Pół życia w ciemności. Biografia Zygmunta Kałużyńskiego

Wydawnictwo: Zwierciadło
6,5 (36 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
6
7
12
6
10
5
5
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363014520
liczba stron
347
słowa kluczowe
krytyka filmowa, film, biografia
język
polski
dodała
Malwina

Erudyta i gawędziarz. Miłośnik kina, jazzu, muzyki poważnej i kultury francuskiej. Mistrz autokreacji. W życiu prywatnym ciepły, dobry i uczynny, w życiu publicznym - bezwzględny krytyk bez wahania wygłaszający niepopularne poglądy. Przez kinomanów uwielbiany, przez wielu twórców - znienawidzony. Z upodobaniem cytował wypowiedzi, w których luminarze polskiej kultury folgowali swojej niechęci...

Erudyta i gawędziarz. Miłośnik kina, jazzu, muzyki poważnej i kultury francuskiej. Mistrz autokreacji. W życiu prywatnym ciepły, dobry i uczynny, w życiu publicznym - bezwzględny krytyk bez wahania wygłaszający niepopularne poglądy. Przez kinomanów uwielbiany, przez wielu twórców - znienawidzony. Z upodobaniem cytował wypowiedzi, w których luminarze polskiej kultury folgowali swojej niechęci do niego. Krzysztof Zanussi widział w nim upadłego wyrobnika w służbie stalinowskiej, zaś Agnieszka Holland szkodnika niszczącego kulturę narodową.
Biografia jednego z najbardziej wyrazistych polskich krytyków filmowych pióra Wojciecha Kałużyńskiego - nomen omen - krytyka filmowego (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa).

 

źródło opisu: http://ksiegarnia.zwierciadlo.pl

źródło okładki: http://ksiegarnia.zwierciadlo.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1046

On pisał o filmach

Zacznę od truizmu: Zygmunt Kałużyński wielkim krytykiem filmowym był. A właściwie nie tyle krytykiem, co wybitnym intelektualistą. Pisał bowiem recenzje nieszablonowe, w których równie wiele miejsca, co omawianym filmom poświęcał ogólnej refleksji nad światem oraz swoim własnym przeżyciom. Tak też było, gdy prowadził dysputy na temat filmów w telewizji  - w latach 70. w programie „Sam na sam” czy później w „Perłach z lamusa” z Tomaszem Raczkiem. Kałużyński szokował swoimi wypowiedziami, miał wielu wrogów w środowisku filmowym, a jednocześnie był darzony sympatią za wyjątkowo życzliwy stosunek do odbiorcy. Zasłynął z obrażania polskich reżyserów (dość powiedzieć, że o Zanussim pisał „Zanudzi” a o Kieślowskim „Koślawski” -  w tych żartach zawiera się esencja tego, co myślał o ich filmach), otwartego opowiadania o swoim niechlujstwie (na swoją obronę miał nawet teorię na temat kurzy gromadzącego się w mieszkaniu) czy zamiłowaniu do pornografii, a także ze swojego ekscentrycznego zachowania. Widzowie w równej mierze czekali na film z cyklu „Perły z lamusa”, co na szeroki uśmiech, głęboki ukłon i gest machania ręką na pożegnanie, jaki Kałużyński co tydzień fundował widzom. Tak naprawdę jednak nikt nie wiedział, jaki Kałużyński jest naprawdę. W swoich książkach, esejach i artykułach często zmyślał, czego nigdy się nie wypierał. Ubarwiał swoją własną biografię, tworząc mity na temat swojego rzekomo proletariackiego pochodzenia, swoich związków z kobietami czy działalności w...

