Ulica Nadbrzeżna. Cudowny czwartek

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,31 (149 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
17
8
44
7
46
6
23
5
3
4
5
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Cannery Row, Sweet Thursday
data wydania
ISBN
9788378393900
liczba stron
584
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Kolejny tom dzieł laureata literackiej Nagrody Nobla. Ulica Nadbrzeżna położona w ubogiej dzielnicy portowego miasta Monterey jest domem „dziwek, alfonsów, szulerów”, ale wystarczy spojrzeć z innej perspektywy, by uznać, że to „święte, aniołowie, męczennicy i błogosławieni”. Wśród nich żyją Henry, malarz zbierający kawałki drewna, by zbudować łódź, Lee Chong – właściciel niewielkiego sklepu,...

Kolejny tom dzieł laureata literackiej Nagrody Nobla.

Ulica Nadbrzeżna położona w ubogiej dzielnicy portowego miasta Monterey jest domem „dziwek, alfonsów, szulerów”, ale wystarczy spojrzeć z innej perspektywy, by uznać, że to „święte, aniołowie, męczennicy i błogosławieni”. Wśród nich żyją Henry, malarz zbierający kawałki drewna, by zbudować łódź, Lee Chong – właściciel niewielkiego sklepu, w którym jest wszystko, i Doktor z laboratorium biologicznego, doglądający chorych i leczący nieszczęśliwe dusze.
To zaledwie kilka budynków, ale ludzie i historie, które skrywa ulica, emanują miłością, ciepłem, zrozumieniem i przywracają wiarę w proste wartości.

„Cudowny Czwartek” opisuje losy tych samych i nowych mieszkańców dzielnicy tuż po drugiej wojnie światowej.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Monika książek: 3045

Home sweet home

Skarżyłam się ostatnio na brak książki, która wciągnęłaby mnie bez końca, pochłonęła po kokardy, żebym zapomniała, jak się nazywam i gdzie mieszkam. Nie szukałam niczego wyrafinowanego, żadnej tam prozy ociekającej erudycją, żadnej ekwilibrystyki stylu ani treści, ale co się brałam za książkę, to pudło. Nie zamierzam tu budować dobrze wszystkim znanej konstrukcji napięcia, która doprowadzi nas do oklepanego: „aż tu nagle”. Steinbeck po prostu rozłożył mnie na łopatki. Chciałam gałkę loda, dostałam pucharek z dodatkami. Wyruszyłam w podróż, zobaczyłam miejsca, poznałam ludzi, z którymi, mimo diametralnej odmienności charakteru, po prostu się zakumplowałam. Bez wątpienia, ta lektura, to były jedne z najpiękniejszych wakacji w jakich udało mi się uczestniczyć, bo ulica Nadbrzeżna to nie jest tytuł, to nie jest historia, to jest miejsce zamieszkane, w którym się po prostu jest, do ostatniej strony, a potem się tęskni i wraca jak do domu.

Dość powiedzieć, że w zasadzie, tak na pierwszy rzut oka fabuła kręci się wokół Profesora, całkiem osobliwej postaci na tle reszty mieszkańców, któremu jedni bardziej inni mniej, chcieliby zadośćuczynić za jego dobre serce. Pomysł pada na dobry grunt a inicjatywę przejmuje Mac, człowiek o nieprzeciętnej głowie do zawiłych interesów, w konsekwencji których ma wyjść na swoje. No jeśli tylko wszystkie kółka zębate wielkiej maszyny powodzenia, zaskoczą w odpowiednim momencie. I jak to bywa w życiu, czasem zaskakują a czasem nie, co oprócz...

Skarżyłam się ostatnio na brak książki, która wciągnęłaby mnie bez końca, pochłonęła po kokardy, żebym zapomniała, jak się nazywam i gdzie mieszkam. Nie szukałam niczego wyrafinowanego, żadnej tam prozy ociekającej erudycją, żadnej ekwilibrystyki stylu ani treści, ale co się brałam za książkę, to pudło. Nie zamierzam tu budować dobrze wszystkim znanej konstrukcji napięcia, która doprowadzi nas do oklepanego: „aż tu nagle”. Steinbeck po prostu rozłożył mnie na łopatki. Chciałam gałkę loda, dostałam pucharek z dodatkami. Wyruszyłam w podróż, zobaczyłam miejsca, poznałam ludzi, z którymi, mimo diametralnej odmienności charakteru, po prostu się zakumplowałam. Bez wątpienia, ta lektura, to były jedne z najpiękniejszych wakacji w jakich udało mi się uczestniczyć, bo ulica Nadbrzeżna to nie jest tytuł, to nie jest historia, to jest miejsce zamieszkane, w którym się po prostu jest, do ostatniej strony, a potem się tęskni i wraca jak do domu.

Dość powiedzieć, że w zasadzie, tak na pierwszy rzut oka fabuła kręci się wokół Profesora, całkiem osobliwej postaci na tle reszty mieszkańców, któremu jedni bardziej inni mniej, chcieliby zadośćuczynić za jego dobre serce. Pomysł pada na dobry grunt a inicjatywę przejmuje Mac, człowiek o nieprzeciętnej głowie do zawiłych interesów, w konsekwencji których ma wyjść na swoje. No jeśli tylko wszystkie kółka zębate wielkiej maszyny powodzenia, zaskoczą w odpowiednim momencie. I jak to bywa w życiu, czasem zaskakują a czasem nie, co oprócz refleksji przynosi frustrację lub nawet odwrotnie, najpierw rozczarowanie i żal a potem pretensje do siebie. Oczywiście organizowane na cześć Profesora imprezy, to tak naprawdę tylko pretekst do ukazania mechanizmów, lub raczej relacji międzyludzkich, zmierzających do wyłonienia, czy raczej wyłowienia, obok profesorskich ośmiornic, tego, co w życiu najistotniejsze. Tych wielkich kamieni, które powinny być wrzucone do naszego słoika życia, przed żwirem, piaskiem i piwem.

Obie powieści, „Ulica Nadbrzeżna” i „Cudowny czwartek”, zamknięte w nowym wydaniu w jednej książce, przeczytałam już jakiś czas temu, ale przez te tygodnie, nie byłam w stanie wydusić z siebie na ich temat nic więcej, oprócz: absolutna rewelacja. Dziś zastanawiam się, w czym tkwi geniusz tych prostych, właściwie nawet nieskomplikowanych w swej prostocie opowiadań. Bo ani wielkich haseł nie ma, ani kieszonek czy drugiego dna. Wszystko jest oczywiste, dopowiedziane, odmalowane do ostatniego szczegółu, ale bez przesady. Co sprawia więc, że zanurzam się w akapitach, głucha na świat zewnętrzny i nie chcę wracać, próbując przeczytać choćby kilka linijek w windzie, która wiezie mnie zaledwie na 4 piętro? Dlaczego po raz pierwszy tęsknię za bohaterami, jak za ludźmi, z którymi przeżyłam parę fajnych, trochę leniwych przygód? Dlaczego tak bardzo bolało, kiedy przewróciłam ostatnią stronę? Jakie ziarno zasiał autor, że z każdym słowem, coraz bardziej wrasta w czytelnika, oplata go delikatnym pnączem, które nie umiera po odłożeniu książki na półkę.

Nie umiem odpowiedzieć na żadne z tych pytań, ale na ulicę Nadbrzeżną wybieram się ponownie wkrótce. I nie będzie to ostatni raz.

Monika Stocka

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (510)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 188
ChristinaL | 2017-08-28
Na półkach: Przeczytane

'Ulica Nadbrzezna ' i 'Cudowny czwartek' stanowia calosc i sa nostalgiczna opowiescia o doczesnosci, o przyjazni, o niezwyklym szacunku dla drugiego czlowieka i o milosci. Proste a jednoczesnie tak bogate zycie niezapomnianych bohaterow oraz pierwszorzedne opisy fauny morskiej wzruszaja i zachwycaja.
Doktor biologii, bezrobotny Mack czy tajemnicza Suzy jak oszukuja to na calego, jak pija to do upadlego i jak kochaja to na zaboj.
Ksiazka - mimo radosnych momentow i nieustajacego zachwytu nad swiatem - pelna smutku.
Kopalnia najprawdziwszej zyciowej madrosci.

książek: 1357
Ciacho | 2015-09-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 września 2015

Pamiętacie może miasteczko Monterey z "Tortilli Flat" Johna Steinbecka? Niektórzy z was na pewno tak, a Ci którzy o nim nie słyszeli, będą mieli okazję to zmienić sięgając po tę książkę. Autor zdecydował ponownie zabrać swojego czytelnika do tego miasteczka i to dwa razy, bo w tym konkretnym wydaniu wydawnictwo Prószyński i s-ka zamieściło dwie nowele, których fabuła umiejscowiona została właśnie tam.

Akcja "Ulicy Nadbrzeżnej" rozgrywa się w ubogiej portowej dzielnicy Monterey, która zyski czerpie głównie z połowu sardynek i dzięki fabryce konserw. Tytułowa Nadbrzeżna to spokojna i nieco magiczna ulica, gdzie włóczędzy siedzą na pordzewiałych rurach, dziewczyny wygrzewają się na słońcu, przypływają statki z połowów i od czasu do czasu słychać syreny fabryczne. To tutaj znajduje się jedyny sklepik chińskiego sprzedawcy, Lee Chonga, u którego można dostać wszystko, Laboratorium Biologiczne pewnego Doktora, który pomoże zwalczyć niemal wszystkie choroby i dolegliwości oraz miejscowy...

książek: 484
Luna | 2013-06-10
Przeczytana: 10 czerwca 2013

Steinbecka uwielbiam od zawsze!! Na wschód od Edenu to jedna z moich ukochanych książek ever! Genialne też są Grona Gniewu i Tortilla flat. Kiedy więc wypatrzyłam ostatnio wydane Ulicę nadbrzeżną i Cudowny czwartek radość moja była bezgraniczna. Jednak w miarę przewracania kolejnych stron radość ta zaczęła ustępować miejsca nudzie. Szukałam w sieci recenzji powyższej książki i przeważały euforyczne komentarze. Zatem ciężko powiedzieć czy pewnych pisarzy się nie krytykuje, bo nie wypada, czy książka mimo wszystko jest dobra, a jedynie do mnie nie "trafiła". Pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl by ją scharakteryzować to - już wcześniej napisane - nuda! Lektura była drogą przez mękę i po każdorazowym czytaniu zerkałam ile jeszcze mam do końca, bo nie mam w zwyczaju książek porzucać. Zmęczone, odhaczone, dziękuję, szkoda było czasu:(
Co nie zmienia faktu, że Steinbeck wielkim pisarzem jest. Potraktuję to jako wypadek w twórczej karierze.

książek: 1180
Rosalia_de_Castro | 2013-09-14
Na półkach: Przeczytane, E-booki, 2013
Przeczytana: 13 września 2013

Moje pierwsze spotkanie z Noblistą z 1962 roku Johnem Steinbeckiem. Już teraz żałuję, że spotkaliśmy się tak późno.
Ulica Nadbrzeżna to biedna uliczka nadmorskiego miasteczka Monterey, zamieszkana przez zbiorowisko włoczęgów, nędzarzy, dam do towarzystwa, Chińczyka oraz Doktora, którzy żyjąc na uboczu stworzyli swoje centrum świata.
Ulicę Nadbrzeżną zamieszkuje Chińczyk, który prowadzi sklep ze wszystkim i Państwo Malloy mieszkający w piecu, i Doktor zajmujący się morską fauną, i Mack i jego paczka (typowe wykidajła)... I każdy z tych mieszkańców znajduje swoje miejsce w tej dziwnej społeczności. Poczucie lojalności, swoisty kodeks honorowy, prostota życia czynią z mieszkańców Ulicy Nadbrzeżnej sympatyczną grupę.
Nie raz się uśmiechałam czytając tę niewielką książeczkę.

książek: 146
Jakub | 2013-01-22
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 22 stycznia 2013

Urzekło mnie ciepło z jakim Steinbeck podchodzi do istoty ludzkiej i wrażliwość, z jaką opisuje losy mieszkańców ulicy Nadbrzeżnej. Jest to historia dość prosta ale nie banalna, delikatnie przeplatana spostrzeżeniami i przemyśleniami egzystencjalnymi czy moralnymi. Osobiście bardzo przywiązałem się do wszystkich bohaterów, śledziłem ich poczynania z dużym zaangażowaniem emocjonalnym, a ich portrety będą wisiały w mojej głowie jeszcze przez długi czas. Jedyne zarzuty mam do wydawnictwa - to wydanie posiada liczne literówki, czasem po kilka na jednej stronie, które choć rażą w oczy to nie wpływają jakoś bardzo negatywnie na odbiór książki.

książek: 8
Szopa19 | 2013-05-12
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 2012 rok

Jednym słowem - jedna z najcieplejszych, najsympatyczniejszych i najbardziej urzekających książek z jakimi miałem do czynienia.

książek: 403
Katarzyna | 2014-09-25
Na półkach: Przeczytane, Kindle

Jak to Steinbeck - pięknie pisze o ludziach i rzeczach prostych. Uwielbiam Jego prozę, bo pośmieję się, porozczulam, pozłoszczę, ponudzę czasem, ale przede wszystkim mocno mi zawsze daje do myślenia. Postaci u Noblisty są nietuzinkowe i nawet jak wywodzą się z najniższych warstw społecznych, to potrafią działaniami i uwagami dotyczącymi obserwacji świata mnie zaskoczyć, zmusić do refleksji.

książek: 442
Leśna_czytelnia | 2016-05-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

http://lesnaczytelnia.blogspot.com/2016/05/ulica-nadbrzezna.html

książek: 770
Leśny_ludek | 2016-06-19
Przeczytana: 02 czerwca 2016

John Steinbeck to jeden z najsłynniejszych amerykańskich pisarzy, laureat literackiej Nagrody Nobla "za „realistyczny i poetycki dar, połączony z subtelnym humorem i ostrym widzeniem spraw społecznych”"1 i Pulitzera. Od pierwszego spotkania zachwycił mnie swoją najsłynniejszą powieścią Na wschód od Edenu. Moje późniejsze spotkania z jego twórczością nie były już tak udane. Książki chociaż dobre (no może poza jedną) nie były już takim strzałem w dziesiątkę.

"Ulica Nadbrzeżna" oraz "Cudowny czwartek" są zaliczane do tzw. trylogii o Monterey, pierwsza to "Tortilla Flat" (opisywana przeze mnie dwa razy). Tematyka jest zbliżona, książki są bardzo do siebie podobne. Steinbeck znów opisuje życie "ludzi marginesu", znowu czytamy o wesołej gromadce pijaków, ale nie tylko. Śledzimy także losy między innymi mieszkańców (a raczej mieszkanek) burdelu oraz pewnego Doktora, który tak naprawdę doktorem nie jest.

Te dwie powieści Steinbecka są lekkie i szybko się je czyta....

książek: 714
Sanny | 2017-09-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 września 2017

Na początek ostrzeżenie: jestem laikiem, ale nie ignorantem! Nie czytaj dalej, jeśli nie masz ochoty na komentarz "nie znam się, ale się wypowiem".
Nie rozumiem zachwytów na powieściami tego autora. Ani "Ulica nadbrzeżna" ani odrobinę lepszy "Cudowny czwartek" nie wzbudziły we mnie zachwytu, ba, nawet radości z czytania.
"Ulica nadbrzeżna" jest nudna. Gdyby nie sporadyczne żarty słowne, to można by było zasnąć czytając (co w sumie się zdarzało). Zbyt dużo kreślenia postaci, a za mało akcji. To się bardzo ciężko czytało.
"Cudowny czwartek", natomiast, okazał się romansidłem. Trywialnym, ale dość dobrze podbudowanej postaciami. Bez zbędnych opisów, z większym tempem akcji i ukazywaniem bohaterów w trakcie działań. Jelit nie potargało, ale dało się przeczytać bez zasypiania.
Spodziewałam się, że będzie to ciekawsze i bardziej nastrojowe, klimatyczne. Opis na okładce zachęcał, tak samo fakt, że autor był noblistą. Zawiodłam się. Pociesza mnie fakt, że podobno krytyka amerykańska...

zobacz kolejne z 500 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd