Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W imię miłości

Cykl: Trylogia jabłoniowa (tom 2) | Seria: Owocowa Seria
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,35 (1313 ocen i 252 opinie) Zobacz oceny
10
221
9
121
8
276
7
353
6
175
5
73
4
30
3
27
2
15
1
22
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308052082
liczba stron
280
język
polski
dodała
vivi22

Od czasów Ani z Zielonego Wzgórza nie było tak wzruszającej książki! Edward, właściciel pięknego starego domu na Jabłoniowym Wzgórzu, nie przeczuwa rewolucji, jaka nagle nastąpi w jego życiu. Rewolucja ma na imię Ania, ma dziesięć lat i właśnie straciła wszystko… Tajemnica z przeszłości zmusi mężczyznę do postawienia pytań o to, co naprawdę jest ważne i czy w jego życiu jest miejsce na...

Od czasów Ani z Zielonego Wzgórza nie było tak wzruszającej książki!

Edward, właściciel pięknego starego domu na Jabłoniowym Wzgórzu, nie przeczuwa rewolucji, jaka nagle nastąpi w jego życiu. Rewolucja ma na imię Ania, ma dziesięć lat i właśnie straciła wszystko… Tajemnica z przeszłości zmusi mężczyznę do postawienia pytań o to, co naprawdę jest ważne i czy w jego życiu jest miejsce na rodzinę. Książka zaskoczy bogactwem emocji i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Ogromna ilość wzruszeń gwarantowana!

Trzymająca w napięciu historia o poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi, potrzebie bycia kochanym, tęsknocie za prawdziwą rodziną i o tym, że cuda się zdarzają.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2013

źródło okładki: własne

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2510
TalaZ | 2013-09-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 sierpnia 2013

Pamiętacie historię o małej rudowłosej sierocie, która przez pomyłkę trafiła do (jak się okazało) swojego wymarzonego domu? Tak? To w sumie nic dziwnego, ponieważ historia Ani Shirley z Zielonego Wzgórza podbiła serca milionów czytelników na całym świecie. Pewnie zastanawiacie się dlaczego piszę o tej książce, ano dlatego, że także i w Polsce ostatnimi czasy ukazała się historia pewnej małej Ani, ale tym razem trafiła ona na Jabłoniowe Wzgórze i wcale nie była sierotą. Zresztą zaraz się sami o wszystkim przekonacie. A z całą pewnością Ci, którzy nie słyszeli do tej pory o W imieniu miłości autorstwa Katarzyny Michalak. Powieść wchodzi w skład tak zwanej Serii Owocowej.

Ania ma zaledwie dziesięć lat, a już przeżyła dużo więcej niż niejeden dorosły. Teraz jednak czeka ją najtrudniejsze zadanie… Właśnie dotarła do małej wioski zwanej Koniecdrogą, aby w posiadłości Jabłoniowe Wzgórze odnaleźć swojego dziadka, który jeszcze parę lat temu nie chciał znać ani jej, ani jej mamy. Dziewczynka nie ma jednak wyboru musi prosić zgorzkniałego kawalera o opiekę nad sobą, aby nie trafić do domu dziecka. Mama dziewczynki jest bowiem umierająca i mimo miłości do córeczki, już dawno się poddała. Czy mała zdobędzie serce Edwarda? Co jeszcze wydarzy się w życiu mieszkańców Jabłoniowego Wzgórza?

To już… hmmm… w sumie to ciężko mi zliczyć ile książek Kasi mam na swoim koncie „przeczytane”. Wiem tylko, że tak samo jak wszystkie pozostałe, także i ta podbiła moje serce całkowicie i niezaprzeczalnie. Do tego stopnia, że emocje jakie wywołała we mnie jej lektura musiały dobrze opaść abym mogła w sklecić w miarę sensowną recenzje na jej temat, chociaż i tak pewnie w końcowym rozrachunku okaże się ona totalnym chaosem.

Już od pierwszej strony Kejt Em roztacza swój „swojski” czar nad czytelnikami, który po prostu zakuwa nas w kajdany emocji, oplata sznurem uplecionym ze słów, które mocno trzymają nas przy książce, dopóki nie dobrniemy do ostatniego zdania. Nie myślcie jednak, że wtedy to już koniec. O nie! Jeszcze długo po lekturze w głowie kłębią się różne myśli i pytania dotyczące niektórych fragmentów powieści. Jednak to co najbardziej uderza w tej historii to jej realność. Chociaż do tego zdania pewnie przyczepi się kilka osób, z twierdzeniami, że są w W imię miłości sytuacje balansujące na cienkiej granicy pomiędzy fikcją, baśniowością… (jak kto woli), a rzeczywistością. Fakt, są! Ale co z tego? Przecież to jest powieść, która narodziła się w wyobraźni pisarza, tudzież pisarki, a niektóre zdarzenia z realnego świata mogły być po prostu bazą na jakiej wyklarował się pomysł. Przecież gdybyśmy nawet w książkach czytali o naszej szarej i przykrej rzeczywistości, to w naszym życiu nie byłoby nawet iskierki radości rodzącej się z najbardziej błahych sytuacji. Nie można byłoby wierzyć w cuda, ani mieć na nie nadziei, a co za tym idzie, przestalibyśmy walczyć o szczęście. Bo przecież cuda jednak się zdarzają. Po prostu trzeba w nie wierzyć i walczyć o nie wszelkimi siłami (tak jak robiła to Ania z Jabłoniowego Wzgórza). I o to właśnie chodzi w takich „baśniowych” sytuacjach opisywanych przez Kasię Michalak. Ich treść to tylko z pozoru jest błaha, liczy się to co możemy wyczytać pomiędzy wierszami.

Pani Kasiu, chociaż minęło już naprawdę sporo czasu od kiedy zaczęłam i skończyłam czytać W imię miłości, to nadal zastanawiam się co Pani ze mną zrobiła tą książką. Już nie raz śmiałam się, płakałam i przeżywałam wszystko na równi z bohaterami jakich powołała Pani do życia. Jednak nigdy nie było to tak intensywne jak w przypadku tej powieści. Tym razem łzy mieszały się z uśmiechem i na odwrót, ale najbardziej co zapadło mi w pamięci to po prostu postać małej Ani, może dlatego, że sama jestem mamą (chociaż córa ma dopiero trzy latka). Może dlatego, że rezolutność i hart ducha tej małej bohaterki tak bardzo przypominają mi moją chrześnicę. Może… może… może… Dużo mogłoby być tych „może”. Jednak najważniejsze jest to, iż Ania z Jabłoniowego Wzgórza jest podobna, a jednocześnie inna niż Ania z Zielonego Wzgórza (której historię kocham równie mocno).

Podsumowując. Kasia Michalak po raz kolejny serwuje nam historię realną aż do bólu okraszoną także „gorzką” baśniowością, ale zawierającą kolejny głęboki przekaz dotyczący ludzkiego życia. Polecam ją naprawdę każdemu. Zastrzegam jednak, że sięgając i rozpoczynając lekturę W imię miłości, robicie to na własną odpowiedzialność.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wotum nieufności

Remigiusz Mróz to nie jest autor wybitny i chyba nigdy nie dam jego książce dziesiątki. Ale też nigdy jeszcze, żadna z jego książek nie spadła u mnie...

zgłoś błąd zgłoś błąd