Piąta Aleja, piąta rano

Wydawnictwo: Świat Książki
6,87 (349 ocen i 50 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
18
8
53
7
137
6
93
5
26
4
2
3
5
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Fifth Avenue, 5 A.M.: Audrey Hepburn, Breakfast at Tiffany's, and the Dawn of the Modern Woman
data wydania
ISBN
9788377999073
liczba stron
256
język
polski

Błyskotliwa kronika powstawania filmu "Śniadanie u Tiffany'ego" i zarazem obraz Ameryki późnych lat 50. Na kartach książki, w opowieści autora pojawiają się znaczące postacie: pisarz Truman Capote, odtwarzająca główną rolę w filmie Audrey Hepburn, reżyser Blake Edwards, kompozytor Henry Mancini a także drugoplanowo Marylin Monroe, Billy Wilder, Akira Kurosawa. S.Wasson wprowadza nas w epokę...

Błyskotliwa kronika powstawania filmu "Śniadanie u Tiffany'ego" i zarazem obraz Ameryki późnych lat 50. Na kartach książki, w opowieści autora pojawiają się znaczące postacie: pisarz Truman Capote, odtwarzająca główną rolę w filmie Audrey Hepburn, reżyser Blake Edwards, kompozytor Henry Mancini a także drugoplanowo Marylin Monroe, Billy Wilder, Akira Kurosawa. S.Wasson wprowadza nas w epokę końca lat pięćdziesiątych, przed czasami Woodstocku, wolnej miłości i antykoncepcji.

Tę książkę czyta się jak powieść o dawnym Hollywood z jego czarami i mitami!

Pełna porywających, smakowitych szczegółów... Ta książka jest jak dobrze skrojona mała czarna, której Śniadanie u Tiffany'ego przyniosło sławę.
"New York Times"

Potrafi uchwycić spokojną elegancję dawnego Nowego Jorku, jest opowieścią o miłości, manifestem stylu i sposobu na życie.
"New York Magazine"

Sam Wasson jest fantastycznym obserwatorem i gawędziarzem, jeśli chodzi o sprawy towarzyskie… Piąta Aleja jest zarazem melancholijna i błyskotliwa, tak jak opowieść Capote'a o Holly Golightly.
"The New Yorker"

Wasson przenosi czytelnika na plan filmu, przybliża stosunki panujące wśród członków ekipy i narastające między nimi konflikty, jednocześnie rejestrując wpływ Hepburn na modę, na politykę dotyczącą płci i nową
moralność. "Publishers Weekly"

 

źródło opisu: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/katalog-produkto...(?)

źródło okładki: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/katalog-produkto...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1080

„Śniadanie u Tiffany’ego” od kuchni

Audrey Hepburn to jedna z największych ikon kina, ale i popkultury. Kto nie zna wizerunku aktorki ubranej w czarną suknię i sznur pereł, w charakterystycznym koku na głowie, trzymającej w ręce długą cygaretkę? To jednak tak naprawdę nie Audrey, a Holly Golightly, bohaterka „Śniadania u Tiffany’ego”, które jak mało który film można dziś nazwać filmem kultowym. „Śniadanie…” wylansowało Audrey, uczyniło ze skromnej dziewczyny prawdziwą gwiazdę, której plakaty wiszą dziś w sypialniach nastolatek i kobiet na całym świecie. Teraz mają one, jak i wszyscy fani aktorki, możliwość zajrzenia za kulisy powstania jednego z najsłynniejszych filmów w historii.

Mało kto zdaje sobie pewnie sprawę, jak wiele trudności musieli pokonać twórcy „Śniadania…”, by doprowadzić do jego powstania. Powieść Trumana Capote, na podstawie której powstał, budziła kontrowersje, ale dla producentów, Marty Jurowa i Richarda Sheparda, była wymarzonym materiałem na film. Jej główna bohaterka, Holly Golightly, jest dziewczyną lekkich obyczajów, żyjącą z pieniędzy otrzymanych od mężczyzn, którym dotrzymuje towarzystwa. Już samo jej nazwisko przekazuje istotę jej egzystencji – Holly wędrowała (go) od mężczyzny do mężczyzny i z miejsca na miejsce, zgoła beztrosko (lightly). A przy tym była ekstrawagancka i niezależna. Jak by tego było mało, narratorem książki był gej – swoiste alter ego homoseksualnego Capote. Przenieść na ekran taką powieść, w czasach gdy na straży filmowej moralności stał ultrakonserwatywny...

Audrey Hepburn to jedna z największych ikon kina, ale i popkultury. Kto nie zna wizerunku aktorki ubranej w czarną suknię i sznur pereł, w charakterystycznym koku na głowie, trzymającej w ręce długą cygaretkę? To jednak tak naprawdę nie Audrey, a Holly Golightly, bohaterka „Śniadania u Tiffany’ego”, które jak mało który film można dziś nazwać filmem kultowym. „Śniadanie…” wylansowało Audrey, uczyniło ze skromnej dziewczyny prawdziwą gwiazdę, której plakaty wiszą dziś w sypialniach nastolatek i kobiet na całym świecie. Teraz mają one, jak i wszyscy fani aktorki, możliwość zajrzenia za kulisy powstania jednego z najsłynniejszych filmów w historii.

Mało kto zdaje sobie pewnie sprawę, jak wiele trudności musieli pokonać twórcy „Śniadania…”, by doprowadzić do jego powstania. Powieść Trumana Capote, na podstawie której powstał, budziła kontrowersje, ale dla producentów, Marty Jurowa i Richarda Sheparda, była wymarzonym materiałem na film. Jej główna bohaterka, Holly Golightly, jest dziewczyną lekkich obyczajów, żyjącą z pieniędzy otrzymanych od mężczyzn, którym dotrzymuje towarzystwa. Już samo jej nazwisko przekazuje istotę jej egzystencji – Holly wędrowała (go) od mężczyzny do mężczyzny i z miejsca na miejsce, zgoła beztrosko (lightly). A przy tym była ekstrawagancka i niezależna. Jak by tego było mało, narratorem książki był gej – swoiste alter ego homoseksualnego Capote. Przenieść na ekran taką powieść, w czasach gdy na straży filmowej moralności stał ultrakonserwatywny organ zwany Production Code Administration (PCA), działający według osławionego Kodeksu Haysa, wydawało się rzeczą niemożliwą. Jak nakręcić film o seksie, nie pokazując seksu na ekranie? Udało się głównie dzięki zmianom w scenariusz oraz zaangażowaniu odpowiedniej aktorki do roli Holly. Scenarzysta George Axelrod zamienił twardo stąpającą po ziemi bohaterkę w zwariowaną marzycielkę, której urok całkowicie pozwalał zapomnieć, jakim zajęciem się para. Transformacja bezimiennego narratora w postać heteroseksualnego Paula pomogła przeistoczyć historię w zupełnie poprawną moralnie komedię romantyczną. Angaż do głównej roli nie bez powodu przypadł Hepburn. Aktorka kojarzona była z rolami słodkich, niewinnych dziewcząt – księżniczki Anny z „Rzymskich wakacji” i tytułowej „Sabriny”. Widzowie ją lubili, a kobiety chciały być takie jak ona czy raczej jej bohaterki – nowoczesne i niezależne. Hepburn nie była produktem, jak wiele gwiazd filmowych tamtych czasów, była autentyczna. Jednocześnie, nie uważano jej za aktorkę zmysłową, emanującą seksem, jak choćby Marilyn Monroe (za której angażem opowiadał się Capote). A Holly miała być właśnie zwykłą, przeciętnie wyglądającą dziewczyną, wywodzącą się z biednego domu, która miała być dowodem tego, że „urok i blask jest dostępny dla każdego”. Sama Audrey, której zależało na dobrym wizerunku, nie garnęła się do zagrania „dziwki”, jak miała powiedzieć. Zgodziła się, gdyż producenci przekonali ją, że film będzie się koncentrować nie na tym, że Holly jest prostytutką, lecz na tym, że udało jej się urzeczywistnić swoje marzenia. Ponadto, na prośbę aktorki, pewne wzmianki w scenariuszu dotyczące zachowania Holly zostały złagodzone.

