Spustoszenie. Nieopowiedziana historia katastrofy i dyktatury wojskowej w Birmie

Tłumaczenie: Agnieszka Nowakowska
Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
6,98 (147 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
12
8
34
7
47
6
36
5
13
4
0
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Everything is Broken: The Untold Story of Disaster Under Burma's Military Regime
data wydania
ISBN
9788375365252
liczba stron
248
kategoria
literatura faktu
język
polski

W cyklonie Nargis poniosło śmierć około stu czterdziestu tysięcy osób, kolejne tysiące uznano za zaginione, 2,4 miliona ludzi pozostało bez dachu nad głową. Ci, którzy przetrwali, odbudowują dzisiaj życie, stracili przecież nie tylko dobytek, często zdrowie, ale przede wszystkim bliskich. Mimo tak tragicznego bilansu klęski żywiołowej wydaje się, że wydarzenie to było przełomowe dla...

W cyklonie Nargis poniosło śmierć około stu czterdziestu tysięcy osób, kolejne tysiące uznano za zaginione, 2,4 miliona ludzi pozostało bez dachu nad głową. Ci, którzy przetrwali, odbudowują dzisiaj życie, stracili przecież nie tylko dobytek, często zdrowie, ale przede wszystkim bliskich. Mimo tak tragicznego bilansu klęski żywiołowej wydaje się, że wydarzenie to było przełomowe dla Birmy...

Książka Emmy Larkin nie tylko dokumentuje niedawne wydarzenia w Birmie, ale też stanowi przystępne wprowadzenie w jej historię, religię i kulturę. To wszystko czyni Spustoszenie ważną pozycją na polskim rynku wydawniczym, na którym publikacji o Birmie jest dotąd stosunkowo niewiele.

W 2012 roku książka została nominowana do Nagrody Dziennikarskiej im. Helen Bernstein przyznawanej przez Nowojorską Bibliotekę Publiczną.

 

źródło opisu: Czarne, 2013

źródło okładki: http://czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
mantra książek: 2410

Reżimowy cyklon

W 2008 roku w Birmie, w wyniku uderzenia cyklonu Nargis zginęło 138 000 osób, ponad 30 000 zostało uznanych za zaginione. Ponad dwa miliony ludzi straciło dach nad głową, utraciło bliskich, sąsiadów, czy całe wioski, w których się wychowali. Ponieważ w tym czasie, od ponad 40 lat kraj był rządzony przez wojskową juntę, kontrolującą media i życie mieszkańców – pomoc, którą otrzymali poszkodowani była zupełnie nieadekwatna do ich potrzeb. Choć międzynarodowe organizacje pomocowe były gotowe udzielić natychmiastowego wsparcia, nie zostały wpuszczone do kraju lub ich działania było mocno ograniczone. W wyniku tych decyzji do wielu poszkodowanych pomoc po prostu nie dotarła. Stanowisko junty w tej sprawie zmieniło się dopiero po kilku tygodniach, a wtedy dla wielu było już za późno. Książka przepełniona jest scenami z okresu po cyklonie, które pokazują, jak władze „pomagały” ofiarom kataklizmu:

Wkrótce po cyklonie ocaleńców (…) zabrały łodzie wysłane na ratunek przez prywatnych właścicieli bądź władze Bogalay. Chociaż Bogalay też bardzo poważnie ucierpiało w kataklizmie, fala powodziowa była tam niższa i solidniejsze murowane budynki przetrwały. W mieście ocalali z tej wsi schronili się na terenie klasztoru, gdzie dla ludzi pozbawionych dachu nad głową, których było tysiące, mnisi postawili duże namioty. Mieszkańcy Rangunu zaopatrywali ich w żywność i koce. Pili wodę z plastikowych butelek dostarczonych przez Czerwony Krzyż i inne organizacje humanitarne, o istnieniu których...

W 2008 roku w Birmie, w wyniku uderzenia cyklonu Nargis zginęło 138 000 osób, ponad 30 000 zostało uznanych za zaginione. Ponad dwa miliony ludzi straciło dach nad głową, utraciło bliskich, sąsiadów, czy całe wioski, w których się wychowali. Ponieważ w tym czasie, od ponad 40 lat kraj był rządzony przez wojskową juntę, kontrolującą media i życie mieszkańców – pomoc, którą otrzymali poszkodowani była zupełnie nieadekwatna do ich potrzeb. Choć międzynarodowe organizacje pomocowe były gotowe udzielić natychmiastowego wsparcia, nie zostały wpuszczone do kraju lub ich działania było mocno ograniczone. W wyniku tych decyzji do wielu poszkodowanych pomoc po prostu nie dotarła. Stanowisko junty w tej sprawie zmieniło się dopiero po kilku tygodniach, a wtedy dla wielu było już za późno. Książka przepełniona jest scenami z okresu po cyklonie, które pokazują, jak władze „pomagały” ofiarom kataklizmu:

Wkrótce po cyklonie ocaleńców (…) zabrały łodzie wysłane na ratunek przez prywatnych właścicieli bądź władze Bogalay. Chociaż Bogalay też bardzo poważnie ucierpiało w kataklizmie, fala powodziowa była tam niższa i solidniejsze murowane budynki przetrwały. W mieście ocalali z tej wsi schronili się na terenie klasztoru, gdzie dla ludzi pozbawionych dachu nad głową, których było tysiące, mnisi postawili duże namioty. Mieszkańcy Rangunu zaopatrywali ich w żywność i koce. Pili wodę z plastikowych butelek dostarczonych przez Czerwony Krzyż i inne organizacje humanitarne, o istnieniu których nigdy wcześniej nie słyszeli. (…) Lekarz i dwie pielęgniarki zszywali im rany i składali połamane kończyny.

Ale po dwóch tygodniach do klasztoru przyszli przedstawiciele władz miejskich i oznajmili wieśniakom, że mają wracać do siebie. Przed wyjazdem każdy dostał (…) płachtę brezentu, pięciokilowy worek ryżu, paczkę sucharów, cztery opakowania makaronu i butelkę wody pitnej. Tak zaopatrzonych zapakowano ich na łódź i odwieziono z powrotem do wioski. Albo mówiąc ściślej, tam, gdzie kiedyś była ich wieś.

Emma Larkin skupia się na relacjach ludzi, krążących plotkach i teoretyzuje, jak rządzący mogliby usprawiedliwiać swoje postępowanie. Oprócz opisu okoliczności cyklonu, wspomina też o proteście mnichów buddyjskich wobec władz i jego konsekwencjach. Jak wiadomo, również te protesty władze praktycznie zmiażdżyły:

(…) trudno było się pogodzić z tym, że wartości i racja moralna to za mało, gdy przeciwnik ma karabiny i nie zawaha się przed użyciem siły.

Poruszyły mnie opisy decyzji rządzących które pokierowane były obliczeniami astrologów - przeniesienie stolicy czy wysiew rośliny, która miała pokonać czar przywódczyni opozycji - Aung San Suu Kyi, bo miała podobną nazwę lub bezmyślne niszczenie zabytków Rangunu przez socjalistyczną odbudowę - jak w fundamencie był kwadrat budowano jedną wersję, jak koło – drugą.

Choć to niewiarygodne, Birma z tej książki powoli przestaje istnieć. Powoli, powolutku do władzy doszła opozycja i nadeszły zmiany. Kraj czeka jeszcze długa droga, więc wybierając się do kraju warto poznać jego historię i rzeczywistość w jakiej żyli Birmańczycy do całkiem niedawna.  

Anna Kaczmarczyk

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (590)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1749
joan_stark | 2016-06-04
Przeczytana: 03 czerwca 2016

To jest jeden z tych reportaży, po których przeczytaniu nie możesz się otrząsnąć - niesprawiedliwość, cierpienie aż wylewa się z kart tej książki, aż ciężko się podnieść i przestać o tym myśleć. Birma to kolejny kraj niszczony przez autorytarne rządy, gdzie wojskowi tworzą wokół siebie zupełnie inną rzeczywistość, nie biorąc pod uwagę zwykłych obywateli, żyjących w nędzy. Opisana tragedia cyklonu Nargis dodatkowo potęguje oburzenie - władze, które nie chciały wpuścić do kraju pomocy humanitarnej, niejako powodując śmierć tysięcy ludzi! Wprost niewyobrażalne... a jednak świat, jak wiele razy wcześniej, przeszedł nad tą tragedią do porządku dziennego. Jak możemy w dalszym ciągu patrzeć sobie w oczy, wiedząc, że im nie pomogliśmy...?

książek: 335
Łukasz | 2013-07-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Reportażem "Larkin" jestem niestety rozczarowany... brakuje mi w nim szczegółów i faktów związanych z życiem rządzącej junty. Jest masa mitów a to sprawia, że książka staje się niestety pozycją banalną. Oczywiście w książce poruszane są kwestie trudne a sama autorka konfrontuje się z wyjątkowo trudnym tematem kraju, który jest jednym z najbardziej zamkniętych krajów świata jednak wiedza autorki mimo wszystko wydaje się być niewystarczająca a sama pozycja mocno rozczarowująca.

książek: 26
Kostkapani | 2017-06-19
Na półkach: Przeczytane, Średnie

2 maja 2008 r. cyklon Nargis uderzył w wybrzeże Birmy. Życie straciło ponad 138 tys. ludzi. Ofiary utraciły wszystko - nie tylko bliskich, ale i cały dobytek, a także dotychczasowy świat. Ich życie na zawsze się zmieniło. Poddani wielogodzinnej próbie widzieli tak wiele cierpienia i zgrozy, że zakorzeniły się one w ich duszach na zawsze.
Książka nie epatuje makabrycznymi opisami, ale w delikatny i przejmujący sposób oddaje tragedię tych ludzi. Tragedię tym większą, że pozostawiono ich samym sobie, bo pomoc nie docierała do nich przez wiele dni, tygodni, może nawet nie dotarła nigdy. To też oskarżenie junty wojskowej, która od dziesięcioleci rządzi krajem, odizolowawszy go od świata, a siebie dodatkowo od swoich obywateli. Z niezrozumiałych motywów nawet w obliczu takiej katastrofy udawała, że nic wielkiego się nie stało, że panuje nad sytuacją, nie przygotowując pomocy ani nie pozwalając na jej udzielenie organizacjom humanitarnym. Ginęli kolejni ludzie...
Wielki szacunek dla...

książek: 488
Tomasz | 2013-07-06
Przeczytana: 06 lipca 2013

Ignorance is bliss* - „Spustoszenie. Nieopowiedziana historia o katastrofie i dyktaturze wojskowej w Birmie” Emma Larkin

Znacie to uczucie, towarzyszące czytaniu książki która jest absolutnie poprawna, solidnie napisana i dotyczy ciekawej tematyki... jednak kompletnie was nie pociąga? Że powinien to być hit, gdyby nie fakt, że nie posiada „tego czegoś”? Niestety spotkało mnie to podczas czytania reportażu Emmy Larkin.

Maj 2008 rok. W wybrzeża Birmy uderza cyklon, który zabija prawie sto pięćdziesiąt tysięcy osób. Organizacje charytatywne szykują kontenery z pomocą humanitarną, ratownicy sprawdzają sprzęt, a wojska państw ościennych gotowe są do prowadzenia akcji ratunkowej. Jednakże rządząca Birmą junta wojskowa nie dość że odmawia wszelkiej pomocy, to jeszcze sama nie prowadzi żadnych działań, co skazuję na śmierć kolejne tysiące bezbronnych ludzi. Piszącej pod pseudonimem Emmie Larkin udaję się uzyskać wizę turystyczną i udokumentować tą ogromną tragedię.

Historia kataklizmu...

książek: 26
kerrygold | 2014-06-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 czerwca 2014

Totalnie nie rozumiem innych zamieszczonych tu opinii o tym, że "książka nie porwała" i że jest "sucho napisana". Na litość boską, ludzie, kataklizm zmiótł z powierzchni ziemi połowę populacji regionu, władze pokazały jak totalnie w d***** mają swój kraj, macie to podane w danych jak na tacy i was to nie "porywa"? Noż kuźwa, to nie "Przeminęło z wiatrem", to nie ma się podobać tylko wywołać wasz sprzeciw! Jeśli to nie wywołuje takiej reakcji to nie wiem, albo szwankuje u was czytanie ze zrozumieniem albo ludzkie odruchy, w obu przypadkach współczuję. Nie wiem czego oczekiwaliście, obrazków poglądowych z martwymi ludźmi, żeby łatwiej było zrozumieć?

Uważam, że takie książki jak ta mają nieocenioną wartość poznawczą, bo dają kontekst i krzyczą o tym, co specjaliści są w stanie wyczytać spomiędzy wierszy ONZ-owskich raportów i medialnych doniesień. Dodatkowo akurat ta pozycja pokazuje jak bardzo bezsilne jest ONZ, jak wywala kasę w błoto i jak przerośnięta biurokracja sprawia, że...

książek: 19
Brewa | 2018-04-24
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 24 kwietnia 2018

Książek o Birmie jest po polsku stosunkowo niewiele, a ta właściwie jest nie tyle o Birmie, co o ludzkim nieszczęściu i - niespodzianka - skurwysyństwie. Zdecydowanie najbardziej porwała mnie "środkowa" część, mówiąca o juncie rządzącej tym nieszczęsnym, pełnym przeciwieństw krajem. Naprawdę ciężko nie wściekać się na zakute łby birmańskich generałów, którzy potężną klęskę żywiołową, jaką był cyklon Nargis, traktowali bardziej jako zagrożenie dla swojej władzy, niż jak potworny kataklizm, który zrujnował lub zakończył życie setek tysięcy mieszkańców kraju, którymi rządzą. Dodatkowo sumienie drapie biurokratyzm organizacji międzynarodowych, których ręce z jednej strony związane były kretyńskimi sankcjami junty, a z drugiej - niemniej kretyńskimi procedurami wewnętrznymi, efektywnie paraliżującymi jakiekolwiek próby faktycznej pomocy. Książka porusza, wkurza i budzi skrajne emocje, więc chyba jej zadanie zostało spełnione. Wielkie dzięki dla wydawcy, który mniej zorientowanego...

książek: 2181
Tinkerbelle | 2017-06-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 czerwca 2017

Książka bardzo poruszająca. Może doskwierać fakt, że autorka opisuje naoczne doświadczenia, relacjonuje rozmowy przez siebie odbyte. Nie ma nic na ich potwierdzenie poza słowem. Własnym i swoich rozmówców. Ale jest to ważny głos. Szczególnie, że nie dociera do nas zbyt wiele informacji odnośnie Birmy.

książek: 105
elka2012 | 2015-01-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 stycznia 2015

A mnie się książka podobała.
Dużo czytam i dużo podróżuję - uważam, że jest bardzo przydatna.
Przede wszystkim autentyczna.Oparta na własnych doświadczeniach i obserwacjach autorki.Opisy zniszczeń po cyklonie i działania władz z perspektywy rozmów z mieszkańcami i przeżyć autorki w tamtych dniach więcej mówią, aniżeli najlepiej udokumentowane źródła.
Ze troszkę chaotyczna - taki kraj, takie okoliczności.
Bardzo polecam.

książek: 171
lsidorki | 2018-03-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 marca 2018

Birma w jednym zdaniu celnie podsumowana: "Tu może zginąć dziesięciotysięczne miasteczko i nikt się nawet o tym nie dowie". Solidne podsumowanie rządów junty z nakreślonym tłem historycznym i rzetelna analiza katastrofy, którą żył cały świat. Paradoksalnie cyklon Nargis zapoczątkował szereg transformacji i otwarcie Birmy na świat. Ale to jeszcze długa droga do normalności. Zdecydowanie polecanko!

książek: 600
Karina | 2018-10-31

Książka Emmy Larkin nie tylko dokumentuje wydarzenia, które miały miejsce w Birmie, ale też stanowi przystępne wprowadzenie w jej historię, religię i kulturę. Bardzo dobra pozycja, polecam.

zobacz kolejne z 580 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd