Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Prezenterki

Wydawnictwo: Świat Książki
6,83 (69 ocen i 14 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
2
8
12
7
21
6
18
5
9
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-273-0171-0
liczba stron
400
słowa kluczowe
literatura polska, telewizja, PRL
język
polski
dodała
Ag2S

Z nostalgią i humorem, odrobina plotek, więcej historii i mnóstwo fascynujących szczegółów z tamtych, minionych już lat. Od samych początków, od roku 1957, kiedy zaczęła powstawać polska telewizja, kiedy Włodzimierz Sokorski, będący szefem Radiokomitetu, przyjął do pracy pierwszych spikerów - niezapomnianego Jana Suzina I Eugeniusza Pacha. Anegdoty i zakulisowe polityczno-towarzyskie smaczki,...

Z nostalgią i humorem, odrobina plotek, więcej historii i mnóstwo fascynujących szczegółów z tamtych, minionych już lat. Od samych początków, od roku 1957, kiedy zaczęła powstawać polska telewizja, kiedy Włodzimierz Sokorski, będący szefem Radiokomitetu, przyjął do pracy pierwszych spikerów - niezapomnianego Jana Suzina I Eugeniusza Pacha. Anegdoty i zakulisowe polityczno-towarzyskie smaczki, rozdziały poświęcone realiom PRL-u, materiały archiwalne i najważniejsze - historie prawdziwych gwiazd tamtych czasów - prezenterek telewizyjnych - Ireny Dziedzic, Edyty Wojtczak, Bogumiły Wander, Bożeny Walter, Krystyny Loski i Katarzyny Dowbor.

 

źródło opisu: http://www.swiatksiazki.pl/

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 5354

Królowe szklanego ekranu

Dziś Telewizja Polska to już leciwa, stateczna dama. Właśnie stuknęło jej 65 lat. To bardzo wiele. Na przestrzeni czasu telewizja bardzo się zmieniała. Na początku jej nie doceniono. Prorokowano, że zawsze będzie stała w cieniu radio. A jednak w latach 50-tych nastąpił jej olbrzymi rozwój, Polakom w domach i świetlicach przybyło odbiorników telewizyjnych, a postacie z ekranu zaczynały zdobywać popularność i być rozpoznawalne. Bo jak nie lubić osób, które zaczęły codziennie gościć w naszych domach? Przecież one stawały się niczym członkowie rodziny. Wśród ludzi widzianych na szklanym (jeszcze wtedy) ekranie specyficzną grupę stworzyli prezenterzy i prezenterki. Przodowały w niej kobiety. Ale i panom od zapowiedzi nie brakowało klasy. To byli niezwykli ludzie, którzy szybko zdobyli sporą popularność. Prawda jst taka, że o ile dziejsze pokolenie nie wyobraża sobie ekranu lcd bez reklam, to nasi rodzice nie wyobrażali sobie obejrzenia telewizji bez sympatycznego spikera czy spikerki, którzy z uśmiechem na twarzy, gracją, wdziękiem, czarem i urokiem przedstawiali kolejne pozycje programowe, witali się na początku emisji programu w danym dniu i żegnali na końcu, opowiadali co nieco o mającym być za chwilę wyświetlonym filmie. Byli piękni, wytworni, pewni siebie, sympatyczni. Tak wydawało się nam widzom. A jak wyglądała praca prezentera od podszewki? Jak to było naprawdę być po drugiej stronie szklanego ekranu?

W książce Aleksandy Szarłat o blaskach i cieniach swojej pracy, o swoich karierach opowiadają największe gwiazdy wśród grona spikerek – Edyta Wojtczak, Krystyna Loska, Bożena Walter, Bogumiła Wander i Katarzyna Dowbor. Osobny rozdział poświęca autorka legendzie jaką jest Irena Dziedzic, a początek książki to lekkim piórem napisana historia początku powojennej telewizji. W tym wstępie Szarłat wspomina władze – sylwetki poszczególnych prezesów, opowiada o technice jaką wtedy stosowano, o studiach telewizyjnych i siedzibach – na Ratuszowej, Placu Powstańców Warszawy i Woronicza. Dla osób, które dzieciństwo lub późniejsze lata przeżyły w socjalistycznej Polsce ta publikacja to morze wspomień. To podróż w czasie do okresu, kiedy telewizja miała zdecydowanie inne oblicze. Nie było setki programów jak dziś, a były jeden czy dwa, nie istniała telewizja tematyczna, ale i nie rządziła komercja. Nie było sporego wachlarza programów na zagranicznej licencji, całość emisji wynosiła ledwie kilka godzin, ale telewizja miała urok. Z pewnością dodawały go jej piękne panie na ekranie, które dziś z nostalgią, sentymentem, ale i może zażenowaniem opowiadają o kulisach bycia spikerką.
To były inne czasy. Od młodych niewątpliwie utalentowanych pań wymagano wiele – dykcji, dokładnego wymawiania końcówek wyrazów, właściwego akcentowania. Do takiej pracy trzeba było się solidnie przygotowań, przejść godziny treningów i ćwiczeń pod okiem mentorki – dla jednych Dziedzic, dla innych Wojtczak. Trzeba było zdać egzamin spikerki i otrzymać upragnioną kartę s1. A w zamian? W zamian zyskiwało się sławę, sympatię widzów, popularność i problemy w co się ubrać na wizję, bo wizażystek i sponsorów od dóbr wszelakich nie było. Za koroną spikerki nie szły zbyt wielkie kwoty pieniędzy, choć w PRL-u plotkowano o gigantycznych gażach prezenterek, willach i zagranicznych podróżach za żelazną kurtynę. Te sensacje często mijały się z prawdą, ale owszem pracujący w telewizji częściej wyjeżdżali zagranicę. Ta praca była stresująca i wymagała wiele zaangażowania. Poświęcenia świątecznego dnia i jego spędzenia poza rodziną. Praca trwała do późna w nocy. Wymagała czujności, przytomności umysłu, a z racji, że wejścia na antenę było na żywo błyskotliwości i kreatywności w razie jakiś nieprzewidzianych zmian. Technika zawodziła i trzeba było z uśmiechem na twarzy zabawić widzów. Ale nasze prezenterki to była prawdziwa pierwsza liga. Im niestraszne były żadne problemy, choć i wpadki się bardzo rzadko zdarzały.
Wspomnienia dam telewizji czytało mi się z wielką nostalgią i wzruszeniem. Bo ja te panie doskonale znam ze szklanego ekranu, niektóre lubiłam bardziej inne mniej, ale miałam wrażenie jakby to były znajome z sąsiedztwa. Ich głosy zostały mi w pamięci, ich twarze przed oczyma. Dla mnie dziecka i nastolatki były kimś na miarę dzisiejszych celebrytek, choć intelektualnie stało od wielu dzisiejszych sław o niebo wyżej.
Szkoda, wielka szkoda, że władze telewizji zrezygnowały z usług prezenterek, że wiele ich obowiązków przejęła bezduszna telegazeta. Dziś te panie są już dojrzałymi kobietami. Przekazują nam swoje bezcenne wspomnienia, intymne przeżycia z czasów, gdy znała je cała Polska. I przeczą plotkom, które przez lata niekiedy urosły do rangi pewnika. Kiedyś w telewizji pracownicy byli zżyci ze sobą, pozbawieni chorej rywalizacji i niepędzący w wyścigu szczurów. Tworzyli coś na miarę rodziny. Zawiązywały się serdeczne relacje, nierzadko przyjaźnie. Dziś i to miejsce się zmieniło. I tam wkroczyła samotność i pęd po trupach. Wspomina o tym Katarzyna Dowbor – najmłodsza z grona, która doświadczyła tych zmian na własnej skórze.
Szkoda, że telewizja zmienia się i to nie na lepsze. Mimo wysiłków spada jej popularność na rzecz internetu. Jest inna niż 30 lat temu. Coś się skończyło. Skończyła się niesamowita epoka spikerek. I raczej nie wróci. Ale cudownie, że została napisana ta książka, ten dokument wspomnień. Szkoda, że zabrakło tylko w publikacji rozdziału o Annie Wandzie Głębockiej. Brakowało mnie postaci tej uroczej blondynki, która do końca życia będzie mi się kojarzyła za zapowiedzią dobranocki z bajką o Bolku i Lolku.
Świetnie, że taka publikcja ujrzała światło dzienne. Gratuluję autorce pomysłu. Polecam ją miłośnikom telewizji i lubiącym czytać książki o PRL-u.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
3001: Odyseja kosmiczna. Finał

Tak jak w przypadku 2061 - mocno słabsza niż 2001 i 2010, ale lepsza niż 2061. Rozwiązanie całej historii pozostawia bardzo wiele do życzenia. Widać,...

zgłoś błąd zgłoś błąd