Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Śniadanie mistrzów

Tłumaczenie: Lech Jęczmyk
Wydawnictwo: Albatros
7,39 (2214 ocen i 103 opinie) Zobacz oceny
10
178
9
394
8
467
7
654
6
290
5
138
4
38
3
36
2
12
1
7
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Breakfast of Champions
data wydania
ISBN
978-83-7659-924-3
liczba stron
280
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Oceansoul

Inne wydania

Podstarzały, osamotniony i sfrustrowany pisarz science-fiction Kilgore Trout (alter ego Vonneguta) otrzymuje zaproszenie na festiwal sztuki w Midland City i rusza w drogę. Podróżuje autostopem, bo w Nowym Jorku został napadnięty i okradziony. Trout zarabia na życie jako instalator żaluzji okiennych, o jego twórczości nikt nie słyszał, pomimo że napisał ponad sto powieści i dwa tysiące...

Podstarzały, osamotniony i sfrustrowany pisarz science-fiction Kilgore Trout (alter ego Vonneguta) otrzymuje zaproszenie na festiwal sztuki w Midland City i rusza w drogę. Podróżuje autostopem, bo w Nowym Jorku został napadnięty i okradziony. Trout zarabia na życie jako instalator żaluzji okiennych, o jego twórczości nikt nie słyszał, pomimo że napisał ponad sto powieści i dwa tysiące opowiadań. Jego utwory, które wysyła do wydawców w jednym egzemplarzu, są używane jako wypełniacz objętości pornograficznych pisemek. W tym samym czasie dealer samochodowy, najbogatszy człowiek w Midland City, wdowiec Dwayne Hoover zaczyna popadać w obłęd, czego nie zauważa nikt z jego otoczenia, nawet kochanka. Spotkanie Trouta z Hooverem prowadzi do pogłębienia się choroby psychicznej tego drugiego. Hoover zaczyna wierzyć, że wszyscy na Ziemi są robotami – oczywiście poza nim samym. Ostatecznie pierwszy zdobywa sławę jako wielki uczony, pionier w dziedzinie zdrowia psychicznego, a drugi ląduje w domu wariatów.

Śniadanie mistrzów to jedna z najsłynniejszych powieści Vonneguta, zarazem książka najbardziej antyamerykańska w całej jego twórczości.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,969,230...(?)

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,969,230...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (4996)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 231
Lei_Libros | 2013-12-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 grudnia 2013

„Czasem, żeby zachować zdrowy rozsądek, popada się w obłęd...” – owa mądrość jawi się na okładce wydania „Śniadania mistrzów”, które trafiło w me czytelnicze ręce. Zapowiada się zatem filozoficznie.

Utwór Kurta Vonneguta podobny jest całkiem do niczego, co wcześniej miałam szczęście tudzież nieszczęście czytać. Literackiej inności czytelnik doświadcza w głównej mierze naocznie - krótkie, punktowane akapity mnogo przetykane wcale-nie-metaforycznymi szkicami, to nieszablonowa forma, w jaką autor ubrał swe przemyślenia. A treść okazuje się równie nietuzinkowa. Oto pod pretekstem opowieści o ekscentrycznym (hmm...mało powiedziane...) pisarzu science-fiction i dosyć przypadkowym odbiorcy jego twórczości – majętnym sprzedawcy ponitaków, zdradzającym pierwsze oznaki zbzikowania, Vonnegut ewokuje pastisz na amerykańską community i political correctness spod znaku gwiaździstego sztandaru. Czytelnikowi zostaje podarowany obraz zepsutego świata i felernego człowieka – prześmiewczo, bez...

książek: 76
michuk | 2010-02-27
Na półkach: Przeczytane

Najlepszy Vonnegut, genialnie prowadzona narracja, cholernie oryginalny styl, niesamowicie trafna satyra na amerykańskie społeczeństwo, ale też opowieść o niedostosowaniu, o tym czym jest właściwie sztuka, co robić jak żyć :) - po prostu uczta mentalna, a jednocześnie genialny humor. Jeden z moich faworytów wszech czasów.

książek: 692
Marcin | 2017-06-17
Na półkach: Przeczytane

Wbrew wielu opiniom o tej książce nie znalazłem w niej niczego zabawnego. To raczej głęboko pesymistyczny obraz współczesnej Ameryki, z której od kilku dziesięcioleci blisko i do naszej części świata. Tytułowe "Śniadanie mistrzów" to dość pomysłowa nazwa płatków śniadaniowych, a zarazem błyskotliwy zamysł autora, bo przecież w książce właśnie o to chodzi, że życie bywa (czy może J E S T) tak trywialne i nic nieznaczące jak ten znakomity skądinąd tytuł. Nie byłoby to jeszcze takie złe, gdyby nie to, że człowiek zabija się w tej trywialności każdego dnia i doprawdy wiele znaków wskazuje na to, że jej zwieńczeniem może być obłęd. Rzeczowość narracji (wzbogacona celowo miernymi ilustracjami) budzi w nas poczucie, że cierpienie nie ma sensu, jest zaledwie jakimś rodzajem reakcji, którą można co najwyżej zmierzyć i zbadać dla celów marketingowych. Taka zdaje się w istocie swej być Ameryka, taki jest chyba cały współczesny świat... Jeśli cokolwiek może tutaj pełnić rolę morału (wysoce...

książek: 752
lajt | 2010-09-08

Brak pokory wobec "świętości", Vonnegut bezlitośnie obnaża nadętą kulturę Ameryki, dla mnie prześmieszny fragment odnośnie pompatycznego podejścia do flagi tegoż narodu, ale na miejscu Ameryki, można postawić każdy inny kraj.
Człowiek u Vonneguta, to maszyna napędzana chemią.
Dobrze jest czasem stanąć obok i popatrzeć na świat, zdejmując różowe okulary.

książek: 1522
Wojciech Gołębiewski | 2014-02-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 19 lutego 2014

C, tylko C /a może aż C/ to SAMOOCENA Vonneguta tej NIEUDANEJ książki, opublikowanej w Polsce pt „Śniadanie mistrzów, czyli żegnaj, czarny poniedziałku” /w orig.: „Breakfast of Champions”/, przeto dziwię się tej niczym nieuzasadnionej idolatrii polskich czytelników, wyrażanej dużą ilością gwiazdek. Przeczytałem ją jednym tchem, a przed przyśnięciem chroniła mnie złość na autora budzącego mnie coraz bardziej imponujacymi rozmiarami PENISA. To po kilku razach przestało być zabawne, aż w końcu zakrawało na patologię.

Wracając do samooceny, Vonnegut przyznał sobie A+ za „Slaughterhouse-Five” /”Rzeżnię nr 5”/ i „Cat’s Craddle”; notę A - za cztery książki; notę B za dwie, jak i za dwie - C /obok omawianej, - „Palm Sunday”/ oraz D /za „Slapstick” i „Happy Birthday, Wanda”/.

„NOBLESSE OBLIGE”, dlatego też UZNANY PISARZ za swoje wpadki winien być ukarany /podobnie ...

książek: 347
Nitager | 2017-01-17
Na półkach: Przeczytane

Nareszcie!
Już od dawna zastanawiam się, co takiego jest w twórczości Vonneguta, że uznawany jest za pisarza wybitnego. Przeczytałem wiele jego książek i w większości były to kompletne bzdury. Facet wyciągał sobie spomiędzy pośladów jakieś nieziemskie, zupełnie oderwane od świata zjawisko, a potem miał radochę, że ludzkość nie umie sobie z nim poradzić.

Aż wreszcie sięgnąłem po „Śniadanie mistrzów” – właściwie tylko po to, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że nie odbieram tej samej częstotliwości co Autor. A ten znowu zrobił mi psikusa. Bo okazało się, że akurat ta powieść jest świetna. Czyżby dlatego, że pisana jest tak, jakby pisarz zwracał się do idioty? Tego mi było trzeba, żeby książka mi się spodobała? No, dzięki, panie Autorze! Samoocena spadła mi tak, że już nawet karaluchom ustępuję z drogi...

A napisana jest z czarnym humorem, który tym razem dostrzegłem i ja. Trudno go nie dostrzec, skoro co kilka akapitów widnieje rysunek, pokazujący, o czym opowiada treść.
Po raz...

książek: 227
Marta | 2015-06-11
Na półkach: Przeczytane

Są pisarze i pisarze ci rewelacyjni mogą opisać proces mycia zębów w tak fascynujący sposób, że umieramy ze śmiechu, ze strachu lub po przeczytaniu następuje moment zadumy, Kurt jest właśnie tego typu pisarzem. Powieść czyta się jednym tchem. Wprowadzenie motywu rysunków objaśniających nam głupolom jak wygląda dany przedmiot jest pomysłem wręcz genialnym i w sumie spotkałam się z tego typu zabiegiem tylko w książce Niziurskiego. Nie jest to moja ulubiona powieść tego autora ale trzeba docenić pomysł, konstrukcję i fantazję.

książek: 2195
jatymyoni | 2014-09-14
Przeczytana: wrzesień 2014

Autorsam pisze, że książka jest prezentem dla samego siebiei, chce sią zachować dziecinnie i obrażać wszystko co ma jakąkolwiek wartość i wszystkich. Przez cała ksiązkę obraża, niestety jest to dość płytkie i stereotypowe. Właściwie cała książka jest zbiorem stereotypów amerykańskich i jest po prostu nudna, nudna ,nudna. Pod koniec pisze:"że nie ma nic świętego we mnie ani w żadnej ludzkiej istocie, że wszyscy jesteśmy maszynami" Prawdą jest że uznaje iż nie ma nic świętego i jego czytelnicy są maszynami, bez uczuć. Natomiast autor wchodząc w tą książkę, jako uczestnik akcji kreuje siebie jako jedynego człowieka czującego, a wręcz staje się wszechmocny, gdyż od niego zależy los bohaterów, co wciąż podkreśla. Załosne.

książek: 552
Goldfinch Baby | 2010-05-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 maja 2010

Tej książki się nie czyta. Ją się pochłania! Przepływa się przez nią Jak przez Ocean Dobrego smaku. I sarkastycznego humoru. Daje satysfakcję. Z każdą stroną chcemy więcej, i więcej, sami nie wiemy kiedy na naszych ustach gości sarkastyczny uśmiech.. Łatwa, miła, przyjemna. W sam raz na trzy gwiazdki...

książek: 353
Animi | 2013-09-02
Na półkach: Przeczytane, Wypożyczone, 2013
Przeczytana: 02 września 2013

Ciężko mi cokolwiek ocenić.

Zacznę od tego, że to książka o wszystkim - nie da się wskazać dokładnie każdego wątku, określić fabuły. To tworzy niemały, acz specyficzny bałagan, jeśli mogę to tak określić.
Rysunki także stanowią coś nietypowego, choć autor poświęcał im, mam wrażenie, nieco zbyt dużo uwagi, a żeby nie irytowały niektórych czytelników przede wszystkim powinny być umieszczone obok tekstu, do którego się odnoszą, bez niepotrzebnego: "To wygląda tak:" za każdym razem.
Uznaję jednak powieść za dobrą, nie mając pojęcia, czy oceniam właściwie, bo to dla mnie coś zupełnie nowego i innego. Może i dobrze, przynajmniej nie zginie w pamięci pośród tylu pozostałych.
Co najbardziej doceniłam? Chyba swobodę autora, jego podejście do tworzonych przez siebie samego powieści i bohaterów, których od początku do końca uznaje za wymyślonych przez siebie i nieświadomych tego, że wcale nie istnieją.
Wyróżniam również "Teraz można to ujawnić" napisaną przez jedną z postaci, choćby za...

zobacz kolejne z 4986 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Literacki Horoskop LC – Książkowa Waga

Przyszła jesień i przyniosła kolejne przetasowania. Również te gwiezdne. Swoje zodiakalne panowanie rozpoczyna teraz Waga. Jakimi pisarzami są osoby urodzone pod znakiem Wagi, a jakimi czytelnikami? Książki prawdę powiedzą. Zachęcamy do czytania charakterystyki i naszych wróżb na ten tydzień.


więcej
Lody o smaku książek

A może książki o smaku lodów? Lody i książki – czy to połączenie może skończyć się dobrze? Tak, pod warunkiem że cały proces (topnienia) pozostaje pod naszą ścisłą kontrolą. Zobaczcie, jakich eksperymentów próbują twórcy konta na instagramie Ice Cream Books.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd