Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dzikie wybrzeże. Podróż skrajem Ameryki Południowej

Tłumaczenie: Hanna Pustuła-Lewicka
Seria: Orient Express
Wydawnictwo: Czarne
7,11 (122 ocen i 19 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
7
8
39
7
41
6
19
5
8
4
2
3
1
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Wild Coast. Travels on South America's Untamed Edge
data wydania
ISBN
9788375365344
liczba stron
524
język
polski
dodał
Michał

Gujana. Kraina tysiąca rzek, zachłannej puszczy, zapomnianych plemion. Dzikie Wybrzeże. Przeżyć można tylko, podróżując wąskim pasem brzegowym – z każdym kilometrem w głąb lądu rośnie ryzyko złapania egzotycznej choroby, rozszarpania przez dzikie zwierzęta czy utopienia w wartkim strumieniu. Ale to także piękny świat fosforyzującej zieleni oraz nieodkrytych gatunków zwierząt. Ta niezwykła...

Gujana. Kraina tysiąca rzek, zachłannej puszczy, zapomnianych plemion. Dzikie Wybrzeże. Przeżyć można tylko, podróżując wąskim pasem brzegowym – z każdym kilometrem w głąb lądu rośnie ryzyko złapania egzotycznej choroby, rozszarpania przez dzikie zwierzęta czy utopienia w wartkim strumieniu. Ale to także piękny świat fosforyzującej zieleni oraz nieodkrytych gatunków zwierząt.
Ta niezwykła uroda, dziki charakter oraz wspomnienia o przodku, któremu marzyło się cukrowe królestwo na wybrzeżu Gujany, pchnęły Johna Gimlette’a na wyprawę wzdłuż nieposkromionego wybrzeża Ameryki Środkowej. Ta podróż zaprowadzi go do kryjówek zbiegłych niewolników i kolonii karnych, odległych indiańskich wiosek i utopijnej osady sekty Świątynia Ludu, gdzie w 1978 roku ponad dziewięciuset Amerykanów popełniło zbiorowe samobójstwo. Na swojej drodze spotka rebeliantów, poszukiwaczy złota, zbójników i szamanów.
"Dzikie Wybrzeże" to porywająca opowieść o niezwykłej wyprawie do jednego z najpiękniejszych, najbardziej nieprzyjaznych i najmniej zbadanych zakątków współczesnego świata.

2012 — Nagroda im. Williama Dolmana dla najlepszej książki podróżniczej.

 

źródło opisu: Czarne, 2013

źródło okładki: www.czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1219

Dzikie, dziksze, bardziej dzikie…

Wydawać by się mogło, że pojęcie dzikości w kontekście nieznanego lądu jest pojęciem, które coraz trudniej znajduje realne zastosowanie. Bo czy są na świecie jeszcze lądy niezbadane i nieodkryte przez człowieka? Niezamieszkane i owszem, jasna sprawa. Ale czy istnieją takie tereny, które kurtuazyjnie nazywa się białymi plamami na mapie świata? A i owszem istnieją. Do takich terenów należą między innymi fragmenty regionów trzech Gujan – Gujana pierwsza - dawną kolonia brytyjska, druga - Gujana Francuska – terytorium zależne o Francji oraz trzecia - była Gujana Holenderska – dziś Surinam. I o ile właściwsze, w odniesieniu do tej części Ameryki Południowej, byłoby określenie nie białe, lecz czarne plamy. Eksploracja tych terenów pochłonęła bowiem niejedno ludzkie życia i przyprawiła o rozpacz - czarną (zdecydowanie!) - niejednego podróżnika. Bo cóż przy klimacie Gujan znaczą śniegi i mrozy Arktyki? Pyłek i drobnostkę. Ale mimo wybitnie nieciekawego klimatu i terenu dzikiego wybrzeża, Gimlette wyrusza. Opusza bezpieczną Anglię i udaje się w podróż niebezpieczną – choć może słowo „niebezpieczeństwo” to zbyt wygórowane wyrażenie, na pewno w podróż pełną ryzyka. Wyrusza pełen nadziei na nowe doznania, z naprawdę dużym bagażem wiedzy i świetnym przygotowany merytorycznym. Wyrusza nie tylko ze względu na chęć przeżycia przygody, poznania nieznanej rzeczywistości, ale przede wszystkim po to, aby zmierzyć się z kolonialną przeszłością regionu.

Nie jest to na pewno książka...

Wydawać by się mogło, że pojęcie dzikości w kontekście nieznanego lądu jest pojęciem, które coraz trudniej znajduje realne zastosowanie. Bo czy są na świecie jeszcze lądy niezbadane i nieodkryte przez człowieka? Niezamieszkane i owszem, jasna sprawa. Ale czy istnieją takie tereny, które kurtuazyjnie nazywa się białymi plamami na mapie świata? A i owszem istnieją. Do takich terenów należą między innymi fragmenty regionów trzech Gujan – Gujana pierwsza - dawną kolonia brytyjska, druga - Gujana Francuska – terytorium zależne o Francji oraz trzecia - była Gujana Holenderska – dziś Surinam. I o ile właściwsze, w odniesieniu do tej części Ameryki Południowej, byłoby określenie nie białe, lecz czarne plamy. Eksploracja tych terenów pochłonęła bowiem niejedno ludzkie życia i przyprawiła o rozpacz - czarną (zdecydowanie!) - niejednego podróżnika. Bo cóż przy klimacie Gujan znaczą śniegi i mrozy Arktyki? Pyłek i drobnostkę. Ale mimo wybitnie nieciekawego klimatu i terenu dzikiego wybrzeża, Gimlette wyrusza. Opusza bezpieczną Anglię i udaje się w podróż niebezpieczną – choć może słowo „niebezpieczeństwo” to zbyt wygórowane wyrażenie, na pewno w podróż pełną ryzyka. Wyrusza pełen nadziei na nowe doznania, z naprawdę dużym bagażem wiedzy i świetnym przygotowany merytorycznym. Wyrusza nie tylko ze względu na chęć przeżycia przygody, poznania nieznanej rzeczywistości, ale przede wszystkim po to, aby zmierzyć się z kolonialną przeszłością regionu.

Nie jest to na pewno książka rozliczeniowa. Autor daleki jest od bicia się w pierś za poczynania kolonizatorskie swoich rodaków (chociaż nie stroni od dość otwartej krytyki Francuzów). To raczej fascynujące studium miejsca, gdzie cywilizacja Zachodu w wyrafinowany i nad wyraz okrutny sposób eksploatowała ziemie i ludzi – najpierw rdzennych mieszkańców, potem czarnych niewolników sprowadzanych z Afryki.

Czasami czułem, że niewolnictwo jest niczym jakaś dziwna, metaforyczna centrala telefoniczna: każdy aspekt gujańskiego życia nieodmiennie prowadził mnie w to miejsce

Na kartach książki opisane zostały trzy Gujany (pozostańmy dla ułatwienia przy tych nazwach), które łączyła i nadal łączy jedna rzecz:

Wszystko zaczęło się od cukru. Jeśli spojrzysz w Google Earth, zobaczysz stare plantacje cukru, które działały mniej więcej do 1850 roku. Zobaczysz, że całe wybrzeże wygląda jak gofr podzielony na małe kwadraty - niektóre z nich powoli znowu przekształcają się w dżunglę. Żeby zbudować plantację trzciny cukrowej o wielkości jednego czy dwóch kilometrów kwadratowych, trzeba wykopać około 90 kilometrów kanałów.*

***

Autor eksploruje jeden z najbardziej niedostępnych obszarów świata. Zapuszcza się w niebezpieczną dżungle, ale też zagłębia się w kolonialną przeszłość trzech Gujan. Zwiedza między innymi plantacje i latyfundia byłych europejskich „właścicieli” regionu, gdzie w pocie czoła i na śmierć zaharowywali się czarni niewolnicy. Odwiedza także byłe kolonie karne (o tak zaostrzonym rygorze, że mało kto był w stanie je przeżyć. Zresztą klimat także nie rozpieszczał osadzonych), gdzie między innymi odsiadywał swój wyrok Alfred Dreyfus. Dreyfus który, przy całej swojej tragedii i niesprawiedliwym oskarżeniu, miał jednak o wiele więcej szczęścia niż członkowie sekty Świątynia Ludy założonej przez Jamesa Jonesa, którzy to w liczbie ponad 900 w roku 1978 popełnili zbiorowe samobójstwo – na życzenie swojego przywódcy. Lecz to nie wszystkie niepokojące opowieści tego miejsca. Jakoby klimat tego regionu determinował zachowanie mieszkańców dzikiego wybrzeża. Pierwiastek ludzkiej dzikości przenika się z pierwiastkiem nieokiełznanej flory i fauny – Gujany wydają się być idealnym miejscem to na tego typu mariaż.

Podczas lektury „Dzikiego wybrzeża” niepokoić może tylko jeden fakt – nieokiełznany i bezgraniczny optymizm podróżnika. Zbyt wielki, aby mógł być realny. Bezkrytyczny zachwyt poznawczy, zapewne wbrew intencji autora, powoduje że ta podróż bardziej przypomina rozprawę naukową pisaną za dębowego biurka niż faktyczne zmagania się z trudami podróży. Pisarz zna wytrawnie opisywany temat, lecz wiedzy nie potrafi skorelować go z aktem wędrówki. Inna proza niż proza Theroux (którego opis tej samej podróży naznaczony byłby pewnie kilkoma złorzeczeniami na cały świat i trudy eksploracji), ale warta uwagi – chociażby ze względu na opisywany temat.

Monika Długa

*http://tiny.pl/h8zq1

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (549)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6137
allison | 2013-05-22
Przeczytana: 21 maja 2013

Tę obszerną, liczącą ponad 500 stron książkę czyta się szybko, gdyż autorowi udało się połączyć najlepsze cechy reportażu z elementami eseju i literatury podróżniczej.

Nie jest to jedynie faktograficzna relacja z podróży po Gujanie, Suriname i Gujanie Francuskiej. John Gimlette pisze barwnie i emocjonująco o spotykanych ludziach, ich życiu, codziennych kłopotach, marzeniach oraz o przeszłości.
Dramatyczna historia skraju Ameryki Południowej oraz groźna przyroda wciąż wpływają na tryb życia mieszkańców, którzy często nie mają żadnych perspektyw, są zmęczeni ciągłymi przepychankami politycznymi oraz walką z biedą i chorobami. W wielu miejscach ludzie żyją tak jak przed wiekami, mimo iż docierają do nich zdobycze cywilizacji.

"Dzikie wybrzeże" to również interesująca opowieść o jego burzliwej historii. Autor opisuje pierwszą wizytę białych zdobywców, czasy kolejnych podbojów, okres niewolnictwa, który trwał niemal do dwudziestego stulecia, a także tragiczne zdarzenia ostatnich...

książek: 596
Habla | 2014-01-16
Przeczytana: 2014 rok

Nie jest to typowa książka podróżnicza. Myślę, że będzie ona ciekawa raczej dla osób zainteresowanych Gujaną i Surinamem i ich historią. Autor nie tylko opowiada swoje przygody w tamtej części świata ale również wraca do przeszłości i opisuje ważne dla tego regionu wydarzenia i ludzi, którzy mieli wpływ na losy tych krajów. Napisana bardzo lekkim językiem, z dużą dawką humoru.
Osobiście uważam jednak, że tej historii jest trochę za dużo, a za mało opisów obecnej rzeczywistości i tego co autor sam przeżył i zobaczył.

książek: 600
avuca | 2013-05-09

Świetny temat, niesamowita podróż i ciekawe przygody. A jednak czegoś zabrakło, bo „Dzikie Wybrzeże” nie porywa.

Przez nagromadzenie faktów, dat i nazwisk autor gubi gdzieś samą opowieść. Spotkanych bohaterów często opisuje i ocenia dość pobieżnie. Niektóre historie wydają się sztucznie udramatyzowane, inne z kolei autor zostawia porzucone bez głębszej puenty. Gimlette sypie anegdotami i ciekawymi historyjkami, ale to jest opis podróżnika-turysty, a nie podróżnika- uważnego kontemplatora.

Jednak największą wadą książki jest jej infantylny język. Liczne zdrobnienia, czasami zupełnie nieadekwatne do opisywanej sytuacji, po prostu rażą. Jak na literaturę podróżniczą, autor zdecydowanie nadużywa również emocjonalnego języka i kwiecistych ozdobników. Nie wiem, na ile to wina tłumacza, na ile oryginału, ale czytało mi się po prostu ciężko. I czasami, o zgrozo, nudno…

Gujana to fascynująca terra incognita. Temat, który broni się sam. Dlatego mimo stylistycznych i językowych...

książek: 590
kroofy | 2013-10-01
Przeczytana: sierpień 2013

Gimlette ma z pewnością talent do opowiadania swoich historii, mam nadzieję, że jeszcze niejedną jego książkę będę mogła przeczytać.

Autor nie jest turystą jest podróżnikiem, do swojej wyprawy świetnie się przygotował (wystarczy spojrzeć na rozdział z podziękowaniami), a zdobytą wiedzą czy historiami dzieli się z czytelnikiem.

Nie wyolbrzymia, stara się w jak najbardziej wierny i zarazem dowcipny sposób oddać klimat Dzikiego Wybrzeża. Jego historie porywają, bawią do łez i czasem smucą. Spotkania, rozmowy z przeciętnymi mieszkańcami dają nam współczesny obraz tego regionu.

Dzika przyroda, niewolnictwo, narkotyki i mała wioska amerykańskiej sekty, to wszystko i nie tylko w tej niezwykle porywającej relacji z podróży.

Polecam!

książek: 2461
joly_fh | 2015-08-10
Przeczytana: 09 sierpnia 2015

John Gimlette odwiedza po kolei trzy państewka, leżące na wschodnim wybrzeżu Ameryki Południowej, na północ od Brazylii: Gujanę, Surinam oraz Gujanę Francuską. Wyprawia się i do dżungli, i do tzw. interioru, i do nielicznych większych miast, skupionych bez wyjątku nad samym brzegiem morza. Jego relacja przeplatana jest mnóstwem faktów dotyczących historii osadnictwa na tych terenach, przede wszystkim związanych z handlem ludźmi: to tu masowo zwożeni byli niewolnicy z Afryki, którzy potem, po szeregu rebelii wywalczyli sobie wolność i stali się jedną z dominujących grup mieszkańców. Pisze też Gimlette o ekscentrycznych dyktatorach, doprowadzających Gujanę do ruiny, masakrze w Johnstown, poszukaniu mitycznego złotego miasta Eldorado, czy wreszcie karnych koloniach we Francuskiej Gujanie. Atmosfera książki jest dosyć senna i - choć ciekawa, to publikacja ta nie wydała mi się tak błyskotliwa, jak "Teatr ryb", prawdopodobnie dlatego, że autor nie znalazł tylu ciekawych tematów do...

książek: 2427
Michał | 2013-06-05
Przeczytana: 05 czerwca 2013

W tym roku nie mam tyle czasu na czytanie książek, co w poprzednich, więc z ogromną radością odkładam kolejną do przeczytanych. Cieszę się, że trafiłem właśnie na taką pozycję, która opisuje region tak absurdalnie dla mnie dotąd nie znany, że aż niemożliwe było, że za jednym razem można było aż tak te braki w wiedzy nadrobić.

Zawsze podziwiałem podróżników za ich przygotowanie do podróży pod względem wiedzy - John Gimlette sam przyznał, że trudno było znaleźć coś odpowiedniego i obiektywnego na temat trzech Gujan. Mimo tego udało mu się zebrać spory zasób materiałów i w bardzo przystępny sposób dawkuje go w książce, fantastycznie przeplatając historię regionu ze swoją narracją. Autor karmi nas też wieloma faktami botanicznymi - co chwilę przytacza jakąś botaniczną ciekawostkę, jednak często ogranicza się do samego podania nazwy. Może i lepiej, bo gdyby miał się wgłębiać także w ten temat niczym Adam Wajrak, książka byłaby dwa razy grubsza. Jednak tu pojawia się pewien kłopot - w...

książek: 239
Flavia77 | 2016-09-15
Przeczytana: 09 lipca 2016

Ciekawa książka o historii Gujany Francuskiej, Holenderskiej i Brytyjskiej.
Autor przybliża nam kraje mało znane. Niby wszyscy wiemy gdzie leżą, że istnieją, że jest tam dżungla. Ale właściwie nic poza tym.
Poznajemy dzikie plemiona, krwawą historię czasów kolonizacji i współczesne tragedie.

Sięgając po tę książkę spodziewałam się kolejnego opisu czyjejś fantastycznej wyprawy w głąb dżungli. Tymczasem jest to bardziej opowieść o ludziach, zwyczajach, trudnej historii i walce o przetrwanie na niegościnnych ziemiach.
O marzeniach europejskich kolonizatorów, o wyzysku i niewolnikach.

Warto sięgnąć po tę pozycję głównie dlatego, że opisuje kraje mało popularne, takie, o których się nie mówi, a mają wiele do zaoferowania.

książek: 141
Michał | 2015-07-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Nieraz się zastanawiałem co dzieje się w Gujanie, Gujanie Francuskiej czy Surinamie. To kraje, o których nie mówi się w ogóle, zupełnie jakby nie istniały. Jako wielki fan geografii i geopolityki starałem się dotrzeć do informacji o tym zakątku świata schowanym gdzieś za wielką Amazonią.
Książka dostarcza wielu informacji i przybliża nam życie oraz historie Gujan i Surinamu. Niestety nie są to pozytywne informacje, bo życie jakie prowadzi tamtejsza ludność nie należy do zbyt szczęśliwych.

książek: 1734

Pokochałam tę książkę od pierwszego rozdziału. Dawno nie czytałam tak wciągającej,zabawnej i smutnej jednocześnie książki podróżniczej. Autor zdaje się być cudownym człowiekiem, z poczuciem humoru, którego chciałoby się poznać osobiście. Podróż do jądra ciemności (Gujany i Surinam) w najlepszym wydaniu. Gorąco polecam!

książek: 61
Kamil Dziadkiewicz | 2017-01-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Reportaż czytałem stosunkowo dawno, natomiast nie sięgam celowo po pozycję, by odświeżyć fakty przed napisaniem recenzji, bo czasem nie warto tworzyć czegoś na siłę. To, co mi zapadło szczególnie w pamięć to fakt, że Gujana Francuska na tak znikomym obszarze jest w ogóle zaludniona, że reszta to dziki busz, którego nikt nie jest w stanie okiełznać (Google Maps nikomu nie pomoże). Ponadto sporo ciekawie opisanej historii pierwszych odkrywców, wzmianki o Diabelnej Wyspie, czy kolonializmie, który odcisnął mocne piętno na tym kraju.

Ogólnie była to przyjemna lektura, bo przybliżyła mi dużo najmniejsze terytorium Ameryki Południowej (prawnie Gujana Francuska należy do Francji i jest częścią UE), dlatego z czystym sercem ją polecam.

zobacz kolejne z 539 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Dzień premier pod patronatem LC

Jeśli szukacie inspiracji czytelniczych na wiosnę, może zainteresują Was nasze propozycje. Dziś swoją premierę ma aż 9 książek pod naszym patronatem! Każda inna, wszystkie dobre.


więcej
Co będziemy czytać tej wiosny?

Nowy sezon uznajemy za otwarty. Na gałęziach kiełkują liście, na księgarskich półkach - nowości.  Jakich książek możemy wypatrywać z niecierpliwością? Po jakie tytuły warto sięgnąć wiosną? Przygotowaliśmy dla Was kilkanaście podpowiedzi.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd