Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Schodząc ze ścieżki

Książka jest przypisana do serii/cyklu "ABC". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Oficynka
6,62 (58 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
4
8
9
7
15
6
16
5
7
4
2
3
0
2
0
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-62465-56-9
liczba stron
484
język
polski

Częstochowscy policjanci odsłaniają kulisy dawnego morderstwa Sprawa morderstwa nad glinianką Michalina w Częstochowie powraca po jedenastu latach. Z zimną krwią zaszlachtowano tam dwóch nastolatków. Trzeci ledwo uszedł z życiem. Okoliczności, w jakich doszło do zbrodni i jej szybkiego wyjaśnienia, kładą się cieniem na stróżach prawa, ale nie tylko... Kogoś bardzo interesuje nieformalne...

Częstochowscy policjanci odsłaniają kulisy dawnego morderstwa
Sprawa morderstwa nad glinianką Michalina w Częstochowie powraca po jedenastu latach. Z zimną krwią zaszlachtowano tam dwóch nastolatków. Trzeci ledwo uszedł z życiem. Okoliczności, w jakich doszło do zbrodni i jej szybkiego wyjaśnienia, kładą się cieniem na stróżach prawa, ale nie tylko... Kogoś bardzo interesuje nieformalne dochodzenie w dawno zamkniętej sprawie, które wszczęli komisarz Andrzej Wołoszynow i aspirant Bartosz Zdaniewicz. Ten ktoś nie spocznie, nim zagrożenie nie zniknie…

 

źródło opisu: http://oficynka.pl/

źródło okładki: http://oficynka.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1587

Miasto z gliny

Już na pierwszej stronie „Schodząc ze ścieżki” pada pierwsze słowo na literkę K. Potem jest już tylko więcej. Czy więcej znaczy lepiej? Tak.

Wracamy do końcówki XX wieku. Wtedy była sobie zbrodnia - dwóch chłopaków ledwie po maturze zostało w bestialski sposób zamordowanych w okolicy glinianki Michalina. Wtedy ukręcono sprawie łeb. Po latach powraca do niej Bartosz Zdaniewicz – aspirant częstochowskiej policji. Pomaga mu doświadczony komisarz Wołoszynow, który ma pokręcony życiorys, pije gęsto, mieszając trunki w przedziwnych kombinacjach oraz bluzga co drugie słowo, jak na prawdziwego gliniarza przystało. Autor – Tomasz Jamroziński – nie pozostawia czytelnikowi złudzeń. Nie jest to książka dla miłośników subtelności w staromodnym stylu. To kryminał z krwi, głównie z krwi. I z mroku.

Miasto z gliny. Częstochowa jest od strony południowej, czyli jadąc w stronę Katowic, gęsto usiana firmami produkującymi cegły, tzw. cegielniami. Od peryferyjnej dzielnicy Gnaszyn przez Kawodrzę po Raków ciągnie się sieć glinianych wyrobisk, czyli glinianek. Wypełnione wodą stanowiły miejsce dzikiego wypoczynku w letnie dni. Wypoczynku, trzeba dodać, niebezpiecznego – wyrobiska te słyną z dużej głębokości, dna, które szybko się urywa i zimnych prądów, powodujących skurcze. Nad tymi dzikimi zbiornikami często dochodziło do tragedii, gdy utopił się jakiś dzieciak albo upojony letnim skwarem i tanim, kapslowanym winem młokos. Tworzyło to groźną legendę glinianek na czele z największą z nich –...

Już na pierwszej stronie „Schodząc ze ścieżki” pada pierwsze słowo na literkę K. Potem jest już tylko więcej. Czy więcej znaczy lepiej? Tak.

Wracamy do końcówki XX wieku. Wtedy była sobie zbrodnia - dwóch chłopaków ledwie po maturze zostało w bestialski sposób zamordowanych w okolicy glinianki Michalina. Wtedy ukręcono sprawie łeb. Po latach powraca do niej Bartosz Zdaniewicz – aspirant częstochowskiej policji. Pomaga mu doświadczony komisarz Wołoszynow, który ma pokręcony życiorys, pije gęsto, mieszając trunki w przedziwnych kombinacjach oraz bluzga co drugie słowo, jak na prawdziwego gliniarza przystało. Autor – Tomasz Jamroziński – nie pozostawia czytelnikowi złudzeń. Nie jest to książka dla miłośników subtelności w staromodnym stylu. To kryminał z krwi, głównie z krwi. I z mroku.

Miasto z gliny. Częstochowa jest od strony południowej, czyli jadąc w stronę Katowic, gęsto usiana firmami produkującymi cegły, tzw. cegielniami. Od peryferyjnej dzielnicy Gnaszyn przez Kawodrzę po Raków ciągnie się sieć glinianych wyrobisk, czyli glinianek. Wypełnione wodą stanowiły miejsce dzikiego wypoczynku w letnie dni. Wypoczynku, trzeba dodać, niebezpiecznego – wyrobiska te słyną z dużej głębokości, dna, które szybko się urywa i zimnych prądów, powodujących skurcze. Nad tymi dzikimi zbiornikami często dochodziło do tragedii, gdy utopił się jakiś dzieciak albo upojony letnim skwarem i tanim, kapslowanym winem młokos. Tworzyło to groźną legendę glinianek na czele z największą z nich – Michaliną położoną w okolicach dzielnicy Raków. Jest to stara, robotnicza dzielnica, która przechowywała w latach 50-. robotników dla tamtejszej huty. Osiedla z czerwonej cegły, czerwonej jak stalinowskie lata, mają dziś niezapomniany klimat, szczególnie w jesienne dni, gdy opadną liście.

Sceneria to bardzo mocny punkt powieści Jamrozińskiego. Jest mrocznie i złowieszczo. Ten klimat udaje się utrzymać pisarzowi przez całą powieść. Dodatkowo mamy wiele scen obyczajowych z naszej współczesności, które okraszają kryminalną fabułę. Powoduje to mocne zakorzenienie w rzeczywistości – na całe szczęście autor nie ucieka od świata przedstawionego i pozwala czytelnikowi weń wniknąć i uwierzyć. Podobnie jest zresztą z postaciami, które także są autentyczne. Pozwala to czasami przymknąć oko na językowe niezręczności, które zdarzają się w powieści. A specjalnie mój wielki szacunek wzbudza strona warsztatowa powieści i znajomość realiów życia policjantów, a także zagadnień z dziedziny kryminalistyki. Widać tutaj solidną robotę i konkretny zamysł, który udało się autorowi zrealizować. Może trochę za dużo tych mądrości życiowych w stylu „choć nie jestem detektywem, zawsze znajdę budkę z piwem” i erotycznych wynurzeń, gdzie wkrada się nieporadność, jednak, biorąc pod uwagę , że „Schodząc ze ścieżki” jest prozatorskim debiutem pisarza, wypada tylko pogratulować i prosić o jeszcze.

Jamroziński w swojej książce nieustannie „schodzi ze ścieżki”. Patrzy na Częstochowę nie z perspektywy jasnogórskiego szczytu, ale z peryferyjnych zakamarków. Nie defiluje Aejami Najświętszej Maryi Panny, ale błąka się gdzieś po chaszczach i zapomnianych miejscach. Odkrywa przed oczyma czytelnika postaci, stojące z dala od wzorców szlachetnych szeryfów. Bohaterowie powieści to prawdziwe postaci, o mocno zindywidualizowanym języku. Czuć tutaj doświadczenie poetyckie (autor jest twórcą dwóch tomów wierszy), które świetnie się sprawdza również w tworzeniu klimatycznych opisów. Całe szczęście, że Jamroziński nie poszedł drogą Marcina Świetlickiego i nie stworzył galaretowatego niby-kryminału, ale rzetelną powieść z krwi i mroku.

I w tej całej beczce miodu jest łyżka dziegciu. Ja rozumiem, że rynek ma swoje prawa, ale reklamy pewnej firmy umieszczone na wewnętrznej stronie okładek cały czas atakowały podczas lektury i psuły przyjemność. Ja z tak agrssywnym podejściem spotkałem się tylko raz i także w kryminale częstochowskiego pisarza, i była to reklama tej samej firmy. Czy doczekaliśmy czasów, że czytając książkę, co 50 stron będzie nas walił po oczach napis „Przerwa na reklamę”? Mnie nie przeszkadza, że na 72 stronie coś bohatera „kuło i szczypało”, ale takich zabiegów, jak powyższe, poproszę jak najmniej, a najlepiej wcale.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (193)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 756

Rzadko sięgam po polskich autorów jeżeli chodzi o kryminał, jakoś nie mam przekonania. Kupiłam tę książkę nie licząc na arcydzieło, ale jestem mile zaskoczona :) Mimo tego, że akcja rozwija się dość długo, to odbywa się to w ciekawy sposób, bynajmniej nie przynudzający.

Policjanci z Częstochowy przypadkowo natrafiają na akta starej sprawy, w których pełno jest dowodów na mataczenie i przekręcanie faktów. Jako sprawcę brutalnego mordu na dwóch nastolatkach wskazano bezdomnego i sprawa została zamknięta. Ale prawdziwy morderca wciąż przebywa na wolności... Gdy zauważa ponowne zainteresowanie sprawą sprzed jedenastu lat rozpoczyna "grę w kotka i myszkę" z aspirantem Zdaniewiczem. Czy dwóm policjantom uda się dotrzeć do zabójcy? Jak zakończy się sprawa tajemniczego morderstwa nad glinianką Michalina?

książek: 2805
Anna | 2014-12-26
Przeczytana: 26 grudnia 2014

Aspirant Bartosz Zdaniewicz z komendy Policji w Częstochowie natknął się przypadkiem na stare, postrzępione dokumenty sprawy sprzed 11 lat, opatrzonych kryptonimem "Michalina 1997". Na pierwszy rzut oka dokumenty wydawały się podejrzane, bowiem zawierały dziwne zapiski, fałszowane daty, a wszystko - jak można domniemywać - w celu szybkiego zamknięcia sprawy brutalnego zabójstwa dwóch 18-latków w maju 1997 roku.
Bartosz podzielił się swoimi spostrzeżeniami i wątpliwościami z komisarzem Andrzejem Wołoszynowem, doświadczonym dochodzeniowcem, z trudną przeszłością i skłonnościami zaglądania do kieliszka. Obaj postanawiają - mimo upływu lat - podjąć próbę rozwikłania zagadki śmierci młodych ludzi, nie informując o tym przełożonych, którzy też wydają się zamieszani w sprawę z przeszłości.
Dobrze napisany kryminał, trzymający w napięciu, wciągający, wprowadzający w tajniki pracy policyjnej, nie zawsze łatwej i bezpiecznej. Można powiedzieć -samo życie.

książek: 2166
emindflow | 2014-05-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 maja 2014

Nic specjalnego, bardzo przeciętny kryminał, nawet w zestawieniu z konkurencją krajową.
Pomysł rozwiązania niewyjaśnionej zagadki morderstwa sprzed kilkunastu lat jest tyle samo mało oryginalny co ryzykowny w sprawnym i wiarygodnym doprowadzeniu do końca. W tym przypadku autor nie dał rady. Za cholerę nie da się uwierzyć w drobiazgowe relacje świadków wydarzeń sprzed 11 lat.
Bardzo ciężko mi się czytało tę książkę, nijak nie udało mi się wciągnąć w akcję. Kompletnie rozczarowuje dramatycznie słabe, niechlujne wręcz zakończenie z niepozamykanymi wątkami i niewyjaśnionymi motywami działania sprawcy.
Jedyne plusy to fabuła osadzona w polskiej rzeczywistości i przede wszystkim rewelacyjny, ekscentryczny komisarz Wołoszynow.
Spokojnie można sobie darować lekturę tej książki.

książek: 83
sonia poniatowska | 2016-03-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 02 marca 2016

Po zakochaniu się w kryminałach Miłoszewskiego, kiedy zobaczyłam na półce w księgarni kryminał polskiego autora, postanowiłam sprawdzić. Nie powiem, że nie było warto, jednak na pewno nie jest to ta sama wartka akcja, przeplatanie się wątków i zaskakujące zwroty akcji co u Miłoszewskiego. "Schodząc ze ścieżki" to kryminał "do poczytania" wieczorami, jednak moim zdaniem nie jest to książka, którą pochłania się jednym tchem. Mnie specjalnie nie wciągnęła, więc czytałam ją sobie po trochu wolnymi chwilami, ale nie szukałam ich na siłę jak w przypadku niektórych lektur. Główni bohaterowie wydali mi się natomiast bardzo sympatyczni, kilka razy złapałam się na uśmiechach do książki. Zakończenie książki jest dość zaskakujące, to trzeba przyznać. Nie żałuję, że poświęciłam na nią czas, jednak nie poleciłabym wielbicielom wytrawnych kryminałów.

książek: 3230

Tomasz Jamroziński, poeta i prozaik, absolwent filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wiersze publikował m.in. w „Twórczości”, „Czasie Kultury”, „Halarcie”, „Kresach” czy „Gazecie Wyborczej”. Laureat kilkunastu konkursów poetyckich m.in. OKP im. H. Poświatowskiej i im. K.K. Baczyńskiego. Mieszkaniec Częstochowy, autor tomów „stenogramy”, „Przylądek do skrócenia” czy „Mężczyźni są z Warsa”.

Akcja rozpoczyna się w 1997 roku, gdy zamordowanych zostało dwóch nastolatków, a trzeci ledwie uchodzi z życiem. Dochodzenie w tej sprawie bardzo szybko się kończy sukcesem. Sprawcę znaleziono wręcz na ulicy. Winą obciążono miejscowego lumpa, który w tym czasie prawdopodobnie przebywał nad glinianką i przyznał się do zbrodni

książek: 3585
tajus | 2013-01-01
Przeczytana: 26 grudnia 2012

Tomasz Jamroziński to urodzony w 1978 roku absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Poeta, autor takich tomów wierszy, jak "stenogramy", "Przylądek do skrócenia" i "Mężczyźni są z Warsa". Publikował m.in. w "Twórczości", "Czasie Kultury", "Ha!arcie", "Kresach", "Odrze". "Pograniczach" i "Gazecie Wyborczej". Laureat kilkunastu ogólnopolskich konkursów poetyckich. W 2012 roku zadebiutował jako prozaik, powołując do życia kryminał "Schodząc ze ścieżki", którego akcja została osadzona w Częstochowie, jego rodzinnym mieście.

Jest rok 2008. Aspirant z częstochowskiej policji, Bartosz Zdaniewicz, przez przypadek znajduje się w posiadaniu dokumentów pewnej sprawy sprzed jedenastu lat. Nad glinianką Michalina popełniono wtedy okrutne morderstwo - zginęło dwóch nastolatków, z kolei trzeci ledwo uszedł z życiem. Śledztwo bardzo szybko zakończyło się sukcesem, kiedy to za przestępcę uznano miejscowego menela, który przebywał wówczas nad glinianką i rzekomo przyznał się do...

książek: 32
Ramirez | 2013-01-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 grudnia 2012

Świetnie skrojony kryminał, było wszystkiego w odpowiedniej dawce. Skandynawskie są fajne, bo nie przerysowane, a tu jest tak samo, coś takiego mogło się wydarzyć, ciarki po plecach. Polska czy tam słowiańska odmiana porządnego thrillera.

książek: 1587
książek: 1950
Anna | 2013-01-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 02 stycznia 2013

Już od jakiegoś czasu szukałam dobrego polskiego kryminału, czasem myślałam, że czegoś takiego nie ma, że to twór nieistniejący niestety, a jednak JEST !!! Znalazłam! Książki tego typu uwielbiam od wielu, wielu lat, kiedyś zaczytywałam się w Kingu, Mastertonie i Christie, Conan Doyle'u ... wiem, wiem, niekoniecznie są to autorzy kryminałów, ale tego typu książki niegdyś uwielbiałam. Teraz czytam spokojniejsze lektury, ale dobrego kryminału nie pozostawię w spokoju, nieprzeczytanego.
A ta książka niebywale mnie wciągnęła, wiodła mnie dziwnymi ścieżkami, bo co prawda byłam kiedyś w Częstochowie, gdzie dzieje się akcja, ale w celach raczej religijnych niż kryminalnych. Mamy tu do czynienia z nieoficjalnym śledztwem po latach, zamordowano dwóch wchodzących dopiero w życie młodych mężczyzn, brutalnie i w sposób bestialski. Bardzo długo nie mogłam pojąć, kto mógł popełnić tak straszliwą zbrodnię i oczywiście moje domysły nawet prawdy nie musnęły, byłam daleko, daleko poza...

książek: 594
Viconia | 2013-07-04
Przeczytana: 28 maja 2013

Wydawnictwo Oficynka ma wyjątkowy talent do wydawania kryminałów na wysokim poziomie, nawet jeśli są to debiuty. Dlatego po ich książki sięgam raczej w ciemno i do tej pory się nie zawiodłam. Dodatkowo tym razem zachęcił mnie fakt, że akcja powieści rozgrywa się w Częstochowie, a raz, że jest to miejsce, które kojarzy się raczej z czymś innym niż brutalne morderstwa, dwa, że często bywałam tam w dzieciństwie i raczej dobre wspomnienia mam z Częstochową związane. Jak się okazuje intuicja i tym razem mnie nie zawiodła, chociaż nie mogę powiedzieć, że jest to lektura pozbawiona jakichkolwiek wad.

Aspirant Bartosz Zdaniewicz przez przypadek wchodzi w posiadanie dokumentów dotyczących sprawy sprzed jedenastu lat. Nad glinianką Michalina brutalnie zamordowano dwóch nastolatków, a trzeci cudem uszedł z życiem. Morderca teoretycznie został znaleziony i sprawę zamknięto. Jednak Zdaniewicz po bliższym przyjrzeniu się sprawie zaczyna mieć wątpliwości co do przebiegu śledztwa i schwytania...

zobacz kolejne z 183 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd