Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nie-Boska Komedia

Książka jest przypisana do serii/cyklu "biblioteka lektur szkolnych". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
5,51 (531 ocen i 31 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
21
8
20
7
93
6
130
5
110
4
61
3
45
2
21
1
14
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
228
słowa kluczowe
romantyzm, krasiński, komedia
język
polski

Inne wydania

 

Brak materiałów.
książek: 0
| 2012-11-15
Na półkach: Przeczytane, Poezja/Dramat

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Przed lekturą tego dramatu uczyniłam coś, do czego nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się posunąć: mianowicie zapoznałam się z komentarzami pozostałych czytelników. Do tej pory nie mogę zrozumieć, dlaczego tak wielu ocenia dzieło Krasińskiego negatywnie.

Zacznę od spraw typowo technicznych: styl i język. O ile Mickiewicz oraz Słowacki większą wagę przywiązywali do inteligentnych, skomplikowanych aluzji oraz niekiedy niezrozumiałych na pierwszy rzut oka odwołań, Krasiński poszedł zdecydowanie inną ścieżką: ścieżką pięknych, plastycznych słów, delikatnych metafor i wyszukanych porównań. zapewne miało to wiele wspólnego z jego wysoką pozycją - elita zwykła posługiwać się odmiennym, bardziej wyrafinowanym językiem od reszty społeczeństwa. Niektórzy mogą się ze mną nie zgodzić, jednakże w mojej opinii owa uroda języka stanowi niezaprzeczalną zaletę "Nie-Boskiej Komedii" - podobne zabiegi stylistyczne są mi bardzo bliskie, budują wokół utworu niezastąpioną atmosferę przesyconą subtelnym pięknem, zwiewną refleksją oraz pełną, bogatą emocją. Krasiński już na wstępie uwiódł mnie słowem. Po przeczytaniu pierwszej strony byłam cała jego.

Przechodząc do treści... Bardzo miło mnie ona zaskoczyła, ponieważ dotknęła tematyki nieco odmiennej od niezwykle popularnego w polskim romantyzmie patriotyzmu; po uważnym i namiętnym studium dzieł Mickiewicza i Słowackiego miło było sięgnąć po dramat poruszający inny problem. Przechadzki po obozie chłopskich buntowników, burzenie kościołów, oblężenie zamku Świętej Trójcy... Nie jestem w stanie znaleźć słów, które wyraziłyby w pełni, z jakim napięciem przewracałam drżącymi palcami następne stronice. Najdziwniejsze jednakże w tym wszystkim jest to, że nie zdołałam opowiedzieć się otwarcie po jednej z walczących stron. Zarówno wzburzonych, upojonych samowolnie nadaną sobie wolnością chłopów jak i dumną, wyraźnie strwożoną szlachtę objęłam ramionami jednego uczucia - współczucia. Czytając ten utwór, niejednokrotnie zadawałam sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego ludzie muszą zabijać, by zrównać się z innymi? Dlaczego świat nie daje im możliwości uczynienia tego na drodze pokojowej? I wreszcie - dlaczego wszyscy sądzą, że cudza śmierć stanowi remedium na wszelkie trudności?

Skoro się już rozpisałam... Zacznijmy od Pankracego i jego oddziałów. Sądzę, że rozmowa przywódcy chłopskich wojsk z Henrykiem najlepiej oddaje skryty, lecz jakże prawdziwy charakter jego, nazwijmy to, organizacji. Mąż miał rację: nawet gdyby buntownikom udało się osiągnąć ich cele, wcześniej czy później wpadliby w pułapkę nieuniknionej hierarchizacji. Ludzie nie potrafią żyć w stanie równości, słowo "utopia" brzmi w ich ustach jak fałszywa nuta pięknie zagranej melodii. Potrzebują kogoś, przed kim mogliby się korzyć i tego, kim pragnęliby pogardzać. Poza tym sądzę, że w chaotycznym wirze pospiesznie następujących po sobie wydarzeń Pankracy zatracił nie tylko jasno sprecyzowany zamiar, lecz także umiar. W ostatniej części nie walczył już, aby wyzwolić. Walczył, aby zabijać.

Orcio... mały, słodki Orcio! Czy może być coś godniejszego współczucia i refleksji od bezbronnego, niewinnego dziecka, wydanego w ręce klątwy jeszcze w kołysce? Sądzę, że ten chłopiec poniósł karę nie tylko za czyny swego ojca. On wziął na barki grzechy wszystkich uczestników krwawej łaźni, urządzonej pod murami Świętej Trójcy. Uważam, że zasługiwał na lepszą, spokojniejszą śmierć. Dobrze chociaż, iż odszedł szybko.

Na koniec najbardziej intrygująca postać całego utworu: Mąż. Z początku wydawał mi się słabym, nadmiernie podatnym na pokusy przedstawicielem swej płci, ale zmiana, jaka zaszła w nim na przestrzeni stron, była dla mnie niczym kubeł zimnej, otrzeźwiającej wody. W ostatnich częściach jawił mi się jako postać niesamowicie ponura acz zdeterminowana, nosząca w sercu ciążący niemiłosiernie balast mroku, którego cienie kładły się na wiecznie zmarszczonym czole. Nie wiem, w jakie słowa ubrać swe odczucia... w pewnym momencie Mąż zdał mi się bardziej demonem niż człowiekiem. Demonem... albo wyjątkowo bezwzględnym, beznamiętnym aniołem. Jego pełne trafnych, ostrych niby nóż spostrzeżeń wypowiedzi, specyficzny, nacechowany nieludzkim spokojem sposób zachowania, surowość wobec zamkniętych w twierdzy, zagłodzonych szlachciców... Wszystko to przejmowało mnie zimnym dreszczem. Nie wiem, w imię czego walczył Mąż, lecz z pewnością nie było w tym Boga.

"Nie-Boska Komedia" dostarczyła mi wielu okazji do przemyśleń i melancholijnych refleksji. Myślę, że tym, co najbardziej mnie w niej poruszyło, był fakt, iż z nakreślonej sytuacji nie sposób było znaleźć pokojowego wyjścia, które nie musiałoby się skończyć czyjąś krzywdą. Ponadto nie ukrywam, że z chęcią przysiadłabym naprzeciwko Męża i wpatrując się w te dumne, zimne oczy spróbowała odczytać, jakie wątki przędzie jego dusza.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Oblivion

,,Oblivion'' wywołało we mnie dość mieszane odczucia. Nie należę do fanów serii Lux, szczerze powiedziawszy nie lubię jej, a jednak coś mnie skłoniło...

zgłoś błąd zgłoś błąd