Pan Lodowego Ogrodu - tom IV

Cykl: Pan Lodowego Ogrodu (tom 4)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
8,15 (8038 ocen i 562 opinie) Zobacz oceny
10
1 461
9
1 882
8
2 420
7
1 445
6
557
5
167
4
54
3
37
2
6
1
9
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375747478
liczba stron
880
język
polski
dodał
Ryza

Na tę chwilę fani czekali długie 3 lata. Trzy lata pytań powtarzanych do znudzenia: kiedy, kiedy, kiedy, kiedy… Niewiele jest na świecie powieści, które w podobny sposób nie poddają się zapomnieniu. To irytujące, kiedy coś odrywa Cię od lektury dobrej książki, prawda? Zawsze, kiedy musiałem przerywać lekturę PLO, byłem wściekły. To świetna powieść. Tomasz Kołodziejczak, autor Dominium...

Na tę chwilę fani czekali długie 3 lata. Trzy lata pytań powtarzanych do znudzenia: kiedy, kiedy, kiedy, kiedy… Niewiele jest na świecie powieści, które w podobny sposób nie poddają się zapomnieniu.

To irytujące, kiedy coś odrywa Cię od lektury dobrej książki, prawda? Zawsze, kiedy musiałem przerywać lekturę PLO, byłem wściekły. To świetna powieść.

Tomasz Kołodziejczak, autor Dominium Solarnego

Pan Lodowego Ogrodu – finałowy, czwarty tom cyklu, ozdobionego kompletem nagród przyznawanych w polskiej fantastyce. Sztandarowe dzieło pisarza z legendarnego „Klubu tfurcuff”, grupy której prace złożyły fundament pod współczesną polską fantastykę. Kontynuacja historii uznanej przez portal Onet za „fantastyczną powieścią dziesięciolecia 2000-2010”.



Mnożąc realizm przez fantastykę, Grzędowicz osiąga efekt jeszcze większego autentyzmu

Jacek Dukaj, autor powieści Lód

Ten cykl to właściwie jeden wielki, literacki popis możliwości kreacji współczesnego pisarza popkulturowego. Faszerowany efektami blockbuster z przesłaniem sprowadzony do postaci książki. Perspektywa opisu zmieniająca się w zależności od tempa akcji, wielotorowa fabuła, słowa kreślące dziwaczny, szalony wręcz obraz rodem z sennych widziadeł Hieronima Boscha. Supertechnologia w bezpardonowym pojedynku z magią. Akcja gna przez świat, który nie jest jedynie płaską dekoracją służącą za tło zmagań herosów. Odkrywamy skomplikowany mechanizm z barierami kulturowymi, obsesjami i pragnieniami, który zachowuje prawo do istnienia i funkcjonowania nawet bez galerii pierwszoplanowych postaci.

To już nie jest tylko forma rozrywki. Jarosław Grzędowicz błyskotliwie udowadnia, że uniwersalnym popowym kodem pisarz może mówić o rzeczach fundamentalnych i prowokować do wyciągania wniosków.

Taki jest Pan Lodowego Ogrodu. Porywająca opowieść o konsekwencjach popełnionych czynów.

 

źródło opisu: Fabryka Słów, 2012

źródło okładki: http://fabrykaslow.com.pl/zapowiedzi/pan-lodowego-ogrodu-t-4-488/743

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1354
Villiana | 2017-08-28
Przeczytana: 28 sierpnia 2017

Wreszcie sięgnęłam po ostatnią część Pana Lodowego Ogrodu, miałam przeogromne oczekiwania, w trakcie dwóch pierwszych tomów mój entuzjazm sięgał zenitu, trzeci był niczym przyczajony tygrys, który miał w czwartym tomie rzucić się na mnie z krzaków, rozerwać na strzępy i sponiewierać. Jednak nic takiego się nie wydarzyło. Z bólem muszę przyznać, że jestem z lekka rozczarowana.

Autor bez żadnych wstępów rzuca nas w wir akcji, dokładnie tam, gdzie zakończył się tom trzeci, czyli w środku zamieszania z Passionarią. Trochę ciężko było się w tym odnaleźć, ale wszystko ładnie i płynnie parło do przodu. Dalej Żarłoczna Góra, Robal, Kruczy Dom… wszystko to było klimatyczne i wciągało.

Później zrobiło się nieco bardziej mętnie. W poprzednim tomie ni z gruszki ni z pietruszki doszło do spotkania Vuko z Filarem i niby nigdy nic akcja toczyła się dalej, żeby teraz nagle koło dwusetnej strony wrócić do tego, co porabiał Filar wcześniej. Lubię Filara, nawet lepiej czyta mi się wątki z nim niż z Vuko, ale zdążyłam już zapomnieć, nastawić się na posunięcie akcji, a tu taki spowalniacz. Już nie mówiąc, że dalej też jest strasznie wolne tempo i wszystko wydało mi się przeciągnięte na siłę i wymęczone. Masa opisów, ciągle dokądś zmierzają, praktycznie żadnych zaskoczeń, żeby dobrnąć do finału, do tego co miało nastąpić, a co było chyba oczywiste od samego początku. Mimo to końcówkę czytało się na powrót dobrze, może właśnie przez to, że ten finał był przez tyle stron odwlekany i wyczekiwany.

Samo zakończenie przypadło mi do gustu, wydaje mi się, że to była najlepsza z możliwych opcji. Tyle tylko, że poza Vuko i Filarem nie zbliżyłam się zbytnio do żadnego z bohaterów drugoplanowych, zwłaszcza Sylfany, mimo iż wydawała się być kimś ważnym dla Vuko, przez co na zakończeniu mogły być łzy, wzruszenie itp. A nie było. Oceniam na siedem gwiazdek, z dużym minusem, za te dłużyzny.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Koniec śmierci

Wreszcie przyszedł ten moment, kiedy to mogę się cieszyć z ukończenia jednej z najlepszych trylogii sci-fi jakie dane mi było poznać. Wszystkich którz...

zgłoś błąd zgłoś błąd