Zniknięcie słonia

Tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
Wydawnictwo: Muza
7,03 (1878 ocen i 164 opinie) Zobacz oceny
10
84
9
156
8
395
7
627
6
442
5
99
4
46
3
16
2
8
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
象の消滅 / Zō no shōmetsu
data wydania
ISBN
9788377582695
liczba stron
376
język
polski
dodała
Klaudia

W tym zbiorze opowiadań, podobnie jak w Przygodzie z owcą i w Końcu Świata, Haruki Murakami powodowany geniuszem i odrobiną szaleństwa przypuszcza frontalny atak na normalność, zmieniając i całkowicie dowolnie kształtując rzeczywistość. Ptak nakręcacz każdego dnia nakręca sprężynę świata. Pracownik działu kontroli jakości doznaje olśnienia, patrząc na kangury, i dowiaduje się, czym jest wielka...

W tym zbiorze opowiadań, podobnie jak w Przygodzie z owcą i w Końcu Świata, Haruki Murakami powodowany geniuszem i odrobiną szaleństwa przypuszcza frontalny atak na normalność, zmieniając i całkowicie dowolnie kształtując rzeczywistość. Ptak nakręcacz każdego dnia nakręca sprężynę świata. Pracownik działu kontroli jakości doznaje olśnienia, patrząc na kangury, i dowiaduje się, czym jest wielka niekompletność. W ciało robotnika z fabryki słoni wnika od dawna poszukiwany przez policję tańczący karzeł. Atak irracjonalnego głodu powoduje, że młode małżeństwo dokonuje nocnego napadu na bar McDonalda. Dziewczyna odkrywa, że budzący grozę zielony zwierz, który rozkopuje ogródek, jest w niej zakochany, a ona nie potrafi mu się oprzeć.


Śmieszne, niezwykłe, wyjątkowe – wszystkie opowiadania zebrane w antologii Zniknięcie słonia są dowodem, że Haruki Murakami, mistrz formy, umie z całkowitą swobodą przekroczyć wszelkie granice między światem powieściowym i realnym.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Muza, 2012

źródło okładki: http://www.muzaklub.com/p888,znikniecie-slonia.html?info=888

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 403
julia-orzech | 2013-02-14
Przeczytana: styczeń 2013