Zacznę od truizmu: Zygmunt Kałużyński wielkim krytykiem filmowym był. A właściwie nie tyle krytykiem, co wybitnym intelektualistą. Pisał bowiem recenzje nieszablonowe, w których równie wiele miejsca, co omawianym filmom poświęcał ogólnej refleksji nad światem oraz swoim własnym przeżyciom. Tak też było, gdy prowadził dysputy na temat filmów w telewizji  - w latach 70. w programie „Sam na sam” czy później w „Perłach z lamusa” z Tomaszem Raczkiem. Kałużyński szokował swoimi wypowiedziami, miał wielu wrogów w środowisku filmowym, a jednocześnie był darzony sympatią za wyjątkowo życzliwy stosunek do odbiorcy. Zasłynął z obrażania polskich reżyserów (dość powiedzieć, że o Zanussim pisał „Zanudzi” a o Kieślowskim „Koślawski” -  w tych żartach zawiera się esencja tego, co myślał o ich filmach), otwartego opowiadania o swoim niechlujstwie (na swoją obronę miał nawet teorię na temat kurzy gromadzącego się w mieszkaniu) czy zamiłowaniu do pornografii, a także ze swojego ekscentrycznego zachowania. Widzowie w równej mierze czekali na film z cyklu „Perły z lamusa”, co na szeroki uśmiech, głęboki ukłon i gest machania ręką na pożegnanie, jaki Kałużyński co tydzień fundował widzom. Tak naprawdę jednak nikt nie wiedział, jaki Kałużyński jest naprawdę. W swoich książkach, esejach i artykułach często zmyślał, czego nigdy się nie wypierał. Ubarwiał swoją własną biografię, tworząc mity na temat swojego rzekomo proletariackiego pochodzenia, swoich związków z kobietami czy działalności w konspiracji. Wszystko, co o sobie mówił, nie bez powodu było poddawane w wątpliwość -  w końcu sam kierował się zasadą: „Staraj się, żeby nie traktowano cię zbyt poważnie, wtedy możesz powiedzieć więcej i szczerzej” i polecał ją młodszym kolegom. Do tej pory nikt nie porwał się na spisanie biografii Kałużyńskiego. No bo kto mógłby sprostać temu wyzwaniu? Jego największy przyjaciel, Tomasz Raczek? Właśnie ze względu na tę bliską zażyłość, dziennikarz nie zdecydował się na to. No więc skoro nie on, to kto zrobi to najlepiej? Kałużyński. Wojciech Kałużyński.

Ci, którzy trwali w wierze, że Wojciech Kałużyński, popularny krytyk filmowy, jest synem Zygmunta Kałużyńskiego tkwili w błędzie. Sam Wojciech Kałużyński dopiero na potrzeby tej książki zweryfikował krążące w rodzinie legendy, że są ze „starym Kałużyńskim” jakoś spokrewnieni. I w pewnym sensie chęć poznania dalekiego krewniaka okazała się przyczynkiem do napisania jego biografii. Autor tym samym ma podejście dość osobiste, które widoczne jest podczas lektury – dzieli się z nami wątpliwościami, jakie budzi w nim życiorys Zygmunta Kałużyńskiego, opowiada o procesie zdobywania informacji, zdobywa się nawet na wyznanie, że zazdrościł zawsze Tomaszowi Raczkowi bliskiej z Kałużyńskim znajomości. Nie można jednak powiedzieć, że wyraźnie zaznaczona obecność autora, stanowi ujmę dla biografii. Wręcz przeciwnie, bo autor i czytelnik znajdują się niemalże w tym samym położeniu – obydwu zależy na tym, by Kałużyńskiego jak najlepiej poznać. Autor książki zrobił w tym kierunku wszystko co mógł, z przeczytaniem wszystkiego, co wyszło spod pióra kolegi po fachu, na czele.

Wojciech Kałużyński trzyma się biograficznego porządku, ale jak sam przyznaje bardziej niż na odtworzeniu kolejnych lat życia krytyka zależało mu na weryfikacji mitów, które urosły wokół jego osoby. Stara się wyjaśnić wszystkie zawiłości jego życiorysu, a materiałem bazowym jest tu dla niego to, co Kałużyński sam o sobie napisał czy mówił w różnych miejscach i w różnym czasie. Porównując ze sobą te różne wypowiedzi, udało mu się wyłapać szereg nieścisłości. Szukał też wyjaśnień u bliskich i znajomych krytyka (m.in. w pismach Tyrmanda, Urbana, w rozmowach z Raczkiem czy Pietrasikiem), ale także w teczce Kałużyńskiego w IPN-ie. Bardzo cennym epizodem książki są lata szkolne Kałużyńskiego, które ukształtowały go jako człowieka. Relacje o nich poznajemy m.in. z zapisków jego gimnazjalnych kolegów: Czesława Sambora czy Zygmunta Mikulskiego.

Co udało się Kałużyńskiemu osiągnąć w biografii drugiego Kałużyńskiego? Na pewno udowodnił, że naturalność i spontaniczność była jego teatralną pozą. Ubrudzona marynarka, drapanie się po głowie, machanie na do widzenia – widzowie to polubili, więc Kałużyński dawał im na wizji to, czego oczekiwali. Po drugie, dla wielu może być nowością (choć plotka na ten temat krążyła od dawna), że znany krytyk był kontaktem poufnym Służby Bezpieczeństwa. Co to w praktyce oznaczało? Ano między innymi, że dostarczał esbekom informacji na temat aktorki Elżbiety Czyżewskiej i jej męża, amerykańskiego dziennikarza Davida Halberstama, a potem także o byłej żonie Eleonor Griswold i jej drugim mężu, reżyserze Aleksandrze Fordzie, którzy także żyli za żelazną kurtyną. Czemu to robił? Tu akurat odpowiedź jest prosta. Z pewnością w obydwu wypadkach kierowała nim zazdrość o kobietę. Należy jednak dodać, że z lewicą było mu po drodze. Był zdeklarowanym sympatykiem PZPR, bronił PRL-u, ale do partii nigdy nie wstąpił i nie był na jej usługach, choć to, co pisał np. o kinie moralnego niepokoju, mogłoby temu przeczyć. Wojciech Kałużyński rozprawia się z innymi opiniami, jakie krążyły wokół osoby Zygmunta Kałużyńskiego, jak na przykład ta, że był homoseksualistą. Nie jest to jednak biografia wybielająca, bo bynajmniej nie została utkana z domysłów, lecz z bardzo wielu różnorodnych materiałów. Słowa autora są zawsze poparte długimi cytatami, wyimkami z tekstów Kałużyńskiego lub innych, którzy o nim pisali. Sam autor ma dystans do tego, co pisze i podkreśla, że w pewnych kwestiach można polegać jedynie na domniemaniach. Ale z ciekawostek, które udało się poprzeć dowodami, prawdziwy jest między innymi zaskakujący fakt bliskiej znajomości krytyka z muzą (i żoną) Ingmara Bergmana – Liv Ullman.

Zdecydowanie biografia Zygmunta Kałużyńskiego to pozycja jakiej na rynku książki brakowało. Ta barwna postać, po pierwsze zasługuje na to, by o niej nie zapomnieć, a po drugie, wymaga, by w końcu ją zdemitologizować.  Z perspektywy osoby, która sama postaci Zygmunta Kałużyńskiego poświęciła kilka miesięcy swojego życia, biografię pióra Wojciecha Kałużyńskiego mogę z czystym sumieniem polecić jako kompletne źródło wiedzy o nietuzinkowym krytyku, który już na zawsze zapisał się w polskiej kulturze. Sama pisząc o Zygmuncie Kałużyńskim przekonałam się, jak niejednoznaczny i trudny do opisania był jego życiorys. Przed autorem stało naprawdę trudne zadanie, by te skrawki życia, które ujawniał Kałużyński w swoich wypowiedziach, posklejać w jedną spójną i prawdziwą całość. Udało mu się to z powodzeniem, przy jednoczesnym pogłębieniu naszej wiedzy na temat krytyka. Wiele faktów zawartych w tej publikacji rzuca na encyklopedyczny biogram Kałużyńskiego nowe światło. Będąc wysokiej wiarygodności biografią, jest też przy okazji „Pół życia w ciemności” (nazwana tak według życzenia Kałużyńskiego, który zadeklarował, że gdyby pisał kiedyś autobiografię to taki właśnie nadałby jej tytuł) lekturą wciągającą i fascynującą, tak jak fascynujący jest jej bohater, i czyta się ją jak dobrą powieść. A to także dlatego, że Kałużyński - autor ma lekkość pisania i umiejętność nawiązania więzi z czytelnikiem, co przekłada się na szybkie tempo pochłaniania książki. Polecam więc nie tylko fanom Zygmunta Kałużyńskiego, ale też każdemu, kto po prostu lubi czytać o interesujących ludziach.

Malwina Sławińska

Tytuł recenzji jest nawiązaniem do słów Zygmunta Kałużyńskiego: „Jeśli będzie mnie ktoś wspominał: On pisał o filmach, to mi wystarczy”, które padły w jednym z jego ostatnich wywiadów. 

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (113)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 104
elka2012 | 2014-12-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 grudnia 2014

Czytałam tę książkę " na dwa podejścia" i oczywiście z mieszanymi uczuciami.No bo kontrowersyjny bohater oraz nieznany autor, który, jak mi się wydawało chce trochę "pojechać" na nazwisku sławnego krewniaka.
I dalej mam mieszane uczucia.Mniej do autora, bardziej w stosunku do Bohatera.Najbardziej nie lubię go za to, ze perfidnie donosił.Ponadto, za jego stosunek do kobiet, mniej za niechlujstwo i kłótliwość.
Ale, po przeczytaniu książki oraz odniesieniu do własnych wspomnień z oglądanych programów telewizyjnych z Z.K, ocena - per saldo - pozostaje pozytywna.
Przede wszystkim fachowiec.
Poza tym wrażliwiec, pogubiony w PRLowskiej rzeczywistości, z która sie utozsamiał , ale i nie zgadzał.
Jak wiekszość (poza steropianowymi bohaterami - to nie jest pejoratywne)żyjacych, myślacych i chcących cos robi w tamtych czasach.
Tyle że On miał odwage to manifestować.

książek: 2483
kinzetka | 2013-11-28
Przeczytana: 27 listopada 2013

Po prawdzie, to Zygmunt Kałużyński ani mnie ziębił, ani grzał. Pamiętam go z czasów tak „Pereł z lamusa”, jak i „Pereł w południe”. Coś tam wlatywało jednym uchem, drugim wylatywało – bo głównie czekałam na film albo byłam zajęta czymś innym. Ponadto nad kino, już od wczesnej młodości, przedkładałam książki. Czasami czytałam to, co publikował Kałużyński w „Polityce”, ale też raczej przy okazji.
Zanim wzięłam się za „Pół życia w ciemności” wiedziałam, że Zygmunt Kałużyński był krytykiem filmowym, pyskatym gościem i lubił gestykulować. Wystarczy?
Niezupełnie.
Kałużyński młodszy, może spokrewniony z Kałużyńskim starszym w dziesiątym lub piętnastym pokoleniu, a może i nie, stara się już na wstępie rozjaśnić mroki mętnego dzieciństwa i młodości swego mentora. Mamy zatem pana Zyzia uczącego się grać na fortepianie, działającego z innymi młodymi lubelskimi intelektualistami, a potem wypuszczającego się samopas do Warszawy na studia prawnicze i po roku – dodatkowo na studia reżyserskie....

książek: 89
jaga | 2015-04-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 kwietnia 2015

Bardzo dobra książka i w dodatku czyta się lekko, a fabuła - chociaż nie ma tu przecież żadnej fabuły, a losy człowieka są znane - ciekawa, zupełnie jakby nie biografia. Bohater jawi się raczej jako sympatyczny, pomimo tego i owego, ale łatwo oceniać z persektywy czasu i wygodnego fotela. A co by było gdyby? Zainspirowana książką sięgnęłam do "Sam na sam" i "Perły z lamusa" na You Tube, przy okazji wpadł mi też jakiś benefis i czytanie testamentu przez Z.K. No i okazało się, czy to się komuś podoba, czy nie, że krzyczeć można, gestykulować i chodzić po studiu tez można, ale to nie przeszkadza wypowiadać się kompetentnie i merytorycznie na zadany temat. To nie przeszkadza wysłuchać opinii adwersarza. Uczcie się dzisiejsi mądrale!

książek: 212
Paweł86 | 2013-08-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Bardzo przyjemna lektura do poduszki. Czyta się jednym tchem. Oryginalny i ciekawy człowiek opisany w ciekawej książce.

książek: 59
Kamil | 2016-04-10
Na półkach: Przeczytane

Pan od filmów - "Pół życia w ciemności" Wojciecha Kałużyńskiego

Jakiś czas temu trafiła w moje ręce biografia Zygmunta Kałużyńskiego, którego jak przez mgłę pamiętałem z programu „Perły z lamusa”. Przez mgłę, bo późną wieczorową porą, kiedy odcinek w latach 90. był nadawany, ja już pewnie, jako smarkacz, smacznie spałem. Pamiętam za to dobrze czołówkę tego programu z elektryzującą uwagę widza muzyką. O czym, dwaj występujący tam panowie, czyli Zygmunt Kałużyńki i Tomasz Raczek rozmawiają, nie miałem pojęcia. A szkoda, bo dziś oglądając archiwalne odcinki „Pereł…” wsłuchuje się z uwagą w ich dyskusję i jeśli tylko mam czas, staram się obejrzeć polecany przez nich w danym odcinku film.

„Pół życia w ciemności” Wojciecha Kałużyńskiego to biografia Zygmunta Kałużyńskiego – uważanego przez wielu za najlepszego polskiego krytyka filmowego XX wieku. Książkę przeczytałem z dużym zainteresowaniem w ramach „Dyskusyjnego Klubu Książki”.

Autor biografii, również popularny krytyk filmowy,...

książek: 106
Kingishan | 2015-05-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: listopad 2013

„Pół życia w ciemności. Biografia Zygmunta Kałużyńskiego” Wojciech Kałużyński: Sympatyczny starszy pan machający do widzów z ekranu przed emisją kolejnego filmu. Pamiętacie tę charakterystyczną postać? Zygmunt Kałużyński, jeden z najsłynniejszych polskich krytyków filmowych, był człowiekiem, który wzbudzał skrajne emocje. Jedni nienawidzili go za jego szokujące wypowiedzi, krytykę polskich reżyserów, czy ekscentryczne zachowanie. Inni darzyli go szacunkiem i sympatią. Tak naprawdę nikt nie wie, jaki naprawdę był Zygmunt Kałużyński, gdyż często zmyślał różne historie na temat swojego życia. Wokół jego osoby powstało wiele mitów, plotek i niedomówień. Jestem pełna podziwu dla jego umiejętności podejmowania intelektualnych polemik z innymi krytykami, czy artystami świata filmu. Niezwykle błyskotliwie potrafił przedstawić swoje racje, czym doprowadzał rywala do szału. Jedno jest pewne, Zygmunt Kałużyński kochał kino i literaturę. Dzięki autobiografii możemy poznać nie tylko jego...

książek: 18
viola | 2015-08-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Bardzo interesująca. Polecam

książek: 622
E_P_Fandorin | 2017-08-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 sierpnia 2017
książek: 130
Accolon | 2017-03-14
Na półkach: Przeczytane
książek: 433
25ben | 2017-02-18
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
zobacz kolejne z 103 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd