Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,79 (276 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
22
8
44
7
98
6
68
5
14
4
10
3
5
2
1
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377998243
liczba stron
204
język
polski
dodała
Versatile

Debiut autorki obdarzonej doskonałym słuchem językowym, wyrazistym stylem i znakomitym warsztatem pisarskim. Kolejny – po sztuce Zapolskiej i powieści Kuczoka – sugestywny portret polskiej rodziny: nie patologicznej, nie kołtuńskiej, ale nadal strasznej, zakłamanej i zimnej, w której małżeństwo to więzienie o zaostrzonym rygorze, a dom rodzinny to codzienny teatr absurdu, modłów, wrzasków i...

Debiut autorki obdarzonej doskonałym słuchem językowym, wyrazistym stylem i znakomitym warsztatem pisarskim. Kolejny – po sztuce Zapolskiej i powieści Kuczoka – sugestywny portret polskiej rodziny: nie patologicznej, nie kołtuńskiej, ale nadal strasznej, zakłamanej i zimnej, w której małżeństwo to więzienie o zaostrzonym rygorze, a dom rodzinny to codzienny teatr absurdu, modłów, wrzasków i kotletów schabowych. Mocna proza – jak uderzenie pięścią.

 

źródło opisu: http://www.weltbild.pl/szopka_p90087859.html

źródło okładki: http://www.weltbild.pl/szopka_p90087859.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 730
mag | 2012-10-09
Na półkach: Posiadam

Jedyne co o niej wiadomo to to, że generalnie jest zadowolona z życia. Pisze teksty piosenek kabaretowych. Jest teatrologiem. Robi doktorat z literaturoznawstwa, a na co dzień uczy w szkole języka polskiego. Mieszka w Krakowie i właśnie wydała swoją debiutancką powieść pt. „Szopka", którą w radiowej Trójce czyta teraz Wiktoria Gorodeckaja.

Debiut rządzi się swoimi prawami. Rzadko zdarza się, że pierwsza powieść jest pisana na wysokim poziomie i stanowi prawdziwą ucztę literacką. Tak było w przypadku młodej Masłowskiej, tak też jest i w przypadku Zośki Papużanki.

Powieść to prześmiewcza, powieść to prawdziwa, jest jak znane wszystkim zwierciadło przechodzące się po dziedzińcu, ale nieco wykrzywione, jego powierzchnia bowiem tu i ówdzie jest chropowata.

A opowieść to o rodzinie, taka swoista saga. Bohaterką jest Wandzia, która żyje sobie w czasach PRL-u. Wychodzi za mąż, zachodzi w ciążę, ale bardzo szybko zostaje wdową. Ponownie jednak wychodzi za mąż, ma dzieci, jej dzieci mają dzieci i tak się to opowieść o losach Wandzi ciągnie od pierwszej do ostatniej strony. Mamy tu zatem obraz polskiej rodziny. Nie patologicznej. Nie mieszczańskiej. Nie inteligenckiej. Takiej najzwyklejszej, gdzie to na niedzielny obiad podaje się rosół i schaboszczaka z ziemniakami. Gdzie ledwo się koniec z końcem wiąże. Gdzie baba przy garach stoi, a chłop czasami coś golnie. Są najzwyklejsze problemy, narzekania i rodzinne brudy. Ten nie lubi teściowej, ale teściowa za zięcia mogłaby się pociąć. Siostra ma lepiej, bo mąż jej nie bije, a przynosi prezenty. A i jest Maciuś, który sobie w życiu nie radzi, więc wykorzystuje mamusię do sześćdziesiątego roku życia. Oooo, jak mi ten Maciuś ciśnienie podnosił podczas lektury. Taki darmozjad, naciągacz, manipulator. Syn Wandzi. A Wandzia- cóż, jak to matka - nieba by dziecku uchyliła, nie ważne, że dziecko to śmierdzący leń.

Papużanka ukazuje zwykłą rodzinę, ze zwykłymi problemami, ale czyni to w niezwykle zabawny sposób. Oddaje głos swoim bohaterom, którzy jeden po drugim wcielają się w rolę narratorów. Konstrukcja jest przez to trochę porwana, ale polifoniczna narracja wbrew pozorom nie utrudnia lektury- wręcz przeciwnie- dzięki takiemu zabiegowi czytelnik poznaje różne punkty widzenia. A jest ich trochę.

Nie dość, że mamy tu zatem świetnie skonstruowane postaci, nie tam jakieś beznamiętne typy, tylko bohaterów z krwi i kości, których można polubić, albo szczerze znienawidzić, to dodatkowo autorka umieszcza ich w społeczno-peerelowskim kontekście. Papużanka zabiera nas w czasy kolejek, Peweksów i wczasów pod gruszą. Bohaterowie starają się żyć w rzeczywistości, gdy to na półkach tylko ocet stał.

Ale jest jeszcze wątek wojenny. W narrację zostają bowiem wplecione wspomnienia z drugiej wojny światowej, gdzie to ojciec Wandzi w niemieckim wojsku służył, ale Polaka nigdy nie zabił. Problem zasygnalizowany przez autorkę nie został jednak pociągnięty i tak naprawdę zastanawiam sie w jakim celu krakowska pisarka umieściła ten wątek w powieści. Ale nie czepiajmy się szczegółów-wszakże to jest debiut.

Debiut, który czyta się z ogromną przyjemnością, gdyż pisany jest językiem giętkim, mięsistym, językiem sugestywnym i ironicznym. Papużanka mówi Gombrowiczem, bawi się konstrukcją zdaniową, kombinuje, wykoślawia, podsłuchuje swoich bohaterów i spisuje mowę in flagranti. Indywidualizuje język postaci przez co często mamy do czynienia z kolokwializmami, łamańcami słownymi. I ten dystans. I ta gra intertekstualna, która dla wyrobionego literacko czytelnika staję się wyśmienitą ucztą.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Między książkami

Pierwszy raz mam do czynienia z Gabrielle Zevin. Jest tyle autów książek, że życia nie wystarczy, aby ich przeczytać. Sięgnęłam po "Między ksi...

zgłoś błąd zgłoś błąd