6,52 (58 ocen i 13 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
5
8
5
7
22
6
15
5
4
4
2
3
3
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
El Palestino
data wydania
ISBN
978-83-01-17115-5
liczba stron
616
słowa kluczowe
terroryzm
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
miqa

Czy można zrozumieć terrorystę? W kinie taka akcja rozgrywa się zwykle w ciągu dwóch godzin, podczas gdy w rzeczywistości na wniknięcie w zorganizowane struktury terrorystyczne Antonio Salas poświęcił 6 lat. Udało mu się to kosztem wielu wyrzeczeń – został współpracownikiem jednego z najgroźniejszych terrorystów świata, Szakala, prowadził jego stronę internetową i udokumentował przestępczą...

Czy można zrozumieć terrorystę?
W kinie taka akcja rozgrywa się zwykle w ciągu dwóch godzin, podczas gdy w rzeczywistości na wniknięcie w zorganizowane struktury terrorystyczne Antonio Salas poświęcił 6 lat. Udało mu się to kosztem wielu wyrzeczeń – został współpracownikiem jednego z najgroźniejszych terrorystów świata, Szakala, prowadził jego stronę internetową i udokumentował przestępczą działalność powiązanych z nim (i nie tylko) grup, przybliżając ją czytelnikom.

Autor wcielił się w postać Muhammada Abdullaha, Palestyńczyka z pochodzenia, który z rzekomo osobistych przeżyć włącza się w ruch międzynarodowego terroryzmu. Żeby wiarygodnie zagrać swoją rolę, nauczył się arabskiego, przygotował sobie odpowiednią „legendę”, na potrzeby której stworzył internetową dokumentację, przeszedł obóz szkoleniowy w Caracas, gdzie nauczył się posługiwać bronią, nawiązał kontakty m.in. z ludźmi z ETA, Hezbollahu czy Hamasu. Wszystko, co mógł, zarejestrował ukrytą kamerą, wielokrotnie ryzykując życie.

Książka Antonio Salasa jest pasjonującą lekturą, która dotyka kwestii międzynarodowego terroryzmu i jego wewnętrznych powiązań oraz funkcjonowania współczesnych społeczeństw, istniejących po części w świecie rzeczywistym, po części – za sprawą internetu – w świecie wirtualnym, gdzie również toczy się wojna informacyjna.

Stare arabskie przysłowie powiada: „Dopóki będziemy żyć w niewiedzy, zawsze będziemy wrogami”. Dziś wiem, że ten przykład bzdur, kłamstw, uprzedzeń, frazesów i obłudy jest równie niesprawiedliwy co krzywdzący wobec muzułmanów. Ale po 11 marca 2004 roku wielu Europejczyków było skłonnych w to wszystko uwierzyć. Wiem też, że grupy sąsiedzkie i prawi europejscy obywatele, którzy organizowali lub uczestniczyli w tych antyislamskich manifestacjach, nie byli odpowiedzialni za ich wykorzystanie polityczne i propagandowe przez neonazistów ani tego świadomi. Jednak w przypadku innych podobnych wystąpień działo się dokładnie to samo, tylko że na odwrót. Antychrześcijańskie manifestacje, które zaczęły pojawiać się w krajach arabskich w obliczu rosnącej islamofobii rozprzestrzeniającej się na Zachodzie, też były infiltrowane przez radykałów, tym razem z dżihadu, równie podłych, brutalnych i fanatycznych co nasi neonaziści. Jest im dokładnie tak samo daleko do prawych muzułmańskich obywateli, jak neofaszystom do nas.

Nie byłem muzułmaninem. A nie trzeba być zbyt bystrym, by się zorientować, że infiltracja terroryzmu dżihadu przez nie-muzułmanina jest praktycznie niemożliwa. To straszne, przerażające uczucie, ten jakże realistyczny sen, w którym Az-Zarkawi pytał mnie, czy umiem się modlić, wbijając mi beduiński sztylet w gardło, przekonał mnie, że nadszedł moment ustalenia priorytetów w przygotowaniach. Nie będąc jednym z nich, nie mogłem mieć dostępu do meczetów, islamskich ośrodków i innych miejsc, gdzie zbierali się wierni. Tak więc nadeszła pora nawrócenia na islam. To był jedyny sposób, aby posunąć śledztwo naprzód. Musiałem wrócić na północ Afryki w celu intensywnego i szybkiego szkolenia z Koranu, tak jak zrobił Ali Bej na początku swojej arabskiej przygody. Jeśli którejś nocy Abu Musab az-Zarkawi znów wkradnie się do moich snów i zapyta, czy umiem się modlić, powinienem odpowiedzieć twierdząco. A więc musiałem nauczyć się modlić i znaleźć sposób na to, by naprawdę uwierzyć, że istnieje tylko jeden Bóg, Allah, i że Muhammad jest jego prorokiem. Stawką było moje życie i moja głowa.

 

źródło opisu: http://ksiegarnia.pwn.pl/

źródło okładki: http://ksiegarnia.pwn.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (13)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 154
DreK | 2019-06-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 czerwca 2019

Moje pierwsze spotkanie z autorem, i przyznam że zrobił kawał dobrej roboty. Książka jest dobrze napisana, a sam autor w sposób przystępny, oraz jak na poruszany temat, ciekawy sposób opisuje swoje, prawie sześcioletnie doświadczenia zdobyte podczas infiltracji grup terrorystycznych.
Jako czytelnik, dowiedziałem się wielu ciekawych faktów, informacji oraz szczegółów.
Antonio Salas według mnie w sposób w miarę obiektywny ukazał swoją drogę w dotarciu do najsłynniejszych grup terrorystycznych oraz ich przywódców.
Poruszył wiele tematów, które często są pomijane, jak np osobiste odczucia rodzin terrorystów, ich bliskich, oraz osób które bezpośrednio ucierpiały w wyniku działań wojennych walczących ze sobą stron. Poruszył również kwestię kobiet muzułmańskich, ich roli jako terrorystek oraz samych jako kobiet.

Jeżeli ktoś oczekiwał, oczekuje wielkich wodotrysków, nielegalnych działań itp. to na pewno się zawiedzie, to jest literatura faktu a sam autor musiał działać zgodnie z...

książek: 743
_heroinowy | 2016-02-08
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 08 lutego 2016

Był to mój pierwszy kontakt z Antiono Salasem, choć nie ukrywam, że przy okazji czytania szukałem informacji o nim i innych jego książkach. To dziennikarstwo śledcze przez duże D, przeciwny biegun do tego co większość z nas rozumie pod tym pojęciem...
Jak daleko można się posunąć infiltrując jakieś (zdecydowanie niebezpieczne) środowisko? W tym przypadku - nauka arabskiego, przejście na ortodoksyjny islam, infiltracja trwająca 6 lat, obrzezanie. Gdzie jest granica? Trudno chyba sobie to wyobrazić jako pracę. Z tego punktu widzenia z pewnością duży szacunek dla autora.
Ale książkę Salasa czyta się ciężko ze względu na ogrom danych i faktów, które zawiera (np. półstronnicowe rozwinięcia skrótów organizacji terrorystycznych pojawiające się dość często). Wątków i szczegółów jest mnóstwo, jednak gdzieś z tyłu głowy pozostaje to, iż autor musi ukrywać wszystko co mogłoby zdradzić jego prawdziwą tożsamość, bo Antonio Salas to również przykrywka. A chętnych do skrócenia jego życia lista...

książek: 117
Agnieszka | 2015-09-18
Na półkach: Przeczytane

Niestety ja się wynudziłam czytając tę książkę.
Bardzo ciekawa tematyka, wiele się dowiedziałam nowego o organizacjach walczących na Bliskim Wschodzie i w Ameryce Południowej, więc mogła być z tego znakomita książka. Niestety moim zdaniem za dużo w niej suchych danych np. wymienianie nazw wszystkich organizacji terrorystycznych w Ameryce Południowej zajmuje dwie strony, więc kilka stron przerzuciłam bez czytania.
Polecam jedynie osobom bardzo zainteresowanym tematyką.

książek: 1439
Emma | 2015-09-08
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 września 2015

