Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Helena Rubinstein. Kobieta, która wymyśliła piękno

Tłumaczenie: Krystyna Sławińska
Wydawnictwo: Muza
7,18 (515 ocen i 76 opinii) Zobacz oceny
10
38
9
42
8
127
7
160
6
96
5
36
4
9
3
3
2
1
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Helena Rubinstein: The Woman Who Invented Beauty
data wydania
ISBN
9788377582701
liczba stron
352
słowa kluczowe
Uroda, moda, piękno
język
polski
dodała
bibliofilka

Zanim stała się słynną marką kosmetyczną, Helena Rubinstein wiodła inne życie. I to jakie, co za nieprawdopodobna przygoda! Znaliśmy miliarderkę obwieszoną klejnotami, z portretów Dali’ego czy Picassa. Ta „cesarzowa piękna” zmieniła wizerunek kobiety podając jej lustro wiecznej młodości; była niesłychanie pracowita, z ogromną szybkością przemierzała naszą planetę, zatrzymując się zaledwie na...

Zanim stała się słynną marką kosmetyczną, Helena Rubinstein wiodła inne życie. I to jakie, co za nieprawdopodobna przygoda!

Znaliśmy miliarderkę obwieszoną klejnotami, z portretów Dali’ego czy Picassa. Ta „cesarzowa piękna” zmieniła wizerunek kobiety podając jej lustro wiecznej młodości; była niesłychanie pracowita, z ogromną szybkością przemierzała naszą planetę, zatrzymując się zaledwie na chwilę w którymś ze swych wspaniałych domów – ale czy wiadomo, że ta „Hearst w spódnicy” była kiedyś skromną Polką?

Przyszła na świat w roku 1872 w żydowskiej dzielnicy Krakowa, była najstarszą z siedmiu sióstr, na tyle silną, że umiała przeciwstawić się konwenansom. Zawsze była wolna, potrafiła też narzucać swoją wizję. Od Australii, do której wyemigrowała w wieku 24 lat i w której była pionierką w dziedzinie pielęgnacji kosmetycznej, po Nowy Jork gdzie zmarła jako kosmopolityczna księżna w wieku 93 lat, życie Heleny Rubinstein toczyło się jak powieść-rzeka.

Powieść, w której pojawiają się wszystkie talenty tamtych czasów, od Poireta do Chanel, poprzez Louise de Vilmorin; to wspaniała saga, pełna giełdowych krachów, milosnych tragedii, dramatów małżeńskich i utraconych klejnotów.

 

źródło opisu: http://www.muza.com.pl/

źródło okładki: http://www.muza.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2627
Monika Stocka | 2013-02-05
Na półkach: Przeczytane, E-book
Przeczytana: 12 lutego 2013

trudno mi zaliczyć biografie takie jak ta, do literatury. no niby z liter ta książka, ale te litery to szata jedynie dla życia, które toczyło się gdzieś tam własnym rytmem, na dodatek zupełnie poza książkami.
owszem, doceniam pracę autorki, bo takie grzebanie w przeczących sobie źródłach może być nudne i wku..rzajace. czy efekt jest bliski prawdy, trudno ocenić i szczerze mówiąc średnio mnie interesuje. Helena to nie Wiera Gran a Michele Fitoussi to nie Tuszyńska toteż kaliber książki jest inny.
pomijając życie Madame tak obfite, że zaczyna mnie już nużyć (jestem za połową i mam lekko dosyć),to jedna rzecz zwróciła moją uwagę. czytałam, że ok 50% ceny perfum to reklama, potem pośrednicy, dystrybucja, sprzedawcy. koszt produkcji nie jest aż tak duży, jakby sugerowały cyferki na przegrzanych półkach Sephory. nie inaczej jest z kosmetykami. nie mniej nikt tego tak dobitnie nie mówi, a w tej książce wyraźnie widać, jak zawyżaniem ceny buduje się wyjątkowość, pewnie całkiem zwykłego kremu. ciekawa jestem co na to koncerny kosmetyczne?
bo mnie ta wielka marketingowa otoczka z lekka zniechęca, a kult urody i ciała wywołuje reakcję niemal odwrotną do zamierzonej, choć jako przeciętna, statystyczna kobieta, lubię kosmetyki. może bardziej niż średnio nawet.

Helenę na razie odstawiam, bo ile można kupować, pracować remontować, ozdabiać, pracować, zmieniać, bywać, pracować i kupować, i kupować, i kupować. że też jej się nie znudziło, bo ja przysypiałam...
a fanką HR nie byłam nigdy, choć ofiarą wielkich marek owszem, jestem. cóż, w moim świecie, jeżeli rouge to tylko de Chanel a mascara zazwyczaj de Lancome.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zamek w Pirenejach

Na tle kilku innych książek Gaardera, które czytałam, ta wydała mi się dość monotonna (ale 6 gwiazdek przyznane przez pryzmat uwielbienia to tylko świ...

zgłoś błąd zgłoś błąd