Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

List do mojego życia

Tłumaczenie: Turczyn, Ryszard
Książka jest przypisana do serii/cyklu "SYZYF 2.0". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Kurhaus Publishing
6 (16 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
6
6
5
5
1
4
2
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Brief an mein Leben - Erfahrungen mit einem Burnout.
data wydania
ISBN
9788393578023
liczba stron
224
słowa kluczowe
wypalenie zawodowe, kariera,
język
polski
dodała
Pani_Wu

Kobieta sukcesu rozpada się na kawałki. Miriam Meckel cieszyła się uznaniem jako profesor uniwersytetu, dziennikarka i specjalistka od politycznego PR, a w rodzinnych Niemczech uważana była za symbol zawodowego sukcesu ? wszystko do czasu załamania nerwowego związanego z wypaleniem zawodowym. Książka „List do mojego życia”, w której opisała swoje doświadczenia, stała się bestsellerem i...

Kobieta sukcesu rozpada się na kawałki. Miriam Meckel cieszyła się uznaniem jako profesor uniwersytetu, dziennikarka i specjalistka od politycznego PR, a w rodzinnych Niemczech uważana była za symbol zawodowego sukcesu ? wszystko do czasu załamania nerwowego związanego z wypaleniem zawodowym.


Książka „List do mojego życia”, w której opisała swoje doświadczenia, stała się bestsellerem i zainicjowała debatę na temat etyki pracy oraz ciągłej presji osiągania sukcesów.



To poruszające, osobiste świadectwo wypalenia zawodowego - ceny sukcesu i pułapki, w jaką wpada całe pokolenie. To opowieść o tym, jak zawsze w biegu i ciągle online tracimy zdolność zobaczenia tego, co naprawdę nas cieszy.

 

źródło opisu: http://www.kurhauspublishing.com/ksiazki/zawartosc/id/15/page/54

źródło okładki: http://www.kurhauspublishing.com/ksiazki/okladka/id/15

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1393
Pani_Wu | 2012-12-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 grudnia 2012

Dwa dni „medycznego aresztu domowego” to czterdzieści osiem godzin bez komunikowania się z ludźmi, żadnego czytania, oglądania telewizji, słuchania muzyki, spania w ciągu dnia, korzystania z komórki i komputera. Dwa „dni nieaktywności.”
Trudne?
Dla niektórych ludzi bardzo trudne. Żyją w nieustannym biegu, realizują zadania, uczepieni kurczowo kalendarza, zegarka, newsów, są bombardowani informacjami, non stop online, tak naprawdę nie mają czasu dla nikogo, z samym sobą włącznie. Niekiedy uznają to za błogosławieństwo, bo w szalonym biegu usiłują po prostu od samego siebie uciec. Dla nich, dwa dni „robienia nic”, bycia tylko ze sobą, może być koszmarem. Są jak buchający parą kocioł, gotowy do działania, nogi w blokach startowych, sprężyna nakręcona do maksimum, a tu świat zatrzymał się w miejscu, zawody odwołane, fajrant.
Co zrobi kocioł? Wystygnie.
A człowiek?

Autorka i bohaterka „Listu do mojego życia”, Miriam Meckel przez piętnaście lat była skutecznym, sprawnym, poukładanym człowiekiem, realizującym mnóstwo zadań. Jak wspomniany kocioł parowy. Szalone tempo życia oraz pracy dawało jej przyjemność, ale stanowiło też ucieczkę przed smutnymi emocjami. Udawanie, że tych emocji nie ma, kosztuje bardzo dużo energii, podobnie jak bycie na nieustannym rauszu pracoholizmu.

Co takiego się stało, że Miriam znalazła się w sytuacji „domowego aresztu”, w pokoju kliniki psychiatrycznej u podnóża Alp?
Kocioł ma zawór bezpieczeństwa, który w momencie, gdy zbierze się zbyt dużo pary upuszcza jej nadmiar. A człowiek? Człowiek ma ciało, które w przypadku Miriam „okazało się mądrzejsze od głowy i pociągnęło za hamulec.” [1] To choroba zmusiła bohaterkę do szukania pomocy, choroba, która uniemożliwiła ignorowanie wcześniejszych sygnałów, a także uniemożliwiła pracę.

Miriam siedzi w pokoju i rozmyśla., a myśli błądzą od wspominania wydarzeń, które doprowadziły do załamania, poprzez odpychaną żałobę, po rozważania dotyczące sensu życia. Z racji swojego zawodu (profesor komunikacji korporacyjnej, dyrektor Instytutu Zarządzania Mediami i Komunikacji na Uniwersytecie w ST. Gallen w Szwajcarii) autorka nie ogranicza rozważań jedynie do własnego przypadku, ale widzi go jako bardzo szeroki problem, który trapi współczesne społeczeństwa.
Współczesne? Miriam cytuje Tomasza Manna, co oznacza, że to, co obecnie nazywa się wypaleniem zawodowym towarzyszy człowiekowi już od dawna.

Podczas terapii, bohaterka uświadamia sobie swoje ograniczenia, powoli uwalnia się ze stereotypów. „Nie odnajduję już siebie samej w ciele osoby, która zawsze spełnia oczekiwania, jakie mają wobec niej inni. Na której zawsze można polegać w dającym się społecznie uogólnić sensie, która odnosi sukcesy i jest dobra. Po prostu już tego nie czuję. Pewnie od kilku miesięcy przerabiam swoją małą rewolucyjną emancypację.” [2]. W końcu znajduje dla siebie oryginalną metaforę, nawiązującą do oznaczeń na metkach dotyczących konserwacji ubrań: „ - w tym określeniu tkwi całe to moje dopasowanie, przestrzeganie zasad, prostolinijność, znudzenie i zmęczenie życiem, które od zeszłego roku widzę przed sobą niby w jakimś koszmarze. Co za straszne określenie na przerażający stan. Człowiek łatwy w pielęgnacji nie reprezentuje siebie, tylko oczekiwania otoczenia, żeby nie było z nim wiele kłopotu, żeby nie trzeba było specjalnie dla niego się wysilać.”[3]

To mnie nie dotyczy! — zakrzykniesz Czytelniku. — Jestem zwykłym, szarym trybikiem w wielkiej maszynie. Wypalenie zawodowe to elitarna przypadłość szefów!
Absolutnie nie!.
Autorka co prawda ujawnia niewiele szczegółów dotyczących innych pacjentów, obowiązuje zasada poufności, ale w tekście znajdziemy informację, że w terapii brały udział na przykład nauczycielka i pracownica poczty.

Książka rozpoczyna się piękną i mądrą przedmową pani Ewy Wanat, dziennikarki radiowej i telewizyjnej, a kończy osobistym listem Miriam do „Kochanego życia”.

Jeśli uważasz Czytelniku swoje „życie za wyzwanie logistyczne, któremu należy sprostać.’[4], tak jak wcześniej robiła to autorka, popatrz uważnie czy przed Tobą nie wyrósł znak STOP, którego usilnie starasz się nie zauważać.

Myślę, że jest to wartościowa pozycja i dla tych zabieganych, i dla tych, którzy zwalniają tempo szukając spokojniejszego sposobu na życie. Każdy znajdzie w niej sporo materiału do przemyśleń. I chociaż wydawnictwo umieściło ją w serii „Syzyf 2.0”, która ma być poświęcona kondycji współczesnego pracownika w obliczu rosnącej presji i zawrotnego tempa życia, to myślę, że równocześnie można ją wpisać do nurtu Slow Life.
Ku przestrodze.

--------------------------------------------------------
[1] Miriam Meckel, „List do mojego życia”, tłum. Ryszard Turczyn, Wyd. KURHAUS, Warszawa 2012, s.8
[2] tamże s. 165
[3] tamże s.167
[4] tamże s. 92

(Recenzję umieściłam wcześniej na swoim blogu.)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Na skraju załamania

z rozczarowaniem muszę przyznać, że książka "Na skraju załamania" nie spełniła moich oczekiwań. Po mimo iż wypatrywałam jej premiery od pew...

zgłoś błąd zgłoś błąd