Zniknięcie słonia to moje pierwsze spotkanie z twórczością H. Murakamiego. Ryzykowne? Nie w moim przypadku. Bardzo lubię czytać opowiadania (czasem nawet bardziej niż powieści) i wiem, że jeśli ktoś zaskoczy mnie właśnie tym gatunkiem, to potem sięgnę już po kolejne utwory. Zaczynając od drugiej strony mogło się skończyć rzuceniem książki w kąt. Przeczytałam pierwsze opowiadanie i już wiedziałam, że przeczytam wszystkie siedemnaście…
Opowiadania składające się na tom Zniknięcie słonia w Japonii zostały wydane w 1993 roku, więc pochodzą raczej z początków twórczości pisarza. To również był ważny czynnik, który skłonił mnie do sięgnięcia po ten zbiór. Wolę zaczynać przygodę z autorem od jego pierwszych utworów (choć nie zawsze mi się to udaje).
Nie była to łatwa lektura. Autor ciągle oscyluje na granicy jawy i snu. Niejednokrotnie nie mogłam się zorientować, czy bohater śni, jest chory psychicznie, ma depresję… czy tak wygląda jego rzeczywistość. Tego nie wiem do dziś, ale to jest cudowna niewiedza, która sprawia, że jeszcze długo będę się zastanawiać nad znaczeniem, sensem i metaforycznością tych tekstów. Murakami niczego nie ułatwia, może nawet trafniej byłoby napisać, że wręcz utrudnia. Zostawia zaskoczonego czytelnika z otwartą buzią, ze zdziwieniem, irytacją i nieustającym pytaniem, co dalej? To jakiś żart?
Wszystkie opowiadania łączą bohaterowie (w większości przypadków mężczyźni), a raczej to, że w pewnym momencie swojego zwykłego życia doznają olśnienia. Tak jakby, ktoś ściągnął im z oczu czarną przepaskę, która zasłaniała wyraźne widzenie. Oczywiście nie staje się to ot tak. Na każdego z nich miało wpływ jakieś wydarzenie, czynnik zewnętrzny, który stał się pretekstem do spojrzenia dalej, szerzej. Czasem jest to sen lub jego brak, innym razem rozstanie lub po prostu opowieść innego człowieka. W opowiadaniu Sen bodźcem jest niemożność spania bohaterki. Kobieta nie śpi, a mimo to, wcale nie czuje zmęczenia. Mało tego, on czuje, że do tej pory traciła większą część życia. Jedząc czekoladę, popijając wysokoprocentowe trunki i czytając ciągle Annę Kareninę zatraca się całkowicie. A może śni, śpi, nie żyje? Oniryczne wizje i realizm magiczny wypełniają większość opowiadań Murakamiego. Cienka jest granica oddzielająca jawę od snu. Zbyt cienka, aby móc opowiedzieć się zdecydowania po jednej ze stron. Natomiast samo po niej stąpanie, daje prawdziwą rozkosz czytelniczą, której nie jestem w stanie zapomnieć. Mam wrażenie, że bohaterowie sami nie są do końca pewnie, gdzie się znajdują. To co im się przytrafia wydaje się być namacalne, ale jednocześnie tak nierzeczywiste, że człowiek stojący z boku patrzy z niedowierzaniem. Waha się w swoich osądach, męczy i dręczy. Bohater Murakamiego jest samotny wśród bliskich i wśród milionów obcych. Niby zawiera związki, luźne przyjaźnie, odbywa stosunki seksualne. Wszystko to jednak jest mechaniczne, bezuczuciowe. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jest zalepianiem dziury byle jakim cementem, który wkrótce pokruszy się i odpadnie. Czy formą sprzeciwu, niezgodą na owczy pęd jest właśnie ucieczka w marzenie senne? Czy może jest to sposób na to, aby dostrzec, że właśnie w takim pędzie bierzemy udział? Oczywiście autor nie daje żadnej odpowiedzi. Nie kończy, urywa w pół zdania, pozwala myśleć, że dany tekst to błąd drukarski, który znalazł się w tym tomie zupełnie przez przypadek. Żąda od czytelnika wysiłku intelektualnego, dopisania, dopowiedzenia, przemyślenia.
W całym zbiorze, który jest niewątpliwie genialną całością, mam kilka swoich perełek. Na prowadzenie zdecydowanie wysuwa się Tańczący karzeł, który wnika w głąb bohatera, aby pomóc mu zdobyć dziewczynę marzeń. Staje się tańcem – diabłem. Porywa i nie daje złapać tchu. Brzydzi, przeraża i fascynuje jednocześnie.
Ponowny napad na piekarnię, opowiada o straszliwym głodzie, który każe parze świeżo upieczonych małżonków napaść w środku nocy na McDonaldsa (żadna piekarnia nie była otwarta) i zażądać od pracowników trzydziestu hamburgerów. Absurdalne i śmieszne? Hmm… A jeśli głód jest metaforą? Każdy głód bowiem każe człowiekowi działać, szukać pożywienia, zdobywać, walczyć, ruszać się. Pozwala odpocząć tylko na małą chwilkę, nie da się bowiem najeść na zapas. Uczucie głodu nie pozwala spocząć na laurach.
Każde z opowiadań Murakamiego jest pełne dziwnych znaków, kodów, z których zbudowana jest nasza rzeczywistość. Czy zwycięzcą jest ten, kto znajdzie klucz? Czy klucz jest jeden? Czy może każdy z nas ma swój własny? Wiem, dużo w moim tekście pytań. Wybaczcie. Taką mnie zostawił Murakami.
Polecam gorąco!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Larista

Melissa ma jedną z najcudowniejszych wyobraźni jakie znajdziecie na rynku wydawniczym. To, jak bierze coś oczywistego i tworzy z tego coś kompletnie n...

zgłoś błąd zgłoś błąd