Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziadek do orzechów i Król Myszy

Tłumaczenie: Eliza Pieciul-Karmińska
Wydawnictwo: Media Rodzina
7,21 (459 ocen i 33 opinie) Zobacz oceny
10
45
9
42
8
86
7
152
6
82
5
37
4
10
3
3
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Nußknacker und Mausekönig
data wydania
ISBN
9788372785848
liczba stron
120
język
polski
dodała
Marta

Niezwykła opowieść z pogranicza rzeczywistości, snu i fantazji, która zainspirowała Czajkowskiego do skomponowania jednego z najsłynniejszych baletów, to kolejna próba zaprezentowania literackiej klasyki dla młodego czytelnika w nowych szatach. Niniejsze wydanie "Dziadka do orzechów i Króla Myszy" pojawia się w nowym, wiernym przekładzie Elizy Pieciul-Karmińskiej, znanej z wyśmienitego,...

Niezwykła opowieść z pogranicza rzeczywistości, snu i fantazji, która zainspirowała Czajkowskiego do skomponowania jednego z najsłynniejszych baletów, to kolejna próba zaprezentowania literackiej klasyki dla młodego czytelnika w nowych szatach.

Niniejsze wydanie "Dziadka do orzechów i Króla Myszy" pojawia się w nowym, wiernym przekładzie Elizy Pieciul-Karmińskiej, znanej z wyśmienitego, kompletnego tłumaczenia "Baśni dla dzieci i dla domu" braci Grimm.

Tłumaczka oddaje do rąk polskich czytelników taką historię, jaką chciałby opowiedzieć im sam autor. Nieco oniryczne ilustracje Aleksandry Kucharskiej-Cybuch, która dała się już poznać czytelnikom m.in. jako twórczyni szaty graficznej do |Opowieści wigilijnej" doskonale współgrają z atmosferą dzieła.

 

źródło opisu: http://www.mediarodzina.com.pl/prod/115/Dziadek-do...(?)

źródło okładki: http://www.mediarodzina.com.pl/prod/115/Dziadek-do...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1798
kubax84 | 2015-09-08
Na półkach: Przeczytane, Dla dzieci, 2015, E-book
Przeczytana: 08 września 2015

Gdyby mi ktoś przeczytał tę książeczkę, gdy miałem cztery, pięć, czy nawet sześć lat, bez wątpienia stała by się dla mnie pozycją legendarną i regularnie odczytywaną. Niestety, zapoznałem się z tym dziełem dopiero w latach licealnych i myślę sobie, że w pewien sposób moje dzieciństwo na tym ucierpiało. Jest to bowiem baśń w największym tego słowa znaczeniu, istne arcydzieło baśniopisarstwa, adresowane do dzieci i właściwie tylko do dzieci.

Narrator jest tutaj osobą, która wygłasza własne spostrzeżenia i nie raz, nie dwa zwraca się wprost do czytelnika i nigdy nie ma na myśli dorosłego. Taki pomysł wymusił oczywiście prostotę języka, który nawet pomimo dosyć sporego wieku książki (została wydana po raz pierwszy w 1816) jest doskonale zrozumiały, na prawdę - pięć przypisów na całą książkę to przy takim okresie czasu naprawdę nic. Oprócz tego całkiem uprzyjemniającego lekturę szczegółu, w oczy od razu bije świat przedstawiony, a konkretnie - jego cukierkowość. Najpierw jednak, aby szanowni czytelnicy mogli mieć jasność tego, co opisuję, małe przybliżenie fabuły.

Jest wigilia Bożego Narodzenia. W domu pana radcy (człowieka poczciwego i poważnego w mieście) trwają gorączkowe przygotowania do Wieczerzy. Najbardziej oczekującymi mieszkańcami domostwa są jednak oczywiście dzieci: mała Klara i trochę od niej starszy Fred. Dzieciaki liczą na cudowny wieczór wypełniony po brzegi słodyczami i oczywiście zabawkami, z których wyobraźnię najbardziej pobudza obiecane cudo skonstruowane przez ojca Chrzestnego Droselmajera, który co roku wynajdywał dla maluchów kolejne dziwy. Gdy w końcu drzwi do głównego pomieszczenia otwierają się, oczom rodzeństwa ukażą się wszelkie cuda na kiju, jakie tylko można było dostać w cukierniach i sklepach z zabawkami po tej stronie kuli ziemskiej. Mimo całego tego przepychu i wielkiego zamku z całym skomplikowanym mechanizmem i masą żołnierzy i dam dworu poruszających się dzięki niemu po całej budowli - prezent od Ojca Chrzestnego, serce małej Klary zdobywa tytułowy niepozorny, brzydki, acz przesympatyczny z wyglądu Dziadek do Orzechów, niby to zwykła figurka, której jedynym celem jest ładnie wyglądać i łupać twarde skorupy, a jednak autor uczynił go jednym z najważniejszych bohaterów, jest właściwie elementem głównym - wspólnym dla wszystkich wątków, które dziękiniemu przenikają się i uzupełniją, tworząć zgrabną ioryginalną całość. Wracjająć: mamy więc Dziadka i Boże Narodzenie. W noc z 24 na 25 grudnia, gdy z zasady na świecie dzieją się wszelkie dziwy, nasza mała Klara schodzi do salonu, gdzie w oszklonej szafie przechowywane są wszelkie zabawki potomstwa państwa radców. Tam to na oczach oniemiałej ze zdumienia dziewczynki Dziadek do Orzechów wstaje z półki, formuje armię lalkową i rusza na bój z myszami, od których w międzyczasie zaroiło się w całym pomieszczniu.

Po tym niesamowitym wydarzeniu, opisanym z werwą i dokładnością niejednego historyka, całość nabiera rozpędu właściwego tylko baśniom. Pojawiają się trzy płaszczyzny, na których dzieje się historia - realny, baśniowy i fanastyczny, które jak już wspomniałem - przenikają się i wymieniają, aż dochodzi do finału, który jest zakończony iście Diseyowskim zwrotem akcji, które z kolei wieńczy naprawdę bajkowe zakończenie - klasyka, która dała początek klasyce.

Ów świat wykreowany w utworze E.T.A Hoffmana, jak dla mnie mógł posłużyć za inspirację do stworzenia innego, młodszego o 49 lat dzieła - "Alicji w krainie czarów". Oba pomysły są bowiem w gruncie rzeczy podobne: mała dziewczynka przenosi się do czarodziejskiej krainy. Jednak "Dziadek do Orzechów", pomimo wielu elementów przygodowych, takich jak bitwy, czy śmierć niektórych pobocznych bohaterów, jest łagodniejszy w swej wymowie od "Alicji...". Wspomniana cukierkowość objawia się po trochu słownictwem, a po trochu opisywanymi lokacjami. Całe miasta złożone z cukru i cukierków są w tej książce, a bohaterowie poruszają się po nich, narrator zaś towarzyszy im używając bardzo często takich przymiotników jak: słodki, przemiły, prześliczny, cudowny, dobry itp. Ponadto w całej historii pełno jest kryształków, kamieni szlachetnych, pierników, lelek i wszelkiego innego dobra, które tak bardzo lubiły dzieci z pierwszej połowy XIX w., a może nawet i te dzisiejsze też. Można by pomyśleć, że pisarz wykreował swą bajkę, jako plac zabaw pozbawiony wszelkiej brzydoty, która jeżeli już jest, to albo zostaje pokonana (choć nie bez trudu), albo uzdrowiona. Kilka niezbyt urodziwych postaci przewijających się przez karty powieści to albo czarne charaktery, albo dobrzy poczciwcy.

Takim właśnie brzydalem o wielkim sercu, które zjednało mu z kolei serce Klary jest właśnie tytułowy Dziadek, na którego lalkowy świat nie mogę przestać patrzyć z niepokojem, jako że Hoffman znany był również z pisania poczytnych powieści grozy...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jezioro pokus

Pseudo erotyk bo inaczej nie da sie tego nazwać. Pomijając wątek gdzie główny bohater zmaga się z wrogiem z przeszłości (zaskakująco szybko sie z nim...

zgłoś błąd zgłoś błąd