H.M.S. Marathon

5 (4 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
0
6
2
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
język
polski
dodał
slayer77

Rok 1942, Morze Śródziemne. Konwój Royal Navy przebija się z zaopatrzeniem z Aleksandrii na Maltę, obleganą przez Niemców i Włochów. Musi za wszelką cenę dotrzeć do wyspy, będącej aliancką bazą wojenną, musi przełamać blokadę nieprzyjacielskiego lotnictwa i łodzi podwodnych. Kapitan Robert Thurston, człowiek dramatycznie doświadczony przez los, dowodzi okrętem HMS "Marathon". Sądził, że wie...

Rok 1942, Morze Śródziemne. Konwój Royal Navy przebija się z zaopatrzeniem z Aleksandrii na Maltę, obleganą przez Niemców i Włochów. Musi za wszelką cenę dotrzeć do wyspy, będącej aliancką bazą wojenną, musi przełamać blokadę nieprzyjacielskiego lotnictwa i łodzi podwodnych.
Kapitan Robert Thurston, człowiek dramatycznie doświadczony przez los, dowodzi okrętem HMS "Marathon". Sądził, że wie już, co znaczy wojna na morzu. Ale pełnię jej grozy i udręki będzie miał okazję poznać dopiero teraz. Podczas tego rejsu nastąpią bowiem momenty, w których kapitan Thurston będzie żałował, że nie jest szaleńcem albo... trupem.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 5661
Fidel-F2 | 2017-06-21
Na półkach: Przeczytane

Tytułowy okręt to krążownik przeciwlotniczy, w rzeczywistości nieistniejący, jednak jego dzieje oparte są na wydarzeniach w których brały udział rzeczywiście istniejące brytyjskie krążowniki tej podklasy. Użycie w tytule nazwy okrętu jest odrobinę mylące, bo gra on w powieści rolę drugoplanową. Głównym bohaterem jest dowodzący nim kapitan i jego problemy psychiczne związane ze stresem bojowym, odpowiedzialnością za podległych ludzi oraz ze sposobu wychowania w domu rodzinnym. Przez pierwsze sto stron bohater zmaga się ze sobą będąc na granicy załamania nerwowego wynikającego z urazów psychicznych, wywołanych wcześniejszą służbą, potem pojawia się HMS Marathon, dostaje torpedę i przez dwieście stron jest holowany do portu. W tym czasie zasadniczo nic się nie dzieje poza zimnem, zmęczeniem i ogólną lipą emocjonalną. Kapitan nieustannie wszystko mocno przeżywa. W porcie z miejsca się załamuje i ląduje w psychiatryku. Kolejne sto stron jest poddawany psychoanalizie, godzi się z ojcem, kocha z żoną i wszyscy żyją długo i szczęśliwie (poza tymi co umarli od torpedy i innych drobiazgów). Ergo nie jest to stricte powieść marynistyczna ale raczej psychologiczna. Psychologizowanie autora jest raczej mierne i dość nudne tudzież męczące, choć, trzeba przyznać, wziął się za temat w sumie dość interesujący.

Styl niewybijający się, potoczny, przeciętny. Czyta się. Tłumacz wydaję się niezachwycającym. Z jakiegoś powodu krążownik ma dzioba, nie wiedzieś czemu Jervis Bay miast być krążownikiem pomocniczym jest "krążownikiem pomocniczym" i takie tam.

Postacie skrojone dość przyjemnie, mimo tej amatorki psychologicznej, można się na chwilę z nimi zaprzyjaźnić.

Morskie detale odrobione przyzwoicie, chociaż tu i tam są potknięcia. Np. artylerzyści ładują armatę workami z prochem, oddają strzał, a po otwarciu zamka wypada z niego łuska.

W miarę przyjemne czytadło krzyżujące powieść marynistyczną z obyczajem. Ambitna chęć zwrócenia uwagi na problemy wynikające ze stresu bojowego, z braku umiejętności, udała się średnio.

5/10

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Żmijowisko

Największym atutem tej powieści jest to, że autorowi udało się mnie zaskoczyć, takiego zakończenia się nie spodziewałam. Chciałabym jednak czegoś więc...

zgłoś błąd zgłoś błąd