Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Drogi Wolności: Zwłoka

Tłumaczenie: Julian Rogoziński
Cykl: Drogi Wolności (tom 2) | Seria: Powieści XX wieku
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,44 (9 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
2
7
0
6
3
5
0
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Chemins de la liberté
data wydania
liczba stron
484
kategoria
Literatura piękna
język
polski

 

źródło okładki: Google.pl

Brak materiałów.
książek: 317
czytający | 2016-02-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 lutego 2016

W atmosferze rokowań myśl o wojnie wyznacza granice wolności. Dla ludzi którzy myślą że kupili trochę czasu, oznacza to odrobinę złudzeń do momentu, kiedy już nie pozostanie żaden sposób ucieczki przed problemem. Będzie można nacieszyć się jeszcze ułudą normalności aż nadejdzie chwila, gdy ten kogo sprzedali nie będzie miał nic do oddania. I gdy zostawione mu jeszcze resztki życia przygasną pod cieniem zaniechania tych, od których tak wiele zależało. Jak to się stało, że w centrum nowożytnej Europy, suwerenny kraj zaczyna być wymazywany z mapy przez jego potencjalnych obrońców? Kto zawinił gdy brunatnym butem deptano niepodległość środkowoeuropejskiej demokracji? Czy można nazwać przywróceniem pokoju stan, kiedy nie było jeszcze nawet wypowiedzianej wojny? Kiedy wojna dopiero ukazywała się na horyzoncie w postaci mgły zasnuwającej cały wolny świat. Gdy jedną z pierwszych ofiar niedoszłego ataku stała się Czechosłowacja niepotrafiąca przeciwstawić się swoim sojusznikom. Akcja tej powieści mogłaby rozegrać się w zupełnie innym miejscu i okolicznościach a żadne granice czasowe nie musiałyby określać jej zawiłej konstrukcji. Tak naprawdę liczy się tylko końcowy efekt którym jest zwłoka. Tragiczna w skutkach zwłoka, która doprowadziła do całej serii zaniedbań ze strony demokratycznego świata.

Po przeczytaniu drugiego tomu "Dróg wolności" Jeana Paula Sartre nasuwa mi się skojarzenie z powszechną mobilizacją. To skupienie wszystkich i wszystkiego, nawet tego co będzie. To wrażenie tak szybkiego upływu czasu, że trzeba go wykorzystać na maksymalnie wiele sposobów. Dla niektórych ta książka może oznaczać pożegnanie ludzi i idei, odejście od pewnych schematów które właśnie straciły ważność. "Zwłoka" nie jest książką historyczną. Historia jest w niej jedynie tłem wydarzeń rozgrywających się w relacjach międzyludzkich. Najważniejsze są emocje a nie zakulisowe działania towarzyszące Układowi monachijskiemu w 1938 roku.

Sarte szuka okazji do pokazania nam kto jest tchórzem a kto bohaterem, kto się boi a kto stawia czoła wyzwaniu. Jednocześnie przerzuca odpowiedzialność na wszystkich tych, którzy uczestniczą w tych ciepłych dniach wrześniowych poprzedzających dyktat mocarstw. Ale to sami czytelnicy muszą podjąć próbę ostatecznej odpowiedzi i określenia winy narodów próbujących być pragmatykami w obliczu zagrożenia. Francuski egzystencjalista funduje nam szum przemieszanych głosów z których trzeba wyłowić prawdę i oddzielić ją od fałszu. Książeczka wojskowa stająca się najważniejszym dokumentem stanowi zapowiedź czasów, gdy pacyfizm ustępuje miejsca militaryzmowi. Niektórzy bohaterowie "Dróg wolności" nie mogą się już cofnąć a inni są już u kresu ustępstw. Już dawno nie widziałem tylu ludzi, będących w stanie tak wielkiego uniesienia widokiem nadciągających czarnych chmur.

W tej powieści jeszcze można spokojnie patrzeć na morze. Jeszcze można myśleć, że doprowadzenie kogoś do ostateczności okaże się porażką. Jednak spoglądając z góry na "Zwłokę" ma się wrażenie, że wojna już tu jest. Jeszcze nie taka, gdy niebo runie na głowę a ziemia zapluje ogniem. Ale czai się w głowach. Ludzkie myśli nieustannie krążą po konsekwencjach wydarzeń, które się jeszcze nie rozegrały. Dlatego Sartre nie wypatruje wojny narodów. On ją po prostu ogłasza w naszych umysłach. Dzięki niemu odczułem co to za specyficzny rodzaj strachu, gdy obawa nie przybiera realnych i konkretnych kształtów a dopiero formuje się w możliwe do wyobrażenia zagrożenie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Już mnie nie oszukasz

Bardzo dobra powieść. Nieprzewidywalna, od początku, az do końca trzyma w napięciu. Świetnie wykreowane postacie, ciekawe wątki, przede wszystkim um...

zgłoś błąd zgłoś błąd