Kości niezgody

Tłumaczenie: Martyna Plisenko
Cykl: Aurora Teagarden (tom 2)
Wydawnictwo: Replika
6,54 (414 ocen i 45 opinii) Zobacz oceny
10
21
9
17
8
50
7
103
6
145
5
54
4
15
3
7
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Bone To Pick
data wydania
ISBN
9788376742014
liczba stron
268
słowa kluczowe
detektyw-amator, zagadka,
język
polski
dodała
tombraiderka009

Dwa wesela – jedno byłego chłopaka – i pogrzeb członkini Prawdziwych Morderstw sprawiają, że przez kilka miesięcy Aurora „Roe” Teagarden ma bardzo dużo na głowie, choć w jej życiu osobistym wydaje się panować zastój. Po pogrzebie Roe niespodziewanie dowiaduje się, że nieboszczka Jane Engle zostawiła jej pokaźny spadek, w tym dom z pewną wyjątkowo niewygodną tajemnicą w środku. Zanim jednak...

Dwa wesela – jedno byłego chłopaka – i pogrzeb członkini Prawdziwych Morderstw sprawiają, że przez kilka miesięcy Aurora „Roe” Teagarden ma bardzo dużo na głowie, choć w jej życiu osobistym wydaje się panować zastój.

Po pogrzebie Roe niespodziewanie dowiaduje się, że nieboszczka Jane Engle zostawiła jej pokaźny spadek, w tym dom z pewną wyjątkowo niewygodną tajemnicą w środku. Zanim jednak zacznie w ogóle przymierzać się do rozwikłania sprawy zagadkowej zbrodni, będzie musiała ustalić, co jest nie tak z domem na Honor Street. A Jane nie zostawiła jej jasnych wskazówek...

Jeżeli do tej pory uważała swoją egzystencję za nudną... cóż, będzie musiała zweryfikować ten pogląd.

 

źródło opisu: http://replika.eu/

źródło okładki: http://replika.eu/

pokaż więcej

Brak materiałów.
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1594
Marta | 2014-03-20
Przeczytana: marzec 2014

Tak jak zapowiedziałam po przeczytaniu “Prawdziwych morderstw”, tak też zrobiłam – sięgnęłam po drugą część przygód Aurory Teagarden, będąc z tego powodu bardzo zadowoloną.

Ja wiem, że ta książka niewiele ma wspólnego z prawdziwym kryminałem. Wiem też, że niewiele w niej nadzwyczaj wyszukanych rozwiązań fabularnych. Cóż jednak poradzę na to, że ta książka zwyczajnie mi się podoba! Charlaine Harris stworzyła postać, którą się pamięta, którą darzy się sympatią, z którą chce się przebywać – mimo jej wszelkich nieraz bardzo absurdalnych zachowań (a może właśnie ze względu na nie?).

Tym razem Aurora została posiadaczką wielkiego spadku. Dom, dużo pieniędzy, a do tego ciężarna kotka oraz… pewien dość kłopotliwy przedmiot, związany z tajemniczym morderstwem. Czyżby jej przyjaciółka, dawna członkini klubu pn. Prawdziwe Morderstwa, Jane, która, notabene, przepisała na nią cały swój majątek, była zamieszana w zabójstwo, o którym jednak nikt nic nie wiedział? Roe ponownie “przemieniła się” w detektywa, chcąc samodzielnie rozwiązać tę jakże frapującą zagadkę (jako miłośniczka prawdziwych morderstw, nawet jeśli tylko tych “na papierze”, nie mogła przecież uczynić inaczej – tym bardziej, że nie chciała zawczasu narażać doskonałej wręcz reputacji zmarłej). Sprawę skomplikowało inne, nieco większe znalezisko, a mianowicie ludzkie kości. Do akcji wkroczyła policja.

Muszę przyznać, że ta część podobała mi się nawet bardziej niż pierwsza. Zdaje się być nieco bardziej spójna, bez nadmiaru niepotrzebnych wątków (choć i tutaj znalazło się miejsce na dwa wesela, jeden pogrzeb, nowe znajomości, randki… – oj dzieje się w tym Lawrenceton, oj dzieje!). Poznajemy wielu nowych bohaterów, mieszkańców miasta, jednak nie na tyle, by ostatecznie któregoś z nich nie uznać za domniemanego zabójcę – tam każdy zdaje się stwarzać jedynie pozory dobrego sąsiada. Nigdy nie wiadomo, co kryje się za drzwiami ich domów… Dzięki temu zakończenie książki jest dość zaskakujące (wszak nie sposób wcześniej odgadnąć motywów zbrodni, nawet jeśli dobrze się trafiło, co do osoby), ale i nieco naiwne, jeśli porównując je do tych z kryminałów z prawdziwego zdarzenia. Lepiej więc nie porównywać, a czerpać jedynie przyjemność z tej lekkiej, jakże odprężającej lektury.

Poza główną, nieraz dość dziwaczną, a przy tym jakże spontaniczną bohaterką, przypadła mi do gustu jej matka – równie dobrze zarysowana, konsekwentnie prowadzona, a przy tym, pomimo wieku Roe (prawie 30 lat), nadal bardzo na nią wpływająca. Bo Roe to taka trochę wyrośnięta nastolatka jak na mój gust – pełna uroku i niegasnącego optymizmu, acz “nieco” nierozważna – dobrze więc, że ma przy sobie kogoś takiego, jak jej matka.

“Kości niezgody” czyta się niezwykle lekko. Język, którym Harris się posłużyła jest prosty i zrozumiały, dzięki czemu żaden czytelnik nie powinien odczuwać znużenia podczas czytania. Lektura na luźne popołudnie, w sam raz na miły relaks. Nie obciąża umysłu, raczej uwalnia go od wszelkich napięć.

Tak jak pisałam w poprzedniej recenzji – idealny “czasoumilacz” – polecam!


http://napieknej.wordpress.com/2014/03/20/kosci-niezgody-charlaine-harris/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Opinie czytelników


O książce:
Przez czas i przestrzeń

Dziecko - Świata Kreator „Przez czas i przestrzeń” to druga powieść wydana przez młode wydawnictwo Kłobook oraz pierwsza (debiutancka) historia autor...

zgłoś błąd zgłoś błąd