Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rzeźbiarz

Tłumaczenie: Janusz Ochab
Cykl: Sam Markham (tom 1) | Seria: Zabójcza seria
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,59 (156 ocen i 39 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
9
8
22
7
40
6
47
5
15
4
10
3
4
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Sculptor
data wydania
ISBN
9788378393603
liczba stron
448
język
polski
dodała
Barbara

Mrożąca krew w żyłach historia seryjnego mordercy, dla którego zabijanie jest naprawdę sztuką. Za życia byli ułomni. Po śmierci stali się doskonałymi dziełami sztuki – ich ciała przemieniły się w repliki najsłynniejszych rzeźb Michała Anioła. Tylko Rzeźbiarz potrafi wydobyć z nich prawdziwe piękno i sprawić, by świat docenił jego dar. Agent specjalny FBI, Sam Markham, wytropił już wielu...

Mrożąca krew w żyłach historia seryjnego mordercy, dla którego zabijanie jest naprawdę sztuką.

Za życia byli ułomni. Po śmierci stali się doskonałymi dziełami sztuki – ich ciała przemieniły się w repliki najsłynniejszych rzeźb Michała Anioła. Tylko Rzeźbiarz potrafi wydobyć z nich prawdziwe piękno i sprawić, by świat docenił jego dar.

Agent specjalny FBI, Sam Markham, wytropił już wielu seryjnych zabójców, ale ten przeciwnik jest wyjątkowy: skrupulatny, metodyczny i bezwzględniejszy od jakiegokolwiek ze zbrodniarzy, z którymi Markham miał do czynienia. Jedyny trop to dedykacja umieszczona na pierwszym „posągu”. Jej adresatką jest Cathy Hildebrant, historyk sztuki, która podobnie jak Sam obawia się, że to dopiero początek morderczej serii.

W spokojnym miasteczku w stanie Rhode Island Rzeźbiarz przygotowuje swoje najnowsze makabryczne dzieło i czeka, aż Cathy wpadnie w jego ręce, przekonany, że dopiero wtedy świat zrozumie w pełni jego przesłanie. Markham może ją uratować, ale musi przeniknąć do chorego, wypaczonego umysłu psychopaty nim przerażająca rzeźba zostanie ukończona…

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1172
Mandriell | 2015-07-31
Przeczytana: 24 lipca 2015

SZTUKA (NIEZBYT) WYSOKA.

Rzeźby kojarzą się (przynajmniej większości z nas) z tak zwaną sztuką wysoką – byle kto nie będzie w stanie w pełni docenić wirtuozerii artysty, nierzadko również istnieje spore ryzyko, iż nie zrozumie taki ktoś, z czym właśnie ma do czynienia. Odnoszę wrażenie, że Gregory Funaro tworząc Rzeźbiarza, pragnął zostać zapamiętany jako pisarz, który ma do zaoferowania czytelnikowi dreszczowiec, który będzie się kojarzył z rzeźbami – może nie każdy zrozumie jego zamysł, ale efekt będzie robił odpowiednie wrażenie. Niestety, albo jestem odbiorcą nastawionym na sztukę niską, albo autorowi nie udało się przeskoczyć poprzeczki, którą sam sobie zawiesił.

Opis zwiastuje lekturę przyjemną, przepełnioną akcją i mogącą pochwalić się udaną kreacją bohaterów. Mający na swoim koncie wiele zawodowych sukcesów, agent specjalny Sam Markham zostaje wezwany na miejsce zbrodni. Okazuje się, że stojący w ogrodzie posąg, będący idealną „reprodukcją” jednej z rzeźb Michała Anioła, to tak naprawdę zamordowani ludzie. Sam ma solidny orzech do zgryzienia, ponieważ morderca nie pozostawił po sobie praktycznie żadnych śladów, a jego jedynym tropem jest dedykacja umieszczona na posągu, która kieruje go do Cathy Hildebrant, historyczki sztuki, której książka dotycząca Michała Anioła najprawdopodobniej stanowi inspirację mordercy… Rzeźbiarz – jak sam każe się określać – jest bowiem przekonany o niezwykłości swojej misji, dzięki której tylko on wydobędzie piękno z ludzkiej brzydoty.

