7,64 (310 ocen i 47 opinii) Zobacz oceny
10
20
9
57
8
111
7
73
6
31
5
6
4
8
3
1
2
3
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Och i Wienerwald står träden kvar
data wydania
ISBN
9788375365061
liczba stron
376
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Jaga

Ingvar Kamprad z farmy Elmtaryd w Agunnaryd na południu Szwecji tuż po wojnie otworzył małą firmę meblową. Dziś to najbardziej znana na świecie szwedzka marka. Ale wtedy zatrudniał zaledwie kilka osób. Wśród nich swojego najlepszego przyjaciela — Ottona Ullmanna. Otto wyjechał z Austrii tuż po anszlusie, gdy stało się jasne, że pozostanie w kraju jest zbyt ryzykowne. Wyjazd do Szwecji,...

Ingvar Kamprad z farmy Elmtaryd w Agunnaryd na południu Szwecji tuż po wojnie otworzył małą firmę meblową. Dziś to najbardziej znana na świecie szwedzka marka. Ale wtedy zatrudniał zaledwie kilka osób. Wśród nich swojego najlepszego przyjaciela — Ottona Ullmanna. Otto wyjechał z Austrii tuż po anszlusie, gdy stało się jasne, że pozostanie w kraju jest zbyt ryzykowne. Wyjazd do Szwecji, załatwiony z wielkim trudem przez rodziców, miał zapewnić chłopcu bezpieczeństwo w niepewnych czasach.

Ingvar był zagubionym nastolatkiem. Jego ojciec uważał Żydów za źródło wszelkiego zła, babcia wielbiła Hitlera. Zafascynowany poglądami szwedzkich nazistów, Ingvar wkrótce się do nich przyłączył. W innych czasach ci dwaj chłopcy nie mieliby szans się spotkać. A zostali przyjaciółmi.
W tej niezwykłej historii Åsbrink połączyła wnikliwą analizę z wyśmienitą techniką narracyjną, ukazując Szwecję i Europę w sposób, w jaki dotąd nie były przedstawiane. Wykorzystując bogaty materiał archiwalny, zmusiła czytelnika do samodzielnego szukania odpowiedzi na pytanie o grzechy z przeszłości, odpowiedzialność i winę.

 

źródło opisu: Czarne, 2013

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 1468

Bez pęknięcia sprzeczności

Ingvar Kamprad, założyciel firmy IKEA, symbol światowej sławy przedsiębiorcy i duma Szwecji, stawiał pierwsze kroki przemysłowca u boku wieloletniego przyjaciela Ottona Ullmanna. Wcześniej, jako nastolatkowie, chłopcy byli nierozłączni. Pracowali i bawili się ramię w ramię pośród malowniczego krajobrazu Smalandii: czyścili oborę, doili krowy i przerzucali siano, nocą wypływali na jezioro lub jeździli rowerami na potańcówki. Otto przebywał u rodziny Ingvara zatrudniony jako parobek. Znalazł się tam, daleko od rodzinnej Austrii, uciekając przed Holocaustem. Ingvar uwielbiał Ottona i jednocześnie czynnie wspierał ideologię nazistowską. Jak można połączyć te dwa światy? W jaki sposób teoria i praktyka mogą być tak rozbieżne, nawzajem się wykluczające?

Ponad pięćset listów, wywiady, dokumenty, fotografie i książki. Ogromnej objętości zbiór materiałów źródłowych stał się podstawą do napisania reportażu najwyższej próby. Ale książka ważna jest nie tylko ze względu na staranność, z jaką udało się Elisabeth Åsbrink przefiltrować mnogość danych. To też świetnie napisana proza wrażliwej i spostrzegawczej pisarki, bezbłędnie potrafiącej nakłonić do spojrzenia w wybranym przez siebie kierunku. Opowiedziana przez nią historia rozpoczyna się od najwcześniejszych lat Ottona Ullmanna, gdy szczęśliwe dzieciństwo rozpieszczanego jedynaka ucinają wydarzenia z 1938 roku. Rosnący niepokój żydowskiej rodziny zamieszkującej w Wiedniu ma ujście dopiero w momencie wyjazdu chłopca do Szwecji. Pobyt...

Ingvar Kamprad, założyciel firmy IKEA, symbol światowej sławy przedsiębiorcy i duma Szwecji, stawiał pierwsze kroki przemysłowca u boku wieloletniego przyjaciela Ottona Ullmanna. Wcześniej, jako nastolatkowie, chłopcy byli nierozłączni. Pracowali i bawili się ramię w ramię pośród malowniczego krajobrazu Smalandii: czyścili oborę, doili krowy i przerzucali siano, nocą wypływali na jezioro lub jeździli rowerami na potańcówki. Otto przebywał u rodziny Ingvara zatrudniony jako parobek. Znalazł się tam, daleko od rodzinnej Austrii, uciekając przed Holocaustem. Ingvar uwielbiał Ottona i jednocześnie czynnie wspierał ideologię nazistowską. Jak można połączyć te dwa światy? W jaki sposób teoria i praktyka mogą być tak rozbieżne, nawzajem się wykluczające?

Ponad pięćset listów, wywiady, dokumenty, fotografie i książki. Ogromnej objętości zbiór materiałów źródłowych stał się podstawą do napisania reportażu najwyższej próby. Ale książka ważna jest nie tylko ze względu na staranność, z jaką udało się Elisabeth Åsbrink przefiltrować mnogość danych. To też świetnie napisana proza wrażliwej i spostrzegawczej pisarki, bezbłędnie potrafiącej nakłonić do spojrzenia w wybranym przez siebie kierunku. Opowiedziana przez nią historia rozpoczyna się od najwcześniejszych lat Ottona Ullmanna, gdy szczęśliwe dzieciństwo rozpieszczanego jedynaka ucinają wydarzenia z 1938 roku. Rosnący niepokój żydowskiej rodziny zamieszkującej w Wiedniu ma ujście dopiero w momencie wyjazdu chłopca do Szwecji. Pobyt tam znaczą codziennie napływające listy od rodziców. W czasie gdy Otto samotnie wychodzi z okresu dzieciństwa, życie Pappy i Mutti stopniowo rozsypuje się pod naporem działań nazistów. Wszystko to czyta się szybko, zachłannie. Nie sposób jednak nie przystanąć na chwilę przy zadawanych przez Åsbrink pytaniach. Obok bowiem kameralnej fabuły skoncentrowanej na losach Ottona funkcjonują tu szersze warstwy opowieści.

Åsbrink stawia pod znakiem zapytania chwaloną neutralność Szwecji w kontekście wojny. Jej uwaga skupia się szczególnie na wybuchu szwedzkich ruchów nazistowskich w tamtym okresie, przebiegu polityki zamykania granic w obliczu zagłady Żydów i masowych emigracji. Skrupulatnie rejestrowana jest niechęć społeczeństwa do „importowania tego rodzaju materiału”, gdy mowa o ratowaniu niemieckich dzieci pochodzenia żydowskiego. We wszystkich tych partiach tekstu przebija wielka przepaść między Żydami – w umysłach wielu ludzi słusznie karanymi przez Boga za ukrzyżowanie Mesjasza, a narodami chrześcijańskimi. Żydzi sprowadzani są do elementu obcego, a w konsekwencji, też przez nawarstwienie się stereotypów, niechcianego i zbędnego. Nie tylko w nazistowskich Niemczech. Nie tylko przez osoby świeckie.

Inność Żydów permanentnie przewija się w historii i niezwykle mocno wpisana jest w świadomość pokoleń. Åsbrink podpowiada, posługując się chronologią: edykt mediolański w 313 roku zakazywał między innymi stosunków płciowych i jadania z Żydami. Rok 535, synod w Clermont, odebrano Żydom prawo zajmowania stanowisk publicznych. Trzeci synod w Orleanie… Tymczasem, wracając do czasów drugiej wojny, pojawia się pytanie o motywy Szwedzkiej Misji Dla Izraela. Åsbrink nie waha się stawiać stanowczych tez: (…) chciała dobrze, chciała ratować Żydów. Ale nie tyle przed nazizmem, ile przed ich żydostwem, nie tyle ratować ich życie, ile ratować ich dla chrześcijaństwa. Nie są to słowa pozbawione uzasadnienia. Dzieci wyznania mojżeszowego musiały zostać ochrzczone, przyjmowano tylko tych, którzy, nie aspirując do wykonywania prac umysłowych, mogli przydać się w gospodarstwach. W takiej sytuacji nie wywołują zdziwienia fragmenty takie jak ten, gdy pastor związany z Misją daje wyraz nieskrywanemu entuzjazmowi, że pozbawieni pracy i środków do życia Żydzi przychodzą modlić się do kościoła. Opisuje to jako niezwykłą duchową przemianę, która przerosła najśmielsze oczekiwania. Nie ulega wątpliwości, że wobec ogromu cierpienia spowodowanego nazizmem motywy te stanowią jedynie grzeszek. Ale pisarka analizuje dokumenty wnikliwie, dlatego też nie przechodzą one bez echa.

