Nic nie trwa wiecznie

Tłumaczenie: Ewa Morycińska-Dzius
Wydawnictwo: Świat Książki
6,74 (206 ocen i 53 opinie) Zobacz oceny
10
17
9
9
8
32
7
53
6
57
5
24
4
7
3
6
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Nothing lasts forever
data wydania
ISBN
9788377991862
liczba stron
368
słowa kluczowe
życiowo, literatura kobieca
język
polski
dodała
ZuzAnka

Brodie, Diana, Vanessa, Rachel cztery kobiety, którym życie nieznośnie się pogmatwało. Małżeństwo Brodie rozpada się, Diana we własnym domu staje się niepotrzebna i niemile widziana, Vanessa na próżno stoi przed ołtarzem czekając na narzeczonego, który w dniu ślubu odchodzi w siną dal, a Rachel ma zaledwie piętnaście lat i maleńką córeczkę, którą prawo chce jej odebrać. W domu Brodie wszystkie...

Brodie, Diana, Vanessa, Rachel cztery kobiety, którym życie nieznośnie się pogmatwało. Małżeństwo Brodie rozpada się, Diana we własnym domu staje się niepotrzebna i niemile widziana, Vanessa na próżno stoi przed ołtarzem czekając na narzeczonego, który w dniu ślubu odchodzi w siną dal, a Rachel ma zaledwie piętnaście lat i maleńką córeczkę, którą prawo chce jej odebrać. W domu Brodie wszystkie znajdują chwilową przystań i siły do... życia. Wzruszająca opowieść o sprawach najprostszych: miłości, odpowiedzialności za własne dzieci, przyjaźni, małżeństwie, rodzinie, wreszcie o rozstaniu i o tym, że niestety, nic nie trwa wiecznie.

 

źródło opisu: Świat Książki, 2012

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/nic-nie-trwa-wiecznie-m...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Ewa-Książkówka książek: 662

O tym, co oczywiste

Chyba dla nikogo nie jest tajemnicą fakt, że najciekawsze scenariusze filmowe czy fabuły książek pisze samo życie. Stąd też tak ogromna popularność literatury obyczajowej (głównie wśród kobiet, ale wyjątki się zdarzają). Postanowiłam zatem przeprosić się z tym gatunkiem i znów wpuścić go do mojego życia czytelniczego (gdy byłam nastolatką, pochłaniałam takich książek naprawdę wiele). Niestety, z literaturą obyczajową jest podobnie jak z serialami – w przypadku niektórych w ogóle nie czuć, że są zwykłymi, życiowymi tasiemcami (jak nazywa je moja dobra koleżanka), bo są tak dobrze zrobione, a inne… lepiej nie mówić.

Skuszona jedną z blogowych recenzji sięgnęłam po raz pierwszy po tytuł angielskiej pisarki, parającej się tworzeniem opowiadań oraz powieści – Maureen Lee. Czy dobrze zrobiłam, wybierając na początek „Nic nie trwa wiecznie”? Tego nie wiem i zanim poproszę Was o zdanie na ten temat, zachęcam do przyjrzenia się bliżej fabule tej książki.

Mamy tutaj historie kilku kobiet. Brodie próbuje jakoś poradzić sobie ze świadomością, że czasy świetności jej małżeństwa już minęły, a jego koniec zbliża się wielkimi krokami. By zająć czymś myśli, korzysta z możliwości przeprowadzki do wielkiego domu z ogrodem, w którym spędziła dzieciństwo. Ponieważ willa jest duża, a ona sama nie ma zbyt wielkiego dochodu, postanawia wynająć kilka pokoi. Niemal natychmiast pojawia się pierwsza lokatorka – Diana. Dziewczyna po długim okresie bycia matką i panią domu dla swoich braci decyduje...

Chyba dla nikogo nie jest tajemnicą fakt, że najciekawsze scenariusze filmowe czy fabuły książek pisze samo życie. Stąd też tak ogromna popularność literatury obyczajowej (głównie wśród kobiet, ale wyjątki się zdarzają). Postanowiłam zatem przeprosić się z tym gatunkiem i znów wpuścić go do mojego życia czytelniczego (gdy byłam nastolatką, pochłaniałam takich książek naprawdę wiele). Niestety, z literaturą obyczajową jest podobnie jak z serialami – w przypadku niektórych w ogóle nie czuć, że są zwykłymi, życiowymi tasiemcami (jak nazywa je moja dobra koleżanka), bo są tak dobrze zrobione, a inne… lepiej nie mówić.

Skuszona jedną z blogowych recenzji sięgnęłam po raz pierwszy po tytuł angielskiej pisarki, parającej się tworzeniem opowiadań oraz powieści – Maureen Lee. Czy dobrze zrobiłam, wybierając na początek „Nic nie trwa wiecznie”? Tego nie wiem i zanim poproszę Was o zdanie na ten temat, zachęcam do przyjrzenia się bliżej fabule tej książki.

Mamy tutaj historie kilku kobiet. Brodie próbuje jakoś poradzić sobie ze świadomością, że czasy świetności jej małżeństwa już minęły, a jego koniec zbliża się wielkimi krokami. By zająć czymś myśli, korzysta z możliwości przeprowadzki do wielkiego domu z ogrodem, w którym spędziła dzieciństwo. Ponieważ willa jest duża, a ona sama nie ma zbyt wielkiego dochodu, postanawia wynająć kilka pokoi. Niemal natychmiast pojawia się pierwsza lokatorka – Diana. Dziewczyna po długim okresie bycia matką i panią domu dla swoich braci decyduje się wyprowadzić, gdyż jeden z nich postanawia ulokować w nim na stałe swoją ciężarną partnerkę. Lokatorką Brodie zostaje także Vanessa – trzydziestoletnia kobieta z dużą nadwagą (chce się jej pozbyć, odcinając się od znajomych i rodziny, i zamieszkując na rok w willi) oraz ogromną raną w sercu, powstałą w dniu, w którym jej narzeczony porzucił ją przed ołtarzem. Poznajemy też młodziutką Rachel, która w wieku zaledwie piętnastu lat zostaje mamą i wraz z córeczką szuka u Brodie kryjówki, by nikt nie zdołał jej rozłączyć z maleństwem.

Wszystkie kobiety w mgnieniu oka zaprzyjaźniają się ze sobą (Diana i Brodie wręcz nienaturalnie szybko). Mieszkając pod wspólnym dachem, z dnia na dzień opowiadają o sobie coraz więcej, aż… wydarza się tragedia. I owa tragedia to tak naprawdę wszystko, jeśli chodzi o mocniejsze akcenty książki – pozostałe jej wątki nie robią wrażenia ani oryginalnością, ani silnym ładunkiem emocji, ani zaskakującymi zwrotami akcji. Chociaż jest to opowieść o przyjaźni, miłości, potrzebie akceptacji i zrozumienia, czyli o tym, co bliskie każdemu z nas, nie byłam w stanie zżyć się z bohaterkami, żadna nie wzbudziła we mnie głębszej sympatii, a jedna z nich nawet z lekka mnie irytowała swoim niepoważnym podejściem do kwestii uczuć.

Język powieści jest prosty i niczym szczególnym się nie wyróżnia (choć kilkukrotne użycie na początku całej historii wyrazu „tele” zamiast „telewizja” trochę mnie zdziwiło, bo niespecjalnie pasowało do całości).

Reasumując, swoje bratanie się z tym gatunkiem mogłam zacząć zdecydowanie lepiej – myślę, że tak by było, gdybym skusiła się na inny tytuł. „Nic nie trwa wiecznie” to typowa, niczym szczególnym niewyróżniająca się „obyczajówka”, z morałem zawartym już w samym tytule (niespecjalnie odkrywczym, trzeba dodać).

Nie czuję się tą lekturą usatysfakcjonowana, ale nie jest żadną tajemnicą fakt, że lubuję się w mocniejszych akcentach fabuły i pewnie stąd wzięła się moja niechęć do tej książki właśnie. Dlatego nikomu jej nie odradzam, polecam natomiast wszystkim wrażliwym fanom powieści obyczajowych.

Ewa Szczepańska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (531)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2766
Gosia | 2015-07-25
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 24 lipca 2015

Tym razem Mareen Lee mnie rozczarowała. Czytałam już inną jej książkę "Wrześniowe dziewczynki" i byłam bardzo zadowolona z tej lektury. Tutaj otrzymałam niestety naiwną bajeczkę, akcja osadzona w jakimś wyidealizowanym świecie, postacie też mało rzeczywiste. Gdzie istnieje taki świat?
Po tej autorce spodziewałam się chyba bardziej rzetelnej lektury.
Same cztery kobiety - główne postacie tej książki - i ich problemy całkiem dobrze pomyślane, ale naiwna, dziecinnie prosta i mało wiarygodna otoczka sprawiła, że niezbyt dobrze czytało mi się tę książkę. Na dodatek w ocenach czytelniczek ma ona dość dobre noty, co mnie zdziwiło. Nie wiem, może to nie był czas na taką książkę.
Momentami była wzruszająca i urocza, ale to dla mnie za mało. Myślę, że jeszcze sięgnę do innych pozycji tej autorki, ale raczej do tych opisujących czas wojny, bo w tym pisarka chyba bardziej celuje.

książek: 1181
Tatiasza Aleksiej | 2015-12-06

Opowieść o czterech kobietach. Każdą z nich dotyka jakiś problem z którym musi się zmierzyć. Nie jest to łatwe, bo problemy są bardzo poważne...
Książka wciąga od pierwszych stron i tak jest do końca. Jest ciepła, spokojna, chociaż są momenty tragiczne... a jak sam tytuł wskazuje: "nic nie trwa wiecznie"...
Podobała mi się, ale trochę raził przesłodzony sposób przedstawiania przez autorkę głównych postaci i niektórych sytuacji. Mimo to polecam:)

książek: 1358
Madi | 2017-08-25
Na półkach: Przeczytane, Obyczajówka, 2017
Przeczytana: 23 sierpnia 2017

Książkę czytało się dobrze ,ale...
bez żadnego napięcia i bez wypieków na twarzy.
Historia czterech kobiet bardzo ciekawa ,ale... taka nie realna(choć sama z chęcią zamieszkałabym w takich" Kasztanach").
Powieść lekka i przyjemna gdyby...nie zakończenie.,ale jak sam tytuł nam sugeruje-Nic nie trwa wiecznie.

książek: 2018
Ulka | 2014-04-15
Przeczytana: 15 kwietnia 2014

Historia czterech kobiet, ich losy sprawiaja,że stają się sobie bardzo bliskie. Akcja, napisana barwnie chociaż na początku nie było tak zachęcająco, dopiero gdy wszystkie kobiety spotykają się w "Kasztanach" fabuła rozkręca się. Książkę czyta się szybko. Tytuł ma swoje znaczenie, pokazuje nam bieg swojego życia i prawdę ,że "Nic nie trwa wiecznie"

książek: 798
Paula | 2014-11-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014
Przeczytana: 12 listopada 2014

Ciepła, wzruszająca książka o kobietach, które na pewnym etapie swojego zycia się pogubiły. Odnalazły szczęście, przyjaźń i nowe życie w starej willi "Kasztany",ocaliły się nawzajem. Niestety jak to w życiu bywa i w najmniej nieoczekiwanym momencie, wtedy gdy wydaje się że już nic nieprzewidywalnego się nie stanie, życie znów pokazuje "pazury". I ten rozdział z życia bohaterek powieści się kończy. Bo nic nie trwa wiecznie, ani rozpacz, ani smutek,ani żal, i niestety szczęście też ma swój kres.

książek: 2902
Sonja | 2013-11-12
Przeczytana: 10 listopada 2013

W momencie, kiedy wszystkie bohaterki wprowadziły się do Kasztanów, - odpłynęłam.
Historia dość smutna, spokojna, ale okraszona nadzieją i przyjaźnią, z takim troszkę "teatralnym" klimatem. Czułam się jakbym oglądała stary, angielski film... Urzekła mnie postać Diany, jej styl, kreacje - wprowadzały dosłownie trochę smaczku Vintage. No i zakończenie... nic nie trwa wiecznie...

książek: 4905
Pokrecona | 2013-02-02
Przeczytana: 02 lutego 2013

Książkę tę przeczytałam jednego dnia,prawie jednym tchem..chciałam wiedzieć więcej i więcej...nie można się oderwać od myśli co dalej....Idealnie wpasowałam się w towarzystwo lokatorów domku,czułam się tak,jak by te dziewczyny były też moimi przyjaciółkami..
Książka ta jest również wyjątkowa przez problemy jakie autorka w niej poruszyła.... Są tutaj opisane problemy takie jak:narkomania, otyłość, czy o byciu młodą matką mając zaledwie 15 lat. Są to problemy obecne w naszym życiu lub w życiu znajomych, przyjaciół....

Po trudnych książkach jakie przewinęły mi się ostatnio,nasączonych smutkiem,śmiercią oraz żałobą..chciałam przeczytać coś lekkiego,ciepłego i udało się;-)
Polecam tą książkę na oderwanie się od rzeczywistości ,ponieważ tutaj w środku jest całkiem inny świat;-)

książek: 3344
Aurora92 | 2015-07-29
Przeczytana: 29 lipca 2015

Książka bardzo dobra, bardzo szybko i przyjemnie się czyta. Denerwowała mnie jedynie postać Diany - nieco głupiutkiej, naiwnej i niezdecydowanej dziewczyny, która chce wszystkich uszczęśliwiać i nikogo nie ranić, wyidealizowana do granic możliwości tak bardzo, że aż mdli.

Jednak z ogromną chęcią zamieszkałabym w "Kasztanach". ;)

książek: 2285
kasandra_85 | 2012-10-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: październik 2012

http://kasandra-85.blogspot.com/2012/10/nic-nie-trwa-wiecznie-maureen-lee.html

książek: 414
Patrycja | 2014-02-20
Przeczytana: 07 stycznia 2014

Piękna historia czterech kobiet, każda z nich ma inne problemy i troski, każda jest inna, pochodzą z różnych środowisk a jednak los krzyżuje ich drogi. Pomimo, że pozornie tak różne od siebie to wspólnie mieszkanie zbliżyło je na tyle, że zaprzyjaźniły się, stworzyły rodzinę. Jednak 'nic nie trwa wiecznie', wreszcie ustabilizowane życie przerywa niespodziewana tragedia, która porusza, pozostawia pustkę w sercach nie tylko bohaterek ale i czytelników. Podczas krótkiej przygody z książką zżywamy się z bohaterkami na tyle, że cieszymy się ich sukcesami, martwimy ich porażkami i płaczemy z powodu nieszczęść jakie je spotykają. Osobiście uwielbiam tak emocjonujące książki, jest to za każdym razem podróż w głąb siebie, polecam.

zobacz kolejne z 521 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd