Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stokrotki w deszczu

Wydawnictwo: Replika
5,19 (64 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
4
7
5
6
16
5
15
4
9
3
7
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-76742-12-0
liczba stron
228
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Boże dzięki Ci, że się odnaleźliśmy w gąszczu szukających miłości. Dziękuję za miłość, dzięki której nawet kosztowna lura smakuje jak prawdziwy włoski przysmak. Główna bohaterka jest szczęśliwą mężatką, ma dwie oddane przyjaciółki, a jej jedynym problemem jest brak pracy. Pewnego dnia w jej mieszkaniu pojawia się Michał – kolega męża boleśnie zraniony przez dziewczynę, który ma u nich gościć...

Boże dzięki Ci, że się odnaleźliśmy w gąszczu szukających miłości. Dziękuję za miłość, dzięki której nawet kosztowna lura smakuje jak prawdziwy włoski przysmak.
Główna bohaterka jest szczęśliwą mężatką, ma dwie oddane przyjaciółki, a jej jedynym problemem jest brak pracy. Pewnego dnia w jej mieszkaniu pojawia się Michał – kolega męża boleśnie zraniony przez dziewczynę, który ma u nich gościć tylko przez dwa tygodnie. Jak się jednak wkrótce okaże Michał zostanie nieco dłużej i tym samym wprowadzi sporo zamieszania w życiu młodego małżeństwa…
Miało być tak pięknie, landrynkowo, a tymczasem jest zwyczajnie, z problemami. Ale nie ma sensu martwić się na zapas.
Przecież w naszym życiu jest też miejsce na szczęśliwe zakończenia…

 

źródło opisu: http://www.replika.eu

źródło okładki: http://www.replika.eu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 293
MonikaOrłowska | 2012-12-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień 2012

Gratkowska to dobre nazwisko dla debiutantki. Widzę po szekspirowsku, jak w empiku Junior Mega niejedna roztrzepana czytelniczka sięga w ciemno po najnowszą książkę znanej skandalistki, kupuje ją, przynosi do domu, otwiera, czyta i… oczom nie wierzy, bo tu tak zwyczajnie życiowo i do bólu normalnie.
Jest młode małżeństwo, które poza sobą i rozklekotanym samochodem praktycznie nie ma niczego. Fuksem wynajęli tanie mieszkanie w stolicy, unikając tym samym gnieżdżenia się, dla oszczędności, z teściami bohaterki. I żyją, z ołówkiem w ręku, od wypłaty do wypłaty męża, gdyż żona, absolwentka studiów dziennikarskich, wciąż pozostaje bez pracy.
Powieść została napisana z punktu widzenia głównej bohaterki, dwudziestoparolatki. Uważny czytelnik dogrzebie się informacji, że kobieta ma lat dwadzieścia sześć. Ale równie dobrze mogłaby mieć dwadzieścia cztery lub dwadzieścia osiem, a nawet trzydzieści. Może dlatego Autorka postanowiła nie ujawniać jej imienia? Ile jest w Polsce takich młodych wykształconych bezrobotnych? Mnóstwo. A zatem bohaterka (i zarazem narratorka) jest pod tym względem typową, wręcz stereotypową, przedstawicielką swojego pokolenia.
Pod innymi względami obala jednak kolejny stereotyp – „słoika”, który w Warszawie rozmasowuje ślady po gorsecie prowincjonalnej moralności. Nie ma w „Stokrotkach w deszczu” opisów coweekendowego szlajania się po modnych klubach, nie ma alkoholowego lub narkotykowego napędu dla przypadkowych sekscesów; Bezimiennej i Jurkowi obcy jest poniedziałkowy kac Wawa. Jedyny „wyskok”, na jaki sobie pozwala młode małżeństwo, to kawa z suszoną śliwką w „lokalu, w którym się przede wszystkim BYWA”. (Swd s. 18)
No właśnie. Następny obalony stereotyp. Nie para, nie partnerzy, nie konkubent z konkubiną, a małżeństwo. Raczej nietypowe w tej grupie wiekowej i przy takiej sytuacji materialnej.
A zatem żyją sobie zgodnie i nawet szczęśliwie, kochający się małżonkowie. W tle mają najprzeróżniejsze polskie realia – od starości i choroby poczynając, na głodzie miłości, jaki jest udziałem dorosłego dziecka alkoholików, kończąc. Jest kwestia przyjaźni, wierności i lęku przed macierzyństwem nie w porę. Nie ma sensu streszczać tu wszystkiego, należy jednak zaznaczyć, że Autorka świetnie podpatrzyła tę rzeczywistość i bardzo wiarygodnie ją przekazała ustami swojej bohaterki.
Jest w powieści jakaś świeżość, która mnie ujęła, choć jako osoba po czterdziestce tak naprawdę przyjmuję większość przemyśleń Bezimiennej z pobłażliwym uśmieszkiem. Cóż, taki mały odwet za zmarszczki na twarzy i duszy.
Może jest to (świeżość, nie zmarszczki) zasługą lekkiego pióra Autorki? Nie ma żadnej bariery między czytelnikiem a narratorką. Gładko wchodzimy w jej świat, opisany potocznym językiem, przypominającym niekiedy język internetowych blogów, w przeciwieństwie jednak do blogów, każdy wpis ma tutaj znaczenie, nie utrwala nieistotnego blablabla.
Uniwersalizm i ponadczasowość mają swój urok, lecz ja wolałabym w kolejnych powieściach Anny Gratkowskiej znaleźć nieco bardziej mięsistą rzeczywistość. Bohaterów, którzy jakoś się nazywają i wyglądają, konkretne miejsca na mapie, błotko pośniegowe na ulicy i odór szczyn lub zapach perfum w windzie. Wiem, że Autorka będzie umiała to zaobserwować i umiejętnie przyszpilić słowem.
Wiem również, że odtąd, sięgając w empiku Junior Mega na półkę z literą G, będę bardzo uważać, żeby nie pomylić a z e. Znanej skandalistce już dziękuję, natomiast z przyjemnością poobserwuję karierę nowej młodej pisarki.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Finansowy ninja

Książka jest pisana jak dla przedszkolaków, które ledwo nauczyły się liczyć. Czy to możliwe żeby Polacy mieli tak znikomą wiedzę na temat zarządzania...

zgłoś błąd zgłoś błąd