Naprawdę nie wiem, jak ocenić tę powieść. Jest w niej sporo dobrych i udanych elementów, ale niestety, znalazło się także miejsce dla wielu wad. Najgorsze jest w sumie to, że nic w tej powieści nie przechyla szali. Z jednej strony – dostajemy wciągającą opowieść, w której możemy dowiedzieć się kilku nowych rzeczy na temat Michała Anioła, procesu powstawania rzeźb czy średniowiecznej Italii, z drugiej jesteśmy uraczeni sztampowo poprowadzonym ni to kryminałem, ni to dreszczowcem, w którym, mimo tego, iż morderca znany jest od początku powieści, autor nie uniknął tandetnego i oklepanego już wyjaśnienia, jak złoczyńca stał się zły. Sama kreacja głównego antybohatera nie jest jeszcze taka zła – choć jest on odrobinę przerysowany (zarówno fizycznie jak i psychicznie) to można w jakimś stopniu w niego uwierzyć, natomiast argumentacja jego działań to jeden z ciekawszych elementów Rzeźbiarza. Tylko cóż z tego, skoro pod koniec powieści Funaro robi z inteligentnego, opanowanego, i cierpliwego mordercy postać stanowiącą przeciwieństwo wymienionych przeze mnie cech? Niestety, tak jak postać antagonisty ma swoje plusy i minusy, tak dwójka protagonistów stanowi splot pozytywów (stwierdzam to z przykrością: jest ich zdecydowanie mniej) jak i negatywów (które dominują na kartach powieści). Zacznę od plusów – Sam Markham ma ciekawą przeszłość i przyznaję, że ten krótki fragment dotyczący jego życia przed czasem właściwej akcji stanowi najsilniejszą część dzieła Gregory’ego Funaro. I cóż mogę powiedzieć – na tym plusy dotyczące głównych bohaterów się kończą. Cathy Hildebrant jest postacią skrajnie nijaką, na dwa dni po zakończeniu powieści nie jestem w stanie powiedzieć o niej nic konkretnego, ot element tła, który był potrzebny zarówno jako jeden z motywów Renesansowego Zabójcy,jak i jako klucz do napędzenia oraz późniejszego rozwiązania akcji, co – powiedzmy sobie szczerze – nie brzmi dobrze. Do tego niestety muszę dorzucić nieprzeciętnie irytujący wątek miłosny, którego za wszelką cenę chciałem uniknąć w tej powieści. Niestety, pan Funaro widział to inaczej i uraczył czytelnika miłosnym szablonem, w którym nie było ani większego sensu, ani też smaku.

Audiobooka czyta Tomasz Sobczak, którego można kojarzyć z przygodowej serii fantasy dla młodzieży – Zwiadowcy. O ile odpowiadał mi jego głos do wspomnianego cyklu, o tyle w przypadku Rzeźbiarza nie udało mu się mnie do siebie przekonać. Nie wiem, czy było to wynikiem tego, iż pan Sobczak sam męczył się podczas lektury powieści Gregory’ego Funaro, ale momentami czułem się usypiany intonacją. Zdarzyły się również w kilku miejscach literówki, ale przypuszczam, że to kwestia błędu w tekście.

Rzeźbiarz to powieść, która chciałaby być czymś więcej, niż jest w rzeczywistości. Nie słuchało się jej źle, ale pewne fajne i warte uwagi smaczki fabularne zostały przykryte rażącymi banałami, uproszczeniami, które nie powinny mieć miejsca oraz towarzyszącą fabule praktycznie od samego początku przewidywalnością. Nie można jednak odmówić Funaro tego, że potrafił przykuć uwagę i przez większość czasu jednak śledziłem uważnie przebieg wydarzeń. Na rynku wydawniczym jest wiele tytułów znacznie lepszych, ale znajdzie się całe grono słabszych pozycji. Rzeźbiarza poznać można, ale nie trzeba.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Światełko w tunelu

Światełko w tunelu to niesamowita kontynuacja fantastycznej serii, która dostarcza niesamowitych emocji, wrażeń i niezapomnianych chwil z intr...

zgłoś błąd zgłoś błąd