Tę książkę dostałam kiedyś w prezencie i długo stała na półce czekając na swoją kolej. Sięgnęłam po nią w związku z aktualną sytuacją, chciałam się dowiedzieć, co kieruje ludźmi dobrowolnie idącymi na śmierć, skąd bierze się tak wielka nienawiść, która każe iść mordować całkiem niewinne ofiary. Książka przynosi oczywistą odpowiedź: świat nie jest czarno-biały i punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby spojrzeć na naszą historię, to terrorystami można by nazwać naszych partyzantów,którzy walczyli (wprawdzie innymi środkami, bo były inne czasy) o naszą wolność.
Palestyńczycy zostali usunięci ze swoich domów, są często prześladowani przez izraelskich żołnierzy. Młodzi chłopcy, którzy nierzadko stracili swoje rodziny, są torturowani fizycznie i psychicznie w więzieniach. Ci ludzie walczyli o swoją wolność.
Czasy się jednak zmieniły i książka jest nieaktualna.
W związku z obecną sytuacją, znowu muszę sobie zadawać te same, a właściwie podobne pytania: co sprawiło, że powstał...

książek: 134
jerry | 2015-06-12
Przeczytana: 12 czerwca 2015

koniecznie przeczytaj nie jest łatwa ale warto
warto wcześniej przeczytać- handlowałem kobietami

książek: 1624
rasilio | 2015-06-02
Na półkach: Przeczytane

Salas zbliżył się do islamskiego terroryzmu tak daleko jak to możliwe bez łamania prawa. Rzetelne i wyważone spojrzenie na przyczyny i działania terrorystów w sposób nietypowy dla proamerykańskiej propagandy.
Warto czytać. Czy przeczytać całość? Trochę za obszerna i w końcu zaczyna przynudzać.

książek: 23
strikerg | 2014-10-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 14 sierpnia 2014

Książka przedstawia zupełnie inne spojrzenie na działanie siatek terrorystów islamskich, jednakże czytało się ją dosyć ciężko (chyba ze względu na bardzo dużą ilość bohaterów i faktów oraz trochę chaotyczny jak dla mnie sposób pisania).

książek: 9
kpoiuyt | 2013-08-28
Na półkach: Teraz czytam

Po 2 rozdziałach nie chce się już mi czytać tego, ponieważ autor za dużo się przechwala, bardzo często powraca do innych swoich książek, przez to czasami nie kumam o co chodzi, myśli, że jest nie wiadomo kim. Poza tym jest kilka bezsensownych, niepotrzebnych (podrozdziałów?). Jak trochę odpocznę od niej to skończę czytać.

książek: 1400
Magdalena | 2013-04-12
Na półkach: Przeczytane

Początkowo książka zapowiadała się rzetelnie i obiektywnie, ale niestety z każdą stroną autor traci na wiarygodności. Nie wyobrażam sobie, że tak szybko opanował język arabski w stopniu umożliwiającym mu wejście w hermetyczny świat terrorystów, tym bardziej że "wychował się w rodzinie o palestyńskich korzeniach". Poza tym z każdą stroną denerwuje coraz bardziej usprawiedliwianie terrorystycznych ataków, coś jakby jego punkt widzenia zależał od punktu siedzenia. Dopóki był Europejczykiem potępiał terrorystów, ale skoro ich poznał i okazali się ludźmi to może jednak mają rację... Nie podoba mi się taka logika i jak dla mnie nie ma wiele wspólnego z obiektywizmem.

książek: 1
Przemos1 | 2013-03-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: luty 2013

Książka Salasa mnie denerwuje. Powodem tego jest wyczuwalny swąd rozsiewany przez autora przez 600 stron tego tomiska. Dla czytelnika, który tylko sporadycznie miał styczność z tematyką ogólnie pojętego terroryzmu, może wydawać się wielkim dziełem reporterskim. Nie do końca jednak. Autor wcielający się w skórę Abu abd Allaha, niby walecznego palestyńczyka, na kilometr wydaje się być nieszczery. Pierwszym powodem takiego uczucia jest potworny wręcz, zadufany w sobie zarozumialec - niestety, sam autor. Jego JA sięga niebios, taki we własnym mniemaniu jest wspaniały, zdolny, przebiegły i w ogóle. Drugim z kolei powodem, który czasami każe chlasnąć książka o podłogę jest naiwność autora, że ludzie w to uwierzą. Ba, żeby tylko czytelnicy. Ale sam Salas kazał uwierzyć prawdziwym terrorystom że taki jest. I uwierzyli, przynajmniej w jego własnej opinii. Najbardziej przebiegli ludzie ze świata ściganych przez prawo terrorystów uwierzyli hiszpańskiemu dziennikarzowi że jest jednym z nich....

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd