Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Finale

Cykl: Szeptem (tom 4)
Wydawnictwo: Otwarte
8,04 (7288 ocen i 708 opinii) Zobacz oceny
10
2 115
9
1 105
8
1 494
7
1 211
6
749
5
333
4
136
3
87
2
39
1
19
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Finale
data wydania
ISBN
9788375152449
liczba stron
424
język
polski
dodała
Nelyt

Nora jeszcze nigdy nie była tak pewna swej miłości do Patcha. Upadły czy nie, to on jest tym jedynym. I choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ta dwójka stanowi dla siebie śmiertelne zagrożenie, dziewczyna nie ma zamiaru rezygnować z ukochanego. Teraz muszą połączyć siły, by stoczyć ostateczną walkę o życie. Starzy wrogowie powrócą, pojawią się nowi, a ktoś zaufany okaże się...

Nora jeszcze nigdy nie była tak pewna swej miłości do Patcha. Upadły czy nie, to on jest tym jedynym. I choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ta dwójka stanowi dla siebie śmiertelne zagrożenie, dziewczyna nie ma zamiaru rezygnować z ukochanego. Teraz muszą połączyć siły, by stoczyć ostateczną walkę o życie.

Starzy wrogowie powrócą, pojawią się nowi, a ktoś zaufany okaże się zdrajcą. I choć role zostały rozdzielone, Nora i Patch nie wiedzą, po której stronie przyjdzie im walczyć.

Czy istnieją takie przeszkody, których nawet miłość nie pokona?

 

źródło opisu: Otwarte, 2012

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3527,Finale

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 921
Monika | 2015-08-01
Na półkach: 2015
Przeczytana: 28 lipca 2015

Ah więc doszlismy do tego momentu, kiedy to nasza główna bohaterka wie, że bezgranicznie kocha Upadłego Anioła, mimo iż okazuje się, że są dla siebie wrogami. Oboje jednak szukają rozwiązania jak wybrnąć z tej sytuacji. Nora złożyła przysięgę swemu prawdziwemu i znienawidzonemu ojcu. Aby uniknąć konsekwencji musi stanąć na czele armii Nefilów i poprowadzić ją przeciwko Upadłym. Sprawa komplikuje się, gdyż wraz z Pachem obiecali Archaniołom zapobiec tej walce. Jednakże dla nich nic jest czarne i białe, choć role zostały przydzielone, oboje stają do walki o własną przyszłość w tych niesprzyjających czasach, w którym czają się zdrajcy.

Ahhh cóż ja mogę powiedzieć. Miało być coraz lepiej, finał miał być ekscytujący, a tu... klapa i nie miłe rozczarowanie. Jak to jest, że jeden tom z całej serii może tak rozczarować i zaprzepaścić miłe wspomnienia po pozostałych? Zachodzę w głowę i nijak nie potrafię znaleźć innej odpowiedzi, jak autorka usiadła na przysłowiowych laurach, albo już nie bardzo wiedziała jak to dalej pociągnąć by nadal było interesująco.

Nefilowie chcieli stanąć do walki o własną niezależność, cóż nikt nie lubi być pod czyjąś władzą, zwłaszcza Upadłych Aniołów, które oczywiście władzę nad nimi chcieli zachować. Do tego Archaniołowie, którzy chcieli zapobiec rzezi, ale tak naprawdę mieli swój ukryty cel. Brzmi fajnie, interesująco bo kto wygra? Jak się okazuje? Zwyczajnie, bez fajerwerków i jakichkolwiek mocniejszych wrażeń.

Postacie zachowują się tak, jak by błądzili we mgle, co jest zupełnie nie podobne do tego jak zostali przedstawieni wcześniej. Co się stało z Norą i Pachem? Gdzie ich urok? Nora stała się niezwykle irytująca, naiwna, praktycznie w tej części odebrałam ją jako chodzącą ciapę. Już nie wspomnę o bezsensownych domysłach mijających się z prawdą i o chorobliwej zazdrości. Pach, taka wspaniała intrygująca, przyciągająca, mroczna postać i co? mamy ciapę nr 2. Miłość im chyba nie służy.... Jedyną interesująca postacią pozostawał Scott...dopóki autorka nie zrobiła tego, co zrobiła. O ile w pozostałych częściach matka Nory mnie nie interesowała, to w tej nie dało się z nią wytrzymać... Irytująco nadopiekuńcza i głupio naiwna. Nawet nie będę się nad tym dłużej rozwodzić...
Okej teraz z innej beczki, jestem w stanie zrozumieć, że Marcie była Nefilką (co było logiczne), ale nie jestem w stanie zrozumieć tego, że jest nią także najlepsza przyjaciółka - Vee. Żadne znaki na niebie i ziemi nie wskazywały, że jest ona kimś więcej jak tylko człowiekiem. Sama Nora nawet nie wyczuła, ze jest inna, a przecież posiada zdolność odróżniania, namierzania, wyczuwania czy jak to nazwać. Wątek wydaje mi się naciągany, jak i jego wyjaśnienie. Być może autorka chciała wywołać element zaskoczenia? Nie wiem, w moim przypadku było to reakcja w stylu "ona też" z głębokim westchnieniem niedowierzania w niezbyt pozytywnym znaczeniu.

Co mnie jeszcze wkurzyło? Cóż uśmiercenie jednego z bohaterów, którego szczerze polubiłam, i która była jeszcze sensowna w tej części. Po raz kolejny odnoszę wrażenie, że autorka w ten sposób chciała wywołać emocje, bo być może zdawała sobie sprawę, że ta część jest daleka od ideału. Moim zdaniem uśmiercenie było to niepotrzebne, a jeśli już mogło być bardziej dramatyczne. W moim odczuciu potraktowała tę postać po macoszemu, bez żadnych emocji. Ot co walczy i umiera...

No dobra, a co z nutką potencjalnego zdrajcy i tajemnicy? Cóż był on do przewidzenia, choć łudziłam się, że będzie to szok - zarówno dla Nory jak i czytelników. Dużo bardziej interesujące by było, gdyby zdrajcą był ktoś, kogo nie brało się pod uwagę. No cóż....bywa i tak.

A co do samego zakończenia...Ehhhh....z czym Wam się kojarzy taki zabieg jak "3 lata później"? Bo mnie zdecydowanie książkami romansowo-obyczajowymi. Do powieści paranormalnych moim zdaniem to zupełnie nie pasuje, zwłaszcza jeśli chodzi o te kwestię, którą zaproponowała autorka. Może zrozumiałabym bym to jeszcze, gdyby bezpośrednio dotyczyło to Norry i Pacha, którzy przygotowują się nie wiem do kolejnej walki...bo przecież zło nie śpi...ale w tej sytuacji to było dla mnie dziwne, przesłodzone, wy-lukrowane, sztuczne i dla mnie tego epilogu mogło by nie być... Może moje odczucia względem Finale nie byłyby, aż tak negatywne... Ot co, przykład jak schrzanić całkiem przyzwoita serię (chyba, że jestem już za stara by coś takiego przełknąć).

Do tej pory polecałam te serię, ale po tej części już nie mam takiego zamiaru. Najlepiej jeśli zapoznacie się z różnymi recenzjami, opiniami i podejmiecie decyzję tak jak Wam serducho podpowiada.


http://papierowawyobraznia.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Spotkania. Opowieść o wierze w człowieka

Wywiad rzeka z wybitnym kardiochirurgiem, szefem jednego z najlepszych polskich szpitali leczących choroby serca skończyłem czytać akurat dziś, gdy w...

zgłoś błąd zgłoś błąd