Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mózg incognito. Wojna domowa w Twojej głowie

Tłumaczenie: Julita Mastelarz
Seria: Pytajniki
Wydawnictwo: Carta Blanca
7,81 (156 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
33
8
49
7
38
6
16
5
4
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Incognito: The Secret Lives of the Brain
data wydania
ISBN
9788377051870
liczba stron
328
słowa kluczowe
neurologia, mózg
język
polski
dodał
almos

Lubimy myśleć, że jesteśmy racjonalni, świadomie kontrolujemy swoje emocje i to MY kształtujemy nasze życie, cele, związki, a przede wszystkim świat wokół nas. Według Davida Eaglemana ludzie nie są pępkiem kosmosu i ma to pozytywne, poszerzające horyzonty konsekwencje. Autor dowodzi w błyskotliwy sposób, że często działamy nieświadomie i bez tego nasza egzystencja utknęłaby w martwym punkcie; ...

Lubimy myśleć, że jesteśmy racjonalni, świadomie kontrolujemy swoje emocje i to MY kształtujemy nasze życie, cele, związki, a przede wszystkim świat wokół nas. Według Davida Eaglemana ludzie nie są pępkiem kosmosu i ma to pozytywne, poszerzające horyzonty konsekwencje. Autor dowodzi w błyskotliwy sposób, że często działamy nieświadomie i bez tego nasza egzystencja utknęłaby w martwym punkcie; nasz mózg to wewnętrzna drużyna rywali – dzięki czemu potrafimy być kreatywni; wiemy dużo więcej, niż nam się wydaje, i odpowiadamy za dużo mniej, niż chcieliby nasi sędziowie. Między wierszami autor zamieszcza praktyczne i często humorystyczne porady: jak niezawodnie wygrać partyjkę tenisa; jak zmodyfikować metodę „orzeł czy reszka”, aby podjąć właściwą decyzję w przypadku dręczącego nas dylematu; jak wzmocnić swoją „silną wolę”. Ta lektura zwala z nóg ludzkie ego, na szczęście.

 

źródło opisu: http://www.cartablanca.pl/produkty/313/mozg-incogn...(?)

źródło okładki: http://www.cartablanca.pl/produkty/313/mozg-incogn...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 833
PozaPsem | 2012-10-31
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 29 października 2012

Pierwszego sierpnia 1966 roku Charles Whitman rozpoczął dzień od zabicia swojej matki oraz żony. Przed południem był już na terenie Uniwersytetu Teksańskiego w Austin, gdzie w ciągu następnych godzin strzelając z wieży uniwersyteckiej, zamordował czternaście osób i ranił kolejne trzydzieści osiem. Charles strzelał aż do momentu, w którym sam padł ofiarą kuli z broni policjanta Houstona McCoy'a.

Co skłoniło studenta Uniwersytetu Teksańskiego do zabicia dwóch najbliższych mu osób, a następnie odebrania życia grupie tym razem zupełnie przypadkowych ludzi?
Charles Whitman też się nad tym zastanawiał. Wiemy to z listu, który funkcjonariusze policji znaleźli w jego domu. Napisał w nim, że "zupełnie siebie nie rozumie" oraz (to już po zamordowaniu swojej żony) "nie potrafi racjonalnie podać żadnego konkretnego powodu swojego postępowania". W liście prosi także, aby pieniądze z jego ubezpieczenia zostały przeznaczone na fundację zajmującą się zdrowiem psychicznym oraz aby po jego śmierci przeprowadzono autopsję, mającą na celu sprawdzenie czy coś w jego mózgu nie uległo zmianie.
Pewnie już się domyślacie, że nie pisałabym tego wszystkiego, gdyby nic w głowie Charlesa Whitmana nie uległo zmianie.

W mózgu Whitmana odkryto guz naciskający na ciało migdałowate - strukturę odpowiedzialną za kontrolę uczuć, zwłaszcza strachu i agresji. O tym, że uszkodzenia tego obszaru powodują zaburzenia emocji i zachowań społecznych wiadomo już od końca XIX wieku.
Przypuszczenia Whitmana były więc słuszne. Coś w jego głowie sprawiało, że nie był sobą.

W tym momencie David Eagleman, autor książki "Mózg Incognito. Wojna domowa w Twojej głowie", zapytałby pewnie: co to znaczy "być sobą"?
Przypadek Charlesa Whitmana może być wielu z was znany. Jest on bardzo często przytaczany w literaturze, od książek akademickich po pozycje popularnonaukowe. Świetny przykład na to, jak pozornie mała zmiana anatomiczna w mózgu, może diametralnie wpłynąć na zachowanie człowieka.
W swojej książce Eagleman przytacza więcej takich przykładów: pacjenci chorzy na otępienie czołowo-skroniowe, pogwałcający wszelkie normy społeczne czy czterdziestolatek u którego guz w korze okołooczodołowej wywołał nagłe zainteresowanie dziecięcą pornografią, które zupełnie ustąpiło po usunięciu guza.
O tym, że aby obudzić w nas to inne ja, wcale nie trzeba trwałych zmian anatomicznych, wie każda kobieta cierpiąca na zespół napięcia przedmiesiączkowego, a także każdy kto choć raz w życiu musiał wysłuchiwać, z rosnącym zażenowaniem, opowieści znajomych, dotyczących swojego zachowania na ostatniej imprezie.
Na pewno wiedzieli też o tym członkowie Pink Floyd, czego przykładem jest ich piosenka "Brain Damage":



The lunatic is in my head.
The lunatic is in my head
You raise the blade, you make the change
You rearrange me 'til I'm sane
You lock the door
And throw away the key
There's someone in my head but it's not me.

(W mojej głowie mieszka wariat
W mojej głowie mieszka wariat
Podnosisz ostrze, wprowadzasz zmianę
Poprawiasz mnie, dopóki nie stanę się normalny
Zamykasz drzwi
Wyrzucasz klucz
W mojej głowie ktoś jest, ale to nie jestem ja*)


Wszyscy o tym wiemy, wystarczy mała zmiana w neurochemii mózgu i przestajemy być sobą. A może dopiero wtedy zaczynamy być sobą?
Czy wiemy, które ja jest tym właściwym ja?

Po zastanowieniu, odpowiedź wydaje się prosta: właściwe ja to, to którego jesteśmy świadomi przez większość naszego życia, nad którym mamy pełną kontrolę, a nie to ja, które pojawia się tylko czasem w szczególnych sytuacjach.
Niestety. David Eagleman i tu ma dla nas przykrą wiadomość. Obce ja przejmuje nad nami kontrolę nie tylko w stanach patologicznych lub w stanie upojenia alkoholowego.
Nasz mózg bardzo często nie zadaje sobie trudu informowania naszej "świadomości" o podejmowanej właśnie decyzji.
Nie przeraża nas to gdy myślimy o decyzjach, takich jak naprzemienne pedałowanie podczas jazdy na rowerze, odczuwamy jednak pewien dyskomfort, gdy pomyślimy, że może świadomy wybór kierunku studiów wcale nie był taki świadomy.

Eagleman przytacza badania dotyczące "ukrytego egotyzmu", z których wynika, że za wiele naszych życiowych wyborów odpowiedzialne mogą być litery, od których zaczynają się nasze imiona i nazwiska. Więcej, niż gdyby decydował o tym rachunek prawdopodobieństwa, jest par których imiona zaczynają się na tę samą literę. Poproszeni o wybranie jednej z dwóch herbat uczestnicy eksperymentu wybierać będą herbatę, której nazwa zaczyna się od trzech liter, od których zaczyna się też imię badanej osoby. A na koniec: nasze imiona mogą także wpływać na wybór ścieżki zawodowej. Denise chętniej zostanie dentystką, a Lawrence prawnikiem (ang. lawyer).
Wreszcie pojawiła się pierwsza sensowna odpowiedź na to dlaczego studiowałam biologię (moje inicjały to B.B.).

Przytaczając te i wiele innych przykładów, David Eagleman stara się nam powiedzieć coś co pewnie większości z was się nie spodoba - człowiek jest pozbawiony wolnej woli.
Mi też się to nie podoba i nadal w to nie wierzę, mimo że argumentacja autora do mnie przemawia (to chyba najlepszy przykład tytułowych "wojen domowych" w mojej głowie).

Kimkolwiek by była osoba która pisała tę recenzję, bardzo wam poleca książkę Davida Eaglemana. Nawet jeśli jego imię nie zaczyna się na literę B.

* Nie najpiękniejsze tłumaczenie mojego autorstwa

http://pozapsem.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Córka króla moczarów

Wokół książki było tyle szumu, recenzje powalaly na kolana, a Książka jest bardO średnia. Przeczytanie jej do końca nie było żadną przyjemnością, w ża...

zgłoś błąd zgłoś błąd