W książce nieustannie rozbrzmiewa dysonans między ideologiami a życiem codziennym. Skrajny przykład Ingvara Kamprada budzi emocje, od niedowierzania i niezrozumienia po złość. Ale warto zadać sobie pytanie, czy sytuacja ta rzeczywiście jest tak wyjątkowa jak zdaje się na pierwszy rzut oka. Czy nawet teraz, współcześnie, nie mamy do czynienia z ludźmi, którzy znają i przyjaźnią się z Innymi, i jednocześnie bronią Innym praw, nawet tych najbardziej podstawowych. Przez swoją religię, wpojone przekonania, teorie i ideologie. Jakkolwiek nie brzmiałaby odpowiedź, reportaż ten warty jest przeczytania.

Sylwia Kluczewska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1110)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6571
allison | 2016-06-29
Przeczytana: 29 czerwca 2016

"W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa" to reportaż z górnej półki, poruszający treścią i formą, napisany z klasą i wyczuciem. To książka, która nawet po odłożeniu na półkę, wciąż żyje w umyśle i sercu czytelnika.

Wstrząsające są losy chłopca, który przed wybuchem drugiej wojny światowej, po anszlusie trafił wraz z innymi dziećmi do Szwecji. Tę bolesną rozłąkę i tęsknotę za rodzicami oraz niemożliwość odnalezienia się w nowej rzeczywistości obrazują liczne listy, jakie Otto wymieniał z rodziną i kolegami. Lektura tej przechowywanej z pietyzmem przez lata korespondencji robi ogromne wrażenie - porusza do żywego i działa z ogromną siłą na wyobraźnię.

Śledząc losy żydowskiej rodziny z Wiednia, bardzo przeżywa się też doznania rodziców, którzy zdecydowali się wysłać syna w nieznane, do gwarantującej bezpieczeństwo Szwecji, by ratować jego życie. Jak bardzo musieli za nim tęsknić, jak musieli się o niego niepokoić i jak bardzo musieli go kochać, by zdecydować się na ten desperacki...

książek: 0
| 2015-03-08
Przeczytana: 08 marca 2015

Z listami bywa różnie.Czasami chronione tajemnicą korespondencji,czasami pisane jako otwarte,do wiadomości szerokiego odbiorcy.
Nie powstałby ten reportaż,gdyby nie TE listy.Prywatne,pełne czułości i troskliwości.Przepełnione miłością,tęsknotą,opisujące codzienne życie.Pisane do ocalonego dziecka przez rodziców i przyjaciół,dla których los nie był tak łaskawy.Czytając,wiele razy kręciła mi się łza w oku,ten bezmiar rodzicielskiej miłości,odczuwanej przez Ullmannów do syna wzbudził we mnie wzruszenie i podziw dla ich wytrwałości i wiary.
Sprawa Kamprada była dla mnie rzeczą drugorzędną w tej historii,nie usprawiedliwiam go i nie oceniam - cieszę się,że nie żyłam w tamtych czasach.
Zasłużona nagroda,polecam gorąco - to tyle,reszta zostaje we mnie...

książek: 3654

Nie przypadł mi do gustu sposób naświetlania wydarzeń. Poszatkowanie materiału powoduje, że losy bohaterów nie budzą uczuć, na jakie zapewne zasługuje ich sytuacja w niepewnych czasach wojny. Samo przytaczanie korespondencji nadaje monotonnego rytmu i absolutnie nie wnosi nic do całej historii, tak samo jak opis sylwetek bohaterów, to w co byli ubrani i tym podobne szczególiki.
Myślałam - z uwagi na samą konstrukcję opartą na krótkich wstawkach dzielących poszczególne myśli - że książkę pochłonę szybko z ogromnym zainteresowaniem, a z uwagi na treść da mi wiele do myślenia. Jednak nie czytało mi się jej sprawnie. Czasem zastanawiałam się, o co chodzi w danym fragmencie, gdzie poprzednia myśl nie skończona, a mówi się nam o sytuacji z innej strony, bądź przechodzi od aspektów społecznych do myśli autorki, jak coś mógł odczuwać Otto lub jakakolwiek inna z przedstawianych osób. Przez całą treść przechodzimy wciąż potykając się o pozrywany tok narracji, przeplatanie czasu wydarzeń z...

książek: 2800
porządekalfabetyczny | 2013-04-07
Na półkach: Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 31 marca 2013

Czytałam gdzieś o sprytomaszynkach liczących ile słów w ebookach czytamy na minutę, w którym miejscu przerywamy czytanie, jakie książki porzucamy w połowie. Reportaże należą do najchętniej kupowanych i najczęściej niedoczytanych książek. Fikcja nadal z nimi wygrywa. Nie tym razem, bo 'W Lesie Wiedeńskim...' to dwa w jednym. Dobry reportaż i zarazem piękna proza. Mnie rozłożyła na łopatki.

Przynajmniej raz w roku czytam książkę o Holokauście i zawsze to odchorowuję. Usiłuję zrozumieć ale i móc później wyjść do ludzi i się nie bać. Książka Åsbrink ma taką siłę rażenia, że zapomniałam, co czytałam przed nią, a następna czytana przeze mnie powieść wydaje mi się zupełnie bez znaczenia.

książek: 2313
Jola_St | 2014-07-18
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 08 lipca 2014

Smutna opowieść o pewnej żydowskiej rodzinie z Wiednia.
Widząc, co się dzieje w Europie po wybuchu II wojny światowej, pewnemu małżeństwu żydowskiemu udało się wysłać syna do Szwecji. Potem przez lata miała miejsce korespondencja między nimi. Rodzice cieszyli się, że Otto powoli zaadaptował się w Szwecji, sami jednak nie przyznawali się do tego, co naprawdę działo się z nimi. W pewnym momencie kontakt z rodzicami z wiadomych względów się urwał.
Czytając te listy od rodziców odnosiłam wrażenie, jakbym czytała listy z zaświatów.

książek: 625
jolasia | 2018-06-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Takie książki jak „W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa“ Elisabeth Asbrink podobnie jak u nas „Sąsiedzi“ Grossa, w Rosji książki Swietłany Aleksijewicz czy w Szwajcarii Jeana Zieglera są jak lekarstwa. Może i gorzkie, niesmaczne jak cholera, ale bez nich ani rusz w stronę wyzdrowienia. Dojrzałe narody potrafią zmierzyć się ze swoją traumą z przeszłości, ale czy ktokolwiek zaraz by się do tego rwał? Szwecja nie jest tu żadnym wyjątkiem. I oprócz wychylenia w przeszłość warto przyjrzeć się jak postępuje tu i teraz i co z tego wynika. Jak swoją traumę odpracowuje. Każda opowieść o mrocznym czasie, kiedy jedna część ludzkości uznała inną część ludzkości za gorszy sort, jest straszna gdziekolwiek by przyłożyć ucho. I nie ma co pisać tu banałów. Asbrink trafiła na świetna historię: paczkę listów, które rodzice pisywali regularnie do swojego syna, a że nie był to zwykły syn, zwykli rodzice i zwykłe okoliczności to miała reporterskiego farta. Bo rodzice to wiedeńscy Żydzi, bo syn został...

książek: 856

Ocenianie takich książek jest szalenie trudne, ale co...
Literacko sprawna, rzetelna w dokumentację, na co daje nam pogląd bibliografia zawarta w książce. Warsztat językowy pani posiada, tylko trochę geograficznie popada w rutynę pisania o państwie niemieckim wszędzie tam, gdzie mówiono po niemiecku, włącznie z Czechami, Węgrami itd. Polska też jakaś taka bezosobowa, za to błotnista. Nie mniej jednak jest to dobra robota śledczo-dziennikarska.
Po przeczytaniu książki, pewnie niejednego z was rozczaruje szwedzkie podejście do nazizmu.

książek: 3085
nellanna | 2014-04-21
Przeczytana: 21 kwietnia 2014

Wstrząsająca opowieść, w niespiesznej, udokumentowanej relacji...sprawia ,że czytając, człowiek wbija się w fotel z poczucia bezsilności na ludzką obojętność, na cudzy ale przecież straszny i głęboki ból, na świadomość, że w trakcie tej lektury czytelnikowi nie oszczędzono szarpiącej serce wątpliwości. Do jakiego stopnia posuwamy się w biurokracji i braku odpowiedzialności... zwykłej ludzkiej empatii, sprawiedliwości, sumienia...wrażliwości społecznej...fałszowaniu historii narodów?

książek: 343
Monika | 2014-01-22
Przeczytana: 22 stycznia 2014

O Holocauście napisano już wiele. Jednak każda nowa książka, relacja porusza, gra na emocjach czytelnika. Elisabeth Åsbrink w swoim reportażu również porusza temat prześladowań Żydów. Do napisania książki przygotowała się starannie. W tym celu zgromadziła ponad pięćset listów, dokumentów, fotografii. Przeprowadziła też wywiady z osobami związanymi z Ottonem Ulmannem.

Rok 1938. Poznajemy Ottona, którego beztroskie dzieciństwo toczy się w pięknym Wiedniu. Wraz z rodzicami tworzą szczęśliwą rodzinę. Rok przed wybuchem II wojny światowej szczęście Ulmannów zostaje zburzone. Powoli zostają wprowadzane ograniczenia dotyczące Żydów. Ci, którzy pracują, tracą pracę. W wielu miejscach publicznych nie mogą się pokazywać. Dzieci żydowskie zostały skreślone z listy uczniów. Dorośli podejrzewają, że wydarzenia mogą przybrać zły obrót, dlatego starają się wysłać dzieci w bezpieczne miejsce. Dzięki tym staraniom 13-to letni Otton z grupą innych szczęśliwców trafia do Szwecji. Od tej chwili...

książek: 652
Aleksandra | 2013-10-26
Na półkach: Przeczytane, Reportaż, 2013 r.
Przeczytana: 26 października 2013

Na okładce książki przeczytałam: "Ingvar Kamprad z farmy Elmtaryd w Agunnaryd na południu Szwecji tuż po wojnie otworzył małą firmę meblową. Dziś to najbardziej znana na świecie szwedzka marka. Ale wtedy zatrudniał zaledwie kilka osób. Wśród nich swojego najlepszego przyjaciela — Ottona Ullmanna.".

Myślę: ciekawe... książka o kolesiu, który założył sieć Ikea (btw. dopiero z tej książki dowiedziałam się, że to pierwsze litery pełnych danych założyciela - Ingvar Kamprad Elmtaryd Agunnaryd). Biorę książkę, zaczynam czytać i coś mi nie gra. - Kiedy w końcu będzie o tej Ikei? - pytam sama siebie. Czytam i czytam, strona po stornie, a akcja i historia ciągle dotyczy żydowskiego chłopca, który zostaje wysłany (zesłany) do Szwecji.

I tu przyszło poczucie zawodu. Nie tego się spodziewałam, czuję się oszukana. Chciałam przeczytać reportaż o drodze na szczyt faceta, który wyposaża większość polskich domów. W zamian dostałam nudną historię rozłąki rodziców i synka. Tak, była dla mnie...

zobacz kolejne z 1100 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Znamy laureata Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego

Laureatem 7. edycji Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki został Paweł Piotr Reszka. Do wyróżnienia nominowanych było pięć książek i dwa przekłady. 


więcej
Nominowani do Nagrody Kapuścińskiego

Jury Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego przedstawiło dziś 10 nominowanych do niej książek. Wśród nich znalazło się osiem tytułów polskich i dwa dzieła zagraniczne. O tym, kto jest autorem najlepszego reportażu książkowego wydanego w Polsce w 2015 roku, dowiemy się 20 maja.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd