Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Ogień

Tłumaczenie: Patrycja Włóczyk
Cykl: Engelsfors (tom 2)
Wydawnictwo: Czarna Owca
8,03 (922 ocen i 123 opinie) Zobacz oceny
10
179
9
176
8
252
7
194
6
83
5
22
4
10
3
0
2
3
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Eld
data wydania
ISBN
9788375545890
liczba stron
696
słowa kluczowe
thriller, krąg, magia
język
polski
dodała
Aithusa

Druga część bestsellerowego thrillera „Krąg” – historii sześciu nastoletnich czarownic z mrocznego miasteczka Engelfors Wybrańcy rozpoczynają drugi rok nauki w liceum. Wakacje upłynęły im na pełnym napięcia oczekiwaniu na kolejny ruch demonów. Lecz teraz ku ich zdziwieniu zagrożenie nadchodzi z najmniej spodziewanej strony. Stopniowo staje się oczywiste, że w Engelfors dzieje się coś bardzo...

Druga część bestsellerowego thrillera „Krąg” – historii sześciu nastoletnich czarownic z mrocznego miasteczka Engelfors
Wybrańcy rozpoczynają drugi rok nauki w liceum. Wakacje upłynęły im na pełnym napięcia oczekiwaniu na kolejny ruch demonów. Lecz teraz ku ich zdziwieniu zagrożenie nadchodzi z najmniej spodziewanej strony. Stopniowo staje się oczywiste, że w Engelfors dzieje się coś bardzo złego. Przeszłość splata się z teraźniejszością. Żywi spotykają umarłych. Krąg Wybrańców coraz bardziej się zacieśnia…
Mats Strindberg pisarz, niezależny dziennikarz i popularny felietonista gazety „Aftonbladet”.
Sara Bergmark Elfgren pisarka, blogerka i autorka scenariuszy – tworzy zarówno dla producentów filmowych, jak i telewizyjnych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarna Owca, 2013

źródło okładki: http://www.czarnaowca.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 39

„Ogień” - drugi tom trylogii „Krąg” - moim zdaniem jest bardzo podobny do poprzednika. Jak w mało której serii, omawiając drugi tom jednocześnie powiem wszystko, co powiedziałabym o pierwszym.

W „Ogniu” poznamy dalszy ciąg historii młodych czarownic, Wybrańców, które jako jedyne mogą uchronić świat przed wywołaną przez bezduszne demony apokalipsą. Historia, której mało co może dorównać banalnością, jednak, o dziwo, duet szwedzkich autorów sprawnie radzi sobie z pomysłem, który tak mizernie wygląda. Może to dlatego, że tak naprawdę nie na wątek magiczny jest tu położony nacisk. Cała awantura z przepowiednią i Wybrańcami jest raczej pretekstem dla mocnej fabuły niż cudownym pomysłem, który tak zachwycił autora, że skupił się on tylko na jego opisywaniu. Owszem, wprowadzona przez autorów magia to źródło ciekawych wątków, takich jak proces i Pozytywne Engelsfors - ale, z drugiej strony, czy magia jest do nich potrzebna? Siła tych motywów nie bierze się z ich magiczności. Stąd skrajnie nieoryginalny pomysł w ogóle nie rzuca się w oczy pod porządnym - i tak, oryginalnym - wykonaniem.

„Krąg” i „Ogień” to historia przede wszystkim bohaterów. Może to brzmieć osobliwie, ale ta cecha stanowi olbrzymi, wyróżniający ją spośród innych, atut szwedzkiej sagi. To nie wydarzenia są najważniejsze, ale główne bohaterki, które z kolei poruszają się w wiarygodnym środowisku, uplecionym z może niezbyt oryginalnych czy pogłębionych, ale wiarygodnych, zróżnicowanych pobocznych postaci. Z nich na wyróżnienie zasługuje Viktor. I znowu, co zabawne, autorom udało się przywołać najbardziej oklepany z możliwych schematów - Viktor, taj
emniczy chłopak, nowy w klasie i w miejscowości siada na pierwszej lekcji akurat obok Minoo. Wszyscy wiemy, jak dalej być powinno. Nie muszę chyba wspominać, że nienawidzę tego typu motywów. W ogóle jestem krytycznie nastawiona do wszystkich wątków romantycznych, a jeśli zaczynają się od siadania razem w ławce to sięgam po środki na uspokojenie i rozpaczam na kondycją wszechświata. Ale tutaj, sama siebie zaskakując, liczyłam na jakąś romantyczną relację - na coś, co pozwoliłoby Victorowi zaistnieć bliżej głównych bohaterek. Niestety, tak to już jest, że autorzy, o których wiem, że nie zepsują romansu, romansów nie piszą. Może jedno wynika z drugiego?
Odbiegłam od tematu. Ale prawda jest taka, że o samym Viktorze nie ma za wiele do powiedzenia. Lubię gościa, po prostu. Mam słabość do istot, które zachowują się uprzejmie, podając katu topór do ścięcia ci głowy.

Ale, jak już trąbiłam i trąbię dalej, najważniejsze są tu główne bohaterki. Widać, że w „Ogniu” zmieniło się podejście autorów do nich. Na początku nie mogliśmy być pewni, która z postaci dotrwa kolejnego rozdziału, jednak podczas lektury drugiego tomu nabrałam przekonania, że autorzy przywiązali się już do nich i zwyczajnie byłoby im szkoda uśmiercić jedną z nich. Oczywiście nie powiem, czy rzeczywistość zweryfikowała moje optymistyczne przypuszczenia.
Optymistyczne? Cóż, sama się wygadałam. Jestem zadeklarowaną zwolenniczką tego, by nie oszczędzać bohaterów, uważam, że realne zagrożenie czyhające na bohaterów (czyli nie takie „ach, to straszne, ale wiem, że autor im tego nie zrobi”) jest konieczne, żeby interesować się ich losami, bać się o nich, popieram podejście Martina. Mimo to… nie chciałabym, żeby cokolwiek złego przytrafiło się dziewczynom. Minoo, która jest trochę wycofana, dobrze zorganizowana, ma dobre relację z rodzicami (ale czy na pewno?) i dużo się uczy. Ale nie tak jak Hermiona, tylko tak naturalnie (jak ja, ale cii…). Annie-Karin, prześladowanej w szkole, kochającej naturę, kochającej chorego dziadka, obarczonej nieporadną, depresyjną mamą i kontrowersyjnym darem. Linnei, tej zbuntowanej, która już nie ćpa, ale tylko pali, mieszka sama, ma ojca alkoholika i potrafi czytać w myślach. Idzie, tej złej, ale przecież takiej - ludzkiej? Zrozumiałej, głównie z powodu sceptycznego, pełnego niechęci stosunku do pełnienia roli Wybranki, budzącej współczucie - z powodu swojej rodziny. Vanessie, która jest sumie najbardziej nijaka, aż korci, by określić ją jako typową amerykańską(!) nastolatkę - ale przecież czujemy, że jest żywa, prawdziwa jest jej relacja z matką, bratem, Willem, cieszymy się wraz z nią, kiedy rozwiązuję się jej domowa sytuacja. Szkoda, że w normalnym życiu nie zawsze jest to takie proste.
Sukces autorów. Wielki sukces, bo ja nie przywiązuję się tak łatwo. Może nie jest tak, że polubiłam jedną z bohaterek, bo jest barwna i wyjątkowa. Ale każda z nich jest prawdopodobna. Niby reprezentują pewne typy - kujonka, ofiara, outsiderka z problemami, szkolny prześladowca, american girl - ale są czymś o wiele więcej.

W tym miejscu wypada chyba wspomnieć o Eliasie. Do niego przywiązałam się od pierwszej strony - jak to się skończyło, wszyscy wiemy. Wtedy pokochałam i znienawidziłam autorów „Kręgu” - i już wiedziałam, że muszę go mieć.

Do sukcesu książki przyczyniła się i narracja. Personalna, przeskakująca z bohatera na bohatera - uważam ją za kapitalny wybór. Nieco ryzykowny czas teraźniejszy tylko indywidualizuje styl, i jakoś tu pasuje, do tego powściągliwego a zarazem emocjonalnego sposobu wypowiadania się narratora. Szybkie zmiany miejsca akcji wspaniale wpływają na dynamikę.
Przerzucanie akcji z bohatera na bohatera przyspiesza lekturę wtedy, gdy staję się ona nieco nużąca - tutaj ten zabieg nie był konieczny, ale po prostu poprawiał dobre. Na lepsze.
Zauważyłam tylko jedną drobną usterkę - to nieszczęsne słowo „mobbować”. Jego użycie za każdym razem kłuło mnie w oczy. Nawet „mobbing” brzmi nieco sztucznie i kojarzymy go głównie z prześladowaniem pracowników przez szefa, co dopiero na siłę utworzony czasownik, którego nasz język nie potrzebuje i odrzuca jak może. Tyle mamy polskich odpowiedników: prześladować, dręczyć, znęcać się, dokuczać. Niosą za sobą o wiele większe znaczenie niż kalka z angielskiego, która brzmi śmiesznie i odwraca uwagę czytelnika od sedna sprawy.

Z wydarzeń chyba najciekawszy był magiczny rytuał, który na poziomie fabularnym służył do ocalenia się przed Radą, a na poziomie konstrukcyjnym jeszcze większemu namieszaniu w relacjach międzyludzkich. Moim zdaniem to genialny manewr. Trochę trudno było się w nim połapać, ale za to jakie otworzył perspektywy, ile ciekawych scen - a przecież autorzy nie wykorzystali nawet całego ich potencjału.

Żeby nie było tak kolorowo, wspomnę jeszcze o Pozytywnym Engelsfors. Wprowadzenie sekty uważam za trafny pomysł, jednak sposób prowadzenia tego wątku wzbudził we mnie pewien niesmak. Autorzy dość beztrosko i radykalnie skrytykowali optymizm, którego ja jestem wyznawcą. Nie wiem, może po prostu jestem opętana przez demony.
Dobrze, to teraz ze śmiertelna powagą, bo chciałabym coś zamanifestować: pozytywne myśli są ważne. Liczą się nie tylko czyny, ale i myśli. Odpowiednie nastawienie do życia potrafi zdziałać cuda: sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi, a to z kolei ułatwia relacje międzyludzkie, pomaga znosić przeciwności losu, wpływa nawet na zdrowie. Optymiści z prawdziwego zdarzenia nie lekceważą innych, nie dyskryminują tych, którym nie udaje się zachować pogody ducha, raczej starają się dzielić z innymi swoim entuzjazmem. Optymiści nie wierzą, że wystarczy myśleć „będzie dobrze” by zaliczyć test, wierzą raczej, że może się udać go zaliczyć, a jeśli się nie uda, to nie będzie katastrofy.
Podpisano: Ja, Optymistka.

Owszem, optymizm ma swoje wady, podobnie jak demokracja, ale nie pozwalają one potępić całego zjawiska. Tak samo jak ta jedna wada „Ognia” nie wpłynie na moją jego ocenę.
Ta książka to kawał solidnej roboty. Wszystko u jest zrobione bardzo porządnie: bohaterowie, fabuła, styl, tempo akcji. Dzięki temu efekt jest więcej niż bardzo porządny.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ocalałe

Niesamowita historia trzech kobiet, które jako jedyne przeżyły krwawą rzeź. Ocalałe - tak je okrzyknęły media. Każda z nich stara się wieść normalne ż...

zgłoś błąd zgłoś błąd