Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Korzenie niebios

Tłumaczenie: Piotr Drzymała
Seria: Uniwersum Metro 2033
Wydawnictwo: Insignis
6,59 (1128 ocen i 138 opinii) Zobacz oceny
10
44
9
85
8
173
7
321
6
258
5
141
4
49
3
36
2
16
1
5
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Le radici del cielo
data wydania
ISBN
9788363944087
liczba stron
608
język
polski
dodała
Wiedźma

Dziwnie jest poruszać się w otwartej przestrzeni. Żyję od tak dawna pod ziemią, że chyba doznałbym szoku pod rozgwieżdżonym niebem. Ale gwieździste niebo należy już do przeszłości. Pokrywa chmur, z której spada lepki śnieg, jest jak niskie sklepienie grobowca. Czasami myślę sobie, że Ziemia stała się olbrzymim grobem, mogiłą dla całej ludzkości, i że my, nieliczni ocaleni, jesteśmy jedynie...

Dziwnie jest poruszać się w otwartej przestrzeni. Żyję od tak dawna pod ziemią, że chyba doznałbym szoku pod rozgwieżdżonym niebem. Ale gwieździste niebo należy już do przeszłości. Pokrywa chmur, z której spada lepki śnieg, jest jak niskie sklepienie grobowca. Czasami myślę sobie, że Ziemia stała się olbrzymim grobem, mogiłą dla całej ludzkości, i że my, nieliczni ocaleni, jesteśmy jedynie niewygodnymi anomaliami statystycznymi, żałosną resztą z działania matematycznego, które powiodło się niemal perfekcyjnie.

Akcja pierwszej nierosyjskiej powieści z cyklu Uniwersum Metro 2033 zaczyna się w rzymskich katakumbach. Razem z jednym z nielicznych ocalałych z Katastrofy katolickich księży – Johnem Danielsem – wyruszamy przez skutą lodem postapokaliptyczną Italię, by wypełnić powierzoną mu misję – odszukać ostatniego członka kolegium kardynalskiego.

Jest to droga naznaczona krwią, bólem i obłędem.

 

źródło opisu: Insignis 2013

źródło okładki: http://www.insignis.pl/

pokaż więcej

książek: 314
Zielony | 2013-06-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 czerwca 2013

Uniwersum Metro 2033 - seria książek przedstawiający losy ludzi po katastrofie nuklearnej - narodziło się w Rosji. Nie dziwi więc fakt, że większość książek tego Uniwersum piszą głównie Rosjanie. Tym razem wydawnictwo Insignis przybliżyło polskiemu czytelnikowi "Korzenie Niebios" Tullio Avoledo - autora wprost ze słonecznych Włoch. Czy zajadacze pizzy i makaronu radzą sobie z post-apo lepiej niż przedstawiciele kraju gdzie 40 km to nie odległość, 40 stopni to nie mróz, a 40% to nie wódka?

Pierwszą rzecz trzeba od razu powiedzieć jasno - "Korzenie Niebios" z pozostałymi książkami Uniwersum łączy tylko logo na okładce, oraz fakt, że mamy do czynienia z wizją świata po końcu świata :). Innymi słowy, ta książka jest zupełnie inna od tych, które mogliśmy czytać wcześniej, nawet narracja jest u Włocha pierwszoosobowa, podczas gdy wcześniej mieliśmy do czynienia z narracją trzecioosobową. To właśnie z książki Avoledo dowiemy się o zimie nuklearnej, która opanowała Włochy, a o której w Rosji nikt nie słyszał, mimo, że taki Taran z Glebem zaliczyli spacerek po powierzchni. Również i w powieści Włocha pojawia się wątek, który w książkach Rosjan był tylko co najwyżej zarysowany - motyw wiary w Boga. Także i tu będziemy świadkiem wielu wydarzeń nadnaturalnych, których u Rosjan nie ma za dużo (no, może troszkę u Glukhovsky'ego, ale nie tak silnie zarysowanych jak tu). Jak widać różnic jest wiele, co wcale nie oznacza, że "Korzenie Niebios" to zła książka.

Głównym bohaterem jest ksiądz John "Jack" Daniels. Mieszkał sobie spokojnie w katakumbach świętego Kaliksta dopóki nie dostał misji wyruszenia, wraz z grupą żołnierzy, do Wenecji w poszukiwaniu kardynała patriarchy. Oczywiście jak się pewnie domyślacie misja była nie do końca tym czym miała być.

Ponieważ duchowny większość czasu po Apokalipsie spędził pod ziemią, poznaje świat od początku. A my razem z nim, co według mnie było strzałem w dziesiątkę. Taki sposób narracji potęguje i tak bardzo gęsty klimat. W ogóle Tullio Avoledo kreuje swój świat bardzo ciekawie. To świat, w którym nic nie jest jednoznaczne, nie ma podziału na czerń i biel, za to jest masa odcieni szarości. Tak, to chyba największy atut powieści, że wraz z księdzem Danielsem jesteśmy świadkami różnych, często przerażających wydarzeń, jednak każde z nich ma jakieś drugie dno. I często zastanawiamy się jak my byśmy się zachowali w sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie, a które są często sytuacjami bez wyjścia. W efekcie zdarzyło mi się po lekturze nie spać pół nocy, bo cały czas miałem przed oczami jakieś wstrząsające wydarzenie, które zmusiło mnie do myślenie, zastanowienia się nad sobą. W końcu według mnie dobre post-apo to nie tylko akcja, strzelanie i karabiny w zrujnowanym świecie. Dobre post-apo powinno również zmusić czytelnika do refleksji.

Od razu uspokajam fanów akcji - wymiany ognia z różnymi maszkarami (i nie tylko zresztą) też tu nie brakuje :)

Co do kreacji bohaterów mam nieco mieszane uczucia. Z jednej strony mamy ciekawie wykreowanego Ojca Danielsa, u którego obserwujemy osłabienie wiary w trakcie tej przerażającej podróży. Spotkałem się z opiniami, że za dużo w powieści przemyśleń księdza. Owszem, Daniels wiele razy rozkminia i komentuje świat w którym przyszło mu żyć, ale przecież Artemowi też niejeden raz chomik w głowie biegał i było dobrze. Mnie w każdym razie kreacja Johna Danielsa przypadła do gustu.

Gorzej z postaciami drugoplanowymi. Jak wspomniałem na początku Ojcowi Danielsowi towarzyszy grupa żołnierzy. Z całej grupy siedmiu ludzi bliżej poznajemy tylko Duranda i Bune'a (z czego ten drugi strasznie irytuje), reszta z nich była zarysowana po macoszemu. I to tak bardzo "po macoszemu", że po lekturze całej książki nie pamiętam nawet tego, który z nich był Murzynem. Ot, takie typowe tło. Na początku myślałem, że Tullio szybko ich uśmierci, ale jednak tak nie jest. Ja wiem, że autor chciał się skupić głównie na głównym bohaterze, i jego wewnętrznych przemianach. Ale można by było te postacie zarysować choć odrobinkę, a nie potraktować tak po macoszemu.

Ponadto nie do końca podobała mi się końcówka. Czytamy sobie ciężkie, nastrojowe post-apo, a na koniec dostajemy magię, duchy i sytuacje, których nie powstydziło by się fantasy. Co prawda do fantasy nic nigdy nie miałem, wręcz przeciwnie :), ale jednak zbyt zarysowane wątki paranormalne nieco mi zepsuły klimat całości.

Na koniec zostawiłem sobie rysunki, którymi uraczył nas Aleksander Kulikow, a które są inspirowane powieścią. Ilustracje bardzo mi się podobają, są nastrojowe, i pełne detali, nie do końca zaś podoba mi się w jaki sposób wydawnictwo je przedstawiło czytelnikowi. Po pierwsze - moim zdaniem lepiej by było, jakby wrzucić je gdzieś między kartki powieści, najlepiej w miejsca, gdzie czytamy fragment do których się odwołują :). Tymczasem ilustracje są zgrupowane w jednym miejscu i wrzucone na ostatnie strony. Po drugie: czy naprawdę muszą być aż tak wielkie marginesy? Wychodzi na to, że rysunki są wydrukowane może na 2/3 strony (niektóre są jeszcze mniejsze).

Koniec końców mamy do czynienia z bardzo dobrą powieścią post apokaliptyczną. Nie będę tutaj porównywał, czy lepsze są książki Rosjan, czy Włocha, różnic między nimi jest naprawdę bardzo dużo, a obie wizje mi się podobają. Na pewno za "Korzeniami Niebios" przemawiają: niezła fabuła, ciekawy główny bohater, ciężki klimat, oraz te wszystkie "mocne" momenty, które mają na celu sponiewierać czytelnika i zmusić go do myślenia. Polecam powieść Włocha nie tylko fanom Uniwersum, ale też każdemu, kto lubi dobre, inteligentne SF.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wilki Lokiego

Lekka, przyjemna, szybko się czyta. Klimaty nordyckiej mitologii są ciekawe i bardziej oryginalne. Nie czytałam wielu książek w tej tematyce. Symp...

zgłoś błąd zgłoś błąd