Projekt Matka. Niepowieść

Wydawnictwo: Świat Książki
5,62 (237 ocen i 58 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
2
8
24
7
44
6
63
5
42
4
24
3
19
2
8
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788327302915
liczba stron
384
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Para trzydziestolatków prowadzi życie zapracowanych żołnierzy korporacji. Dzielą czas między pracę a przyjemności, do pewnej lipcowej nocy, której kobiecie śni się dziecko. Trzyletnia dziewczynka z fazy REM niespodziewanie się staje nie cierpiącą zwłoki potrzebą. Konieczność dziecka, niemożność poczęcia dziecka, ciąża, która się dzieje w zgoła niespodziewanych kierunkach, wczesne...

Para trzydziestolatków prowadzi życie zapracowanych żołnierzy korporacji. Dzielą czas między pracę a przyjemności, do pewnej lipcowej nocy, której kobiecie śni się dziecko. Trzyletnia dziewczynka z fazy REM
niespodziewanie się staje nie cierpiącą zwłoki potrzebą. Konieczność dziecka, niemożność poczęcia dziecka, ciąża, która się dzieje w zgoła niespodziewanych kierunkach, wczesne macierzyństwo, podwójne macierzyństwo, potrójne macierzyństwo - „Zmierzch (i poranek) Supermatki" jest zapisem (r)ewolucji od bezdzietności do wielodzietności, rejestracją stanów ducha i ciała kobiety, z której
wykluwa się matka. Ze wzrostem liczby dzieci w gospodarstwie rośnie nie tylko zmęczenie narratorki, ale i jej samoświadomość, ewoluuje postrzeganie świata. Monolog bywa oniryczną opowieścią o śródnocnych
epifaniach i mięsistą gawędą o opętańczym biegu między pracą, szkołą, przedszkolem, niemowlęciem, praniem a zakupami. Nie ma supermatek.
Książka jest sfabularyzowaną wersją bloga zimno.blog.pl, wyróżnionego tytułem „Bloga roku 2009".

 

źródło opisu: http://www.swiatksiazki.pl/projekt-matka-malgorzat...(?)

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/projekt-matka-malgorzat...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2515
Kasiek m | 2013-02-13
Przeczytana: 13 lutego 2013

Na zimno o byciu Matką, nie tylko dla Matek, ale także dla – o zgrozo- singielek. Czy ja zadeklarowana przeciwniczka macierzyństwa w moim wydaniu mogłam się nad taką książką nie pochylić? No nie było takiej opcji!! Gdy książkę zobaczyła moja Mama, prawie apopleksji dostała, obawiała się, że oto zaczynam realizować tytułowy projekt. A ja po prostu byłam ciekawa.

Autorka książki, najpierw pisała bloga http://zimno.blog.pl/ później przeniosła się na inną platformę http://zimnoblog.blogspot.com/ . nie słyszałam o żadnym z tych blogów, bo nie interesują mnie raczej blogi macierzyńskie. Wystarczy, że gdy wychodzę do ludzi muszę wysłuchać o cudzych dzieciach, kupkach, ząbkach itp. Gwoli jasności nie uważam dzieci, macierzyństwa za zło wcielone. Po prostu miałam wiele niemiłych epizodów z młodymi matkami, które zalewały mnie biuletynem poświęconym dzieciom, że mam dosyć. Ale to miała być książka dla wszystkich. No to może i dla mnie też. Wprawdzie nie jestem po trzydziestce, ale jak dożyję to kiedyś będę. Nie słyszę zegara biologicznego(ale możliwe, że zapomniałam go nakręcić), ale może kiedyś usłyszę. Dlaczego nie mam oświecić się wcześniej, skoro mam taką możliwość?
Żałuję, że nie wiedziałam, że jest to blog przeniesiony na papier, nie w całości of kors, ale jak wspomniałam nie przepadam za macierzyńskimi blogami. Jestem w mniejszości bo tego rodzaju dzienniki cieszą się ogromną popularnością, więc moje poczucie zawodu, będzie, jak mniemam, wyjątkiem. Nie poradzę nic na to, że jestem wyrodkiem.

Książka jest opisana jako książka dla każdego. Nie zgadzam się, sam język odstraszy sporą cześć populacji. To nie jest język zwykłego Polaka i zwykłej Polki, mam zamiar dać tą niepowieść do przeczytania mojej Mamie i wszystkim innym którzy twierdzą, że za często używam słów niezrozumiałych przez normalną częśc populacji. Autorka zaś gromadzi słowa długie, mądre i obce. Dla oczytanego człowieka – żaden problem, natomiast ja mam wątpliwość czy tak napisana powieść o codziennym życiu jest autentyczna. Miałam okazję oglądać autorkę, bodajże w poniedziałek w Dzień Dobry TVN nie sprawiała wrażenie tak elokwentnej, dlatego autentyczność tej książki maleje mi w oczach.
Autorka drażniła mnie niektórymi zwrotami, hasłami, ale to oczywiście kwestia subiektywna. Rzeczywiście, zgodnie z okładkową obietnicą dostajemy opowieść o macierzyństwie, nie nazwałabym tej opowieści realistyczną w 100% wyżej wspomniałam dlaczego, ale moim zdaniem jest zdecydowanie bliższa realiom niż telewizyjne reklamy, które pokazują macierzyństwo jako cud polany lukrem w kolorze odpowiednim dla płci pacholęcia, a matka jest świetlistą istotą, rodem z tolkienowskiego Rivendell. Małgorzata Łukowiak, potrafi na dziecko krzyknąć, pisze o dzieciach które – o zgrozo i gdzie jest Policja – biją się i szturchają i są spuszczana Ne mgnienie powieki, z oka. Opisuje rzeczywistość, bliższą tej którą zna każdy kto miał do czynienia z małym, żywym, realnym dzieckiem. Nie brak w książce obrazów rozczulających, nie tylko matkę, nie tylko kobietę, ale po prostu każdego człowieka.
Mimo wszystko, to ciekawy zapis bycia Matką. Zresztą nie tylko, trzeba pamiętać, że autorka pisze również o podjęciu decyzji o macierzyństwie, jak również o próbach zajścia w ciąże. Można więc stwierdzić, że to kompleksowe podejście do tematu. Osobiście perypetie ciążowe czytało mi się najciekawiej.

Z tą książką nie umiem napisać, że polecam, ale nie mogę napisać odradzam, według mnie sięgniecie po „Projekt matka” to bardzo indywidualna decyzja, wynikająca z potrzeby serca, ciekawości. Mną kierowała ciekawość i wbrew pozorom nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Mój instynkt macierzyński został skutecznie zdławiony!! A cisza w domu i możliwość wylegiwania się w spokoju na łóżku stały się jeszcze piękniejsze.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Metro 2034

Metro 2034 to drugi tom trylogii Dimitrija Głuchowskiego, jednak z poprzednią częścią ma wspólnego tyle co nic. Z reszta książek łączy ją jedynie to,...

zgłoś błąd zgłoś błąd