Mając już właściwą aktorkę i mocno ocenzurowany scenariusz, ekipa zabrała się za produkcję filmu. „Śniadanie u Tiffany’ego” kręcone było na przestrzeni kilkudziesięciu dni między 2 października, a 11 listopada 1960 roku. Sam Wasson zabiera nas za kulisy najciekawszych scen i zdradza sekrety ich powstawania. W scenie otwierającej film, Holly podchodzi do witryny sklepu Tiffany jedząc drożdżówkę. Okazuje się, że prywatnie Audrey Hepburn nie cierpiała drożdżówek i bardzo nalegała, aby zamienić ją na lody w rożku. A czy wiedzieliście, że słynna suknia, w której widzimy Holly w tej scenie była tak obcisła, że aktorka nie byłaby w stanie wykonać w niej najmniejszego ruchu? W związku z tym, kiedy Holly odchodzi od wystawy ma już na sobie zupełnie inną suknię, bardziej „mobilną”, z rozcięciem z boku, dzięki któremu Audrey mogła się normalnie poruszać. Niewiarygodne jest też, że scena przyjęcia wydanego przez Holly w jej mieszkaniu, aby wypadła wiarygodnie została nakręcona w samym środku prawdziwej imprezy. Reżyser w ciągu siedmiu dni zużył ponad sto czterdzieści galonów herbaty i piwa imbirowego, sześćdziesiąt paczek papierosów, zakupił mnóstwo zimnych przekąsek, dipów i kanapek, a do tego wydał dwadzieścia tysięcy dolarów na pozostałe koszty produkcji, co czyni z trwającej trzynaście minut sceny, jedną z najdroższych scen zabawy towarzyskiej w historii kina. Podobnych ciekawostek jest w książce Wassona znacznie więcej. Opis stosunków panujących w ekipie (nie zawsze najlepszych), spory o obsadę, piosenkę „Moon River”, którą śpiewa Holly, stosunek Audrey do granej postaci, pomysł na kostiumy Holly i ocena filmu przez Trumana Capote to tylko część wątków, które jeszcze porusza. Autor uświadamia nam, że to, co oglądamy na ekranie to perfekcyjnie wypracowana iluzja, a jednocześnie nie odziera filmu z jego magii.

W swoich gawędziarskich w tonie i nie pozbawionych humoru rozważaniach, Wasson cofa się jednak znacznie dalej niż tylko do czasów powstawania filmu. Sięga aż do roku 1951 i początków wielkiej filmowej kariery Audrey Hepburn. Obserwujemy więc najpierw, jaką drogę musiała przebyć aktorka i pozostali twórcy „Śniadania…”, by trafić do pracy przy tym filmie. Ponadto autor w interesujący sposób portretuje Amerykę lat 50. i 60., przybliżając ówcześnie panujące obyczaje, sytuację kobiet i podejście do seksualności, a także obrazując zasady funkcjonowania Hollywoodu.

Pomysł, na który wpadł Sam Wasson okazał się zaiste genialny - zagłębić się w źródła dające obraz tego, jak wyglądała praca na planie filmu Blake’a Edwardsa i na ich podstawie odtworzyć proces jego powstawania. Praca nad książką musiała być długa i żmudna, ale efekt jest tego wart. Książka poparta jest cytatami z artykułów, biografii i innych źródeł, a jednak czyta się ją jak prawdziwą powieść. Powieść, która spodoba się przede wszystkim fanom „Śniadania u Tiffany’ego” i oczywiście Audrey Hepburn. To prawdziwy rarytas, który warto mieć na półce. A po lekturze ma się ochotę tylko na jedno - obejrzeć „Śniadanie…” po raz enty.

Malwina Sławińska

Wszystkie cytaty za: S. Wasson „Piąta Aleja, piąta rano”, przeł. A. Lipska – Nakoniecznik, Świat Książki, Warszawa 2012.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (50)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1017
alfi78 | 2019-09-22
Przeczytana: wrzesień 2019

,,Piąta Aleja, piąta rano" jest historią o powstawaniu filmu ,,Śniadanie u Tiffany`ego" oraz o jego twórcach i odtwórcach ról. Tytuł nawiązuje do miejsca i czasu nakręcenia chyba najsłynniejszej sceny filmu w której główna bohaterka Holly je drożdżówkę (śniadanie) przy wystawie jubilera Tiffany na 5th Avenue w Nowym Jorku. Książka jest tym samym krótką biografią Audrey Hepburn w której pojawiają się również m.in. pisarz Truman Capote, Marilyn Monroe i Billy Wilder. Mamy więc bardzo dobrze opisany obraz przemysłu filmowego lat 50, który wciąga od pierwszych stron książki.

książek: 93
MariuszMC | 2019-07-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2016 rok

Kulisy powstawania jednego z najbardziej rozpoznawalnych filmów tamtego czasu "Śniadanie u Tiffany'ego". Trochę z pozycji fanów Audrey Hepburn, ale nie tylko dla niej. I kto by pomyślał, że George Peppard znany w latach 80. jako sympatyczny lider serialowej Drużyny A był takim chamem wobec kobiet...

książek: 610
Czyżyk | 2019-03-29
Na półkach: Przeczytane, Biografie, 2019
Przeczytana: 27 marca 2019

"Piąta Aleja, piąta rano" to książka o "Śniadaniu u Tiffany'ego" i ludziach, którzy sprawili, że film ten wstrząsnął Ameryką. Przede wszystkim poznajemy Trumana Capote'a, autora powieści, człowieka nieszczęśliwego, tęskniącego za miłością i domem, którego nie miał, za matką, której nigdy nie było, a którą udało mu się zatrzymać, czyniąc ją bohaterką "Śniadania u Tiffany'ego".
Stajemy się świadkami pierwszego spotkania legendarnej skandalistki Colette z Audrey Hepburn i jej fascynacji tą pozornie zwyczajną kobietą, w której trudno byłoby doszukać się zmysłowości, a jednak skradła serca milionów ludzi na całym świecie, miała bowiem "wewnętrzny wdzięk, który z miejsca czynił jej prezencję zmysłową". Znajdujemy też tutaj szczegółowo opisany twórczy proces powstawania filmu "Sabrina" z Humphrey'em Bogartem i Audrey Hepburn oraz pracę Georga Axelroda nad scenariuszem do "Śniadania..." i próbę wyprowadzenia w pole PCA, czyli, krótko mówiąc, cenzury. Czytając te fragmenty, mimowolnie się...

książek: 1364
Moniss | 2019-02-21
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, 2013

Pozycja obowiązkowa dla każdego wielbiciela "Śniadania u Tiffanyego" jak i późnych lat 50-tych. Książka typu "od kuchni" znakomicie portretuje czasy retro, kiedy kręcenie filmów nie było aż tak proste jak dziś, głównie za sprawą (nie)słynnego Kodeksu Haysa. Przepadłam już od pierwszych stron, bardzo przyjemna, ciekawa i wciągająca lektura, aż chce się więcej.

książek: 721
agata | 2019-02-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 16 lutego 2015

Polecam szczególnie miłośnikom "Śniadania u Tiffany'ego".

książek: 639
dzikadzikuska | 2018-08-09
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Po przeczytaniu tej książki zdecydowanie zmienia się spojrzenie na film, jak i poszerza się światopogląd. Dzięki tej książce bardziej zagłębiłam się w lata 50. i 60., w modę, kulturę i sztukę.
Bardzo szczegółowo opisane historie sprawiają, że film staje się jeszcze bardziej magiczny, idealny storytelling.

książek: 248
Ania | 2018-01-07
Na półkach: Przeczytane

mozna poczuc klimacik

książek: 1823
Evia | 2017-12-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: grudzień 2017

Średnio zajmująca,ale warto o ile ktoś się orientuje w " sławnych" hollywoodzkich nazwiskach...;)

książek: 229
aggie | 2016-10-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 października 2016

Truman Capote sprzedał prawa do ekranizacji „Śniadanie Tiffany'ego” za 65 tys dolarów i pluł sobie potem w brodę. Nie ze względu na marną kasę, ale dlatego, że powstały film był daleki od jego wyobrażeń. Capote nie pochwalał wyboru Hepburn, bo w roli Holly widział Marilyn Monroe. Nie pochwalał romantycznego i ckliwego zakończenia, a po premierze przyznał się bez ogródek do torsji jakie miał na widok tej komedii. Chciał gorzkości swojej celulozowej historii, nie słodkiej walentynki.

całość: http://ksiazkisaniebezpieczne.blogspot.com/2016/10/jak-audrey-hepburn-i-maa-czarna.html

książek: 1090
Mollinka_90 | 2016-07-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2015 rok

Niezapomniana i wyjątkowa Audrey Hepburn - ikona stylu i klasy, choć stworzyła wiele kreacji aktorskich, przeszła do historii kina jako Holly Golightly - bohaterka "Śniadania u Tiffany'ego".
Filmowa adaptacja książki Trumana Capote'a odbiega od literackiego pierwowzoru. Aby przekonać się, dlaczego tak się stało, jaki był zamysł reżysera i producentów filmu i jak zareagował na film sam pisarz, warto sięgnąć po książkę Sama Wassona.
"Piąta Aleja piąta rano" to zakulisowa historia powstawania jednego z najpopularniejszych filmów w historii Hollywood. Tytułem nawiązuje oczywiście do sceny otwierającej "Śniadanie u Tiffany'ego", kręconej na nowojorskiej Piątej Alei o piątej rano.
Lektura jest ciekawa pod wieloma względami; nie tylko barwnie opisuje anegdoty z planu, ale również daje obraz Fabryki Snów lat 60., wspaniały klimat planów filmowych tamtych czasów, tworzenia kostiumów dla aktorów przez najwybitniejszych projektantów mody. Dziś tak nie kręci się nawet najbardziej kasowych...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd