszedł dalej. Maradona uznał to za kompletny brak szacunku.

Na pewno specyficzna forma narracji, z ograniczonym wpływem korekty, w dużej mierze przekłada się na autentyczność przekazu. Można się poczuć niemalże tak, jak gdyby Maradona siedział naprzeciwko nas i ze swadą opowiadał o swoim życiu. Jest to oczywiście zaleta książki, ale jednak trochę zbyt daleko posunięta w tej swobodzie wypowiedzi. Powiem krótko: momentami bardzo kiepsko czyta się tę autobiografię, przede wszystkim ze względu na chaotyczność i nadmiar informacji. Diego często przeskakuje z tematu na temat, wymienia dziesiątki nazwisk (kto grał w jego drużynie w danym meczu, kto przeciwko, kogo i w jaki sposób minął w danym spotkaniu - ciekawe, czy ma aż tak dobrą pamięć, czy raczej wspomagał się archiwalnymi, prasowymi notatkami ? ;). Nagana należy się nie tyle argentyńskiemu piłkarzowi, co dwóm dziennikarzom, którzy pomagali przy pisaniu tej książki. Zupełnie inaczej czytałoby się, gdyby historia Maradony była jakoś sensownie poukładana, kolokwialnie mówiąc: miała ręce i nogi, nie była przeładowana - w gruncie rzeczy - mało przydatnymi szczegółami. Generalnie jednak książka jest warta uwagi, ale trzeba przy tym zaznaczyć, że do innych publikacji o tematyce piłkarskiej, wydanych przez ZYSK i S-KA (chociażby autobiografie Wojciecha Kowalczyka czy Jerzego Dudka), sporo jej brakuje. Pomimo wielu mankamentów recenzowaną książkę oceniłem na 10 gwiazdek. Wynika to przede wszystkim z mojego ogromnego sentymentu do kilku wybitnych latynoamerykańskich piłkarzy wszech czasów takich jak Diego Maradona, Pele, Zico, Ronaldinho czy Kaka'. Książkę kieruje przede wszystkim do osób interesujących się historią futbolu. Dla nich będzie stanowić nie lada gratkę. Miłej lektury! :) :) :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Fiva. Przekroczyć granicę strachu

Relacja jednego z braci bliźniaków Brytyjczyków z młodzienczej wspinaczki na "ekstremalnie trudny" w skali angielskiej szczyt o nazwie &qu...

zgłoś błąd zgłoś błąd